napolnoc
14.09.06, 12:04
Od dluzszego czasu planowalismy dokocenie.Poniewaz nasz obecny kotek to rasowiec,kupiony za
ciezkie dukaty,przytachany spod Niemieckiej granicy,teraz dla odmiany postanowilismy wziasc
sierotke z azylu.
Znalezlismy najblizszy azyl,pojechalismy tam wczoraj rowerami (ponad 10 km).
Azyl czysciutki,zorganizowany,kotki i pieski usmiechniete.Po szczegolwowej rozmowie z jednym z
opiekunow poszlismy poznac kotki.W klatce bylo kilkanascie kotkow,pani powiedziala,ze tylko jeden
jest do wziecia,reszta jest juz zarezerwowana.No i ta jedna bidulka okazala sie byc przesliczna,
czarna dziewczynka,z trojkatnym pyszczkiem i sterczacymi uszkami.Zakochalismy sie od pierwszego
wejzenia.Pobawilismy sie troche z kotkiem,pogadalismy z nia,obiecalismy wrocic po nia w sobote.
Wieczorem,jak juz ustalilismy imie dla nowego kotka,zadzwonila pani z azylu i powiedziala ze kotek
poszedl do innego domu.....buuuuuuu.......
Szukamy teraz nastepnego kotka ale zaden nie jest tak czarniutki jak tamten....