dziewczyny, ja już nie mogęęęęęęęęę......... mam ochotę siąść i ryczeć z bezsilności tak właściwie. Burek się pochorował, wszędzie mi sika, dzisiaj miały być wyniki badań, ale ich nie ma, będą w poniedziałek. Bez tych wyników nic z Burkiem nie można zrobić, bo nie wiadomo co i jak właściwie. Już nie mogę, zamknęłam go w łazience, bo już nie mam siły sprzątać. Jeszcze dobrze się nie dosprzątałam po przeprowadzce, a teraz wszystko mam zalane, wszystko mi ŚMIERDZI i znowu wszystko muszę prać, suszyć, Booooooożeeeeeeeeeee. Nie mam siły

((((( do tego Asi włączył się jakiś destrukcyjny zapęd i jest POTWOREM po prostu. Kocham ją, strasznie ją kocham, ale nie mam siły już. Normlanie mam ochotę na nią nakrzyczeć, rety, nie wiem już co mam robić. Nie mam balkonu, nic mi nie schnie w domu, nie mam siły, nie mam nikogo do pomocy, nie mam z kim pogadać, nie mam kasy, 3 egzaminy nade mną wiszą do września, 29tego muszę zaliczyć angielski, a tylko cały czas sprzątam, użeram się z dzieckiem, latam po weterynarzach i ze wszystkimi wokół się kłócę

nie mam czasu pójśc z Asią na szczepienie, nie mam czasu pójść i załatwić żłobka dla niej, jak teraz tego nie zrobię, to od września nikt mi jej potem nie przyjmie.
Boże, ja już nie mogę!
przerpaszam, że znowu jęczę. Wiem, że to forum o kotach, a nie porady pscyhologiczno-rodzinne, ale ja już nie mam siły

(((((((((((((((((((((( i jeszcze ten kretyn, mój (jeszcze) mąż gada takie kretynizmy, że mi się po prostu śmiać chcę (na przemian - śmiać albo płakać, ale przez tego palanta płakać nie będę).
Ja już nie mogę

chcę pójść spać i przespać cały ten koszmarny czas, no nie wiem, nie mogę już

nie mogę trzymać Burka do poniedziałku w łązience, to dom wariatów - Burek drze się w łazience, a Kota przed łazienką. Ale jak tylko go wypuszczam to coś mi zalewa. Aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! poradźcie czym potraktować te śmierdzące miejsca? nie mogę już znieść tego smrodu. chodzę na kolanach po domu i wszystko wącham. w fobię jakąś wpadłam chyba
dziewczyny, help, bo zwariuję