maria421
02.06.15, 13:39
Od kiedy wyjechalam z Polski nigdy nie przestalam sie Polska interesowac. W latach 80-tych czy 90-tych, bez powszechnie dostepnego interenetu nie bylo to takie latwe jak teraz. Moj brat zaprenumerowal mi Polityke, ktora dostawalam regularnie co tydzien poczta. Najpierw to stare wydanie na zwyklym papierze gazetowym, pozniej wydanie mniejsze, kolorowe.
Od kiedy mam szybki internet i mozliwosc ogladania paru kanalow polskiej TV, zrezygnowalam z prenumeraty Polityki.
Dodatkowym zrodlem informacji sa oczywiscie prawie codzienne kontakty z krewnymi i znajomymi w Polsce i regularne wizyty w kraju.
Zeby niepotrzebnie nie rozciagac tego co chce napisac, powiem wprost- uwazam ze od czasow mojego wyjazdu jeszcze nigdy w Polsce nie bylo tak dobrze jak teraz.
Jednoczesnie uwazam, ze jeszcze nigdy chyba Polacy nie byli tak skloceni jak teraz.
To, ze sie kloca to tez jest oznaka ze jest dobrze, to jest oznaka WOLNOSCI.
W PRLu wszyscy musieli byc zgodni, teraz nie musza, teraz kazdy moze miec wlasne zdanie i moze je glosic, czy to publicznie czy to w internecie. Teraz kazdy moze narzekac do woli, kazdy moze znajdowac winnego swych nieszczesc i psy na nim wieszac. Kazdy moze wybrac kogo chce, albo moze nikogo nie wybierac.
Kazdy moze zostac w Polsce albo wyjechac za granice w poszukiwaniu lepszego losu z pewnoscia ze zawsze moze do Polski wrocic. Dzisiejsza emigracja to nie jest juz emigracja lat 70-tych i 80-tych, kiedy sie za czlowiekiem szlaban zamykal.
Kazdy moze chociazby wyjechac na wycieczke zeby zobaczyc jak ta "zagranica" wyglada i nie musi kombinowac "zeby sie wycieczka zwrocila", czyli jedzie jak turysta, nie jak handlarz.
Nikt mu nie ogranicza ilosci waluty jaka moze ze soba zabrac , a przelicznik zlotowki do Euro nie jest taki jak kiedys przelicznik zlotowki do "twardej waluty", tak wiec dzisiaj turysta nie obawia sie ze zbankrutuje jak sobie w Berlinie coca cole kupi.
Oczywiscie jest jeszcze masa do zrobienia, do naprawienia, wiem o tym. Ale w Polsce juz jest tak, ze gdybym nie miala corki zakorzenionej w Niemczech, to moze bym rozwazala powrot na starosc do Polski.
A teraz mozecie mi wmawiac ze jest inaczej :-)