Gość: wojsz IP: 178.73.49.* 28.10.11, 21:18 Rosyjska zawodniczka, z którą Radwańska wczoraj wygrała to ZwonaRIOwa a nie ZwonaRIEwa. Dziennikarze sportowi GW powinni to wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
manddia Zwonariowa i inne 28.10.11, 22:01 Gość portalu: wojsz napisał(a): > Rosyjska zawodniczka, z którą Radwańska wczoraj wygrała to ZwonaRIOwa a nie Zwo > naRIEwa. > Dziennikarze sportowi GW powinni to wiedzieć. Niestety, ale oni są bardzo odporni na sugestie. A szkoda, bo oprócz wulgarnych, chamskich lub bezsensownych komentarzy pod artykułami mogliby czasem znaleźć coś rozsądnego. Wygląda na to, że albo nie czytają opinii czytelników, albo wg nich Zwonariowa jest niepoprawną formą a przecież to oni powinni uczyć poprawnej polszczyzny nas, nie na odwrót. Osobiście mnie te Zwonariewy, Azarenki, Pawluczenkowe, Kirilenki itp. irytują. Szafarzowe, Kwitowe mogę przeboleć, bo niby w polskim alfabecie "v" nie występuje, choć jest używane bardzo często w pisowni. Woźniacka też mogłaby się czasem na sport.pl nazywać Wozniacki, ale tak Karolina "lepiej się klika" - podobno też jest Polką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Zwonariowa i inne IP: *.home.aster.pl 29.10.11, 01:14 manddia napisał: > Osobiście mnie te Zwonariewy, Azarenki, Pawluczenkowe, Kirilenki itp. irytują. Zwonariewa jest formą oczywiście błędną, ci dziennikarze chyba po prostu nie wiedzą, jakie Wiera faktycznie ma nazwisko. Ale co irytującego dostrzegasz w pisowni Pawluczenkowa albo Kirilenko? > Szafarzowe, Kwitowe mogę przeboleć To chyba kamyczek do mego ogródka, bo nie przypominam sobie, by ktokolwiek prócz mnie w tym portalu używal takiej pisowni. To jest zapis fonetyczny, całkowicie dopuszczalny przez językoznawców. Umieszczając nazwisko czeskie w polskim tekście można użyć trzech sposobów zapisu: - oryginalny zapis czeski: Šafářová - zapis częściowo spolszczony, pomijający znaki diakrytyczne wskazujące akcent: Šafařova - zapis całkowicie spolszczony, tzn fonetyczny, używający tylko liter stosowanych w polszczyźnie: Szafarzowa. Nieprawidłowy jest natomiast zapis "Safarova", bo sugeruje on fałszywą wymowę. Niestety, taki sposób pisania, bezmyślnie kopiowany z amerykańskich portali, króluje w polskim internecie, a nawet w prasie sportowej. Co gorsza, wielu sportowych dziennikarzy nie tylko tak pisze, ale i wymawia czeskie imiona i nazwiska w ślad za tym okaleczonym zapisem. Na własne uszy słyszałem, jak komentator Polsatu przedstawiał widzom "Tomasa Berdycha", choć imię tego zawodnika brzmi po czesku tak samo, jak po polsku: Tomasz. No ale pisownia czeska używa litery š: Tomaš, Amerykanie oczywiście znak diakrytyczny pomijają i piszą Tomas - więc polski dziennikarz, paw i papuga narodów (a teraz właściwie jednego tylko narodu) wymyśla sobie i propaguje nieistniejącego w czeszczyźnie"Tomasa". Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Nie deptać kwiatów Jędrzeja 29.10.11, 08:58 Gość portalu: j. napisał(a): > Zwonariewa jest formą oczywiście błędną, ci dziennikarze chyba po prost > u nie wiedzą, jakie Wiera faktycznie ma nazwisko. Ale co irytującego dostrzegas > z w pisowni Pawluczenkowa albo Kirilenko? Sugeruje on fałszywą wymowę. One nazywają się, Pawliuczienkowa i Kirilienko, że nie wspomnę o tym iż imię jej, jak i Szarapowej brzmi Marija (Мaрия). Tak jak Rogera wymawiamy "rodżer" nie zamieniając na "roger" a Rafaela nie przekształcając w Rafała. > To chyba kamyczek do mego ogródka, bo nie przypominam sobie, by ktokolwiek próc > z mnie w tym portalu używal takiej pisowni. To ogólnie było napisane, nie jesteś jedyną osobą która tak pisze. Poza tym, powtarzam - mogę przeboleć, bo jest to forma poprawna. > To jest zapis fonetyczny, całkowicie dopuszczalny przez językoznawców. Zgadza się. Nigdzie nie piszę, że jest inaczej. > Umieszczając nazwisko czeskie w polskim tekście można użyć trzech sposobów zapisu: > - oryginalny zapis czeski: Šafářová > - zapis częściowo spolszczony, pomijający znaki diakrytyczne wskazujące akcent: > Šafařova > - zapis całkowicie spolszczony, tzn fonetyczny, używający tylko liter stosowany > ch w polszczyźnie: Szafarzowa. > Nieprawidłowy jest natomiast zapis "Safarova", bo sugeruje on fałszywą wymowę. Nie obchodzi mnie, co komu sugeruje. Ja wiem jak się wymawia i to mi wystarcza. W polskim alfabecie "Š, á, ř" nie występują. Inaczej trzeba by było pisać również Кyзнецoвa, Сaфинa czy Дyшевинa. Dla mnie zapis: Kvitova, Safarova jest najbliższy ideału. Sam zresztą w tytule wpisu używasz niepoprawnej wg ciebie formy Jędrzeju Agnieszka wygrywa z Hantuchovą . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej Re: O co kruszycie kopie ? IP: *.rev.stofanet.dk 29.10.11, 09:14 Верa Игoревнa Звoнaревa - gdzie wy tu macie "i" Jak Rosjanie wymawiaja to ich sprawa, my mamy prawo do naszej wymowy a ta brzmi: Wera Igorewna Zwonarewa Nie słyszałem aby jakiś zachodni reporter wypowiedział Radwańska, wszyscy mówił Radwanska. Jestem przekonany, ze zaden Amerykanin nie obraza sie, ze mowimy Waszyngton zamiast Ło'szyngton czy Anglik za Londyn w miejsce London itd. Co za szaiz w takich dyskusjach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. To wspólny ogród IP: *.home.aster.pl 30.10.11, 04:33 Mandyjo, zasady polszczenia nazw obcych, zwłaszcza słowiańskich, należą do norm poprawnościowych języka polskiego tak samo, jak ortografia. Można je znaleźć właśnie w słownikach ortograficznych; sugeruję, byś się z nimi zapoznał: so.pwn.pl/zasady.php?id=629646 so.pwn.pl/zasady.php?id=629697 Wzorce polszczenia nazwisk czeskich, których bronisz w poprzednim poście są całkowicie sprzeczne z tymi zasadami. Oczywiście zalecenia językoznawców nie są obowiązującymi normami prawnymi i wolno ci je kontestować. Ale wartoby mieć wtedy jakieś naprawdę dobrze przemyślane argumenty. A tymczasem racje, którymi bronisz swej pisowni nazw czeskich, są po prostu diabła warte. > Nieobchodzi mnie, co komu sugeruje. Ja wiem jak się wymawia i to mi wystarcza... To ty sam do siebie piszesz? Jeśli chodzi o nazwy rosyjskie, kontrowersja pojawa chyba się jedynie w przypadku transkrypcji liter я, е, ё oraz ю, występujących po pewnych spółgłoskach, np. po л. Ty argumentujesz, że należy pisać ściśle wg wymowy oryginalnej (co jest zresztą, zauważmy, sprzeczne z twym własnym stanowiskiem w kwestii nazw czeskich). Stąd Pawliuczienkowa i Kirilienko. Rozumiem, że piszesz także Liew Tołstoj, a nie Lew Tołstoj; Lienin, a nie Lenin, itd. Wolno ci, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że jest to pisownia sprzeczna z istniejącą polską tradycją. Jest także sprzeczna z cytowaną wyżej przeze mnie normą słownikową. Rosyjskie litery я, е, ё, ю w polskiej transkrypcji ulegają "stwardnieniu", kiedy występują po literze л. Piszemy więc Lenin, Lermontow, Tupolew, a nie Lienin, Liermontow, Tupoliew. Dlaczego zalecana transkrypcja odbiega tu od ściśle fonetycznej? Tego nie wiem, należałoby zapytać językoznawców. Ja jej używam - raz, że jestem do niej przyzwyczajony, dwa, że ja na ogół respektuję zalecenia specjalistów; chyba, że widzę nprawdę silny argument, by czynić inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Co jeszcze ugrają Łiliamsówny? 30.10.11, 07:29 Gość portalu: j. napisał(a): > Mandyjo, zasady polszczenia nazw obcych, zwłaszcza słowiańskich, należą do norm > poprawnościowych języka polskiego tak samo, jak ortografia. Można je znaleźć w > łaśnie w słownikach ortograficznych; sugeruję, byś się z nimi zapoznał Dziękuję! > Wzorce polszczenia nazwisk czeskich, których bronisz w poprzednim poście są cał > kowicie sprzeczne z tymi zasadami. Nie obchodzi mnie to. Ktoś te zasady wymyślił, co nie oznacza że są one najlepsze tak samo jak uchwalane prawo nie musi być dobre. > Oczywiście zalecenia językoznawców nie są ob > owiązującymi normami prawnymi i wolno ci je kontestować. Dziękuję ponownie! > Ale wartoby mieć wtedy > jakieś naprawdę dobrze przemyślane argumenty. A tymczasem racje, którymi broni > sz swej pisowni nazw czeskich, są po prostu diabła warte. Daj mu jeszcze pospać tę godzinkę dłużej, chyba że nie zmieniał czasu. > Nie obchodzi mnie, co komu sugeruje. Ja wiem jak się wymawia i to mi wystarcza... To ty > sam do siebie piszesz? Do ciebie. Otóż Szanowny Panie Jędrzejku pisownie, którą ośmielam się osobiście stosować odnośnie naszych południowych sąsiadek jest najbliższa pisowni oryginalnej bez użycia niepolskich znaków, dlatego sobie piszę Safarova, Hantuchova. Całe to zmienianie na "polskie" nazwiska typu Szafarzowa i Kwitowa jest dla mnie archaiczne. Tak samo nie zmieniam Venus na Wenus, czy Winys i nie obchodzi mnie to, że nie są to słowiańskie imiona/nazwiska. Dzięki takim staromodnym tłumaczeniom mamy później takie "kwiatki" jak Jerzy (kto???) Waszyngton... W przypadku Rosjanek nie da się natomiast stosować pisowni najbliższej oryginałom, bo znaki mamy diametralnie różne. > Jeśli chodzi o nazwy rosyjskie, kontrowersja pojawa chyba się jedynie w przypad > ku transkrypcji liter я, е, ё oraz ю, w > ystępujących po pewnych spółgłoskach, np. po л. Ty argumentujesz, > że należy pisać ściśle wg wymowy oryginalnej (co jest zresztą, zauważmy, sprze > czne z twym własnym stanowiskiem w kwestii nazw czeskich). Czeski alfabet jest na bazie łacińskiego, rosyjski to całkiem inne bukwy i w tym drugim przypadku konieczną jest zamiana na nasze litery. > Stąd Pawliuczienkowa i Kirilienko. Rozumiem, że piszesz także Liew Tołstoj > , a nie Lew Tołstoj; Lienin, a nie Lenin, itd. Nie piszę bo nie muszę (na szczęście) o Lieninie nic pisać, ale właśnie taka pisownia powinna obowiązywać, by uniknąć językowej schizofrenii gdzie przy czeskich nazwiskach każe nam się tłumaczyć fonetycznie (szafarzowa) a przy rosyjskich tego unika (kirilenko)... > Wolno ci, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że jest to pisownia sprzeczna z istniejącą > polską tradycją. Hip-hip, hurra! > Jest także sprzeczna z cytowaną wyżej przeze mnie normą słowni > kową. Rosyjskie litery я, е, ё, ю w polskiej tra > nskrypcji ulegają "stwardnieniu", kiedy występują po literze л. Pi > szemy więc Lenin, Lermontow, Tupolew, a nie Lienin, Liermontow, Tupo > liew. Dlaczego zalecana transkrypcja odbiega tu od ściśle fonetycznej? No właśnie - dlaczegóż? > Tego nie wiem, należałoby zapytać językoznawców. To się MACIEJ zdziwi, że ty czegoś jednak nie wiesz. > Ja jej używam - raz, że jestem do > niej przyzwyczajony, dwa, że ja na ogół respektuję zalecenia specjalistów; chy > ba, że widzę nprawdę silny argument, by czynić inaczej. A ja nie. Staram się kierować zdrowym rozsądkiem a w tych zaleceniach językowych mi go brak. Miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Co jeszcze IP: *.home.aster.pl 01.11.11, 13:39 manddia napisał: >[...] Staram się kierować zdrowym rozsądkiem a w tych zaleceniach językowych mi go brak. Może i się starasz, ale rezultat tych starań nie są przekonujące. Z jednej strony zarzucasz słownikowym regulacjom, że w polszczeniu nazw czeskich kierują się sciśle zasadą wierności fonetycznej, zaś w transkrypcji cyrylicy dopuszczają pewne wyjątki. Nazywasz to schizofrenią. Równocześnie sam praktykujesz podobną schizofrenię, i to w stopniu nawet intensywniejszym. Domagasz się mianowicie idealnej adekwatności fonetycznej przy polonizacji nazw rosyjskich, przy całkowitym, programowym jej odrzucaniu w odniesieniu do nazw czeskich. Więc jak? schizofrenia to, czy zdrowy rozsądek? Twój zapis nazw czeskich, oprócz fałszowania wymowy, powoduje inny jeszcze problem. Otóż w miejsce czeskich liter takich jak č, ř, š kładziesz litery c, r, s, które też przecież są przez czeski język używane. Efektem jest dwuznaczność transkrypcji: nie wiadomo, czy np. za literą C na początku nazwiska Petry Cetkovskiej albo Karela Capka kryje się w oryginale faktycznie zwykłe C , czy też może jest tam Č (z daszkiem)? Trudno mi dopatrzeć się zdrowego rozsądku w świadomym prowokowaniu takich nieporozumień. Jesteś Manddio wielce krytyczny wobec językoznawców, których zalecenia ci cytowałem. Krytycyzm rzecz cenna, ale tylko wtedy gdy kierujemy go także i pod adresem swych własnych widzi-mi-się. Samokrytycyzm szczególnie zalecany jest, gdy zwracamy się przeciw specjalistom w obszarze ich kompetencji. Nie chcę przez to powiedzieć, że spece powinni byc wolni od wszelkiej krytyki ze strony profanów (zwłaszcza, gdy występują w imieniu jakichś grup interesów; na szczęście to nie ten przypadek). Zachęcam wszakże do ostrożności w stawianiu zarzutów i starannego ich przemyślenia. P.S. W swym dażeniu do bezwzględnej fonetycznej wierności w transkrypcji cyrylicy rosyjskiej ty także Manddio nie jesteś całkiem konsekwentny. Nie uwzględniasz mianowicie faktu, że o nieakcentowane w języku rosyjskim wymawia się jak a. Powinieneś więc pisać Kirilienka, a nie Kirilienko czy Kirilenko; Garbacziow zamiast Gorbaczow itd. Jak konsekwencja to konsekwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Sezon ogórkowy czas zacząć! 01.11.11, 16:03 Ondraszku, bardzo proszę o uważne czytanie, bo powtarzać się nie lubię a uznaję cię wciąż za człeka intelygentnego (bez aluzji), tudzież w wielu dziedzinach obeznanego i znajomością swą lubiącego się podzielić na wszelakich publicznych forach. Po raz "n-ty" zatem powtórzę, że w moim mniemaniu podział zasad, którymi kierować się winien nasz rodzimy Reja, Mickiewicza i Szymborskiej język powinien przebiegać w zależności od tego, czy alfabet z którego tłumaczymy jest oparty na znakach łacińskich, czy nie. Czy to nazywasz schizofrenią? Nasz polski tymczasem oferuje nam podział na języki słowiańskie z pisownią łacińską, inne języki słowiańskie i pozostałe języki, czyli sprawę w mojej ocenie wydatnie komplikuje. Pisownia, którą zapisywać każesz czeskie nazwiska (twa luba np. - Szafarzowa) to archaizm języka polskiego, od którego się już odchodzi. Dawnymi czasy w Polszy zapisywano albowiem nazwiska obcojęzyczne tak jak wymawiano i stąd mamy np. Jurka "wyzwoliciela podatkami korony brytyjskiej ciemiężonego ludu kolonii amerykańskich" Waszyngtona zamiast George'a Washingtona. Nie używamy obecnie tego archaicznego spolszczania i stąd poprzedni prezydent USA nie jest już Jerzym i chwała komu tam chcecie za to. > Twój zapis nazw czeskich, oprócz fałszowania wymowy, powoduje inny jeszcze prob > lem. Aha! Czyli amerykańskie "Williams" zamiast "Łiliams", francuskojęzyczne "Henin" zamiast "Anę", włoskie "Schiavone" zamiast "Skiawone", hiszpańskie "Sanchez" zamiast "Sanczez", niemieckie "Goerges" zamiast "Gyrges", niderlandzkojęzyczne "Clijsters" zamiast "Klejsters" absolutnie nie fałszują wymowy? Gratuluję poczucia humoru! Otóż w miejsce czeskich liter takich jak č, ř, > š kładziesz litery c, r, s > , które też przecież są przez czeski język używane. Efektem jest dwuznaczno > ść transkrypcji: nie wiadomo, czy np. za literą C na początku naz > wiska Petry Cetkovskiej albo Karela Capka kryje się w oryginale faktycznie zwyk > łe C , czy też może jest tam Č (z daszkiem)? Trudno > mi dopatrzeć się zdrowego rozsądku w świadomym prowokowaniu takich nieporozumi > eń. Ha! Dziękuję za komplement! Rozumiem, że np. w przypadku francuskiej aktorki Françoise Dorléac, każesz używać niepolskich znaków (jak napisane) zamiast Francoise Dorleac. Oczywiście dla ciebie jest też Navrátilová, bądź Nawratilowa natomiast Navratilova jest niepoprawnie. A zupełnie już nie rozumiem dlaczego używasz formy Hantuchova zamiast Hantuchowa/Hantuhova/Hantuhowa/Hantóchova/Hantóchowa/Hantóhova/Hantóhowa/Chantuchova/Chantuchowa/Chantuhova/Chantuhowa/Chantóchova/Chantóchowa/Chantóhova/Chantóhowa (niepoprawne skreślić), że pominę wersje z "á" na końcu... > P.S. W swym dażeniu do bezwzględnej fonetycznej wierności w transkrypcji cyryli > cy rosyjskiej ty także Manddio nie jesteś całkiem konsekwentny. Nie uwzględnias > z mianowicie faktu, że o nieakcentowane w języku rosyjskim wymawi > a się jak a. Powinieneś więc pisać Kirilienka, a ni > e Kirilienko czy Kirilenko; Garbacziow zamiast G > orbaczow itd. Jak konsekwencja to konsekwencja. O! Pięknie dziękuję! Ciekawe dlaczego mamy zatem konieczność pisowni "Szafarzowa", ale Kirilienka już nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szejk z Pyr Proszę mnie objaśnić kwestię niejakiego Szekspira IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.11, 16:20 Przepraszam za pardon, że wchodzę w paradę, ale mniemam iż osoby tak niesłychanie pilnie zgłębiające zagadnienia spolszczeń nazwisk jak j. i manddia, bardzo skutecznie objaśnią mnie dlaczego z kolei faceta o nazwisku Shakespeare wołają u nas Szekspir. Co prawda ów Szekspir tenisistą, o ile mi wiadomo, chyba nigdy nie był, ale może uda się na chwilę przymknąć na to oko. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Co pomyśli głowa język giętki powie wszystko 01.11.11, 16:41 Gość portalu: Szejk z Pyr napisał(a): > Przepraszam za pardon, że wchodzę w paradę, ale mniemam iż osoby tak niesłychan > ie pilnie zgłębiające zagadnienia spolszczeń nazwisk jak j. i manddia, bardzo s > kutecznie objaśnią mnie dlaczego z kolei faceta o nazwisku Shakespeare wołają u > nas Szekspir. Co prawda ów Szekspir tenisistą, o ile mi wiadomo, chyba nigdy n > ie był, ale może uda się na chwilę przymknąć na to oko. Dla mnie jest oczywiste, iż waćpan ów sławien z pióra skłonnego do rymowań wielkiego lotu zwan być powinien Trzęsowłóczański. Obawiam się jednakowoż drogi z Pyr Szejku, że Jędrzej będzie chciał mi wlać olejku polszczyzny poprawnej ponownie, więc z góry mówię: "Już po mnie!". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jędrzej Re: Proszę mnie objaśnić kwestię niejakiego Szeks IP: *.home.aster.pl 01.11.11, 19:55 Gość portalu: Szejk z Pyr napisał(a): > mniemam iż osoby tak niesłychanie pilnie zgłębiające zagadnienia spolszczeń nazwisk jak j. i manddia, bardzo skutecznie objaśnią mnie dlaczego z kolei faceta o nazwisku Shakespeare wołają u nas Szekspir. Przykro mi, ale ja nie objaśnię. Jest to jakaś forma wymowy quasi-oryginalnej, rodzimej adaptacji, ale dlaczego taka, a nie inna - nie wiem. Ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie; przeciwnie - jestem świadom ograniczoności własnej kompetencji i dlatego wolę zasad rządzących spolszczeniami nazw obcych poszukać w słowniku napisanym przez faktycznych ekspertów. Ale Mandyja uważa sie za eksperta, on wystawia cenzurki jęzkoznawcom, więc powinien cię oświecić. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Proszę mi objaśnić kwestię nicku 01.11.11, 21:38 Gość portalu: jędrzej napisał(a): > (...) i dlatego wolę zasad rządzących spolszczeniami nazw obcych poszukać w > słowniku napisanym przez faktycznych ekspertów. Ale Mandyja uważa sie za eksper > ta, on wystawia cenzurki jęzkoznawcom, więc powinien cię oświecić. Jędrzej, zagalopowałeś się. Nie uważam się za żadnego eksperta - przedstawiam tylko skromnie swój punkt widzenia. Skoro jednak tak bardzo "trzymasz się zasad" słownikowych to dlaczego popełniasz dwa błędy (i to z pełną premedytacją) w moim nicku. Czy tobie pisze ktoś "jentszey"? Mój nick prawidłowo pisze się manDdia, ewentualnie zniekształcone przez dziwny program (który nie akceptuje dużych liter w środku słowa) na tym forum gazeta.pl-owym na manddia. Po pierwsze więc sarkastycznie/pompatycznie zmieniasz pierwszą literę mego nicku, który nie jest ani nazwiskiem, ani imieniem natomiast słowem wymyślonym przeze mnie na wielką. Po drugie wyprawiasz jakieś dziwactwa z tą "(...)yją", ale zaraz pewnie okaże się, że ma to jakieś uzasadnienie encyklopedyczne - inaczej przecież byś takiej formy nie używał, jako człowiek żyjący w zgodzie z obowiązującymi regułami. No to czekam na wytłumaczenie zmian w moim pseudonimie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Proszę mi objaśnić kwestię nicku IP: *.dynamic.chello.pl 01.11.11, 23:28 manddia napisał: > dlaczego popełniasz dwa błędy (i to z pełną premedytacją) w moim nicku. Czy tobie pisze ktoś "jentszey"? Mój nick prawidłowo pisze się manDdia, ewentualnie zniekształcone przez dziwny program (który nie akceptuje dużych liter w środku słowa) na tym forum gazeta.pl-owym na manddia 'jentszey" nie, ale "Ondraszka" i "Andy'ego" gdzieś chyba widziałem... Problem z tym programem jest taki, że on w ogóle nie akceptuje dużych liter. Dlatego w przypadku każdego nicka tutejszego domniemywam, że miał on zaczynać się wielką literą, tylko oprogramowanie forum go zmienilo. Skąd mogłoby mi przyjść do głowy, że twój nick ma wielką literę w środku? Mandyja to jest archaizacja, taka jak "wiktoryja", konfuzyja" etc. Miała ona oswoić dziwaczne i źle po polsku brzmiące imię. Ale jeśli sobie tego nie życzysz, będę pisał manddia. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Re: Proszę mi objaśnić kwestię nicku 02.11.11, 10:37 Gość portalu: j. napisał(a): > 'jentszey" nie, ale "Ondraszka" i "Andy'ego" gdzieś chyba widziałem... Ondraszek i Andy (tak jak i Jędrzej) to nie są zniekształcenia, które raczyłeś zastosować odnośnie mojego pseudonimu, ale inne formy imienia Andrzej. > Problem z tym programem jest taki, że on w ogóle nie akceptuje dużych liter. Dl > atego w przypadku każdego nicka tutejszego domniemywam, że miał on zaczynać się > wielką literą, tylko oprogramowanie forum go zmienilo. Skąd mogłoby mi przyjść > do głowy, że twój nick ma wielką literę w środku? Jako stary stażem forumowicz powinieneś pamiętać nicki osób, których nie było tu tak dużo 2 lata temu. Zresztą wciąż nie można narzekać na nadmiar osób tu piszących. forum.gazeta.pl/forum/w,1041,116286713,116286713,manDdia_w_pierwszych_slowach_mego_listu.html forum.gazeta.pl/forum/w,1041,100117529,100188075,po_prostu_ManDdia_wie_ze_jestem_znawca_i_fachowcem.html forum.gazeta.pl/forum/w,1041,100117529,100146515,Wstyd_mi_.html Pozostaje mi wybaczyć kłopoty z pamięcią. > Mandyja to jest arch > aizacja, taka jak "wiktoryja", konfuzyja" etc. Miała ona oswoić dziwaczne i źle > po polsku brzmiące imię. Ale jeśli sobie tego nie życzysz, będę pisał manddia. Jeszcze raz - to nie imię. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Cudze chwalicie, swego nie znacie 01.11.11, 22:25 Gość portalu: jędrzej napisał(a): >. Ale Mandyja uważa sie za eksper > ta, on wystawia cenzurki jęzkoznawcom, więc powinien cię oświecić. "ale" 1. spój. łączy zdania współrzędne lub równorzędne człony zdania o treści przeciwstawnej, skontrastowanej; wprowadzany fragment wypowiedzi jest często zastrzeżeniem do treści poprzedzających; lub: Dom biedny, ale czysty. Mam w związku z tym pytanie. Czy można rozpocząć zdanie od "ale" w takim znaczeniu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Do rzeczy, waćpanie Manddio IP: *.home.aster.pl 01.11.11, 19:22 manddia napisał: > Pisownia, którą zapisywać każesz czeskie nazwiska (twa luba np. - Szafarzowa) to archaizm języka polskiego, od którego się już odchodzi. Dawnymi czasy w Polszy zapisywano albowiem nazwiska obcojęzyczne tak jak wymawiano i stąd mamy np. Jurka [...] Waszyngtona zamiast George'a Washingtona. Zdaje się, że ty w ogóle nie rozumiesz czego dotyczy ta dyskusja. Tu nie chodzi o fonetyczne zapisywanie wszelkich nazw obcych, obyczaj faktycznie dziś anachroniczny. Tu idzie o transkrypcję znaków nie występujących w naszym alfabecie. Nazwiska takie jak Washington, Williams czy Henin zapisywane są w całości podstawowmi znakami alfabetu łacińskiego, używanymi w polszczyźnie. Cytowanie tych nazwisk w polskim tekście nie nastręcza żadnych problemów i w ogóle nie jest przedmiotem kontrowersji. Próba włączenia takich przypadków do tej dyskusji to zupełne niezrozumienie istoty sprawy (albo próba mącenia). W odniesienu do języków używających alfabetu łacińskiego pytanie o transkrypcję może pojawić się dopiero wraz ze znakami spoza naszego abecadła, takimi, jak czeskie č, ř, š, germańskie umlauty itp. Może, ale - zauważmy - nie musi. Najprostszym bowiem rozwiązaniem jest nie szukanie transkrypcji, ale zacytowanie takiego nazwiska w oryginalnej pisowni. Kiedyś stosowanie tej opcji w druku wiązało się z trudnosciami natury technicznej. Dziś cytowanie w oryginale nazwisk takich jak Štěpanek, Görges czy Castaño nie nastręcza większych problemów. Ale ty z jakichś powodów nie dopuszczasz używania jakichkolwiek znaków spoza polskiego alfabetu. No, jeśli tak, to potrzebna jest transkrypcja. Przynajmniej w odniesieniu do nazwisk słowiańskich zalecana jest transkrypcja fonetyczna: Sztiepanek, Szafarzowa, Iwanowicz. Nikt jednak nie "każe" ci użwać transkrypcji, możesz pisać w oryginale. Ty wszakże ne przyjmujesz ani jednego, ani drugiego rozwiązania, wolisz po prostu opuszczać znaki diakrytyczne. Jest to wygodne, ale powoduje, że nawet człowiek znający dany język nie będzie w stanie prawidłowo przeczytać tego, co napiszesz. > Aha! Czyli amerykańskie "Williams" zamiast "Łiliams", francuskojęzyczne "Henin" zamiast "Anę", włoskie "Schiavone"[...] absolutnie nie fałszują wymowy? Gratuluję poczucia humoru! Nie, nie fałszują. Jeśli napiszesz "Williams", człowiek znający angielski będzie wiedział, jak to przeczytać. Jeśli napiszesz "Henin", czytelnik znający wymowę francuską też wymówi to właciwie. Jeśli natomiast napiszesz "Stepanek", nawet czytelnik zorientowany w czeskiej wymowie nie będzie wiedzał, jak to czytać. Stepanek, Sztepanek, Stiepanek, a może Sztiepanek? Nie wie, bo ty opuszczając znaki duakrtyczne wprowadziłeś dwuznaczność. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Temperatura 36.6 C a ciśnienie zwyżkuje. 01.11.11, 21:15 1. Jędrzej, przestań wreszcie mataczyć i odpowiedz w końcu na pytanie, które zadam po raz trzeci: dlaczego piszesz Hantuchova i jak powinna wg zasad języka polskiego brzmieć spolszczona wersja nazwiska sympatycznej popradzianki? A jeśli inaczej to dlaczego się do niej nie dostosujesz? > Próba wyłączenia takiego przypadku z tej dyskusji to zup > ełne niezrozumienie istoty sprawy (albo próba mącenia). Zgadzam się z tobą, więc odpowiedz wreszcie. 2. Ty chyba Andy nie rozumiesz, że nie ma ludzi znających wszystkie języki. Co z tego, że ktoś znający język francuski czyta poprawnie nazwisko Justine (o której tak się rozpisała w innym wątku Pitou): upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e1/Justine_henin.ogg ; co z tego, że ktoś znający niderlandzki czyta poprawnie nazwisko Kim: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d4/Nl-be_kim_clijsters.ogg jeśli 90% nie zna poprawnej wymowy, lub jej nie stosuje (jak np. komentatorzy Eurosportu używający formy "klajsters" zamiast klejsters"? > Nazwiska takie jak Washington, Williams czy Henin zapisywane są w całości podst > awowmi znakami alfabetu łacińskiego, używanymi w polszczyźnie. Cytowanie tych n > azwisk w polskim tekście nie nastręcza żadnych problemów i w ogóle nie jest prz > edmiotem kontrowersji Ha, ha, ha! Z pewnością... 3. Ja jestem za tym by w polskiej pisowni używać polskiego alfabetu a nie obcego-oryginalnego. Ani tych znaków nie ma na klawiaturze, ani nie ma czasu szukać po pomoc na odpowiednich stronach internetowych a przede wszystkim skoro nie występują w języku polskim, to są niepoprawne z naszym alfabetem. Jeśli zaczynamy się bawić w oryginalną pisownię to pisz także poprawnie odpowiedniki Na Li, Kimiko Date-Krumm, Wiery Zwonariowej i innych zawodniczek których alfabet jest inny od polskiego. Wytłumacz mi - tylko tak logicznie tym razem - dlaczego sugerujesz pisownię niepolskich znaków jako coś oczywistego? 4. > Ale ty z jakichś powodów nie dopuszczasz używania jakichkolwiek zna > ków spoza polskiego alfabetu. Jakim prawem mam używać niepolskich znaków w polskiej pisowni, w polskich mass-mediach? Chcesz przyprawić czytelników o schizofrenię czy zbeszcześcić nasz ukochany język obcymi znakami? 5. >Jeśli napiszesz "Henin", czytelnik znający wymow > ę francuską też wymówi to właciwie. Jeśli natomiast napiszesz "Stepanek", nawe > t czytelnik zorientowany w czeskiej wymowie nie będzie wiedzał, jak to czytać. > Stepanek, Sztepanek, Stiepanek, a może Sztiepanek? Nie wie, bo ty opuszczając z > naki duakrtyczne wprowadziłeś dwuznaczność. Poszuka u źródeł w internecie to się dowie, tak samo jak przeciętny zjadacz chleba nie wie jak się wymawia francuskie czy niderlandzkie nazwiska nieznanych osób. Można pisać Štěpanek, Görges czy Castaño i wciąż niepoprawnie wymawiać, więc jaki tego sens? Dlaczego uważasz, że zaśmiecanie polskiej pisowni obcymi znakami, których i tak większość nie potrafi rozszyfrować ma sens? Tym bardziej, że stosujesz je tylko tam gdzie ci to wygodnie? Lubię polski alfabet i wystarcza mi używanie polskich znaków, bez zniekształcania jednak pisowni zamianą na "polsko-brzmiące" odpowiedniki typu Szafarzowa. Dziękuję! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. mam dosyć IP: *.dynamic.chello.pl 01.11.11, 23:03 Kończę tę dyskusję, bo zaczyna ona przybierać charakter chorobliwy. Zaperzasz się z postu na post coraz bardziej; dochodzi do do tego, że zaczynasz fałszować cytaty z mojego wpisu ("cytat" pierwszy) i wpadać w histerię: Chcesz przyprawić czytelników o schizofrenię czy zbeszcześcić nasz ukochany język obcymi znakami?. I pomyśleć, że zaczęło się od mojego prostego pytania, co złego manddia widzi w pisowni "Kilrilenko".... Odpowiem ci jedynie na to pytanie w kwestii Hantuchovej, bo się strasznie na nią zawziąłeś i chyba już trzeci raz mnie o to molestujesz. Otóż oryginalna pisownia tego nazwiska jest Hantuchová, a ja najczęściej piszę Hantuchova, bez akcentu nad ostatnim "a". Czynię tak po prostu... z lenistwa. Pozwalam sobie na tę słabość, bo ten ukośnik nie zmienia wymowy głoski, a jedynie wskazuje, że jest ona akcentowana (skądinąd wiadomo i tak, że w żeńskich nazwiskach czeskich i słowackich ostatnia sylaba jest akcentowana). Przy tak powszechnym w internecie niechlujstwie co do pisowni, czułbym sie dziwakiem, dążąc do sterylnego ideału w każdym najdrobniejszym aspekcie:) Ty także z lenistwa pomijasz diakrytyki w nazwiskach obcych, a robisz to wszędzie, nawet, gdy jest to istotne dla wymowy. Nie wątpię, że czynisz tak z lenistwa, bo właśnie poznałem twe argumenty na obronę tej praktyki i widzę, że są funta kłaków niewarte. To tylko dorabianie ideologii. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Szafarzowa - Hantuchova 2:1 02.11.11, 10:17 Gość portalu: j. napisał(a): > Kończę tę dyskusję, bo zaczyna ona przybierać charakter chorobliwy. Zdrowia życzę! > dochodzi do do tego, że zaczynasz fałszować cytaty z mojego wpisu ("cytat" pierwszy) Nie, one zostały tylko wykorzystane (jako prawda uniwersalna) również i przeze mnie, choć w zmienionej formie ze względu na wymogi ortograficzno-fleksyjne. Opanuj histerię, Jędrzeju, wystarczy jedno do! > i wpadać w histerię: Chcesz przyp > rawić czytelników o schizofrenię czy zbeszcześcić nasz ukochany język obcymi zn > akami?. A to ciekawe, że ty lepiej znasz stan mego ducha ode mnie. > I pomyśleć, że zaczęło się od mojego prostego pytania, co złego man > ddia widzi w pisowni "Kilrilenko".... Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona - trzecie prawo dynamiki Newtona (albo Niutona dla twej wygody). A ja myślę, że zaczęło się od tego, że Szafarzowa to twoja ulubienica i dostałeś konwulsji, gdy tylko zobaczyłeś formę pisowni jej nazwiska niezgodną z duchem oficjalnych polskich zasad językowych. > Odpowiem ci jedynie na to pytanie w kwestii Hantuchovej, bo się strasznie na ni > ą zawziąłeś i chyba już trzeci raz mnie o to molestujesz. Otóż oryginalna pisow > nia tego nazwiska jest Hantuchová Oryginalną pisownię znam - ja pytam o spolszczoną wersję, ale po raz kolejny uciekasz od klarownej odpowiedzi wybierając tylko to, co ci odpowiada z moich wpisów. > a ja najczęściej piszę Hantuchova, bez akcentu nad ostatnim "a". Czynię tak po prostu... z lenistwa. Otóż to, próżniaczku! Gdy ktoś pisze Hantuchova nawet cię nie obchodzą zasady pisowni, ale gdy tylko ktoś wkroczy na teren "Lucynki" od razu robi się rwetes pod przykrywką zasad pisowni, które to z lenistwa przy okazji Danieli kompletnie masz gdzieś. > Przy tak powszechnym w internecie niechlujstwie co do pisowni, czułbym sie dziwakiem, dążąc do sterylnego ideału w każdym najdrobniejszym aspekcie:) To w końcu stosujesz zasady pisowni, czy nie? Mają one jakąkolwiek wartość dla ciebie? > Ty także z lenistwa pomijasz > diakrytyki w nazwiskach obcych, a robisz to wszędzie, nawet, gdy jest to isto > tne dla wymowy. I tu się srodze mylisz. Nie z lenistwa, tylko ochrony naszego pięknego języka przed zalewem niepolskich liter, które (o ile dobrze pamiętam) w naszym ojczystym języku nie występują. > Nie wątpię, że czynisz tak z lenistwa, bo właśnie poznałem twe > argumenty na obronę tej praktyki i widzę, że są funta kłaków niewarte. To może chociaż uncji? Osobiście wolę jednak nasze rodzime gramy. Funt brzmi strasznie obco. PS. Lucie w bezpośrednich meczach (a więc pomijając ten) prowadzi z Danielą dwa do jednego. Co ciekawe dwa razy zmierzyły się pomiędzy sobą w Fed Cup i dwukrotnie lepszą była wtedy Czeszka. www.wtatennis.com/headtohead/lucie-safarova_2255881_9869/0,,12781~9869~3589,00.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojsz Re: Zwonariowa IP: 178.73.49.* 30.10.11, 13:16 so.pwn.pl/zasady.php?id=629697 Czyli jednak ZwonaRIOwa. Powyższe zasady dedykuję dziennikarzom sportowym GW, których pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
manddia Re: Zwonariowa 30.10.11, 13:27 Gość portalu: wojsz napisał(a): > so.pwn.pl/zasady.php?id=629697 > > Czyli jednak ZwonaRIOwa. > > Powyższe zasady dedykuję dziennikarzom sportowym GW, których pozd > rawiam. Dziennikarze GW to tylko pół biedy. Druga połówka to polscy komentatorzy Eurosportu, którzy również mają w nosie poprawną wymowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belkot GW Sportowy pismak gazeciany IP: *.phil.east.verizon.net 30.10.11, 18:22 Odnosze wrazenie, ze trzeba byc uznanym przyglupem aby pisac "relacje" sportowe dla GW. Zalosne "czuby" sa niereformowalnymi durniami. Belkot Eurosportu to odrebny idiotyczny rozdzial. Selekcja negatywna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej Re: Zvonareva - łozniaki IP: *.rev.stofanet.dk 31.10.11, 14:08 Ludzie, nie macie innych problemow ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojsz Re: Zvonareva - łozniaki IP: 178.73.49.* 31.10.11, 14:23 Człowieku, jeśli masz inne problemy, to są przecież chyba inne wątki na forach. Czy się mylę ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej Re: Zvonareva - łozniaki IP: *.rev.stofanet.dk 02.11.11, 10:14 No wlasnie, przyganial kociol garnkowi, sa inne fora do takiej dyskusji, to jest o sporcie. Odpowiedz Link Zgłoś