beata_wroc
03.09.07, 00:20
Postąpiłam dziś brutalnie. Zenon dostał w łeb (nic to nie dało, posiedział
chwilę obrażony i tyle).
A ja ma ciągle wyrzuty, że oberwał... (od 16).
Zaczęło się rano - dostał takiego obłędu, że zrzucił mi dosłownie wszystko z
półek biegając, miaucząc i zaczepiając Bolka, który (nieprzyzwyczjony) nie
wiedział gdzie ma się schować!
Później wywalił śmietnik, i przewrócił suszarkę z praniem... mało tego w
kuchni nagle pospadały naczynia z szafki (rozbił mój kubek).
Jakoś to zniosłam.
Poszłam się malować (musiałam wyjść z domu i pokazać się ludziom) no i zaczęło
się "asystowanie" - rozbite cienie i wysypany puder;/
Dostał w czapę i zamknęłam go w łazience na 3 godz. Jakoś przeżył - nie ma
objawów stresu...
Ja raczej je mam.
Nigdy się tak strasznie nie zachowywał! Tzn. takie stany trwały krócej - 30
min do godziny maks. Jeśli to mu się utrwali to go zabiję chyba;/ albo zacznę
podawać leki na uspokojenie (jemu albo sobie). Może to jakieś ADHD (Zenon ma
ponad rok, jest kastratem oczywiście).
...
Czy istnieją środki uspakające dla kotów? takie do stosowania w nagłych
przypadkach??