kentucky

09.03.08, 16:04
Czyli kura na przynete.
Pisalam, ze mialam klopot z kocurem, ktory przychodzil do
naszego ogrodka i "pral" moja Foxie. Dwa tygodnie probowalam
go zlapac i nic. Tymczasem moja kolezanka, specjalistka od takich
spraw, poradzila, aby na przynete wlasnie wsadzic kawalek kury z
"kentucky. No i prosze, w ciagu godziny kosisko sie zlapalo.
Nie wiem jakich sposobow uzywacie, ale to nieslychane
jak szybko On sie zlapal. Ciekawe czy przestanie bic sie z
Foxie, myslalam, ze bedzie unikac naszego domu, gdzie tam
nastepnego dnia znowu go widzialam.Dla wyjasnienia, znalazlam
sosiadke, ktora go podkarmia, ale on sie nigdy nie pozwolil dotknac.
Mam nadzieje, ze po operacji przestanie dreczyc Foxie.

pozdr
    • mela81 Re: kentucky 09.03.08, 16:09
      u nas pod blokiem też był taki kocur najpierw dorwał najmłodszego w
      domu skończyło się założeniem 9 szwów a za 2 dni dopadł dzidkę i
      kolejne 3 szwy, tyle tylko że same sprowadziłyśmy sobie to
      nieszczęśćie dokarmiając go. Po 3 tygodniach gdzieś przepadł i
      więcej go nie widziałam
Pełna wersja