Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    The best of matches Wimbledon 2013

    IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.13, 10:33
    Już w pierwszym dniu, w pierwszej rundzie wyśmienity mecz Lleytona Hewitta z Wawrinką. Oczywiście nie była to największa sensacja, bo nikt nie przebije wylotu Nadala ze sto trzydziestym którymś Darcisem. Wystarczyło że Rafa wrócił na korty, że gra w szlemach i tak, czy inaczej zapewnia kolosalne emocje. Mnie się to bardzo podoba, nawet jak wylatuje z Rosołem, czy innym dzielnym grajkiem, bo jak gra tak marnie, to lepiej niech wcześniej spada i przynajmniej się nie przemęcza. Niech wygrywają lepsi i najlepsi. Nie wiem czy nie przemęczył się trochę Australijczyk, ale zagrał rewelacyjnie bardzo trudny mecz, z bardzo mocnym graczem, jak by nie było z dziesiątki. Sympatią jakoś nigdy go nie darzyłem i nadal nie darzę, ale szanuję, podziwiam i miejscami, tak jak wczoraj zachwyca mnie tym co pokazuje na korcie. Bez względu na wiek, miejsce w rankingu, wychodzi i walczy pokazując wszystko najlepsze, czym dysponuje. Zaskoczył jeszcze o tyle, że pokazał jak zawsze nie tylko wyjątkowo waleczne serducho, ale całą masę znakomitych zagrań, o jakie w tym momencie trudno go było podejrzewać. To, co wyczyniał szczególnie w końcówce, przy obronie kolejnych bp i w jakim stylu wygrał, to czapka z głowy. Wawrinka też zagrał świetnie, równie wspaniale się bronił, atakował i serwował, ale może był nieco przemęczony ostatnim turniejem, a może nie miał aż takiej mega determinacji jak Lleyton. Tylko i wyłącznie dlatego, że mecz zamknięty został w trzech setach, oceniam ten mecz na 9 punktów, na dziesięć możliwych.
    Obserwuj wątek
      • jan_stereo Re: The best of matches Wimbledon 2013 25.06.13, 14:35
        Gość portalu: Luka napisał(a):

        > Wystarczyło że Rafa wrócił na korty, że gra w szlemach i tak, czy inaczej zapewnia > kolosalne emocje. Mnie się to bardzo podoba, nawet jak wylatuje z Rosołem, czy innym dzielnym grajkiem, bo jak gra tak marnie, to lepiej niech wcześniej spada i przynajmniej się nie przemęcza. Niech wygrywają lepsi i najlepsi.

        No nie wiem czy to dobrze ujales, wedle tej zasady, Nadal powinien tez spadac juz na starcie tegorocznego Roland Garros, gdzie gral dosc slabo, mimo, ze potem sie rozkrecil.
        • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.13, 16:06
          Rafa przyzwyczaił pewnie większość, a mnie na pewno, że im marniej zaczyna, tym lepiej kończy. Tylko gracz takiej klasy jak Nadal nawet grając słabo w początkowej fazie turnieju musi przynajmniej ważne piłki, także swoje podania wygrywać i mimo wszystko nie zejść z pewnego poziomu. RG to zupełnie inna bajka, to Jego królestwo, Jego ziemia i wiadomo było, że jak już wyszedł na te korty, to da z siebie wszystko i nie odpuści. Na moje oko do tej trawy zupełnie nie był przygotowany, dlatego nie czuł się dobrze i pewnie chociaż bardzo chciał przebrnąć pierwsze mecze, bo potem byłoby mu dużo łatwiej walczyć o kolejny tytuł, . to nie potrafił się wystarczająco zmobilizować. Mnie wcale ta przegrana nie martwi, chociaż bardzo liczyłem na jego mecze z Fedem, Murrayem i Djokiem. Myślę sobie, że może tak miało być, że może to jest jakaś szansa dla naszego JJ-a, albo kogoś innego, kto na ten szlem zasłuży sobie dużo bardziej od Rafy. Wśród tych ponad stu gości, którzy tu przystąpili do gry, szacuję, że jest co najmniej dwudziestu, którzy realnie myślą i marzą o wygranej i jest paru, którzy mogą zagrać turniej życia. To jest też dużo większa szansa dla Polaków, którzy wystartowali kapitalnie, a dwóch jest właśnie w tej ćwiartce i bez Rafy mają szanse zajść dużo dalej niż z Rafą. Więc jak się los trochę uśmiechnął, niech idą, walczą, inni też i niech będzie pięknie. Lubię niespodzianki!
          • Gość: re Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.gwardii.osi.pl 26.06.13, 09:03
            "8" dla meczu Murray'a z Beckerem. Pierwsze dwa sety były super, w trzecim Benjamin pękł. Szkoda, że trafił Niemiec tak fatalnie, on gra na trawie o wiele lepiej niż wielu z top 50.
            Dobrze nie trafił też F. Lopez, ale dał radę Simonowi drugi raz z rzędu. Ten też mógłby wielu uczyć gry na zielonym.
            Ciekawe, czym naraził się Murray, że nie gra na centralnym - nadmiar grzeczności organizatorów ? To. że Szarapowa została relegowana na kort 2, to wiadomo, w meczu z Britto podwójna dawka decybeli nie dla uszu widzów na centralnym (biedni widzowie na "2", ponoć Brito jest głośniejsza od Marii). Wystarczy, jak na jeden dzień Azarenka na centralnym, na wicecentralnym pokwiczy Kvitowa
            • Gość: Luka Re: małe i duże odkrycia IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.13, 13:48
              Nie widziałem Murray`a z Beckerem i żałuję, że nie widziałem meczu Dustina Browna, a podobno zagrał świetny mecz z Hewittem. Będę na jego mecz szczególnie polował.
              Fajne jest to w wielkich szlemach, że można poznać bliżej i odkryć bardzo ciekawych graczy, chociażby takich jak Amerykanina Reynoldsa, nie mówiąc już o Stackhowskim i są duże szanse na więcej. Lubię niespodzianki
              • jan_stereo Re: małe i duże odkrycia 28.06.13, 15:23
                O Reynoldsie i Stachowskim ciezko mi myslec jako o odkryciach tenisa, pierwszy ma juz 31 lat a drugi skonczone 27, zatem jest w wieku Nadala. Podobnie 'odkryciem' moglby byc taki Rosol, ale po jednym, odkrywczym meczu zniknal znowu na dobre w szarzyznie.

                Dla mnie, temat sie otwiera dopiero wowczas, jak mlodociany gracz przejdzie nieoczekiwanie caly turniej, bo jeden mecz to za malo.
                • Gość: Luka Re: małe i duże odkrycia IP: *.dynamic.chello.pl 29.06.13, 16:16
                  Odkrycia nie koniecznie muszą być epokowe, małe też bywają piękne. Myślę, że warto było poznać takiego Reynoldsa. Gość po trzydziestce, nie grał w żadnych turniejach ATP, wygrał eliminacje gdzieś na kortach pod Londynem i gra drugi mecz w WS na najbardziej prestiżowym korcie w Londynie z liderem rankingu i gra jak równy z równym, pokazując masę ciekawych zagrań, bardzo niekonwencjonalny serwis i charakter. Nieważne, że pod koniec meczu wysiada kondycyjnie, ważne że w żadnym momencie nie wysiada psychicznie, trzyma poziom i do ostatniej piłki pokazuje świetną grę. Dla niego to mecz życia i pewnie najwspanialsza karta w życiorysie, a dla mnie było autentyczną przyjemnością śledzić ten mecz. Wiadomo było że emocji nie będzie, ale ten bardzo niepozorny outsider zmusił wielkiego Lidera nie tylko do wysiłku, ale też ogromnej czujności, nawet powiedziałbym do pewnego szacunku, jaki u Serba niezmiernie rzadko zdarza się widywać. Myślę że u oglądających również zasłużył na szacunek i miejscami podziw. Stachowski to zupełnie inna bajka, dotąd szary i niezbyt znany tenisista wpisał się na oczach świata w historię Wimbledonu, historię Federera, jakby nie było historię tenisa i wpisał się w sposób sensacyjny i imponujący. On już nic nie musi, chociaż być może wiele może. Jego świat zapamięta dokładnie z tego jednego meczu i zapamięta pięknie.
                • roger.federer Re: małe i duże odkrycia 12.07.13, 17:57
                  Zgadzam się w pełni z Tobą. Ja mianem odkrycia określiłbym naszego Jerzyka, bo przecież do dopiero jego drugi start na wimbledońskiej trawie. Osobiście spodziewam się za kilka lat wygrania przez Janowicza, któregoś z turniejów Wielkiego Szlema, bo potencjał na pewno jest niebagatelny. Dziennikarze nawet poszperali trochę w historii występów topowych graczy i okazało się, że taki Roger Federer swój pierwszy półfinał wielkoszlemowy osiągnął "dopiero" w piątym roku swojej gry i nasz Jerzy jest pod tym względem lepszy;)
      • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.13, 22:38
        No to mamy pierwszą 10. Dzień cudów ukoronował cud nad Tamizą i mecz Federera z uplasowanym w drugiej setce Siergiejem Stakhowskim. Ukrainiec, do dzisiaj gracz gdzieś piątego szeregu, nie wiem czy zagra turniej życia, ale dzisiaj zagrał mecz życia i wyeliminował obrońcę tytułu i siedmiokrotnego triumfatora Wimbledonu. Mecz był znakomity, było w nim wszystko co najlepsze i najpiękniejsze w tenisie, dużo gry przy siatce, piękne volleye, smecze, robinsonady, walka o każdą piłkę do samego końca i niesamowite emocje. Stakhowski generalnie prezentował się doskonale od samego początku, śmiało grał przy siatce, bardzo dobrze serwował, grał tenis w najlepszym starym stylu, stać go było też na pewien dystans i uśmiech, cieszył się tą grą. Roger chyba nie spodziewał się na tym etapie, z tym zawodnikiem tak dobrej gry z jego strony, ani takiego oporu. Grał coraz bardziej nerwowo, potem doszło zmęczenie i zwykła złość, na koniec jeszcze bardzo nieeleganckie zachowanie i to był bardzo brzydki obraz mistrza niegdyś eleganckiej gry.
        Federer przegrał 6-7, 7-6, 7-5, 7-6 i być może ta porażka zamyka rozdział Jego Viktorii Wimbledońskich, a może coś więcej.
      • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 29.06.13, 17:05
        Imponująco i pięknie grają Polacy. Piękny, otwarty i odważny tenis. Pewnie mało kto się spodziewał tak fantastycznej gry JJ-a, który z każdym turniejem robi postępy wręcz oszałamiające. Zastanawiałem się długo jak zapunktować mecz z Almagro, ale zważywszy tak fenomenalne statystyki, to musi być 10. Kubot zagrał również kapitalnie z Francuzem Paire, który znakomicie prezentował się na mączce. Trawa to jednak specjalność Kubota, który lubi grać przy siatce, świetnie sprawdza się jego serv and voley, no i jakby już mocniejsza głowa. Właściwie trudno wyrazić słowami podziw i uznanie dla kapitalnej gry nie młodego już Polaka, który powtarza życiowy sukces, zagra w czwartej rundzie Wimbledonu i ma szanse na więcej, a my mamy historyczną szansę na ćwierćfinał z udziałem dwóch Polaków, a czemuż by nie? W końcu marzenia czasem się spełniają.
        • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.13, 12:43
          Bernard Tomic wyeliminował w czterech setach 10 Gasqueta i dzisiaj zagra z Berdychem, który bardzo dobrze zaprezentował się wygrywając też w czterech setach z Kevinem Andersonem i dzisiaj zagra z Tomic`em o ćwierćfinał. Dzisiaj zapowiadają się same ciekawe mecze i szkoda tylko, że wiele z nich nakłada się w czasie. O ćwierćfinał zawalczą:
          Janowicz – Melzer
          Kubot – Mannarino
          Ferrer – Dodig
          Del Potro – Sepii
          Verdasco- Schepper
          Murray – Youzhny
          Djokovic – Haas
          Tomic – Berdych
          U pań też ciekawe zestawienia, którymi zajmują się z pewnością dogłębnie specjaliści od losowania Isi, więc ja panie odpuszczam.
      • Gość: Luka To nie sen, to Polska właśnie ! IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.13, 23:58
        Nieprawdopodobnie ciężkie mecze nasi chłopcy stoczyli z leworęcznymi tenisistami, dla kibiców oba z kategorii zawałowych, oba pięciosetowe, masakrycznie męczące, wywalczone w ciężkim boju i można powiedzieć za Lorkiem, że spełnił się sen. Mamy w tym historycznym momencie dwóch Polaków w ćwierćfinale Wimbledonu i wiemy na pewno, że Polak zagra w półfinale. Mecz JJ –a mógł wykończyć, bo zaczął Jerzy fatalnie, Melzer trzeba przyznać grał bardzo dobrze, miejscami nadzwyczajnie i bardzo trudno było JJ – owi utrzymać się w tym meczu. Przegrany pierwszy set, drugi uratowany w Tb, przełamanie w trzecim secie mocno wymęczone, ale podanie kończące set nawet z perełką. W czwartym secie JJ przełamał już w 5 gemie, ale w następnym stracił podanie, a Melzer wygrał swoje gładko i do zera. Końcówkę czwartego seta JJ spartolił, bo mógł zakończyć w czterech, ale zagrał niechlujnie, miejscami nonszalancko i zasłużenie przegrał. Na tym etapie walki o ćwierćfinał WS nic samo się nie wygra, każdy punkt trzeba wywalczyć i w piątym secie JJ już zawalczył pięknie i wygrał naprawdę ciężką batalię, oj bardzo ciężką.
        Kubot zaczął dużo lepiej, chociaż pierwszego seta też przegrał, ale nie pękł, walczył, zadziwiał, imponował wszystkim, serwisem, odważną grą przy siatce, mocnymi , ryzykownymi zagraniami, sercem do walki i głową Nawet jak przegrywał 0-1 i 1-2, podnosił się jak feniks z popiołów i walczył o tą jeszcze jedną, może ostatnią i najważniejszą w karierze szansę. Chyba te wszystkie wcześniej w dość banalny sposób stracone szanse, banalne porażki, których w sportowym życiorysie ma niemało czegoś go nauczyły, nauka nie poszła w las, tym razem wywalczył największy sukces w karierze. Nasi wspaniali chłopcy zapisują piękną kartę w historii polskiego tenisa. Zagrają ze sobą o półfinał, jeden z nich znajdzie się w czwórce najlepszych Wimbledonu 2013 i będzie miał szansę zawalczyć o finał.
        I to nie jest żaden dowcip, ani sen, to jest Polska właśnie!
        • Gość: Luka Re: To nie sen, to Polska właśnie ! IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.13, 23:56
          O ironio ! Przecież w tym ćwierćfinale miał zagrać Federer z Nadalem, a zagrali pięknie i z polotem, dwaj Polacy: Janowicz z Kubotem!
          Środa 3 lipca 2014 roku i oto dwóch Polaków na kortach Wimbledonu zagrało kapitalny mecz, prezentując tenis najwyższej marki. Mecz niesamowicie wyrównany, na bardzo wysokim poziomie, zderzenie dwóch zupełnie różnych stylów, klasycznego, niezmiernie rzadko już spotykanego tenisa typowo technicznego, bazującego na grze serw & voley w wydaniu Łukasza i nowoczesnego, punktowanego techniką bazującą na sile i precyzji.
          Goły wynik 3-0 dla Janowicza, kompletnie nie oddaje bardzo wyrównanego poziomu, jakości, kunsztu i urody pojedynku, którym wspaniali Polacy oczarowali widzów w doskonałym stylu zapisując piękną kartę w historii polskiego i światowego tenisa. Dzisiaj cała Polska była z naszych chłopców bardzo dumna i bardzo szczęśliwa. Wielkie dzięki !
          • Gość: re Re: To nie sen, to Polska właśnie ! IP: *.gwardii.osi.pl 04.07.13, 08:26
            Wspaniale, że dwaj Polacy grali w 1/4 Wimbledonu i szczere gratulacje za wyczyn !
            Mecz jednak moim subiektywnym zdanie był z lekka średni - Kubot absolutnie jednowymiarowy, Janowicz zbyt "surowy i niedoszlifowany" (to oczywiście brak doświadczenia na takich etapach i młodość) nie tylko zresztą w tym meczu, a świetnie było z Almagro.
            Było za dużo prostych nieporadności, (zwłaszcza po meczu Djoka z Bedrychem nieco było widać "inną półkę").
            Murra'y też na potęgę psuł proste czasami piłki w 1 i 2 secie, ale w meczu z Verdasco było mnóstwo całe zagrań, wymian, sytuacji palce lizać !
            • Gość: Luka Re: Cztery ćwiartki z jedną dziesiątką IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.13, 13:27
              Mecz Polaków przebiegał w specyficznym klimacie i miał urodę jakże inną od pozostałych. Wynikała ona z konfrontacji krańcowo odmiennych stylów, od początku do końca bardzo konsekwentnie realizowanych i przemiennie równoważonych. Takich meczy teraz prawie się nie ogląda, to było trochę jak powrót do źródeł w szalonym XXI wieku.
              Oczywiście, że były niedoskonałości, bo w tego typu meczu, tak granym musiały być. Ale to było zupełnie inne mierzenie się graczy różnych pokoleń, którzy prezentowali bardzo różne rodzaje sztuki, w tym miejscami na najwyższym poziomie i bardzo wysublimowanej.
              Równolegle z meczem Polaków rozgrywany był drugi ćwierćfinał Ferrer – Del Potro, rozpoczęty bardzo nieszczęśliwie, bo już w drugiej minucie upadkiem JMP, stawiającym pod znakiem zapytania w ogóle odbycie tego meczu. Na szczęście po długiej przerwie mecz się odbył i było to twarde zderzenie doskonałego rzemiosła z prawdziwą sztuką tenisa.
              Piękny, ultranowoczesny tenis JMP, grany dla oka lekko, bez okazywania większego wysiłku, chociaż uderzenia były piekielnie mocne. Gemy wygrywane były w doskonałym stylu, miejscami wręcz na stojąco. Taki tenis grany jak zwykle z ogromnym polotem i dystansem, zderzył się z bardzo solidnym tenisem, granym ciężko, siermiężnie, wyżyłowanym, wybieganym i wypoconym, chociaż miejscami całkiem skutecznym. Myślę, że dobrze się stało, że wygrał tenis markowy, pieczętowany interesującym indywidualizmem i równie wyrazistą osobowością, a najlepszym znakiem firmowym zwycięzcy była ostatnia piłka meczowa.
              Ćwierćfinał Berdycha z Djokovicem był mimo końcowego wyniku szalenie wyrównany i na niewątpliwie bardzo wysokim poziomie. Graczy różniła nie tyle klasa umiejętności, ile klasa osobowości i co się z tym wiąże siły mentalnej, chociaż różnice te nie są już tak wyraziste i jednoznaczne, jak to jeszcze niedawno wyglądało. Obaj grali bardzo podobny, świetny współczesny tenis, który wygrała silniejsza osobowość specjalisty od wygrywania przegranych meczy.
              Najciekawszy, najbardziej dramatyczny ćwierćfinał zagrał wg mnie Murray z Verdasco.
              Mnie ten mecz skojarzył się z pamiętnym meczem Nadala z Verdasco w AO 2009r, bo tak kapitalnie grającego Hiszpana od tamtego kultowego meczu widziałem tylko wczoraj.
              Murray w tym niesamowitym 5 setowym boju, pokazał całego siebie na przestrzeni ostatnich trzech lat, od przegranego finału w AO 2010, do wygranego US Open 2012. Pokazał jaką drogę przebył, jak podniósł poziom techniczny i fizyczny swojej gry, jak innym mentalnie stał się zawodnikiem, jak dojrzał sportowo i to było imponujące.
              W moim odczuciu właśnie ten mecz zasługuje na mocną dziesiątkę.
              • Gość: re Re: Cztery ćwiartki z jedną dziesiątką IP: *.gwardii.osi.pl 05.07.13, 18:17
                po 4 setach "20" dla meczu Djokovica z Potro. Jeszcze nic nie wiadomo, oby tylko następny mecz "dla zachowania równowagi w przyrodzie" nie okazał się kompletny gniotem
                • Gość: Luka Re: Zawałowe półfinały IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.13, 20:12
                  Dla Djoko – DelPo Dziesiątka w Koronie, a w drugim póki co nie jest źle i pierwsze koty za ploty. JJ przeszedł siebie i Szkota w pierwszym tiebreaku, prowadzi w setach 1-0
                  • Gość: Luka Re: Zawałowe półfinały IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.13, 00:17
                    Później niestety nie było już tak obiecująco, jak by się chciało. W drugim secie Murray szybko odleciał, zresztą grał świetnie, serwis mu siedział, asy pykał seriami, generalnie widać było, że ma naszego Jerzyka rozpracowanego i rozebranego niemal do kości. W trzecim nawet było pięknie, było prowadzenie JJ 4-1, ale było też o jeden skrót, albo i więcej za dużo i skończyło się 4-6 dla Szkota. Czwarty set już pod daszkiem Jerzyk zaczął dobrze, ale został przełamany w 3 gemie, Andy włączył czwarty bieg, a grał dużymi fragmentami genialnie, niesiony aplauzem podekscytowanej widowni i w tym klimacie nawet całkiem dobra gra Jerzego nie wystarczyła, chociaż też nie była zupełnie bez szans na pokonanie świetnie dysponowanego Szkota. Nie był to mecz na miarę naszych marzeń, ale ani gra, ani wynik 7-6, 4-6, 4-6, 3-6 dla Murray`a ujmy Polakowi nie przynosi. JJ zapisał mowy rozdział w historii polskiego tenisa, odniósł życiowy sukces, zyskał uznanie i sympatię nie tylko tenisowego świata, a to dopiero Jego pierwszy pełny sezon, ściślej Wimbledon zamyka jakże udaną połowę.
                    • Gość: re Re: Zawałowe półfinały IP: *.gwardii.osi.pl 07.07.13, 18:35
                      dzięki WAM TENISOWE BOGI za wygraną Szkota, całkiem nieważne, że nie był to mecz na "10", zwłaszcza w wykonaniu Djaka, Całkiem może bez sensu o wiele bardziej lubię Murry'a i z całego serca życzyłam Mu wygranej (jak już nie mógł wygrać mój ulubieniec).
                      • jan_stereo Re: Zawałowe półfinały 07.07.13, 19:17
                        Najciekawsze, ze Polacy bardziej sie ciesza z tej wygranej Szkota niz rdzenni Anglicy , ci nawet kibicowali Djokovicowi bo Murray nie jest specjalnie lubiany w UK, poza Szkocja, ma sie rozumiec ;'))
                        • Gość: j. Re: Zawałowe półfinały IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.13, 19:58
                          jan_stereo napisał:

                          > Najciekawsze, ze Polacy bardziej sie ciesza z tej wygranej Szkota niz rdzenni Anglicy , ci nawet kibicowali Djokovicowi bo Murray nie jest specjalnie lubiany w UK, poza Szkocja, ma sie rozumiec ;'))

                          Kiedyś tak było, ale teraz to już chyba nieaktualne. Laur olimpijski Andy zdobył dla całegoUK, nie tylko dla Szkocji.

                          Ale kiedyś faktycznie było tak:

                          imageshack.us/a/img19/179/xyp5.jpg
                          • jan_stereo Re: Zawałowe półfinały 08.07.13, 09:44
                            Byc moze stad sie to bierze, iz Murray podkresla swoja 'szkockosc' na kazdym kroku, wiec oni(typowi Anglicy) nie do konca to kupuja, jako ich oddanego reprezentanta, a u mnie w pracy kibicowali raz Janowiczowi, a potem Serbowi, dla mnie to dosc wymowne...zapewne, gdyby nie czekali tych 77lat to by sie nie zlamali w swej dumie ;D
      • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 00:19
        Najlepszym meczem Wimbledony 2013 pod każdym względem, był jak sądzę półfinał Djokovic – Del Potro, z awizowaną już wcześniej DZIESIĄTKĄ W KORONIE .
        W tym meczu było absolutnie wszystko co najlepsze, nadzwyczajny poziom, niesamowita dramaturgia, niezliczona ilość zagrań i odbiorów z kategorii kosmicznych, pięć setów granych około 5 godzin, w których praktycznie nie było żadnych darmowych, ani łatwych punktów i te absolutnie koncertowe wymiany. Mecz godny szlemowego finału, o którym należałoby i warto napisać dużo więcej, więc pewnie do tematu wrócę po czasie, porządkując natłok refleksji po tym niesamowitym i jakże polskim Wimbledonie.
        • Gość: re Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.gwardii.osi.pl 10.07.13, 07:03
          generalnie było mnóstwo b. dobrych i świetnych meczów u panów.
          U pań raczej dziadostwo, bardziej zmagania niż tenis na wysokim z obu stron poziomie, nie widziałam np. Williams z Lisicka, ale wynik wskazywałby że obie grały b. dobrze "naprzemiennie"
          Najlepszy u panów był oczywiście półfinał Serba z wieżowcem z Tandil i ten mecz to prawie połowa wygranej Murraya w finale - chyba jakiegoś "łiskacza" Szkot powinien postawić Potro.
          Ten półfinał oprócz kosmicznego poziomu był niesłychanie intensywny także pod względem siły gry - nie było przestojów, to musiało kosztować i kosztowało (Serba w finale).
          Swoją drogą ciekawe, jak teraz będzie grał Murray. Od zawsze odnosiło się wrażenie, że on nie aż tak bardzo chce tych szlemów dla siebie i swojej chwały. Bardzo za to chciał spełnić oczekiwania wobec siebie i w pełni mu się to udało.
          Mistrzostwo olimpijskie, NY i teraz wreszcie Wimbledon - na pewno oprócz radości odczuł ulgę, a może nawet głównie ulgę. Presja najważniejsza już za nim. czy teraz z równą determinacją będzie walczył o dalsze laury "dla siebie i swojego ego"???

          • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.13, 10:58
            Murray był do tego Wimbledonu i tego meczu finałowego tak nieprawdopodobnie idealnie przygotowany, że On to musiał wygrać. Na tym Wimbledonie zrobiłby to zresztą w każdych warunkach i z każdym potencjalnym rywalem. Andy wcale nie miał z Verdasko w ćwierćfinale dużo łatwiej, niż Serb z DelPo w półfinale i nie ma większego znaczenia, że grał z nim rundę wcześniej. W szlemach gra się nieco inaczej, niż we wszystkich innych turniejach i chcąc wygrać WS, do tego jeszcze na trawie, przy tak potencjalnie mocnej konkurencji, jaka jest aktualnie w męskim tenisie, trzeba dysponować czymś więcej niż najwyższą dyspozycją, trzeba posiadać w zanadrzu coś, co nie tylko pozwoli osiągnąć, ale pozwoli przekroczyć punkt K
            Murray posiadał to coś więcej, czyli kompleksowy kapitał dyspozycji i zabezpieczony pełny arsenał środków, wypracowanych przy pomocy super znawcy materii, praktyka i wielkiej przenikliwości obserwatora Iwana Lendla. Mieli ten start kapitalnie zaprogramowany, od początku do końca, od ogółu do szczegółów, z godną szwajcarskich zegarmistrzów precyzją opracowany program, zrealizowany konsekwentnie pewnie w katorżniczym i trochę ryzykownym trybie. Doskonałość tego programu polegała na tym, że w tym turnieju, nie miało prawa nic Andy`ego zaskoczyć, bo na wszystko były przygotowane różne rozwiązania awaryjne.
            Jak się nie ma takich chodów na Górze, jak Bartoli, to trzeba mieć Lendla, który twardo chodzi po ziemi, liczy na pracę i nigdy nie liczy na szczęście.
            Murray zdobył wszystko, na czym mu najbardziej zależało i w kapitalnym stylu spełnił swoją misję, tak długo wyczekiwaną przez Zjednoczone Królestwo, które w podzięce wystawi Mu należny pomnik chwały. Teraz jest człowiekiem w pełni wolnym, wyposażonym i bogatszym o bezcenne doświadczenia i prawdopodobnie wyznaczy sobie nowy cel.
            • jan_stereo Re: The best of matches Wimbledon 2013 11.07.13, 09:51
              Gość portalu: Luka napisał(a):

              > Murray był do tego Wimbledonu i tego meczu finałowego tak nieprawdopodobnie ide
              > alnie przygotowany, że On to musiał wygrać. Na tym Wimbledonie zrobiłby to zres
              > ztą w każdych warunkach i z każdym potencjalnym rywalem.

              Murray faktycznie nie mogl sie juz lepiej przygotowac, ale czy 'musial' wygrac to juz niekoniecznie, te zwyciestwa jego, nie byly przeciez jednostronne, a trudno tez pisac, ze ktos w pelni kontroluje gre i wykonuje bezblednie plan trenerski przegrywajac 0:2 w setach (jak ten z Verdasco). Nawet z Janowiczem (w mniej napietej atmosferze) moglo sie to potoczyc na niekorzysc Szkota (skoro juz sie 'toczylo' w zasadzie gdy bylo 1:4 w gemach w secie trzecim). Ten Wimbledon ulozyl sie Murrayowi chociazby pod tym wzgledem, ze nie musial grac z przeciwnikami z ktorymi ma dluzsza historie porazek, jak chociazby z Federerem badz Nadalem, bo ci wylecieli dosc wczesnie, a siedza mu pewnie dosc mocno w podswiadomosci, zwlaszcza jesli idzie o Wimbledon (chociazby zeszloroczny final ze Szwajcarem).
              • Gość: Luka Re: The best of matches Wimbledon 2013 IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.13, 11:40
                Po tym co widziałem, mam absolutne przekonanie, że na tym konkretnym Wimbledonie Murray by wygrał z każdym potencjalnym rywalem, również z Federerem i Nadalem.
                Doskonały plan trenerski musi również uwzględniać środki i sposoby, żeby wyjść ze stanu 0-2 , bo doskonały trener doskonale wie, że w szlemie na pewnym poziomie nie da się kontrolować gry od początku do końca i takiego założenia nie należy przyjmować. Natomiast musi zakładać różne warianty, również te najmniej życzeniowe i trzeba mieć arsenał wiedzy, środków i sposobów, jakich trzeba użyć i w jakim momencie to zrobić. Taki arsenał wiedzy uzyskuje się na bazie pogłębionych analiz, ale żeby zrobić użytek z tych analiz, trzeba mieć łeb i charakter Lendla. To, co on przerobił razem w ramach tego przygotowania, można w życiu wykonać raz i chyba tylko na jeden turniej na trawie, do tego trzeba być cholernie odważnym i pracowitym. Oni to zrobili, dużo zaryzykowali, ale osiągnęli cel.
                Natomiast z tego co zrobili na Wimbledonie, na przyszłość może coś wynikać, ale też może nie wynikać nic.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka