Delikatne farbowanie

30.10.11, 21:41
Już myślałam, że znalazłam fajną farbę, nawet ją polecałam a tu klapa...
Ostatnio kilka razy farbowałam włosy Garnierem bez amoniaku w kolorze ciemny blond. Farba dawała taki fajny jasny brąz. I po ostatnim użyciu wyszło mi sporo włosów. Boję się jej ponownie stosować. Na co zmienić?
Myślałam o hennie, ale nie jestem do końca przekonana. Może jakaś delikatna farba? Może jakiś szampon przyciemniający?

Mój naturalny kolor to niezbyt ciekawy mysi blond. Chcę jasny brąz bez żółtych i rudych refleksów. Możecie coś doradzić?
    • pinupgirl_dg Re: Delikatne farbowanie 31.10.11, 11:58
      Jesteś pewna, że to wina farbowania? Jesienią wypadanie może się trochę zwiększyć. Poza tym rozprowadzając farbę możemy "wyrwać" te włosy, które i tak były martwe i tylko tkwiły w skórze głowy, one i tak by wypadły prędzej czy później.
      Co do henny - czystymi farbami roślinnymi raczej trudno uzyskać taki kolor. Trochę większy wybór odcieni mają firmy oferujące farby na bazie henny z dodatkami, takie jak Eld czy Venita (chociaż, jeśli mam być szczera, większość tych odcieni jest do siebie bardzo podoba, chłodnego jasne brązu też chyba nie oferują).
      Z naturalnych farb podobno jasny brąz można uzyskać przy pomocy wywaru z łupin orzecha - nie próbowałam.
      Znalazłam też parę firm, które chwalą się farbami opartymi na naturalnych składnikach, linki tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,103682,128376884,128390658,Re_Henna_na_wlosy.html
      i w kolejnych postach.
      • an.i.ka Re: Delikatne farbowanie 31.10.11, 13:42
        Dzięki za odpowiedź. Podejrzewam, że to jednak od farbowania. Wolę nie ryzykować znów Garniera.

        Może spróbuję Biokap. Jasny brąz oraz tytoniowy blond wyglądają zachęcająco.
    • tfu.tfu Joanna 31.10.11, 19:38
      garnier mi bardzo zaszkodził, teraz testuję joannę za 5 złotych (sic!) i szczerze powiem, kolor jest identyczny z tym na pudełku, a włosów nie ubywa, uczulać nie uczuliła, ogólnie jestem zadowolona, ale to dopiero pierwszy raz, dodam opinię również po drugim i kolejnym
      • koza-1985 Re: Joanna 31.10.11, 22:48
        oo tak joanna była świetna i tania, chodzi mi o taką różową serię ( nie naturia czy jakoś tak) festival?
        ostatnio nigdzie jej nie widzę i farbuję garnierem.
        pomóż Igorkowi
    • daria_as Re: Delikatne farbowanie 31.10.11, 20:25
      Ja się na Garniera Casting Creme Gloss przerzuciłam po latach używania Palette! OD tego to dopiero skóra swędziała i wypadały mi włosy, zwłaszcza na skroniach.
      Garnier mi krzywdy nie robi, ale ponieważ i tak używam go li i jedynie do pogłębienia odcienia, to chyba się na Venitę przerzucę - koleżanka mi polecała i chyba się skuszę...
    • stotka90 Re: Delikatne farbowanie 31.10.11, 21:22
      tez wlasnie szukam jakiejs dobrej, delikatnej farby.
      mialam wlosy bardzo zniszczone farbowaniem, obcielam (z dlugosci do lopatek na jakies... 20 cm?) i od tej pory bardzo o nie dbam, sa w swietnym stanie. tylko chcialabym sprobowac z rudymi, henna (taka ze sklepu, wiec kolo henny to nie lezalo pewnie, ale moze choc troche jest lepsze od farb) nie wychodzi, a nie chce znowu sobie popalić wlosow :( zwlaszcza, ze teraz sa krotkie i jakbym znowu musiała obciac - to na zero...
    • cat_woman_in_black Re: Delikatne farbowanie 03.11.11, 23:45
      Osobiście bardzo polecam koloryzację jogurtową- Yo Coloring marki Kemon. Przygodę z farbowaniem zaczęłam niedawno i to właśnie od takiej ekologicznej metody, ale jestem bardzo zadowolona z rezultatów. Poza tym kolor utrzymuje się dość długo i wychodzi zawsze taki, jaki chcę :) Dodam tylko, że farbuję u fryzjera, ale można też kupić taką farbę samodzielnie z tego co patrzyłam w Internecie.
      • ola_pozytywna Re: Delikatne farbowanie 05.11.11, 09:44
        Czytałaś skład INCI tej "łagodnej" farby? Wyciąg z jogurtu jest na 17.miejscu w składzie.
        Proszę, nie nazywajmy "ekologiczną" metody farbowania z uzyciem preparatu z 20 kilku chemikaliami. Fakt, nie ma PPD, więc może pasować osobom z alergią na PPD, ale jeszcze raz powtórzę - zero tam ekologii. Nazwa "koloryzacja jogurtowa" to bajer reklamowy.
        • cat_woman_in_black Re: Delikatne farbowanie 05.11.11, 22:28
          Nie czytałam i nie wiem co to jest, a nawet jakbym przeczytała, to niewiele by mi to mówiło ;) Jakby jogurt był na pierwszym miejscu w składzie to nie wiem jakie musiałoby zostać zachowane proporcje, żeby udało się zafarbować nim włosy ;) Z tego co się orientuję, to jest jedna z mniej inwazyjnych metod i nie zawiera amoniaku-mi to wystarcza.
          • pierwszalitera Re: Delikatne farbowanie 06.11.11, 03:12
            cat_woman_in_black napisała:

            Z tego co się orientuję, to jest jedna z mniej inwazyjnych metod i nie zawier
            > a amoniaku-mi to wystarcza.

            Większość farb dostępnych na rynku nie zawiera już amoniaku, to żadna więc rewelacja. Żadnej z chemicznych farb nie można zaliczyć do metod mniej inwazyjnych i jeżeli chcemy przyciemnić włosy, albo zrobić tylko trochę refleksów i reagujemy na chemię dramatycznie, to można spróbować farb roślinnych. Istnieją takie w proszku jak henna, tylko w przeróżnych odcieniach (np. Sante), a ostatnio nawet w kremie jak konwencjonalna farba (np. Logona). Kolory można nawet ze sobą mieszać, co pozwala na bardzo indywidualny odcień. A do tych proszkowych, to można dodać dla lepszej konsystencji nawet jogurtu. ;-) Dobre farby roślinne są jednak odrobinę droższe i te proszkowe są nieco trudniejsze w użyciu od drogeryjnej chemii. Mamy jednak pewność, że nie rujnujemy sobie włosów i skóry głowy.
          • ola_pozytywna Re: Delikatne farbowanie 06.11.11, 12:40
            Skłąd INCI to jest skład chemiczny danego preparatu/kosmetyku wg podany nomenklatury międzynarodowej. Dla Twojej farby wygląda on tak:

            www.km-shop.it/store/liding-yocoloring-fast-mousse-100ml-p-1136.html?language=en
            przy czym składniki podane są w kolejności wg ilości w danym produkcie. Jak widzisz, wyciąg z jogurtu jest dopiero 17.miejscu, czyli tyle go co kot napłakał. Natomiast dużo wyżej w składzie jest glikol, toluen i denaturat. Czyli żadna to "koloryzacja jogurtowa" (prawda jak ładnie, zdrowo i ekologicznie brzmi?), tylko glikolowo-toluenowo-denaturatowa jak już ;)
            Brak amoniaku to też żadna rewelacja, jak już wyżej zauważył.

            Jeszcze raz, nie zrozum mnie źle. Nie krytykuję Twojego pomysłu używania tych farb, miliony kobiet farbuje włosy farbami chemicznymi, protestuję jedynie przeciw bajdurzeniu producenta o rzekomej ekologiczności.

            Warto interesować się składami kosmetyków. Po to, by dokonywać świadomych wyborów konsumenckich, a nie dawać się robić w bambuko sprzedawcom iluzji:)
          • ciociazlarada Re: Delikatne farbowanie 06.11.11, 13:38
            Ola i Pierwszalitera mają rację - taka ta farba ekologiczna, jak ksiądz Klein z Komprachcic. Sante to świetne i naprawdę roślinne farby (używałam i polecam), ale pozbyć się ich z włosów bez obcinania/zrastania nie sposób - jak zresztą każdej farby opartej na hennie i innych barwnikach na bazie tlenków metali.
            W miarę łagodny jest również Herbatint, ale też nie można go nazwać farbą ekologiczną, chociaż skład ma dużo lepszy niż to jogurtowe cuś.
            • pierwszalitera Farby roślinne 06.11.11, 14:27
              ciociazlarada napisała:

              Sante to świetne i naprawdę roślinne farby (używałam i polecam),
              > ale pozbyć się ich z włosów bez obcinania/zrastania nie sposób - jak zresztą ka
              > żdej farby opartej na hennie i innych barwnikach na bazie tlenków metali.

              To jest moim zdaniem zaletą. :-) Ma się dobrze kryjące (także siwe włosy) i trwałe farby bez całej tablicy Mendelejewa. Sante nadaje się też do trwałego pokrywania chemicznych wypadków, na przykład nieładnie utlenionych włosów, które w ogóle do nas nie pasują, albo gdy chcemy wrócić do własnego, ciemniejszego koloru i nie chodzić z "brudnymi" odrostami. A że kolory Sante i Logony są raczej z tych występujących w naturze, uzyskuje się równie naturalny efekt końcowy, do szalonych eksperymentów kolorystycznych typu zimne fiolety, te farby się nie nadają. Chyba, że jest się blondynką i wybierze odcień płomiennej czerwieni. Można za to pogłębić swój własny kolor włosów, nadać mu więcej blasku i wyrazistości, albo trochę innego kolorystycznego charakteru bez większych obaw o kondycję włosa. Jedno opakowanie starcza też przy krótszych włosach na dłużej, bo zużywa się tylko tyle ile się potrzebuje, resztę proszku można długo przechowywać. Jedyna wada tych roślinych farb - nie rozjaśniają, więc mamy zwykle tylko jakiś złoty i/albo rudawy blond, rudy w kilku odcieniach, sporą paletę brązów oraz czarny. Wszystkie odcienie można ze sobą mieszać, więc można wymieszać sobie indywidualny kolor, przyciemnienie jest zawsze możliwe, powtórne farbowanie, nawet po kilku dniach, nie niszczy włosów.
              Ja już długo nie farbowałam włosów, ale mam teraz nową, krótszą fryzurę i nabrałam chęci na delikatne przyrudzenie bez efektu czerwonej ruskiej henny, albo rudego rydza. Logona ma nowe farby roślinne już w tubce, w postaci kremu i wybiorę pewnie miedziany blond. Więcej niż złoto- miedzianego połysku przy moim miodowym blondzie się nie spodziewam, ale o to właśnie chodzi. Farby roślinne dopasowują się zawsze nieco do naturalnego koloru włosów, farbą chemiczną całkowicie go zmieniasz. Zależy więc jakiego efektu sobie życzymy.
              Przy farbowaniu farbami roślinnymi trzeba jednak pamiętać, by przedtem wyczyścić włosy ze wszystkich pozostałości produktów pielęgnacyjnych, odżywek, sprayów, silikonów itp, czyli umyć specjalnym szamponem, albo przynajmniej takim do tłustych włosów, inaczej farba może słabo się trzymać i z czasem się wypłukiwać. Farby roślinny otaczają bowiem włos na jego powierzchni, w odróżnieniu od farb chemicznych nie wnikają do jego środka. Dodanie łyżki oleju do papki wzmaga efekt pielęgnacyjny.
              • ciociazlarada Re: Farby roślinne 06.11.11, 14:39
                Jeśli farbujesz regularnie, to jest to poważny problem, bo kończysz z nierówno pofarbowanymi włosami: opisałam to dokładnie w wątku o hennie (gdzie wyjaśniłam, czemu od henny mam zamiar się trzymać z daleka). Wróciłam do normalnych chemicznych farb właśnie z powodu obrzydliwego, nierównego odcienia, bo muszę teraz czymś pokrywać ten "efekt henny", albo ściąć włosy do jakichś 10 cm. Po jednym farbowaniu na pewno nic takiego nie wystąpi i efekt jest super naturalny - ja też początkowo byłam zachwycona:), po ponad roku regularnego farbowania Sante/henną w proszku efekty są opłakane, na szczęście dobrze ukryte pod wstrętnym, chemicznym Syossem:).
                • ola_pozytywna Re: Farby roślinne 06.11.11, 15:26
                  A ja akurat z frakcji hennowej;) Akurat dziś jest u mnie Akcja Henna.
                  Opiszę wieczorem moje spostrzeżenia w wątku hennowym.
                • pierwszalitera Re: Farby roślinne 06.11.11, 15:26
                  ciociazlarada napisała:

                  > Jeśli farbujesz regularnie, to jest to poważny problem, bo kończysz z nierówno
                  > pofarbowanymi włosami:

                  Jeżli wybrałaś kolor mocno odbiegający od twego naturalnego, to się zgadzam. Efekt może wyjść nierówny. Ja trzymałam się tylko i wyłącznie mojej kategorii, czyli u Sante gold blond i red blond. Gold blondem przefarbowałam tlenione włosy (nie wiem co mnie napadło) i był to kolor niemalże identyczny z moim naturalnym. Praktycznie nie było odrostów. Red blond nieco przyciemniał i nadawał rudawego połysku. Na mój gust nawet odrobinę za mało, ale bałam się wtedy eksperymentów z domieszkami innych, trwałych kolorów. Odrosty nieznaczne były, ale wyglądało to raczej naturalnie, moje włosy z natury są nieco multi, znaczy mają jaśniejsze i ciemniejsze partie i nie rzucało się to w oczy. Klika razy powtarzałam procedurę, nikt nie wiedział nawet, że mam farbowane włosy, większość myślała, że przyciemniały mi odrobinę włosy. Mnie podoba się jednak taki wyraźny miedziano- bursztynowy blond, jak nosiła czasem Julie Delpy albo Shirley MacLaine. Może miedziany blond Logony będzie lepszy.
                  • ciociazlarada Re: Farby roślinne 07.11.11, 10:27
                    Kolor byl bardzo zblizony - Sante strawberry blonde oraz bardzo jasna henna (paczka z napisem Lawsonia blabla, wiec no name), mial w zamierzeniu podbijac czerwone refleksy, ktore mam naturalnie we wlosach. Po prostu on sie nigdy do konca nie wymywa, wiec jesli farbujesz regularnie (ja tak farbowalam, musialam co dwa tygodnie, bo kolor strasznie szybko tracil blask i ladny, nasycony wyglad), to juz po pol roku konce wlosow nabieraja odcienia plomiennej czerwieni, czy chcesz czy nie, podczas gdy reszta wlosow, ktora przeszla mniej farbowan, ma bardziej naturalny kolor. Taka uroda praktycznie nieusuwalnej farby:(
                    Polowy dlugosci pofarbowac nie potrafilam - mieszanka jest tepa, a poza tym z wlosami tuz za brode to nie jest takie proste. W koncu sie poddalam, a wytrzymalam prawie dwa lata - teraz scinam i ukrywam te ogniste pozostalosci.
                    • pierwszalitera Re: Farby roślinne 07.11.11, 11:30
                      ciociazlarada napisała:

                      > Kolor byl bardzo zblizony - Sante strawberry blonde

                      To chyba ten co mój Rot Blond, ale ja nie mieszałam z henną. A co do reszty, to musi być to związne ze strukturą włosa, bo moje końcówki nie robiły się jaśniejsze, a włosy miałam wtedy do ramion. Także z połysku byłam zadowolona. Farby chemiczne też są praktycznie nieusuwalne, więc dla mnie to żadna wada. Przypuszczam jednak, że tak całkiem niezmywalne te farby nie są, po pewnym czasie została ci tylko dominująca henna, blond się spłukał. Trzeba było chyba przy odświeżającym farbowaniu z henny zrezygnować i używać tylko tego blondu. Ale rozumiem jaki efekt chciałaś uzyskać. Rudawy, ale nie czerwony, a taki kolor jest nieco trudny do zrobienia, bo henna jest po prostu czerwona i jak da się jej za dużo przy jasnych włosach wyjściowych, to klapa. Wydaje mi się, że zamiast jasnej henny mogłaś do blondu dodać mahoń.
                      Ja do mojej papki dodawałm też trochę oleju, albo kubeczek jogurtu, z jogurtem konsystencja był lepsza i można była natychmiast nakładać, temperatura była wtedy akurat.
    • pierwszalitera Re: Delikatne farbowanie 06.11.11, 14:57
      Tu masz paletę farb roślinnych Sante.
      Przy kolorze wyjściowym blond-średnio brązowy ładny, niezbyt rudy brąz daje kolor Terra.
    • teresa104 To ja też bym chciała 08.11.11, 20:27
      Pomyślałam, że mogłabym spróbować tych naturalnych farb. Boję się jednak nieznanych substancji oraz niepożądanej czarnizny. Włosy mam z natury niemal czarne, no dobra, czarne zupełnie jak na polskie warunki. Nie wiem, ile procent mam siwych. 7,75? 6,95?
      Nie chcę przyciemnić włosów poprzez oklejenie je farbą, już i tak wiadomo, że jestem Kitajką, Mongołką, Cyganką, Semitką, Buriakiem na Wołgie, kto tam kogo nie lubi.

      Czy przy zastosowaniu farb wspominanych tutaj nie grozi mi pogłębienie czerni? Mnie wystarczy nie mieć srebra na skroniach i ciemieniu, te siwe mogą być pobrązowione, przyciemnione, nie muszą być tego koloru co reszta, jeszcze nie jest ich tak dużo.

      Druga sprawa, pamiętam swoją koleżankę - fankę henny na głowie. Jej włosy były okropnie matowe, zniszczone, kolor płaski. Świetnie wyglądały kilka dni, potem pieprz. Zupełnie nie chcę mieć takich włosów.

      Trzecia rzecz - czy jeśli od dotychczasowych farb włosy mi nie wychodzą, a ja nie mam nic przeciwko tablicy Mendelejewa, to czy farbowanie farbami naturalnymi ma jakąś wartość dodaną poza tym, że nie wiadomo, co będzie, oraz że są droższe?;)
      • pierwszalitera Re: To ja też bym chciała 08.11.11, 21:01
        teresa104 napisała:

        > Czy przy zastosowaniu farb wspominanych tutaj nie grozi mi pogłębienie czerni?
        > Mnie wystarczy nie mieć srebra na skroniach i ciemieniu, te siwe mogą być pobrą
        > zowione, przyciemnione, nie muszą być tego koloru co reszta, jeszcze nie jest i
        > ch tak dużo.

        To nie bierz czerni, tylko Nussbraun, czyli orzech, albo Maronenbraun, czyli ciemny kasztan. Na czarnych włosach nie zostawi wiele, oprócz lekkiego połysku, a włosy siwe zafarbuje na brązowy. Będzie wyglądać ciekawie. Tu masz tabelę kolorów Sante i 30% grau oznacza efekt na 30% włosów siwych. Bardzo fajnie wyglądał by też mahoń (Mahagonirot), na ciemnych włosach miałabyś tylko ciemno rude przebyłski. Musisz tylko farbę trzymać długo na włosach, najlepiej 1,5-2 godziny.


        > Druga sprawa, pamiętam swoją koleżankę - fankę henny na głowie. Jej włosy były
        > okropnie matowe, zniszczone, kolor płaski. Świetnie wyglądały kilka dni, potem
        > pieprz. Zupełnie nie chcę mieć takich włosów.

        Słyszałam o tym efekcie po hennie i zastanawiam się czy nie jest to sprawa jakiś tanich podrabianych proszków roślinnych z chemicznymi dodatkami. Jak podaje internet do takich farb dodaje się często syntetyczne barwniki i coś tam jeszcze pod nazwą PPD, by ułatwiać jednolite farbowanie. Sante jest ekologiczną marką z certyfikatem. Ja po Sante miałam też piękne włosy, ale one były przed farbowaniem zdrowe i zadbane. Dodaj do papki łyżkę, dwie oleju, to pielęgnuje. No i użyj po myciu czasem odżywki.


        > Trzecia rzecz - czy jeśli od dotychczasowych farb włosy mi nie wychodzą, a ja n
        > ie mam nic przeciwko tablicy Mendelejewa, to czy farbowanie farbami naturalnymi
        > ma jakąś wartość dodaną poza tym, że nie wiadomo, co będzie, oraz że są droższ
        > e?;)

        Roślinne farby nie mają jakiś cudownych właściwości, ale na pewno mniej szkodzą. Ja mam czasem alergiczne rekacje na różne rzeczy, po głupiej koloryzującej płukance miałam wysypkę na ciele, dopóki się nie zmyła, więc chemiczne farby nie wchodzą w grę. Poza tym to sprawa światopoglądu.
        • teresa104 Re: To ja też bym chciała 08.11.11, 21:22
          No dobra. A jeszcze taka sprawa - jeśli nałożę na ufarbowaną roślinną farbą głowę roślinną odżywkę, to czy ta odżywka nie przereaguje z tym kolorem i go nie wypłucze lub nie zmieni koloru? Wszak naturalne barwniki, jak pamiętam z różnych zajęć z chemii i technologii, jakie miałam w zeszłym stuleciu, są często niestabilne, zwykła zmiana kwasowości może zmienić ich kolor.
          • pierwszalitera Re: To ja też bym chciała 08.11.11, 21:29
            teresa104 napisała:

            > No dobra. A jeszcze taka sprawa - jeśli nałożę na ufarbowaną roślinną farbą gło
            > wę roślinną odżywkę, to czy ta odżywka nie przereaguje z tym kolorem i go nie w
            > ypłucze lub nie zmieni koloru? Wszak naturalne barwniki, jak pamiętam z różnych
            > zajęć z chemii i technologii, jakie miałam w zeszłym stuleciu, są często niest
            > abilne, zwykła zmiana kwasowości może zmienić ich kolor.

            Ach nie, te są przecież wypróbowane. Nie nakładałabym odżywki zaraz po farbowaniu, ale przy następnym myciu nie będzie problemu.
            • teresa104 Zamówione. 11.11.11, 15:11
              Wybrałam teak i umbrę Logony, wypróbuję obie (nie jednocześnie, no i zacznę od próbki na włosach). Zamówiłam też odżywkę po farbowaniu z serii i odżywkę khadi bezbarwną. Jak szaleć, to szaleć.

              Włosy mi rosną bardzo szybko, już po 10 dniach mam ponadcentymetrowe odrosty. Wiąże się to z koniecznością częstego dobarwiania (nie, nie robię tego co 10 dni, ale jakoś tak 1,5 raza w miesiącu mi wypada), a to z kolei skłania mnie do niniejszych poszukiwań. Może te naturalne farby nie będą tak przesycać tego koloru, może coś się polepszy.

              Dziękuję za poradnictwo!
        • pinupgirl_dg Re: To ja też bym chciała 08.11.11, 22:17
          > Roślinne farby nie mają jakiś cudownych właściwości, ale na pewno mniej szkodzą

          Gdzieś wyczytałam, że naukowcy doszukali się już rakotwórczego działa henny, chociaż ja podchodzę do takich nowin z dużym dystansem, inaczej musiałabym się obejść szarym mydłem.
          Tak szczerze to dla mnie farby roślinne nie są ani lepsze, ani gorsze, po prostu trochę inne. Dobre dla osób, które mają "swój" kolor od lat i nie planują zmian, dla mnie schodzenie z chny to był dramat w ciapki, ale tak długo, jak długo chciałam być ogniście ruda, byłam zadowolona. Akurat połysk to plus farb roślinnych, chociaż ja farbowałam co dwa tygodnie (blond odrosty przy rudym średnio wyglądają, od razu mamy kolejny plus - można odświeżać kolor tak często, jak się chce). Minusem jest trochę nieprzewidywalny efekt, mały wybór odcieni. Do tego wygoda stosowania też nieszczególna i powrót do naturalnego koloru to męka. Żeby nie było, ja wiem, że jeśli się farbuje włosy na tak daleki od natury kolor, to trudno marzyć o tym, że uda się wrócić do natury bez zniszczonych włosów, ale tych farb nie ruszało nic. Co nie znaczy, że jeszcze nie spróbuję, na razie bezpieczniej się czuję używając klasycznych farb.
          • pierwszalitera Re: To ja też bym chciała 08.11.11, 23:26
            pinupgirl_dg napisała:

            Do teg
            > o wygoda stosowania też nieszczególna i powrót do naturalnego koloru to męka. Ż
            > eby nie było, ja wiem, że jeśli się farbuje włosy na tak daleki od natury kolor
            > , to trudno marzyć o tym, że uda się wrócić do natury bez zniszczonych włosów,
            > ale tych farb nie ruszało nic.

            Ja użyłam roślinnej farby po raz pierwszy, właśnie by wrócić do mojego naturalnego koloru włosów. Rozjaśniłam sobie włosy o jakieś 3 odcienie i to była tragedia. Wyobrażenie długiego czasu czekania i brzydkich odrostów było jeszcze większym horrorem, a ponownie trwałej chemii na całe włosy wolałam nie ryzykować. Farba roślinna okazała się wspaniałym wyjściem. Farby roślinny są dobre jeżeli chce się właśnie robić coś w okolicach koloru naturalnego i tylko dodać mu odrobinę charakteru oraz wyrazistości, albo ukryć parę siwych włosów. Moim zdaniem w takich przypadkach nie ma potrzeby sięgania po chemię. Jeżeli chce się jednak włosy rozjaśnić, nadać im zupełnie inny kolor, z ciepłego koloru zrobić zimny, albo robić jakieś balejaże itp., to farby roślinne się nie nadają. I prawdę mówiąc, nie jestem w ogóle fanką czystej, czerwonej henny, taki kolor mnie osobiście w ogóle się nie podoba, jest nienaturalny i mało komu naprawdę pasuje. Dlatego nie wiem jakie ma się wtedy problemy. Ale zawsze zazdrościłam szatynkom, bo mają spory wybór ładnych brązów, które można jeszcze ze sobą mieszać. Ja jako blondynka nie chcę zrobić się na aż tak ciemno i mam dlatego do wyboru zwykle tylko jeden odcień blondu.
            • pinupgirl_dg Re: To ja też bym chciała 09.11.11, 12:12
              > I prawdę mówiąc, nie jestem w ogóle fanką czystej, czerwonej henny, taki kolor mnie
              > osobiście w ogóle się nie podoba, jest nienaturalny i mało komu naprawdę pasuje.

              Henna daje taki efekt lekkiego balejażu, tam gdzie włosy są naturalnie jaśniejsze, zostają jaśniejsze, dzięki czemu kolor jest wielowymiarowy i nawet przy tak drastycznej zmianie i dobraniu rzadko występującego w naszej strefie koloru nikt nie podejrzewał, że farbuję włosy. Ale dodam, że musiałam też farbować brwi i raczej się nie pokazywałam delikatnego makijażu. Po pewnym czasie mnie ta maskarada zmęczyła i tu zaczęły się schody.

              > Ale zawsze zazdrościłam szatynkom, bo
              > mają spory wybór ładnych brązów, które można jeszcze ze sobą mieszać. Ja jako b
              > londynka nie chcę zrobić się na aż tak ciemno i mam dlatego do wyboru zwykle ty
              > lko jeden odcień blondu.

              W tym sęk. Ja też mam naturalnie jasne włosy i wolałabym już nie odchodzić już zbyt daleko od naturalnego koloru, z drugiej strony chcę trochę poeksperymentować z różnymi odcieniami blondu.

              Tak w połowie drogi między chemią a naturą są farby na bazie henny, ale z dodatkami. Wiem, że wielbicielki ekologicznych farb na nie prychają, ale u mnie okazały się całkiem niezłe. Szczególnie lubiłam Venitę w tubce, wygodna w stosowaniu (moim zdaniem bardziej, niż farby chemiczne, nie trzeba mieszać itd), ładny zapach, niby duży wybór kolorów, chociaż w większości bardzo do siebie podobne, efekty nieprzewidywalne, ale trwałość też nie taka, jak farb ziołowych, więc mniejsze ryzyko.
              wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=4893&next=1
      • zenobia44 Tereso 09.11.11, 08:55
        bardzo mi przykro, ale imho ty nie przypominasz kitajca tylko Sophie Marceau. Trzy przykłady na potwierdzenie tezy:

        [url=http://cdn.1920x1200.net/posts/wp-content/uploads/2009/04/sophie_marceau_1920_1200_apr132009.jpg]raz[/url]
        [url=http://www.thememyphone.com/albums/userpics/10020/sophie-marceau-2091.jpg]dwa[/url]
        [url=http://en.wikipedia.org/wiki/File:SophieMarceauOct07.jpg]trzy[/url]
        • zenobia44 Re: Tereso 09.11.11, 08:58
          oj chciałam dobrze, linki wyszły źle, nie wiem dlaczego:
          raz: cdn.1920x1200.net/posts/wp-content/uploads/2009/04/sophie_marceau_1920_1200_apr132009.jpg
          dwa: www.thememyphone.com/albums/userpics/10020/sophie-marceau-2091.jpg [tu proszę nie patrzeć na biust, bo się zacznie zaraz:)]
          trzy: en.wikipedia.org/wiki/File:SophieMarceauOct07.jpg
          • teresa104 :) Jesteś w mylnym błędzie, Zenobio. 09.11.11, 18:34
            Tu jestem ja: supernowosci24.pl/mongol-u1-bator%E2%80%9D-zawital-na-juwenalia/

            Wszystko mam takie samo, tylko nos mam większy znacznie. Poliki mam wręcz identyczne. W czapce wyglądam tak samo. W dzieciństwie nazywano mnie Chinką i reagowałam. Byłam Chinką bez charakteryzacji w szkolnym teatrzyku. W czasach serialu "Osin" chodziłam już jako Osin i tylko przemocą fizyczną mogłam wymóc stosowanie przydomka będącego skrótem nazwiska.
            Dopiero czas zrobił mi powieki, kiedy ubyło mi nieco tłuszczu na twarzy. Cóż, przez te ziemie przeszło wiele różnych wojsk. Za zgwałconą prapra(...)babkę mi przykro, na geny nie narzekam.
            • ola_pozytywna Re: :) Jesteś w mylnym błędzie, Zenobio. 09.11.11, 20:31
              Tereso, a może to wielka miłośc była...
            • zenobia44 Re: :) Jesteś w mylnym błędzie, Zenobio. 09.11.11, 20:58
              no, no, ja też jak byłam chuda to myślałam, że jestem gruba i były osoby, które mnie w tym utwierdzały, spoko:)
              tylko miałam wtedy 20 lat:D
      • teresa104 Szczerbata i Suchar 16.11.11, 16:27
        czyli rzecz o farbowaniu farbami roślinnymi.

        Otóż po 3 godzinach w czepku, po 2 upokorzeniach przed gazownikiem i listonoszem, moje włosy potraktowane farbą Logona nie zmieniły się ani na jotę. Nie mam żalu o te ciemne, nie chciałam przecież nic przyciemniać, ale te białe są białe jak były. Mam trochę pomarańczowej skóry za uchem, mam plamę na białym blacie i mam minus 60 złotych za farbę.
        Myślę, że równie skutecznie farbuje medytacja + różaniec, bez szkód jednak w wyposażeniu łazienki.
        • pierwszalitera Re: Szczerbata i Suchar 16.11.11, 16:31
          teresa104 napisała:

          > Otóż po 3 godzinach w czepku, po 2 upokorzeniach przed gazownikiem i listonosze
          > m, moje włosy potraktowane farbą Logona nie zmieniły się ani na jotę. Nie mam ż
          > alu o te ciemne, nie chciałam przecież nic przyciemniać, ale te białe są białe
          > jak były. Mam trochę pomarańczowej skóry za uchem, mam plamę na białym blacie i
          > mam minus 60 złotych za farbę.

          O rany! Nigdy nie polecę już farby roślinnej osobie z czarno-białymi włosami. ;-) Ja mojego logonowego, miedzianego eksperymentu jeszcze nie zrobiłam, bo chcę najpierw podciąć włosy, a moją fryzjerkę ścięła grypa.
          • teresa104 Szkoda, że wszystko trzeba testować na sobie... 16.11.11, 20:48
            Z włosów, w których można się przeglądać, zrobił mi się szorstki, matowy, woniejący płytą wiórową kołtun. Tyle wysiłku, szarpaniny przy spłukiwaniu, bo tego nie idzie spłukać, tyle wyrwanych włosów przy rozczesywaniu... Zawód roku.
            Mam nadzieję, że po jutrzejszym myciu normalnym szamponem i nałożeniu normalnej odżywki efekt ten minie choć częściowo. A za parę dni nałożę tradycyjną farbę.

            Zakładam beret i idę oglądać TW Trwam.
            • kawka37 Re: Szkoda, że wszystko trzeba testować na sobie. 04.08.15, 22:10
              Choć, jak widzę, po paru latach, dołączam się i ja ze swoim beretem ;(Dziś po koloryzacji farbą Sante, jak miałam siwe włosy, tak mam, a kolor na moich średnio-brązowych wyszedł okropny, jakiś taki mysi. I żeby nie było , wszystko przedtem zostało przygotowane punkt w punkt według instrukcji. Za taki efekt farba za ponad 6 dych! No more!
Pełna wersja