Dodaj do ulubionych

O Boże.............

01.09.05, 16:30
wczoraj przyszedł sąsiad z góry i mówi "przepraszam panią bardzo, zajrzałem
do pani, bo zauwazyłem, że rudy kot chodzi po barierce na balkonie". Mówię,
że przed chwilką widziałam Bambuchę w dolnej szufladzie, jak się plątała pod
nogami. Że żaden z moich kotów nigdy po barierce nie łaził. Pożegnałam
sąsiada, idę na balkon, a ta oślica siedzi sobie na barierce - 10 piętro!!!! -
i się cieszy. Mąż na nią huknął, zeskoczyła i pobiegła do mieszkania.
Dzisiaj otworzyłam balkon. Upał, duszno. Ruda chodzi sobie po balkonie, ja
stoję obok, odwróciłam się na chwilkę - a Bambucha siedzi na barierce. Fukam
na nią, błagam, grożę itd - Bambucha podniosła tyłek i ruszyła wdzięcznie
balansując po balustradzie. Boże, jak ja się bałam, że szarpnie się, gdy będę
próbowała ją chwycić, ale udało mi się małpę capnąć, wyrzucić z balkonu i
zamknąć drzwi.
Jutro zamawiam fachowca od siatkowania balkonu. Na razie wolę się udusić w
duchocie, niż ryzykować.
I już nigdy nie powiem, że moje koty na pewno czegoś nie robią. Moją pewność
ruda mogła przypłacić życiem.
Obserwuj wątek
    • aureliana Re: O Boże............. 01.09.05, 16:37
      kawka, ja cie rozumiem.
      mieszkam na 8pietrze i umieram z goraca, ale dopoki okna beda bez siatki kocur
      na czas wietrzenia w lazience
      nie zapomne jak sie odwrocilam na chwile i katem oka zobaczylam koncowke ogona
      za oknem...a parapet zew. waski...
      albo jak sobie siedzial na tym zew parapecie i z zaciekawieniem spogladal w
      dol:/.
      ale to chyba zalezy od kotow, bo np zwierz mojej sasiadki z tego samego pietra
      spokojnie sobie przesiaduje na balkonie i nie jest zainteresowany tym co na
      dole.
      albo kot mojego kolegi ma nawet kuwete na balkonie na 6pietrzewink...
      • mama007 Re: O Boże............. 01.09.05, 18:09
        hej,
        jak mieszkalam na 4tym pietrze to tez sie otwieralam niczego... ale sie przerpowadzilam i teraz jak byly te konkretne upaly to stwierdzilam,z e nie wytrzymam, trudno, najwyzej powyskakuja gadziny, to polece na dol ich szukac (1 pietro), parapet zewnetrzny jest bardzo szeroki. najpierw baaaacznie obserwowalam (czyli siedzilam jak idiotka przy tym otwartym oknie caly czas), ale okazalo sie, ze a) Kota w ogole olewa otwarte okna , b) Burek uwielbia wylegiwac sie w sloncu na parapecie, w ogole sobie tak siedziec i oddychac, ostatnio tez zaczal ganiac po zewnetrznym parapecie, chyba w nadziei, ze muche zlapie czy cos. ale jest przy tym tak ostrozny, ze raczej nic sobie nie zrobi. on chyba podswiadomie czuje ,ze przez brak ogona nie utrzymuje tak dobrze rownowagi.
        w kazdym razie ryzyko jest minimalne. moze jestem pewniejsza przez to, ze ponad 10 lat mialam (tzn mam, ale juz jest "rodzicowa", a nie moja smile) kotke, ktora od zawsze chodzila po parapetach, barierkach itp i NIGDY nie przyszlo jej do glowy wyskakiwac. w razie czego (odpukac) sprawdzilam, ze na dole jest trawnik, jakis ogrodek, kwiatki, nie ma niczego ostrego i w ogole.
        pozdrawiam
        Aga

        ps
        jak mieszkalam jeszcze w poprzendim mieszkaniu (6 pietro) to czasem wypuszczalam kotke na balkon, ktora wtedy mialam. pilnowalam jej, ale to byla mala czarna kulka, a balkony byly bardzo blisko siebie umieszczone. kiedys rozwieszalam pranie , nagle patrze, a ta zolza u sasiadki!! i siedzi na balkonie, ja panika sad a do tego, zeby dostac sie do tych sasiadow (ktorych oczywiscie zupelnie nie znalam) trzeba bylo zlezc na dol z tego 6 pietra, wejsc wd ruga klatke i wleciec na gore na 6 pietro, i jeszcze w dobre drzwi trafic.... ja sama w domu bylam, wiec balam sie, ze w miedzyczasie kot w ogole gdzies na inny balkon sobie w cholere pojdzie, albo spadnie. no i jeszcze chyba 7my miesiac ciazy to byl na dokladke... tak dlugo klocilam sie z kocica, zeby wrocila, ze w koncu chyba uslyszala to ta sasiadka i wyszla , i oddala mi kota smile
        wiecej majka na balkon nie wyszla...

        ale to chyba bylo jej przenaczenie, bo nam w koncu paskuda przez okno wlansie uciekla. jak nie bylo nas w domu przerwala moskitiere (ktora niestety myslelismy, ze jest kotoodporna, a nie byla) i nic nie dalo rozklejanie ogloszen i szukanie. a ja tydzien pozniej urodzilam i nie mialam jak biegac i jej szukac sad ale podobno w parku siedziala i zalosnie miauczala i jakies malzenstwo z dzieckiem ja zabralo do domu. nie dziwie sie, bo byla sliczna i rozkoszna, i jeszcze mloda, roku nie miala. takie staruszkowo-plotkowe krazyly wiesci po wiezowcu, wydaje mi sie ze duza doza prawdopodobienstwa w nich byla.

        w kazdym razie uwazajcie dziewczyny na wysokich pietrach smile
    • wazna_osoba Re: O Boże............. 01.09.05, 19:07
      Witajcie,
      mieszkam na 2gim pietrze i moja kicia tez juz byla na barierce, czasem mam
      wrazenei ze skoczylaby na oslep za latajaca mucha!
      A czy ktos z was wie jak osiatkowac balkon??? Jak to sie robi? Czy to bardzo
      skaplikowane??
      Pozdr.A.
      • kawka74 Re: O Boże............. 01.09.05, 20:13
        widziałam wcześniej na forum, tak mi się jakoś majaczy, że pojawił się wątek o
        zabezpieczaniu balkonu, poszukam i podam Ci link
        • wazna_osoba Re: O Boże............. 01.09.05, 20:22
          Fajnie, bede wdzieczna big_grin
          Pozdrowionka
      • smillaaraq Re: O Boże............. 02.09.05, 00:08
        na stronie miau.pl jest dział poświęcony zabezpieczeniom balkonów. Naprawdę,
        można znaleźć coś dla siebie wink U nas akurat obyło się bez fachowca, po kosztach
        materiałów (i nie było tragicznie, bo znalazłam polską siatkę, 18 zł za 10
        metrów). Sa różne sposoby; niektóre naprawdę proste - wymagają tylko kogoś, kto
        posługuje sie wiertarką, resztę może zrobić praktycznie każdy (mnie udało się
        zrobić to we własnym zakresie).

        I przepraszam, że powtórzę po raz kolejny - to bez znaczenia, czy kot ma ciągoty
        do łażenia po barierce, czy nie (nasza Murka nie miała, a mimo to spadła ze
        skutkiem tragicznym) - zagrożenie pozostaje zagrożeniem; nie jest też tak, że
        niskie piętro niezbezpieczone jest mniej groźne (nie jest, bo kot ma szanse
        przeżyć, ale będąc w szoku może się zgubić).
        • wiesia.and.company Re: U mnie wykonał to dozorca 02.09.05, 13:08
          Na czterech żerdziach mam osiatkowane metodą łączenia "po chłopsku" gwoździkami
          i przeplatanym sznurkiem ładnym i drucikami ładnymi - ale za to nawet na
          podłodze (były bowiem podkopy )i pod sufitem sąsiada (było wiszenie na
          wysokościach poza 2-metrową siatką i wciąganie wychylonego delikwenta za nogę z
          powrotem). Teraz jesteśmy bepieczni. Ufff..
          Moskitiera jest do niczego, a jakże, sprawdziłam. Jeszcze fachowcy nie doszli
          do windy, kiedy mój Gucio popatrzył na drzwi balkonowe, pomyślał, przeciągnął
          łapką od góry na dół i to równe cięcie polepiłam od razu taśmą przezroczystą.
          Potem więcej miałam tej taśmy niż powierzchni "oddychającej". Zawracanie głowy
          moskitierą, a przy starych oknach i starej stolarce, to nawet swojej funkcji
          przeciw owadom, nie wypełnia dobrze.
          Pozdrawiam. Wiesia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka