AKT I
5 rano,cisza,spie spokojnie i slysze"Nie ma takiego numeru.Nie ma takiego
numeru" Wstaje podchodze do telefonu,a kot na nim wnajlepsze lapka smiga po
klawiszach.Ok moze chce tam polezec wiec zdejmuje telefon z polki i robie
miejsce dla kota.Godzine pozniej znowu to samo.Moja kota najwyrazniej chciala
zadzwonic do swojego chlopaka.Wiec ja delikatnie zganiam z telefonu,dajac jej
zabawke do poprzyciskania klawiszy.Nie bawi sie

Telefon chowam( glupie jak
sie pozniej okazalo,dzwonil nie znalazlam) klade na miejsce telefonu zabawke-
telefon.Kota olewa zabawke wychodzi.
AKT II
10rano.Robie sniadanie.Slysze ze dzwoni telefon.Podchodze telefonu nie
ma.Szukam jak oferma ale nie znajduje.Kota lezy spokojnie,nie reaguje(
wczesniejsze dzwonki telefonu wywolywaly u niej efekt natychmiastowego
zadowolenia i wlazenia na telefon).Wracam do kuchni.Kota wstaje,zlazi z
czegos dziwnego przyciska lapami i z zadowoleniem pomrukuje.Znalazla
telefon,bawi sie nim.Zdenerwowana wychodze.
AKT III
Staram sie porozmawiac z kota,ze telefon to nie zabawka,opowiadam o
kotku,ktory uratowal swojego pana dzwoniac,tlumacze wiele rzeczy.Kota
wychodzi.
Nie wiem co robic.Kota mnie zlewa kiedy tlumacze jej,ze czego NIE
wolno.Slyszy slowo NIE odrazu mnie zlewa i wychodzi.Jak uchronic telefon od
lap kota?Jak zabezpieczyc,zeby nie dzwonila nigdzie.Kiedys zdarzylo sie
tak,ze nacisnela na zaprogramowany przycisk i na policje sie
dodzwonila.Mialkala w sluchawke( a bo gadula jest wiec chciala poplotkowac) z
zaciekawieniem.Jak uchronic kota,telefon,i moje rachunki???