Dodaj do ulubionych

nie do wiary jak daje popalić

05.07.09, 12:05
mój kocur uwielbia włóczyć się po korytarzu i wypuszczałam go
wieczorami ale dostał szlaban bo skakał na klamki do sąsiadów i
domagał się wpuszczenia teraz jest wściekły i jak jestem w domu to
nic się nie dzieje ale jak tylko wyjdę to wyje pod drzwiami i jak
się okazało grzebie przy zamku,wczoraj wyszłam do sklepu i po
powrocie okazało się że nie mogę wejść do mieszkania,wezwany na
pomoc syn stwierdził że wewnętrzna zasuwka jest przesunięta i drzwi
są zamknięte od środka,nie było wyjścia musieliśmy się
włamywać,częściowo zniszczyć drzwi i zamek,mój zwariowany kocur tak
długo grzebał przy zamku aż poluźnił blokadę zasuwki wewnętrznej i w
dalszej kolejności ją przesunął,teraz to już nie wiem czy chować
przed nim zapałki i noże bo mogą być w użyciu,ale jestem wściekła!
ale i tak dobrze że nie mam drzwi antywłamaniowych
Obserwuj wątek
    • macarthur Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 12:51
      u mnie kotka kolegi, który na dał mi na parę dni na przetrzymanie
      wyrwała pazurami kabel od internetu w aluminiowej listwie, i trzeba
      było kłaść 20 m nowego kabla
      • wladziac Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 16:27
        pettube.com/other_pets/open_siamese.html
    • gacusia1 Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 16:55
      Haha,ale agent z niego!!! My mamy w pokojach klamki-kulki i tylko
      dzieki temu nie wlaza nam koty do sypialni. Jeden jest taki as,ze
      skacze na klamke i majstruje.Na szczescie nie ma szans by kulke
      przekrecil. Potrafia tez otwierac siatke w drzwiach do ogrodu wiec
      jak jestem w ogrodzie,to musze siatke czyms blokowac,bo zamykana
      jest jedynie od srodka na zapadke.Inteligentne stworzenia z tych
      kociarkow.
      • wladziac Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 17:24
        powoli mija mi złość szczególnie że na obiad zjadłam ptasie mleczko
        tak ze 20dkg,syn założył zamek tak jakoś do góry nogami żeby nijak
        nie dało się przesunąć zasuwki wewnętrznej i się uspokoiłam,mały śpi
        jak niewiniątko na balkonie i tylko czasami podchodzi do drzwi i
        wącha nowy zamek nie omieszkając wyć coby go jednak wypuścić,nie
        chcę już pisać o jego wybrykach a jest ich cała litania ale tak
        sobie myślę że dobrze że nie oddałam go do adopcji jak był mały bo
        nie wiem kto by z nim wytrzymał
    • jarka63 Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 18:27
      U mnie gerda częściowo rozmontowanawink
    • ajakajadwa Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 20:54
      Jak kot ma szlaban to ludzie kota zdewastowane zamki. Takie jest prawo kota.
      moja Ptyśka nie lubiła jak czytałam. Gryzła ostro i skutecznie. Po prostu
      musiałam ją zabawiać tudzież wykonywać czynności domowe. Byle w ruchu.
    • ajakajadwa Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 20:57
      Aha przeczytałam o kablu. No cóż lubej Ptysiuni zawdzięczam myszkę i klawiaturę
      bezprzewodową oraz częste spacery po baterie.
      • macarthur Re: nie do wiary jak daje popalić 05.07.09, 23:26
        kot uczy nas przewidywać kłopoty i zapobiegać im zanim nastąpią, ale
        wiadomo że nauka też kosztuje smile
        a drugi pozytyw to taki że ze względu na kota tak urządzam miezkanie
        że nawet jak przejdzie po nim trąba powietrzna to nie powinna
        spowodować większej szkody
        • kotapsota Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 08:12
          Kicia koleżanki (kicia jako maluszek wzięta przeze mnie spod sklepu i oddana do
          dobrego domku z powodu depresji rezydentów) w czasie nieobecności swojej
          najukochańszej Pani, zwaliła wieszak w przedpokoju, wsunęła jakoś pod drzwi
          wejściowe i wtedy odblokowały się jakieś zapory czy coś. Koleżanka nie mogła
          wejść do domu. Trzeba było wzywać fachowcówsmile
          Pozdrawiam z Misiami
          • salimis Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 10:03
            Dziewczyny nie ma co narzekać.Koty nauczyły się już barykadować,może czas
            postawić je przy garach.Jak wrócicie obiad będzie na stole.
            wink
            Bo czego jak czego ale zmywania nie trzeba ich uczyć smile
            • kontik_71 Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 10:07
              No wiesz co... wstydz sie.. jak one maja tymi malymi, delikatnymi
              lapkami gotowac, co? Od przyzadzania smakolykow maja nas i my z wielka
              radoscia im poddajemy je pod noski smile
              • salimis Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 10:34
                hehehe kontik gwarantuję ci że te małe delikatne łapeczki potrafią więcej niż nam się wydaje,tylko nasze skubane koty ukrywają swoje zdolności w wiadomym celu. tongue_out
                • r.kruger Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 11:17
                  mam takie kratki drewniane na szybach w drzwiach, żeby dzieci w te szyby nie
                  wpadły (bo ja jako dziecko wpadłam) i dzięki temu moja kotka jest szczęśliwą
                  alpinistką, z rozbiegu wskakuje na drzwi, kotwiczy się na drewienku i jak po
                  drabinie wspina do samej góry - z góry albo skacze "gdzie bądź" albo celuje na
                  klamkę
                  i to nas przeraża, ja boję się że źle zaczepi i rozedrze ciało...cały czas
                  szukam rozwiązania - kompromisu
                  • macarthur Re: nie do wiary jak daje popalić 06.07.09, 14:15
                    a to o kiciusiu co dał popalić całemu miastu i zna go połowa Polaków

                    https://images38.fotosik.pl/153/f6b57dfa40526de8.jpg

                    kiciuś na mieście

                    zamki i kable przy nim bledną

                    • wiesia.and.company Re: nie do wiary jak daje popalić 07.07.09, 22:28
                      smile smile smile Tak, koty się bawią, ale też miewają szalone pomysły, i co
                      ciekawsze, jak tylko jeden zacznie robić coś nagannego i dla mnie uciążliwego,
                      to pozostałe natychmiast podchwytują (takie np. darcie tapety, przez lata nikomu
                      nie wpadło do głowy, a spróbowała kiedyś Lusia... i pooooszło!).
                      Takie wychodzenie na korytarz to dla kota doskonałe zajęcie, nowe zapachy, nowe
                      sytuacje, nowe możliwości (poznawanie wnętrza innych mieszkań). Dla znudzonego
                      to świetne zabijanie czasu. I ja pokazałam moim kotom takie możliwości, teraz
                      nie mogę wynieść śmieci do zsypu, bo wszyscy się przede mnie pchają, przemykają
                      koło nóg, drapią i mierzwią chodnik pod drzwiami, czwórka lub piątka usiłuje
                      mnie przechytrzyć. Sama im to pokazałam. A już Miluś... chodzi pod drzwi i pod
                      nimi płacze, wykopuje chodnik, płacze i domaga się. I pomyśleć, że to ja sama...
                      a gdyby nigdy nikt nie wyszedł na korytarz, to by nie znał takich możliwości. No
                      ale zasmakowały, inteligentne bestie. Czasem pomaga nerwowe odwracanie ich
                      uwagi: piłeczka odbijana o drzwi, ciągnięcie wędki ze sznurkiem i piórkami, po
                      czym ja się wycofuję a Miluś znudzony wyje znowu.... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka