W domu, w którym mieszkam, mieści się "sklepik zwierzęcy". W dniu
przybyciu Lucka kupiłam tam parę drobiazgów (większe zakupy zrobiłam
wcześniej przez internet).
Dopiero wtedy zorientowałam się, że właścicielka sklepu nie tylko
pozwala wykładać przed sklepem jedzonko dla bezdomkotków, ale sama
od siebie odpala im żarełko hojną rączką.
W dodatku w sąsiedniej bramie ta pani ustawiła trzy "kocie domki" -
oczywiście za zgodą mieszkańców - tam bezdomki sypiają i grzeją się.
Dzisiaj, kupując jedzonko dla Lucka, kupiłam też dwie duże puszki
mokrej karmy, i kiedy pani te zakupy skasowała, podałam jej je z
prośbą, żeby wyłożyła je bezdomkom.
Opowiedziała mi kilka historii z nimi związanych.
I tak sobie pomyślałam, że ja będę już teraz zawsze, kiedy można
(często, kiedy wracam do domu, sklepik jest już nieczynny), kupować
u niej. Należy jej się, za to co robi, prawda?
Opowiedzcie, ludzie, o znanych Wam ludzkich-kocich Aniołach-
Stróżach. Takie opowieści rozgrzewają serca kociarzy i nie tylko