mój 12-letni pies przedwczoraj odmówił wstawania... ma jakiś potężny niedowład
tylnych łap, z wczorajszych badań u weta: zwyrodnienie kilku kręgów w dolnym
odcinku kręgosłupa i ucisk na nerw... Dostał sterydy, po których wczoraj nie
było żadnej reakcji

, ale lekarz kazał czekać 24h, czyli do dzisiejszego
wczesnego popołudnia, kiedy ma dostać drugą serię. Jeśli nie podejmie nawet
próby wstania, to koniec

((
Ma zrobione wszystkie badania (mocz, krew, usg jamy brzusznej, serca, rtg płuc
i kręgosłupa) - jest zdrowiutki, żadnych zmian nowotworowych. Przytomny,
widzi, słyszy i - jak zawsze - bardzo emocjonalnie reaguje na wszystko i
wszystkich, musiał wczoraj zostać w szpitalu, lekarz dyżurny mówił, że po
naszym wyjściu był bardzo nerwowy i musiał dostać coś na uspokojenie (wygryzł
sobie wenflon), jak przyjechaliśmy z ojcem pod wieczór, z pięknych wielkich
oczu płynęły łzy... i cały się trząsł.
Nie możemy go zabrać do domu, dopóki nie podejmie choćby próby wstania: waży
więcej niż ja, nawet go nie przełożę na drugi bok sama...
Zaraz do niego jadę.
Proszę, potrzymajcie kciuki i za starego Fostera... nie chcę, żeby odchodził,
jeszcze nie...