Gość: Luka
IP: *.dynamic.chello.pl
25.06.13, 10:33
Już w pierwszym dniu, w pierwszej rundzie wyśmienity mecz Lleytona Hewitta z Wawrinką. Oczywiście nie była to największa sensacja, bo nikt nie przebije wylotu Nadala ze sto trzydziestym którymś Darcisem. Wystarczyło że Rafa wrócił na korty, że gra w szlemach i tak, czy inaczej zapewnia kolosalne emocje. Mnie się to bardzo podoba, nawet jak wylatuje z Rosołem, czy innym dzielnym grajkiem, bo jak gra tak marnie, to lepiej niech wcześniej spada i przynajmniej się nie przemęcza. Niech wygrywają lepsi i najlepsi. Nie wiem czy nie przemęczył się trochę Australijczyk, ale zagrał rewelacyjnie bardzo trudny mecz, z bardzo mocnym graczem, jak by nie było z dziesiątki. Sympatią jakoś nigdy go nie darzyłem i nadal nie darzę, ale szanuję, podziwiam i miejscami, tak jak wczoraj zachwyca mnie tym co pokazuje na korcie. Bez względu na wiek, miejsce w rankingu, wychodzi i walczy pokazując wszystko najlepsze, czym dysponuje. Zaskoczył jeszcze o tyle, że pokazał jak zawsze nie tylko wyjątkowo waleczne serducho, ale całą masę znakomitych zagrań, o jakie w tym momencie trudno go było podejrzewać. To, co wyczyniał szczególnie w końcówce, przy obronie kolejnych bp i w jakim stylu wygrał, to czapka z głowy. Wawrinka też zagrał świetnie, równie wspaniale się bronił, atakował i serwował, ale może był nieco przemęczony ostatnim turniejem, a może nie miał aż takiej mega determinacji jak Lleyton. Tylko i wyłącznie dlatego, że mecz zamknięty został w trzech setach, oceniam ten mecz na 9 punktów, na dziesięć możliwych.