wiecie co,az mi sie wczoraj chciało płakać.sprawa banalna..ale nie wiem o co
chodzło Elmasowi.jak zwykle musiał mi towarzyszyć w łazience.żeby się jakoś
rozgrzać wlazłam do wanny i napuszczałam mocno ciepłej wody.Elmo siedział obok
i płakał tak niebożebnie,zazwyczaj robi awanturę,ale nie wczoraj...no serce mi
się krajało

a jak woda prezstała lecieć to było ok.nie wiem czy było mu żle
bo nie mógł do wanny wejść,czy bał się że się utopię?? pić nie chciał ani
wyjść też nie,zresztą sam sobie drzwi otwiera.no a ja przecież nie zaprzestanę
kąpieli,żeby Nynkowi źle nie było