Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Anatomia porazek

    04.01.15, 12:58
    czyli kilka obserwacji z Hopman cup i meczu Janowicza z Ebdenem. Serwis Janowicza i 2: 3 w gemach. Dochodzi Janowicz do siatki i zamiast walnac winnera popisuje sie pod publiczke jakims glupawym amorti czy apprroach shot i daje szanse przeciwnikowi. Potem podwojny blad serwisowy bo glupota Janowicza go troche deomoralizuje. I przelamanie gemu. I pierwszy set przegrany.

    Glowa Janowicza sie niestety nie nadaje do tenisa. Powinien isc do psychologa albo wziac jakiegos coacha, ktory nauczy go kontroli nad soba.

    Tenis to jest gra jak i inne angielski gry typu "czlowieku nie irytuj sie" Bo jak sie zirytowales to przegrasz.

    PF
    Obserwuj wątek
      • maksimum Re: Anatomia porazek 04.01.15, 14:49
        Niestety logicznego myslenia nie da sie nauczyc,bo to sa dane genetyczne.
        Mozna co najwyzej probowac sie uspokoic i grac na to co sie najbardziej sprawdza.
        • polski_francuz Re: Anatomia porazek 04.01.15, 15:08
          Wygral, na szczescie. Najwyzszy jest z nim:)

          A co logiki to uwierz mi, ze mozna sie nauczyc. A o nauce cos wiem bo sam nauczam. Zreszta, Agassi tez taki wariatuncio byl za mlodu i sie uspokoil.

          PF
          • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Anatomia porazek IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.15, 15:17
            Agassi był bezkompromisowy w swoim podejściu do tenisa "za staru".
            • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Anatomia porazek IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.15, 15:18
              ale i tak przegrywał z Gonzalezem.
          • maksimum Re: Anatomia porazek 05.01.15, 14:42
            polski_francuz napisał:

            > A co logiki to uwierz mi, ze mozna sie nauczyc.

            Wszystkiego mozna sie nauczyc,z tym ze na jakim poziomie.

            Kazdego mozesz nauczyc grac na fortepianie ale niewielu bedzie moglo sie z tego utrzymac.
            • polski_francuz Skandynaw 05.01.15, 19:40
              "Wszystkiego mozna sie nauczyc, z tym ze na jakim poziomie."

              Dokladnie. Mozna go nauczyc, ze jak ma szanse wygrac punkt to ma go wygrac a nie grac zagranie jakies co rownie piekne co skomplikowane a zatem latwe do odebrania przez przeciwnika. I co za tym idzie traci sie punkt.

              Z nauka mlodych ludzie, jest troche jak z jazda samochodem. Nastolatki szaleja na drogach i powoduja wiele wypadkow. Kilka lat pozniej, jesli przezyja, jezdza juz normalnie.

              Problem z kariera tenisowa jest taki, ze jest krotka. Dlatego tez powinien wziac dobrego trenera teraz bo sam zrozumie ze glupio gra tyle, ze za pozno.

              Jesli o trenera chodzi, to polecilbym Skandynawa. Oni maja ten spokoj i logike, ktorej tak brakuje Janowiczowi. Skandynawowie znaje tez dosc dobrze polska mentalnosc, ktorej elementem (popisywanie sie) charakteryzuje sie Janowicz.

              Moze Wilander?

              PF
        • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Anatomia porazek IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.15, 15:16
          oboje się nie znacie na tenisie.

          w tenisa gra się tak jak się mi podoba i na tym on polega. na ekspresji swoich naturalnych cech a nie na ich tłumieniu. nie należy ujarzmiać tego co jest dla danego zawodnika spontaniczne, tylko należy to wyeksponować. pytanie jest, czy Janowicz umie zagrać tak czy owak, czy oczywiście ktokolwiek inny. a nie czy w danym momencie, akurat przy takiej czy siakiej piłce, będzie udawał że go sytuacja nie zirytowała, i próbował skutecznie przytrzymać wymianę. jak piłka czy sytuacja mi się nie podoba, to jej nie gram. to naturalne! np trzeba być debilem żeby latać za piłkami w obronie, stąd niezrozumiałe są pomysły na temat inteligencji Radwańskiej. mądrość polega na tym że to do moich piłek latają i się do obrony zniżają. to że ktoś chce zagrać nazwijmy to trudniejszą, czy bardziej wyrafinowaną piłkę (to się jakby łączy), i że oddaje łatwe punkty to same zalety są.

          dyskusje o tenisie zazwyczaj przebiegają między koniunkturalistami a między idealistami.

          przypomina mi to dyskusje o himalaizmie, kiedy
          1) już pierwsza połowa ludzi nie rozumie po co ryzykować np odmrożenie, skręcenie nogi, czy śmierć wspinając się na góry
          2) tym bardziej z pozostałej połowy połowa albo więcej nie rozumie po co wspinać się na jakąś górę w sposób najtrudniejszy do zdobycia

          oczywiście ja też uważam że są ciekawsze rzeczy na świecie niż robić szczyt i ryzykować odmrożenie genitaliów, niemniej nie ulega żadnej wątpliwości, że trudność szczytu i trudność metody obranej do jego zdobycia świadczy o jakości himalaisty czy innego alpinisty. to nie jest "sensowne", to nie jest "opłacalne" tylko to jest jakościowo wyższe, ambitniejsze, trudniejsze. słowem "im trudniej tym lepiej" a w sposób łatwy w ogóle nie powinno się postępować w dziedzinie, której chce się być mistrzem. łatwe punkty, to są nic nie znaczące punkty. chodzi o to żeby zdobywać trudne punkty i trudny sposób wygrywać mecz, a jednocześnie w sposób dla swojej natury, charakteru czy osobowości najbardziej właściwy. ok. jeśli zawodnik dotrze do etapu w którym zmieni coś "intelektualnie" w swojej grze, i będzie próbował "zapanować" nad swoimi nazwijmy to emocjami, to niech tak będzie ale niech to będzie uzasadnione i świadomie celowo wybrane, nie po to żeby wygrać punkt, ale po to żeby zagrać tenis wyższej jakości.

          co do Janowicza, nie jestem na razie jego "fanem", ale to co mi się w nim, no zaryzykuję to stwierdzenie "podoba" chociaż do zachwytów to oczywiście jeszcze daleko, to że próbuje grać czasami bezkompromisowo, i że sam przegrywa punkty częściej niż ktoś z nim je wygrywa powodując że Janowicz jest bezbronny. czyli, Janowicz ginie prędzej od swojej broni. oczywiście nie zmienia to faktu że z porażki z Istominem się nie wytłumaczył i nie powiedział że nie będzie się zniżał z kimś takim do poważnej gry na punkty.
          • polski_francuz Poprawka 04.01.15, 18:55
            "w tenisa gra się tak jak się mi podoba i na tym on polega"

            Tak aby wygrac a niekoniecznie tak jak mi sie podoba. Janowicz przegrywa przez slaby wybor uderzen. Sa one kierowane nie checia wygrania ale checia zaimponowania.

            Jak u nastolatka. A ma 25 lat. I w tym segmencie gry powinien sie poprawic.

            PF
            • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Poprawka IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.15, 21:53
              gdyby było tak jak piszesz stosowałby dobre zasady postępowania sportowego. jednak nie za bardzo coś imponującego w jego grze do tej pory zauważyłem, ale z drugiej strony zawodnik powinien imponować tylko sobie a nie przypodobywać się publiczności. może sobie imponuje? tenis to sport indywidualny i polega na tym żeby grać tak jak się grającemu najbardziej podoba. a publiczność dopiero wiedząc że ktoś gra autentycznie to co sam uważa za najbardziej stosowne może przystąpić do właściwej oceny. nie można poddać się presji tego co skuteczne, i co się bardziej opłaca zniżając się mniej ambitnych wariantów. trzeba grać to co jest wyższej klasy tenisem, i wygrywać mimo że nie zależy nam na wyniku. a że nie zależy nam na wyniku trzeba udowodnić poprzez serię totalnie odpuszczonych meczów bez widocznego powodu, żeby było wiadomo że kiedy wygrywam to mi zależy albo mimo tego że mi nie zależy, ale kiedy przegrywam to dlatego że mi się chciało. Janowicz nie wyartykułował tego nastawienia dobitnie jak na razie. to co widzę a co jednak jest minimum warunków jakich oczekuję jako Ekspert od tenisisty, to jest próba dominacji i gry na swoich warunkach niekoniecznie imponującymi, ale mimo wszystko kontrolującymi grę metodami. człowiek który daje się zniżyć do gry na warunkach rywala nie jest godny określania mianem tenisisty. oczywiście granie na swoich warunkach nie musi oznaczać rąbania w ciemno z całej siły, można rozgrywać i strategicznie wielouderzeniowe wymiany, a nawet prowokować do ataku już mając z góry przewidzianą odpowiedź w kontrze (przykład Coria). ważne żeby było na warunkach gracza. Janowicz próbuje dyktować warunki, nie za bardzo daje po sobie znać że lubi ganiać, natomiast jednak imponujących zagrań to ja u niego nie widziałem. ogólnie nastawienie ofensywne ale bez jakiejś zbytniej sztuki. jeśli próbuje to zmieniać w stronę bardziej artystycznych metod to znaczy że się rozwija w dobrym kierunku. dobry człowiek nie dostosowuje się do warunków tylko dyktuje swoje, nawet jak mu się nie opłaca. dobry tenisista tak samo. pisałem kiedyś ekspertyzę o dinozaurach i procesie ewolucji, dlaczego tyranozaury były lepsze od pędraków ale wyginęły, a dlaczego pędraki były gorsze ale przeżyły. specjalizacja i rozwój nie idzie w parze z przetrwaniem w trudnych warunkach dlatego przeżyły jakieś ślepe ssaki, a zobacz jakie fajne dinozaury wyginęły. nikt nie ma wątpliwości że wolałby oglądać dinozaury na ziemi niż jakieś szczury i karaluchy czy tam jakieś małpy. one jednak żyją. Maciej ma za dużo w genach tych złych cech które walczą o przetrwanie zamiast o sztukę dominacji w tenisie.

      • Gość: Luka Re: Bez znieczulenia IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.15, 22:20
        Sztuka tenisa jak każda inna sztuka rodzi się z pasji, z wyobraźni, z marzenia, z dążenia do tworzenia i doskonalenia. Jeśli gracz potrafi poszukując niekonwencjonalnych rozwiązań budować wynik, wygrywać mocą własnego pomysłu, a nie cudzych słabości, gra jest twórcza, jest kreacją osobistego dzieła, wtedy można mówić o sztuce gry.
        Wielki artysta potrafi osiągnąć cel przy pomocy niewielkiej ilości ruchów, rzemieślnik będzie dziergać długo i żmudnie, liczyć na fart, zmęczenie materiału i zniecierpliwienie rywala.
        Wielka sztuka jest przekraczaniem granic i w nią musi być wpisane ryzyko.
        W sztuce gry ryzyko jest funkcją intelektu i umiejętności, które nie zawsze idą w parze, dlatego tak niewielu artystów dane było podziwiać na kortach i tak często oglądamy grę dd, czyli do dupy.
        Był czas, kiedy wielki talent i realny potencjał Janowicza rodziły ogromne nadzieje na wielką tenisową sztukę. Ten czas minął i nie jest to jedyny zmarnowany talent, ale na pewno talent wyjątkowo wybitny i zmarnowany na własne życzenie.
        JJ okazał się DD, czyli dużym dzieckiem, przywiązanym do spódnicy mamusi, zdania tatusia i przyziemnych przyjemności. Jak się ma prowincjonalną mentalność, to nie będzie profesjonalnego trenera z najwyższej półki, chociaż były takie propozycje, ale chłopczyk musiałby opuścić rodzinę, kraj, wyjechać daleko, jeszcze wysłuchiwać uwag w trakcie analiz ze swoich meczy, a tego nie lubi, przecież sam wie najlepiej, co zrobił źle.
        No i co to za życie, robić wszystko pod czyjeś dyktando, kiedy tak przyjemnie jest być panem siebie, zasiąść przed komputerkiem i oddać się ulubionej pasji. To przecież jego życie i On sam najlepiej wie, co jest dla niego dobre, a co złe. I oczekiwać od niego, może tylko rodzina, reszcie wara i dajcie mu święty spokój.
        I ma rację, to jego talent i jego życie na miarę jego ambicji, gra też i niech tak zostanie
        • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Bez znieczulenia IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.15, 02:30
          ale o jakich trenerach Ty myślisz? przecież Rios i Gonzalez nie chcą nikogo trenować w tej chwili i mają ważniejsze przyjemności na głowie?

          Janowicz gra dość bezkompromisowo i to jest jeden plus, drugi to że coś tam z rakietą czasem zrobić umie, chociaż jednak przydałaby się kolekcja połamanych rakiet meczowo.

          powinien grać tak jak mu się podoba i trener jest do niczego nie potrzebny. zawodnik powinien grać sam za siebie, a trener ewentualnie pomagać w optymalnym treningu, ale nie w podejściu do tego co się gra na korcie na punkty. samemu się wie najlepiej, inaczej znaczy się że nie jest się lepszym od innych i inni wiedzą lepiej. jak inni wiedzą lepiej to są lepsi i po co z nimi grać? i tak będą lepsi bo wiedzą lepiej. tenisista to decydent, a nie żołnierz który wykonuj rozkazy.

          ja tam nie widziałem na razie jakiejś oszałamiającej liczby meczów Janowicza, żaden mnie nie zachwycił, tak się złożyło że widziałem więcej niż 1 z Murrayem. jak dla mnie jednak w tych meczach był lepszy od Murraya, co oznacza że aż taki najgorszy to nie jest bo od Murraya jest jeszcze kilku gorszych. jest tu pewna analogia między Murrayem a Radwańską. to za co krytykujemy Radwańską jest adekwatne do tego co robi Murray w takich meczach z ofensorami a nieadekwatne do tego co robi Janowicz. tzn Murray wygrywa tylko dzięki błędom na własne życzenie takich Janowiczów czyli tak jakby nikt nie wygrywa, czyli nawet jak Murray wygrywa na punkty to i tak jest zawsze gorszy bo tamci przegrywają ze sobą a nie z Murrayem. te wahania formy w czasie meczu są dość podobne do Domachowskiej także też nie są to w końcu złe wzorce. no i nie oczekujmy że ktoś zawsze będzie się spinał na 100% przez 10 lat kariery bo nie tego oczekujemy od tenisisty. tenisista powinien zagrać z po meczu, najlepiej kilka meczów z każdym kto na to zasługuje i z którym nie trzeba ciągle ganiać do piłki bo każdą przebija, w czasie swoich zawodowych występów tak żeby pograć na serio na te wyższe argumenty, a resztę można odpuszczać. emocje są i dobre i złe. dobre, to te które się udzielają ale które są emocjami irytacji, natomiast złe to te które są oznaką bezsilności. irytacja i jechanie na mocnej ku...e to jest dobre, zniechęcenie i odpuszczeniu meczu też może być. natomiast bezsilność i rezygnacja bo serio się chce a nie może są oznaką słabości i to jest cecha dyskwalifikująca. co do tych gabarytów 100 razy większym talentem jest Vesely i też chłopak nie gra 100% tenisa na wielkim bucu, tylko raz na miesiąc, dwa i to jest to. a nie patrz taki chory Federer, każdy mecz grał jakby wielki szlem wygrywał.


          • Gość: Luka Re: Bez znieczulenia IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.15, 12:00
            Piszę o zawodowym tenisie i profesjonalnych trenerach klasy światowej, a Rios i Gonzalez do takich nie należą, chociaż Gonzalez kogoś trenuje, nie ma jednak w tej materii żadnych osiągnięć, ani licencji. Sama licencja nie potwierdzona wynikami też niewiele znaczy, tak jak autentyczne i potwierdzone osiągnięcia trenerskie, nie potrzebują żadnej licencji. Profesjonalni sportowcy potrzebują profesjonalnych trenerów, o czym się przekonali wszyscy, którzy wcześniej myśleli inaczej, od Federera poczynając, na Monfilsie kończąc. Janowiczowi teraz już faktycznie trener nie jest do niczego potrzebny. Sztukę przegrywania ze sobą opanował niemal do perfekcji i jest duża szansa, że całą resztę też przegra odważnie i bez znieczulenia. Na plus należałoby zaliczyć, że nie usiłuje przykrywać się żadną fasadą. Stoi murem przy swoim murze, co rusz nowy murek zbuduje i tylko czasem dziwi go, że coraz mniejsze to jego podwórze.
            Nie trzeba widzieć oszołamiającej liczby meczów, żeby rozpoznać ogiera wśród wieprzy, do których Murray z całą pewnością się nie zalicza. Nie ma też powodu nobilitować naszej pańci, porównując ją do Szkota, czy Hingis. Pańcia co prawda zrobiła pewien postęp, bo zaczęła chodzić po korcie jak człowiek, a nie jak krowa na paradzie, a Murray nie wychodzi już na kort z chyrą na głowie, jak po przespaniu zimy w stogu siana i póki co, to jedyne podobieństwo odzwierciedlające pewne postępy tych tenisistów.
            Jako że sezon dopiero się zaczyna, zawsze jest nadzieja na postępy tenisowe i wielką grę na pełnym bucu.
            • Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Bez znieczulenia IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.15, 01:34
              ale jaki jest sens zatrudniania "profesjonalnego trenera"? tenis najwyższej klasy nie ma nic wspólnego z laboratoryjnym "naukowym", czy zawodowym karierowym profesjonalizmem. to jest coś co wypacza tenis i sprowadza go do technologii i metodologii, a nie rozwija w stronę indywidualnej natchnionej twórczości. każda technika ogranicza człowieka i zastępuje jego naturalne zdolności. oceniając tenisistę ocenia się jego twórczość a nie odtwórczość sztabu szkoleniowego. w końcu tenis to sztuka. Rios o Gonzalez to zawodnicy którzy mogliby natchnąć czymś Janowicza, zainspirować, doradzić kilka sztuczek, zwrócić uwagę na coś czego nie przekaże żadna tenisowa "szkoła". tylko wyjątkowi tenisiści posiadają wiedzę na temat pewnych sekretów tenisowych i mogą dodać jakąś wyjątkowość do danego nazwiska. żaden profesjonalny trener tego nie może zrobić, i jedyne czym dysponuje to zamianą tenisa w szkółkę ćwiczeń i treningów, które mogą wyszkolić niezły automat, ale to nie ma nic wspólnego z jakością tenisową. są oczywiście przypadki wyjątkowych osobistości które są trenerami, i np były wyjątkowymi zawodnikami (często bez osiągnięć w sensie punktowym), i zdarza się że trenują takiego Riosa czy Gonzaleza. jednak rola trenera profesjonalnego o którym myślisz, ma sens tylko jako organizatora, to ktoś trochę taki jak menadżer artysty, który robi mu kontrakty, wystawy, festiwale, i mówi kiedy wystąpić i jak sprzedać to co tworzy. ale taki profesjonalny trener ułatwia życie zawodnikowi jednakże nie ma bezpośredniego wpływu na jego grę którą zawodnik sam sobie tworzy. co do inspiracji wyjątkowymi postaciami tenisa pod których można być wpływem, raczej liczą się prywatne kontakty, i incydentalne, momentami najwyżej bardziej zintensyfikowane spotkania. do żmudnej roboty organizatora może być profesjonalny trener żeby tenisiście było łatwiej, ale w takim wypadku nie ma czego od niego oczekiwać. Gonzalez nikogo nie trenuje, i właśnie dlatego rozmycia odpowiedzialności i tego do czego jest trener przeznaczony wymyślono słowo "coach". to taki ktoś kto może konsultować, opiekować się zawodnikiem, doradzać itd. jest takim opiekunem - logo faceta który jest zadowolony że ktoś mu pomaga w interesach i poodbija z Gonzalezem po znajomości. Federer też nie miał nigdy profesjonalnego trenera, Lundgren to już brał tenisistów jak byli samodzielni, Safina, Federera, i co on mógł im doradzić. potem to już tylko były kwiatki do kożucha. Edberg też jest raczej kimś z kim miło jest spędzić czas i posłuchać kilku rad, niż kimś kto "prowadzi" Federera i jego karierę. Monfils mówi o trenerze, ale raczej mając na myśli przygotowanie fizyczne, zrobienie formy na turniej w punkt, a ja mam wrażenie że Ty nie wspominając o powyższym laiku mówicie o kimś kto ma wpłynąć na to jak gra Janowicz i jaką taktykę obiera. czyli chodzi wam o zmianę podejścia co jest w sumie niezrozumiałe, a mówienie o skandynawskim tenisie jako wzorcu, ścina krew w żyłach. tenis powinien być emocjonalny i natchniony a nie wykalkulowany, i skuteczny na punkty. większości skandynawów brakuje w ogóle charakteru. większość 'profesjonalnych' trenerów to byli zawodnicy którzy znajdują pracę u aktualnie grających, i żadnej mocy sprawczej bym po nich nie oczekiwał. kto pamięta dziś trenera który wprowadzał do tenisa Riosa zanim przejął go Stefanki, a wtedy grał właśnie najlepiej, a przy Stefankim najnudniej, kto pamięta trenera Gonzaleza w roku 2002, kto pamięta trenera Araziego, Corii, czy nawet Agassiego! każdy pamięta jego trenera przygotowania fizycznego i akademię Nicka Bolleteriego. kto pamięta trenera Gasqueta wchodzącego do top10 a wtedy grał najlepiej? Monfils teraz szuka trenera, a w zeszłym roku grał jak do tej pory najlepiej. kiedy miał trenera Hewitta grał ciągle jak pacan. pamiętasz kto był trenerem Blakea? idea trenera narodziła się przy wielkich gwiazdach sportu przy których ci trenerzy wypłynęli, czasami dając jakiś rodzaj komfortu, dobrego rytmu zawodnikom którzy prezentowali przy nich dane optimum. potem ten sam trener idzie pracować z kimś innym i co dał np taki trener Samprasa Federerowi? na moje nic. zawodnik nie może mieć kompleksów i sam musi stworzyć z siebie prywatnego "mistrza". wiadomo że takich alternatywnych mistrzów trochę było, ktoś tam na niego wpływał, i może pokusić się o interakcję z tymi innymi trochę czerpiąc z tego dla własnych pomysłów i to by było na tyle. trenerzy się przydają komuś, kto ma słaby łeb, nie wie czego chce, i potrzebuje jakiegoś stabilizatora, ale to takie przypadki raczej jak Henri Mathieu powiedzmy i czy wyjdzie Ci z tego wybitny zawodnik? a Lopez jakiego dzisiaj ma trenera? Stepanek? podobno pomaga mu Korda, tylko kto kiedyś Kordę widział na trybunach? szukacie tam gdzie nie trzeba. Janowicz powinien grać na luziku, i tego w nim brakuje bo wypada że jak by przegrywał kiedy mu zależy. niepoważnie to wygląda. więcej dystansu do poszczególnych piłek. fajnie potrenować trochę z paroma ludźmi ale żaden profesjonalny trener nie jest do niczego potrzebny. nie nobilituję nikogo porównując Murraya, tylko mówię że Murray jest tak samo beznadziejny w głównej swojej wadzie jak Hingis czy Radwańska. to ten wspólny ich element eliminuje ich z grona wysokiej klasy tenisistów. na bucu nie ma nigdy wielkiej gry, wielka gra jest wtedy kiedy jest zabawa, w którą przeciwnik w ogóle nie umie się bawić.


    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka