gajasirocco "Projekt MAROKO!"Angora nr 33 Kruszyńska i Latocha 07.08.06, 20:48 Korespondencja czytelników z wyprawy po Maroku.... Odpowiedz Link
gajasirocco "Krystyna Feldman nagrodzona w Maroku"z Arabia.pl 14.08.06, 07:57 Krystyna Feldman nagrodzona w Maroku ela.k, Za: Biuletyn kulturalny MSZ 32 (385) niedziela, 2006-08-13 23:06:55 Krystyna Feldman otrzymała nagrodę aktorską 7. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Autorskich w Rabacie (Maroko) za kreację w filmie Krzysztofa Krauze "Mój Nikifor" - poinformował w piątek PAP Polski Instytut Sztuki Filmowej. Festiwal zakończył się 2 sierpnia. "Mój Nikifor" jest pierwszym polskim filmem, który został zaprezentowany na tym festiwalu w jego siedmioletniej historii. - sirocco.turystyka.net krajearabskie.prv.pl Odpowiedz Link
gajasirocco "Wizyta Putina w Maroku" z Arabia.pl 08.09.06, 09:01 Wizyta Putina w Maroku KUNA piątek, 2006-09-08 08:37:56 Rosyjski prezydent Władimir Putin zakończył wczoraj swoją oficjalną wizytę w Maroku, która była odpowiedzią na otrzymane zaproszenie od króla Maroka Mohammada VI. Po pożegnaniu Putina na Międzynarodowym Lotnisku Mohammada VI, marokański premier Driss Jettou powiedział dziennikarzom, że przy obustronnym zainteresowaniu wzmocniono stosunki marokańsko-rosyjskie. Jettou dodał, że oba kraje zorganizują wspólne imprezy – między innymi tydzień kultury w rosyjskich i marokańskich miastach. Putin podpisał też dwustronne porozumienia z Marokiem w wielu dziedzinach Odpowiedz Link
gajasirocco "Demonstracja Amnesty International w Maroku" 18.09.06, 18:45 Demonstracja Amnesty International w Maroku KUNA poniedziałek, 2006-09-18 08:30:42 Wielu Marokańczyków zorganizowało wczoraj protest, wyrażając w ten sposób swoją solidarność z dotkniętym wojną sudańskim regionem Darfur. Protestujący, w demonstracji zorganizowanej przez marokańską filię Amnesty International, zaapelowali o natychmiastowe rozmieszczenie międzynarodowych wojsk pokojowych w Darfurze w celu zakończenia wojny i katastrofy humanitarnej w tym regionie. Według oświadczenia złożonego przez Amnesty International, protest, w którym również uczestniczyły organizacje pozarządowe miał wywołać nacisk na rządy i ONZ, by zadbały o życia cywilów w Darfurze przez rozmieszczenie wojsk pokojowych. Choć 5 maja br. podpisano pakt pokojowy, w zachodnim Sudanie nastąpiła eskalacja przemocy. Ludzi zabijano, gwałcono i wysiedlano. Według AI w walkach w Darfurze od czasu ich wybuchu w 2003 roku zginęło 300 000 osób oraz milion ludzi została pozbawiona dachu nad głową. Odpowiedz Link
gajasirocco Zmiany w służbach bezpieczeństwa- z Arabia.pl 23.09.06, 16:14 Zmiany w służbach bezpieczeństwa Biuletyn MSZ piątek, 2006-09-22 19:46:56 Prasa marokańska: Marokańscy analitycy poświęcają wiele uwagi ostatnim zmianom w najwyższych strukturach służby bezpieczeństwa, traktując je jako kontynuację rozpoczętych w 2005 r. przez króla przegrupowań w tych formacjach. Wzbudzająca wiele komentarzy nominacja Cherkiego Draissa 13 bm. na Generalnego Dyrektora Bezpieczeństwa Narodowego, pierwszego cywila na tym stanowisku, zbiegła się w czasie ze wzmożonymi działaniami DGSN w dziedzinie walki z terroryzmem (rozpracowanie w sierpniu br. grupy Al Ansar Al Mahdi) oraz przestępczością zorganizowaną, mającą często wspólników w organach administracji państwowej. W I połowie września ok. 40 funkcjonariuszy policji, żandarmerii, służb celnych oraz administracji terytorialnej, w tym kilkunastu piastujących eksponowane stanowiska, przede wszystkim z regionu Tangeru, zostało zawieszonych w pełnieniu obowiązków służbowych i oddanych do dyspozycji wymiaru sprawiedliwości. Wśród osób tych znalazł się także dyrektor służby bezpieczeństwa pałaców królewskich, Abdelaziz Izzou. Był on w latach 1996-2003 szefem policji w Tangerze. Jemu zawdzięcza się rozpracowanie w 2003 r. siatki terrorystycznej powiązanej z zamachowcami w Casablance, na czele której stał Francuz, konwertyta na islam, Pierre Robert (aktualnie odbywający w Maroku karę dożywotniego pozbawienia wolności). W tym samym czasie A. Izzou zneutralizował również czołowych handlarzy środków odurzających z północnych regionów KM. Powyższe działania zostały określone przez śmp jako wyraz braku pobłażliwości najwyższych czynników państwowych wobec urzędników podejrzewanych o sprzyjanie handlarzom narkotyków (śledztwo jest w toku). Fakt, iż dzieje się to w Tangerze, ma również swoje symboliczne znaczenie. Jest to miasto cieszące się aktualnie szczególnymi względami władcy. Poczynione tam inwestycje przemysłowe i infrastrukturalne (budowa autostrady, portu Tanger Med, utworzenie specjalnej strefy gospodarczej Tanger Free Zone) mają doprowadzić do dynamicznego rozwoju tego obszaru. W samym mieście rozpoczęto wiele przedsięwzięć mających poprawić jakość życia mieszkańców. Bez wątpienia postanowiono również, zdaniem marokańskich komentatorów, zainteresować się działaniami władzy lokalnej, tolerującej od lat aktywność mafii narkotykowej. Udowadnia to tym samym, iż kończy się w Maroku epoka, gdy wysocy funkcjonariusze byli nietykalni. Jeżeli zaś chodzi o generała H. Laânigri, objął on swą funkcję w 2003 r., bezpośrednio po zamachach w Casablance. Na czele policji dał się poznać jako sprawny menadżer. Wprowadził rewaloryzację płac, dokonał rekrutacji wysokokwalifikowanych kadr, zrestrukturyzował i zinformatyzował służby policyjne oraz powołał jednostki bezpieczeństwa miejskiego GUS, będące w bezpośrednim kontakcie z ludnością (ostatnio często krytykowane za brutalność; kilku funkcjonariuszom postawiono zarzuty doprowadzenia do śmierci młodych ludzi przy przeprowadzaniu kontroli tożsamości). Przyjął on twardą linię działania wobec osób podejrzewanych o działalność ekstremistyczną oraz terrorystyczną. Rozwinął współpracę ze służbami specjalnymi francuskimi, hiszpańskimi, amerykańskimi i saudyjskimi. Ponadto, zdołał przekonać Interpol o zorganizowaniu w 2007 r. w Marrakeszu 76. kongresu tej instytucji. Nie tolerował nieuczciwości wśród podwładnych. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy wysokiego szczebla zostało usuniętych z zajmowanych stanowisk, a niektórym wymiar sprawiedliwości postawił zarzuty współpracy z lokalnym i międzynarodowym środowiskiem mafijnym. Za jego kadencji zadecydowano o wdrożeniu w Maroku elektronicznego dowodu osobistego (pierwsze egzemplarze pojawiają się pod koniec roku). Realizacja tego projektu o wartości 1,5 mld dirhamów została powierzona francuskiej firmie Thales, bez przeprowadzenia przetargu. Sprawa ta wzbudziła zresztą krytykę organizacji pozarządowych, m.in. Transparency International. Wcześniej jeszcze, gdy w latach 1999-2003 stał na czele DST (kontrwywiadu marokańskiego), nawiązał po 11 września 2001 r. współpracę z Amerykanami. W 2003 r. miał powiedzieć, iż liczył się z możliwością ataków terrorystycznych w Maroku, choć nie przewidział ich samobójczego charakteru ani tak szerokiej skali. Nie ustają spekulacje na temat przyczyn powierzenia mu nowej funkcji w Siłach Pomocniczych. Obserwatorzy twierdzą, iż zaczął być zbyt spolegliwy w stosunku do Amerykanów, przedkładając lojalność wobec nich nad interesy kraju w zakresie bezpieczeństwa. Mógł też sprzeciwiać się projektom reorganizacji służb bezpieczeństwa. Z kolei aresztowanie ekstremistów z Ansar Al Mahdi oraz czołowego handlarza narkotyków w Tangerze, poszukiwanego od 3 lat przez policję hiszpańską (który oskarżył właśnie owych 40 funkcjonariuszy o protekcję) naruszyło pozytywny wizerunek kierowanej przez H. Laânigriego policji. Śledztwo to zostało jej odebrane i powierzone Żandarmerii Królewskiej, z powodu obaw o brak bezstronności policjantów wobec podejrzanych. Generałowi H. Laânigri będą podlegać obydwie strefy Sił Pomocnicznych: południowa i północna, liczące łącznie ok. 45 tys. żołnierzy. Siły Pomocnicze utworzono w 1946 r., a ich dotychczasowy status został im nadany Dekretem Królewskim z 1973 r. Ich zadaniem jest wspieranie zarówno żandarmerii (na terenach wiejskich) jak i policji (na terenach miejskich) w utrzymaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ponadto, uczestniczą w akcjach ratunkowych i niosą pomoc ludności w przypadku katastrof naturalnych. Są formacją wojskową, podlegającą Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. W ich skład wchodzą m.in. jednostki zmechanizowane i oddziały górskie. SP odgrywają znaczącą rolę w walce z przemytem narkotyków i nielegalną migracją, zwłaszcza w północnych regionach Maroka. Od kilku lat mówi się również o potrzebie nadania im nowego statusu, ponieważ dotychczasowy jest przestarzały i nie odpowiada nowym zadaniom i rosnącej roli SP. Gen. Laânigriemu powierza się więc nie tylko dowództwo nad tą liczną formacją, lecz także zadanie jej zreformowania. Przegrupowania nastąpiły też w wojsku, co spowodowało pogłoski o dalszych zmianach kadrowych. Oprócz szefa bezpieczeństwa wojskowego, generała Mohameda Belbachira, który stracił stanowisko latem tego roku (zastąpionego przez pułkownika żandarmerii Mohameda Maiche), zdymisjonowany został w dniu 8 września br. komendant wojskowy Casablanki, generał Mourad Belhasen. Zastąpił go dotychczasowy komendant wojskowy Tangeru. Zmiany te wpisują się więc w dalszy ciąg reorganizacji zapoczątkowanych w 2005 r., które mają na celu trwałe umocnienie nadzoru króla, przy pomocy zaufanych współpracowników, nad siłami bezpieczeństwa publicznego. Obecnie koordynacja nad służbami wywiadu (DGED) i kontrwywiadu (DST) jest sprawowana przez ministra delegowanego ds. wewnętrznych Fouada Alego El Himmy. W 2005 r. DGED objął kolejny protegowany władcy, Yassine Mansouri, podczas gdy Abdellatif Hammouchi otrzymał stanowisko szefa kontrwywiadu. Odpowiedz Link
gajasirocco Marokański pisarz zdobył nagrodę Pokoju i Przyjaźn 25.09.06, 14:43 Marokański pisarz zdobył nagrodę Pokoju i Przyjaźni KUNA poniedziałek, 2006-09-25 08:57:33 Marokański pisarz At-Taher ibn Dżallun otrzymał nagrodę Pokoju i Przyjaźni podczas festiwalu kultury śródziemnomorskiej zorganizowanego w Rzymie. Nagroda jest dowodem uznania jego twórczości literackiej, która promuje zacieśnianie stosunków międzyludzkich na całym świecie. W festiwalu, który będzie trwał do 14 października, biorą udział śródziemnomorscy intelektualiści, specjaliści i artyści. Przy okazji festiwalu zostanie zorganizowane sympozjum skupiające się na współpracy między krajami śródziemnomorskimi w trzecim tysiącleciu. Wcześniej tę samą nagrodę otrzymał egipski minister kultury Faruk Hosni. Odpowiedz Link
gajasirocco Wykłady marokańskiego ministra nt.umiaru w islamie 26.09.06, 17:39 Wykłady marokańskiego ministra nt. umiaru w islamie KUNA 2006-09-26 08:36:07 Marokański minister spraw muzułmańskich Ahmad Tufik rozpoczął wczoraj serię wykładów, które dotyczą pojęcia umiaru w islamie. Seria, sponsorowana przez króla Mohammada VI, ma na celu umocnienie wartości muzułmańskich wśród marokańskiej młodzieży. Minister zaczął wczoraj swój wykład od cytatów z Koranu, które wzywają muzułmanów do wykorzystania umiaru jako sposobu na życie. Młodzież marokańska powinna słuchać kleryków, którzy apelują o umiar, ponieważ w nim istnieje istota islamu, powiedział Tufik. Odpowiedz Link
gajasirocco Członkowie HuT aresztowani w Maroku-Arabia.pl 27.09.06, 10:10 Członkowie HuT aresztowani w Maroku Marokańskie siły bezpieczeństwa aresztowały członków nielegalnego ugrupowania politycznego, Muzułmańskiej Marokańskiej Partii Wyzwolenia (Hizb ut-Tahrir al- Islami al-Maghrebi). Według źródeł rządowych zatrzymano 13 osób należących do partii . Do aresztowań doszło w Meknesie, Casablance oraz Tetuanie. Odpowiedz Link
gajasirocco Przeobrażenia w krajach Maghrebu...Maroko 10.10.06, 13:51 www.arabia.pl/content/view/286520/2/ W ocenie Unii Europejskiej Maroko stanowi wiodący przykład wdrażania reform demokratycznych. Realizuje je panujący od 1999 r. król Mohammed VI, który jako zwolennik przemian, liberalizuje ustrój, zrywając z tradycją autorytarnej władzy swego ojca Hasana II (przykład mogą tu stanowić m. in. wybory powszechne z 2002 r., uchwalona 28.12.2005 r. ustawa o partiach politycznych). Król zachował jednak daleko idącą kontrolę nad rządem – bezpośrednio przez niego desygnowani i przed nim odpowiedzialni są ministrowie spraw zagranicznych, wewnętrznych, obrony narodowej, sprawiedliwości oraz ds. wyznaniowych. Królestwo stoi w obliczu problemów typowych dla krajów rozwijających się. Marokański rząd usiłuje przy pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego i Klubu Paryskiego, realizować program gospodarczy zmierzający do zmniejszenia wydatków, redukcji ograniczeń dla działalności prywatnej i handlu zagranicznego oraz osiągnięcia trwałego wzrostu gospodarczego. Dodatkowym problemem jest zależność od warunków atmosferycznych – w ostatnim roku spowodowały spadek mającej dla Maroka kluczowe znaczenie produkcji rolnej i wpłynęły na wyhamowanie wzrostu gospodarczego (spadł on do 1,8%). Wkład turystyki w gospodarkę nie jest jeszcze w pełni doceniany. Dlatego konieczne jest przyspieszenie realizacji zaplanowanych projektów, celem osiągnięcia przewidywanej na 2010 r. liczby 10 mln turystów. Inne branże, których dobra kondycja przełoży się na poprawę ogólnej sytuacji gospodarczej państwa w przyszłym roku, to budownictwo (zwłaszcza mieszkaniowe), a także transport oraz telekomunikacja. Kryzysowa sytuacja występuje w przemyśle przetwórczym - z powodu wzmożonej konkurencji międzynarodowej, spowodowanej m.in. otwarciem się marokańskiej gospodarki na mocy zawartych umów o wolnym handlu (dotyczy to przede wszystkim sektora tekstylnego). Do głównych problemów gospodarczych Maroka należy bezrobocie, wysoki wskaźnik analfabetyzmu sięgający 47% i ubóstwo (21% mieszkańców Królestwa żyje w warunkach skrajnego zubożenia). Połączenie powyższych czynników stanowi podatny grunt dla aktywizacji ugrupowań terrorystycznych (wyrazem tego były zamachy bombowe w Casablance z 16 maja 2003 r.). Polityka zagraniczna Maroka koncentruje się na trzech głównych kierunkach działania: zacieśnianie więzi z państwami Unii Europejskiej - szczególnie bliskie stosunki łączą Królestwo z Francją, a także z Hiszpanią (odkąd władzę w niej przejęli socjaliści) – współdziałanie w celu ograniczenia nielegalnej emigracji; budowa strategicznego partnerstwa z USA – m. in. w celu rozwiązania po swojej myśli sporu o Saharę Zachodnią; współdziałaniu z innymi państwami arabskimi i afrykańskimi. Cywilizacja zachodnia jako promotor przeobrażeń Przeobrażenia w krajach Maghrebu, zmierzające do zapewnienia stabilnej i sprzyjającej rozwojowi sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, odbywają się przy pomocy i „w asyście” Zachodu. Dominująca dziś cywilizacja zachodnia stymuluje w opisywanych państwach podejmowanie trudnych działań adaptacyjnych w wymiarze wartości (westernizacja) i techniki (modernizacja) - państwom rozwijającym się pozostaje jedynie akceptacja lub odrzucenie tych tendencji. Możliwe są trzy sposoby reakcji na modernizację i westernizację: Na początku oba procesy - modernizacji i westernizacji - rozwijają się obok siebie. Społeczeństwa niezachodnie przyswajają sobie wiele elementów kultury zachodniej czyniąc kroki w kierunku nowoczesności. Dalsza modernizacja wraz z upływem czasu doprowadza do osłabienia tempa westernizacji i rozwoju kultury rodzimej. Westernizacja we wczesnych fazach wspomaga zatem modernizację. W fazach późniejszych natomiast modernizacja warunkuje odchodzenie od westernizacji. W konsekwencji społeczeństwa cywilizacji niezachodnich będą dążyły do odróżnienia się od Zachodu, znalezienia własnego Ja3. Adaptacja państw Maghrebu ma charakter kreatywny4. Przejawia się to w procesie selekcjonowania bodźców z otoczenia i takiego ich dostosowywania do środowiska wewnętrznego, by zachować równowagę między tradycją a nowoczesnością. Jednocześnie w sferze aksjologicznej mogą pojawić się tendencje adaptacji aktywnej, a w dziedzinie modernizacji technicznej – pasywnej (stanowisko Maroka w przeszłości określić można jako antyzachodni modernizm «modernizacja bez westernizacji», a postawy algierskich fundamentalistów oraz współczesnych maghrebińskich terrorystów – mianem antyzachodniego antymodernizmu). Ulf Hannerz - spoglądając w przyszłość - kreśli cztery możliwe scenariusze globalnej ekumeny kulturowej (definiowanej jako trwałość kulturowych interakcji, ich wzajemnego przenikania się i zmian)5. Pierwszym jest scenariusz globalnej homogenizacji. Zakłada on rozprzestrzenienie się na cały świat specyficznych idei, płynących głównie z Europy Zachodniej. Wynikiem tego procesu byłaby całkowita dominacja zachodniej kultury. Kultury narodowe i lokalne stanowiłyby wierną replikę zachodniego stylu życia, norm, wartości, poglądów i wierzeń. W konsekwencji na całym świecie byłyby identyczne produkty w sklepach, takie same filmy, samochody, to samo menu w restauracjach... Autor uważa ten scenariusz za przesadzony. Szczególną wersją tego procesu jest scenariusz nasycenia gdzie podkreślany jest też wymiar czasu: wzory centrum ulegają powolnemu wchłonięciu przez peryferia, nasycając się nimi. Trzecim scenariuszem jest deformacja peryferii. W procesie tym wypaczaniu będą ulegały przyjmowane z centrum wzorce. Wyższe wartości ulegną zepsuciu na skutek uruchomienia procesu selekcji. Adaptacji podlega to, co łatwiejsze, bardziej powierzchowne, nie wymagające edukacji. Nic zatem dziwnego, że przyjmuje się raczej pornografia niż wyszukana literatura, że społeczeństwo przyciąga Dynastia, a nie Szekspir itp. Ostatnim scenariuszem przedstawionym przez Hannerza jest dojrzewanie. Według autora jest to proces najbardziej prawdopodobny, gdyż zakłada dialog i wymianę, a nie jednostronne przyjmowanie treści płynących z centrum. Przyswajanie innej kultury następuje w toku selektywnego przerabiania jej elementów, wzbogacenia ich o nowe wartości. Skutkiem tego procesu jest zatem rozszerzanie i wzbogacanie lokalnej kultury (kreolizacja kultury). Warto w tym kontekście rozpatrzyć uwarunkowaną kulturowo, a więc charakterystyczną dla danego obszaru, podatność na zmiany. Świat arabski w świetle porównawczych badań międzykulturowych, obok dużego dystansu w stosunku do władzy oraz niskiego poczucia indywidualizmu, najtrafniej opisuje wskaźnik unikania niepewności (Uncertainty Avoidance Index). Wysoka wartość tego indeksu informuje o braku społecznej tolerancji oraz o poparciu dla rządów utrzymujących status quo – w zamian za minimalizację niepewności. Społeczeństwo arabskie niechętnie podejmuje ryzyko i z trudem akceptuje zmiany. Jednakże w państwach Maghrebu modernizacja jest procesem akceptowanym - nawet za cenę kosztów społecznych (mimo otwarcia na Zachód, westernizacja na charakter selektywny i nie oznacza wyrzeczenia się własnej tożsamości). Występują też rozbieżności regionalne – Tunezja jest pod tym względem najbardziej, a Algieria najmniej zaawansowana. Również rozwój społeczno – ekonomiczny Maghrebu pozostaje nierównomierny - wskutek dynamicznych procesów migracyjnych, wewnętrznych reform systemowych i intensyfikacji kontaktów z cudzoziemcami. Przeobrażenia w państwach Maghrebu można również rozpatrywać w kontekście procesów globalizacyjnych – powodujących typowy wzrost migracji społecznych oraz intensyfikację praktyk religijnych w odpowiedzi na zagrożenie arabsko- muzułmańskiej tożsamości. Kraje Maghr Odpowiedz Link
gajasirocco Kandydatura Tangeru do organizacji EXPO 2012 11.10.06, 20:15 Kandydatura Tangeru do organizacji EXPO 2012 Biuletyn MSZ-na podstawie Arabia.pl "Le Reporter" z 05.10: W związku ze zgłoszeniem kandydatury Tangeru do organizacji EXPO 2012, Maroko rozpoczęło działania lobbingowe, zwracając się o poparcie dla swoich starań przez Międzynarodową Organizację Frankofonii. Konkurentami dla Tangeru są: koreańskie Yeosu i polski Wrocław. Aby jak najskuteczniej zabiegać o głosy 98 krajów członkowskich Międzynarodowego Biura Wystaw (BIE), Królestwo powołało specjalną autonomiczną finansowo komórkę organizacyjną przy Urzędzie Premiera. sirocco.turystyka.net krajearabskie.prv.pl Odpowiedz Link
gajasirocco Wizerunek Polski w marokańskich mediach-zArabia.pl 17.11.06, 11:37 Wizerunek Polski w marokańskich mediach Biuletyn MSZ Marokańska prasa lokalna: W okresie wakacyjnym w marokańskich mediach francusko- i arabskojęzycznych ukazały się 24 artykuły o Polsce. Były one zróżnicowane pod względem tematycznym i z dużą dozą obiektywizmu relacjonowały wydarzenia w naszym kraju. Wszystkie publikacje ukazywały Polskę w pozytywnym świetle. Na obszarze polityki zagranicznej przedmiotem zainteresowania prasy francuskojęzycznej była aktywność premiera J. Kaczyńskiego (wizyta w USA), nasze kontakty z Rosją i Niemcami, jak również udział polskich żołnierzy w misji NATO w Afganistanie. Zarówno prasa, jak i media internetowe dostrzegły atrakcyjność Polski jako partnera gospodarczego. Podkreślano zwłaszcza znaczenie inicjatyw regionalnych (Forum Ekonomiczne w Krynicy) dla przybliżenia naszego kraju marokańskim środowiskom biznesowym. Dużo uwagi poświęcono zagadnieniom kulturalnym; szeroko komentowano udział filmu „Mój Nikifor" w 12. edycji Festiwalu filmów w Rabacie, a także obchody Roku Giedroycia w Polsce. Ponadto media odnotowały wprowadzenie przez Polskę paszportów biometrycznych. Odpowiedz Link
beduinka W stronę filmowego Marrakeszu 03.12.06, 12:14 onet.pl, IAR, Daga /02.12.2006 W stronę filmowego Marrakeszu W marokańskim mieście Marrakesz rozpoczął się międzynarodowy festiwal filmowy. Przewodniczącym jury konkursu głównego jest Roman Polański. O Złotą Gwiazdę ubiega się piętnaście filmów z czternastu krajów. Festiwal w Marrakeszu odbywa się po raz szósty. W tym roku szczególna uwaga zostanie poświęcona kinowi indyjskiemu. Hołd zostanie oddany także twórczości amerykańskiej aktorki Susan Sarandon, która zagrała w ponad pięćdziesięciu filmach tak wybitnych reżyserów jak Billy Wilder, Robert Altman czy Louis Malle. Przez dziewięć dni festiwalu widzowie obejrzą ponad sto dwadzieścia filmów z całego świata. Pokazy odbędą się nie tylko w kinowych salach, ale także na placu, który UNESCO wpisało na listę światowego dziedzictwa kultury. Odpowiedz Link
beduinka Uśpione dziecko 13.12.06, 10:25 Gazeta.pl reklamuje ten film - nie ja go jeszcze nie widziałam. Uśpione dziecko Północne Maroko. Zeinab, panna młoda, zaraz po nocy poślubnej, zostaje opuszczona przez męża. Dziewczyna obserwuje wyjeżdżającego mężczyznę, który, jak wkrótce zrozumie, porzuca ją na zawsze Wkrótce Zeinab odkrywa, że spodziewa się dziecka Dotykając czule powiększonego brzucha, ciągle tęskni i czeka na męża. Czas mija Czy podobnie jak tysiące innych kobiet całe życie spędzi samotnie, uwięziona w tradycyjnym świecie rządzonym surowym prawem Szariatu? Jakie są prawdziwe oblicza współczesnego islamu? Czy samotna kobieta jest w stanie przeciwstawić się okrutnej prozie życia, która staje się jej udziałem w tej kulturze? serwisy.gazeta.pl/film/2,23804,,,,76413588,P_FILMY2.html Wywiad z Yasmine Kassari Jaka jest baza „mityczna” i historyczna „usypiania dziecka”? Jest to praktyka aktualna w krajach Maghrebu, liczy sobie ponad 1000 lat i jest rozumiana nawet w krajach czarnej Afryki. Wypełnia rolę pasa cnoty - mężczyźni, którzy wyjeżdżali na wojnę "usypiali" zarodki w łonach swoich żon, by przedłużyć ten stan, co miało być gwarancją wierności. W świecie arabskim wraz z nadejściem Koranu i prawa, które się z niego wywodzi, mit ten uchwycił to, co Koran pozostawia otwartym. W kodeksie rodzinnym, prawodawcy i myśliciele muzułmańscy, by uregulować problemy związane z dziedziczeniem i legalnością przychodzących na świat dzieci, postawili przed sobą pytanie o czas trwania ciąży. Zgodnie z mitem, nie ma limitu czasowego dla tego, by ciąża "ziściła się". Cztery odłamy legislacyjne islamu ustaliły, że ciąża może trwać od trzech do dziesięciu lat. Obiektywnie, miało to ochronić kobiety przed twardymi prawami religii i pozwolić im korzystać z przychylności społecznej w sytuacjach niejednoznacznych, które nastręczają wątpliwości: ochronić je przed egzekucją (na przykład w Nigerii, za niewierność grozi kobietom ukamienowanie). Jeśli kobieta niezamężna, wdowa, albo taka, której mąż wyjechał, urodzi dziecko, mówi się, że dziecko "się obudziło". Zostało to zalegalizowane i stanowi to prawo, które trwa od 12 wieków w świecie arabskim. Kobieta może mieć dziecko całe lata po śmierci męża, a ono nadal będzie uznane za jego dziecko. W latach 50-tych dwudziestego wieku prawnicy zmodyfikowali zapisy, jakkolwiek nie zaprzeczając starym prawom szanującym tę filozofię. Postawili tylko warunek zaufania kobietom ciężarnym i "skrócili ciążę" do 12 miesięcy. Mit ten interesował mnie w takim zakresie, w jakim mógł przenieść sens tego, o czym chciałam opowiedzieć. To o czym opowiadam, w żadnym wypadku nie jest odniesieniem socjologicznym, czy antropologicznym do tego mitu, lecz raczej do jego "zawartości" metaforycznej. Jest wykorzystaniem jego pojemności generowania sensu. Wydało ci się ważne by poruszyć temat sytuacji kobiet w krajach Maghrebu. Czy nie byłaś atakowana za stworzenie obrazu kobiety arabskiej, który ilustruje tylko generalną tendencję emancypacji, zwłaszcza w środowisku miejskim? Nie sądzę, by mnie takie ataki spotkały w Maroku, zwłaszcza, że jasne jest, że moje bohaterki to kobiety ze wsi. Mieszkają 40 kilometrów od miasta, które widują może raz na rok. Te kobiety nie umieją czytać ani pisać. Nie są ani zniewolone, ani do niczego zmuszane, są jedynie zakładniczkami skazanymi na nieobecność i separację od swoich mężów. Przez cały film próbują nawiązać kontakt z nimi. Często się buntują. W tym filmie mężczyźni są ważni, przez swoją nieobecność. Moim celem jest zwrócić ludziom ich człowieczeństwo, na przekór obiegowym opiniom i kliszom. Kochać, czekać, mieć seksualne pragnienia to nastawienie aktywne sprzeczne z kliszą o bierności kobiet. Czy robiłaś ten film by opowiedzieć o sytuacji kobiet w rolniczych regionach Maroka? Nie. Rozliczenia nie są dla mnie nigdy powodem pisania scenariusza, czy robienia filmu. Powody były podyktowane znacznie głębszymi pobudkami, które pochodzą chyba z podświadomości. Ten film opowiada o postaciach kobiet, ale zanim powstał, zrobiłam wcześniej film o mężczyznach "Kiedy mężczyźni płaczą". Nie uważam jednak, by "Uśpione dziecko" koncentrowało się bardziej na kobietach, niż na mężczyznach. W rzeczywistości mężczyźni istnieją tutaj najmocniej poprzez swą nieobecność. Oni są na "peryferiach". Ludzie, których kochamy, nawet kiedy ich nie ma, są obecni w wielu szczegółach życia codziennego. W filmie Graja debiutanci, z wyjątkiem roli Halimy , przyjaciółki głównej bohaterki - Zeinab. Skąd ten wybór? Zrobiłam casting z kilkoma setkami aktorek w Maroku, Algierii, Francji i Belgii. Kiedy dzwoniłam po raz pierwszy do Rachidy Brakni, nie znałam jej, nie wiedziałam, że ma już na koncie Cezara za film "Chaos". Wcale nie chciałam pracować z tak renomowaną, utytułowana aktorką. Obawiałam się, że inni będą w jej cieniu, a ja chciałam zachować w obsadzie równowagę, jakąś homogeniczność. Ale ona przeczytała scenariusz i bardzo chciała zagrać. Rachida jest osobą o wielkiej pokorze i skromności. Zainteresowała mnie, ponieważ sama jest częścią kultury, o której opowiada film. Jej rodzice pochodzą z Oranu, który jest bardzo blisko Oriental - regionu, w którym powstawały zdjęcia. Oran jest bliższy tym miejscom, które są w filmie niż na przykład Casablanca. Nikt z aktorów oprócz Rachidy nie był profesjonalistą. Mounia Osfour przyszła z 17-letnim bratem na casting w Casablance. To on jest aktorem i chciał się zaprezentować. Nie mieliśmy roli dla tak młodego człowieka, ale zrobiliśmy zdjęcia jej i wkrótce zaproponowaliśmy jej rolę Zeinab. Była bardzo zaskoczona, ale odpowiedziała: dlaczego nie? Nigdy nie grała, ale była managerką swojego brata, który ma już za sobą jedną małą rolę. Zawsze z nim podróżowała. W dodatku ich dziadek był filmowcem, tak więc miała podstawowe rozeznanie w materii, w której będzie się poruszać. Inni aktorzy to ludzie z tego regionu. Wszyscy pochodzą z tego samego pnia etnicznego. Może dlatego właśnie wszyscy są do siebie bardzo podobni fizycznie, mają ten sam typ budowy, urody. I co zabawne, Rachida, ze swymi orańskimi korzeniami, też ich przypomina. Mounia z kolei, pochodzi z południa Maroka i ma ciemniejszą cerę. Nie chciałam aktorów z dużym doświadczeniem zawodowym. To było ryzykowne posunięcie, ale postanowiłam zaufać swemu instynktowi. Potrzebowaliśmy w związku z tym więcej czasu na pracę, ale wszyscy się na to zgodzili. Chcieli tylko mieć pewność, że wyjaśnię im wszystko, będę tłumaczyć intencje postaci, zmiany, które w nich zachodzą. Wszyscy byli bardzo sumienni jeśli chodzi o znajomość tekstu. Zaskoczyli mnie pamięcią i wrażliwością na detale. Ja po prostu mówiłam im ogólnie jaka jest idea danej sceny i prosiłam, by wyrazili to środkami, które są im dostępne. Czy jesteś przywiązana do regionu Oriental, na północnym wschodzie Maroka, gdzie umieściłaś akcję filmu? To region, który dobrze znam. Bywałam na wakacjach w tym miejscu, kiedy byłam dzieckiem. To tam usłyszałam po raz pierwszy rozmowy na temat legendy "uśpionego dziecka". Dzisiaj również "usypia się tam dzieci", tak jak pokazuje to film. To wiara twarda jak stal. Uwiodło mnie również piękno miasta Taourirt. Stamtąd pochodzi większość mężczyzn, których pokazałam w filmie dokumentalnym "Kiedy mężczyźni płaczą". Oriental jest największą i najbardziej ubogą prowincją Maroka. We wsiach wieje pustką. Migracja z tych rejonów spowodowana była suszą, a jej celem było Taourirt, największe miasto w regionie. To bardzo stare miasto, ale w tej chwili kojarzy się tylko z masową emigracją, ucieczką. Tam zatrzymywali się ludzie na jakiś czas, zanim poszli dalej, to był taki punkt przejściowy między ucieczką ze wsi a tym, co dalej. Jeśli mieli za co, mę Odpowiedz Link
beduinka 2 Uśpione dziecko 13.12.06, 10:26 Uwiodło mnie również piękno miasta Taourirt. Stamtąd pochodzi większość mężczyzn, których pokazałam w filmie dokumentalnym "Kiedy mężczyźni płaczą". Oriental jest największą i najbardziej ubogą prowincją Maroka. We wsiach wieje pustką. Migracja z tych rejonów spowodowana była suszą, a jej celem było Taourirt, największe miasto w regionie. To bardzo stare miasto, ale w tej chwili kojarzy się tylko z masową emigracją, ucieczką. Tam zatrzymywali się ludzie na jakiś czas, zanim poszli dalej, to był taki punkt przejściowy między ucieczką ze wsi a tym, co dalej. Jeśli mieli za co, mężczyźni budowali tam domy, lecz najczęściej potem wyjeżdżali dalej zostawiając kobiety i dzieci. Najpierw wyruszali na południe kraju, lecz wraz z rozszerzaniem się obszaru dotkniętego suszą, zaczęli migrować w stronę Hiszpanii. To miasto żyło głównie dzięki transakcjom czarnorynkowym, imigracji, handlowi haszyszem. Chciałam sfilmować miejsca, które są "przekrojowe" i charakterystyczne dla ducha i wyglądu tego miasta. Są tam dwa, czy trzy miejsca, które pełnią funkcję centrum, wokół rond. Wybrałam te, które wydawały mi się najbardziej reprezentatywne, najlepiej przenosiły klimat - miejsca, gdzie są kawiarnie, restauracje, ruch Wioska, w której mieszka Zeinab jest naprawdę maleńka. Zaledwie kilkoro mieszkańców i ogromne pustynne przestrzenie. To daje, paradoksalnie, wrażenie osaczenia, zamknięcia, mimo otwartych przestrzeni wokoło. To nie jest tylko wioska. To osada wśród ziem przodków. Wszystkie te tereny są własnością prywatną, nawet zbocza gór, a kiedyś wszystkie one były uprawiane. Rosły tam drzewa owocowe, tereny tonęły w zieleni. Jednak w ciągu trzydziestu, czterdziestu lat te ziemie stały się pustynią. W tym rejonie nie ma właściwie wsi z prawdziwego zdarzenia, są tylko osady rozrzucone po pustyni, które często dzieli wiele kilometrów. Dawniej, rodziny liczyły co najmniej tuzin osób, nie było tej pustki, samotności, którą odczuwa się dziś. Dawniej wszyscy ludzie pracowali. Wierzyli w chodzenie na pole, w poszukiwanie wody Mieli swoje miejsca spotkań - rynek, sezonowe święta i uroczystości. Dziś kobiety nie mają żadnego powodu by wychodzić z domu, oddalać się od swojego miejsca zamieszkania. Domostwo stało się centrum ich świata. W większości osad w regionie Oriental nie ma wody, ani elektryczności. Ten region jest ogromnie opóźniony w stosunku do reszty kraju. Ma się wrażenie, że bohaterowie poddają się przede wszystkim ciężarowi tradycji, nie zaś religii. "Obciążenia Islamu" to klisze europejskiego myślenia o świecie arabskim! W miejscu, gdzie kręciłam film wiele osób traktuje religię jako coś, co sankcjonuje, usprawiedliwia rygorystyczne nakazy umiarkowania, które są wartościami podstawowymi dla ich tradycji. Nie religii. Czy figura „MACHO” w tej społeczności? To również jest rodzaj kliszy. Wydaje mi się, że nie ma dojrzałych mężczyzn w społeczeństwie, w którym kobiety są uległe wobec trybu życia, który ogranicza mocno ich zdolność do działania, inicjatywę, możliwość "wzięcia swojego życia w swoje ręce". W takich sytuacjach cierpią zarówno kobiety jak i mężczyźni. Mężczyźni od dawna grają w rodzinie rolę kogoś, kto rządzi. To jest uwarunkowane historyczne. Kobieta nie pracuje. Zostaje w domu i prowadzi go. Dziś mężczyźni muszą wyjeżdżać, inaczej inni wezmą ich za tchórzy. Społeczeństwo nie zaakceptuje sytuacji, w której mężczyzna słucha w domu jak jego dzieci płaczą z głodu, bo on nie ma pomysłu co zrobić i jakie podjąć kroki. Ludzie, którzy nigdy nie opuścili swego kraju w poszukiwaniu pracy nie wiedzą czym jest poszukiwanie chleba za granicą. To jedna z najtrudniejszych sytuacji jakie się mogą zdarzyć, wymagających najwyższej odwagi. W pierwszej chwili można powiedzieć: "mężczyźni uciekają". Ale oni nie mają dokąd uciec. Kiedy widzisz jak żyją kobiety w regionie Oriental, to są to warunki i tak dziesięć razy lepsze niż te, w których żyją mężczyźni w Hiszpanii. Muszą stawiać czoła światu, rzeczywistości, która jest dla nich bardzo skomplikowana Często są analfabetami, nie mówiąc już o znajomości obcego języka Pracują jak konie za nędzne wynagrodzenie. To straszne, jak muszą żyć. Kobiety przynajmniej są u siebie. Przynależą do czegoś w rzeczywisty sposób. One buntują się przeciw tej przynależności, ale mężczyźni są pozbawieni nawet tego. Oni miotają się jak zawieje wiatr. Sytuujesz pragnienie ucieczki, uchodźstwa, w kontekście społeczno- ekonomicznym. Nie ma w nim miejsca na fascynację innym światem, innym miejscem? Rolnicy są zafascynowani jedynie swoją ziemią: wcale nie mają ochoty wyjeżdżać. W swoich tułaczkach przemierzają cale Maroko, wykonując masę dorywczych zajęć, zanim zdecydują się na przymusową emigrację, ale nigdy nie robią tego, bo mają taki pomysł lub ochotę. To emigracja ekonomiczna, ale również egzystencjalna. To uderzające, że każdy film Maghrebski jest rozdarty przez ten „ wyjazd w nieznane”. Czy to jest nieuniknione? Odnosi się wrażenie że problem ten strukturyzuje całe społeczeństwo Myślę, że to absolutnie nieuniknione. Jeśli się chce zmienić sytuację kraju, zaczyna się od tego. I tu nie chodzi o Maroko, tylko o 3 planety. Cały świat chce się wyprawić na północ. Kiedy można pozbyć się ograniczeń, pojawia się czas na kultywowanie stosunków międzyludzkich, szuka się większej wolności w stosunkach damsko-męskich, w miłości, w stosunku państwo - jednostka. Jak mówi Nietzsche - filozofujemy, kiedy wszystko idzie dobrze. Ale kiedy spędza się czas na ciągłym poszukiwaniu sposobu by zarobić na chleb, nie ma czasu wdawać się w niuanse męsko - damskie: jesteśmy, mamy dzieci, jesteśmy dla siebie dobrzy, ale musimy przeżyć i priorytetem jest ekonomia. Film zaczyna się małżeństwem Zeinab. Ta sekwencja jest filmowana z wielkim umiarem i powściągliwością. Od początku, pisząc scenariusz, wiedziałam, że film rozpocznie się sceną zaślubin i że mąż zaraz potem wyjedzie. To jest wprowadzenie i początek, które prezentują i ustawiają wszystkie problemy i reguły w tej społeczności. Zdajemy sobie sprawę, że w tej sytuacji nie ma nic wyjątkowego. Tam jest tak samo jak wszędzie, są tacy sami mężczyźni, kobiety. Tak samo się śmieją, tańczą, kochają, zazdroszczą Od początku wszystko wiadomo, nie wiemy tylko jak to się skończy. Teraz można przejść do prawdziwego tematu filmu. Mężczyźni wyjeżdżają i widzimy co zostawiają za sobą. To dlatego atmosfera nie jest jednoznacznie świąteczna. Jest napięcie dotyczące wyjazdu, które od początku się wyczuwa. To małżeństwo jest zawierane trochę na siłę, żeby przetrwać; od początku jest naznaczone pęknięciem. Kiedy mężczyźni wyjeżdżają, jeśli są żonaci, jest pewne, że chronią, legitymizują byt społeczności. Trzydzieści lat później przechodząc przed ich domami mówiło się jeszcze : To jest dom IKSA czy IGREKA , a kiedy wracali, byli traktowani i przyjmowani tak, jakby nigdy nie wyjechali. A oni sami zawsze wiedzieli, że kiedykolwiek zdecydują się wrócić, będą oczekiwani. Halima, postać, którą gra Rachida Brakni odgrywa bardzo wazną rolę w przemianie, której ulega Zeinab. Ona zdaje się mocniej walczyć o swoją wolność Zeinab i Halima są dla mnie dwoma stronami tego samego medalu. Awers i rewers. Zeinab milczy, Halima krzyczy. Zeinab pohamowuje się, Halima eksploduje. Halima to osobowość anarchiczna, łamie reguły nie czekając, aż ktoś jej na to pozwoli. Buntuje się. Hołduje swoim prawdziwym potrzebom, nie tłumi ich. Kocha swojego męża, który również wyjechał, jednak sypia z innym mężczyzną, bo potrzebuje tego fizycznie. Chce żyć. Ośmiela się mówić o tym. A o tym się tam nie mówi, zwłaszcza, jeśli chodzi o mężczyzn, którzy wyjechali. Tak jakby problem nie istniał. Ona nazywa po imieniu rzeczy, o których inni milczą. Ona chce zmienić bieg rzeczy nie wiedząc co się stanie później, jaki Odpowiedz Link
beduinka 3 Uśpione dziecko 13.12.06, 10:27 Zeinab i Halima są dla mnie dwoma stronami tego samego medalu. Awers i rewers. Zeinab milczy, Halima krzyczy. Zeinab pohamowuje się, Halima eksploduje. Halima to osobowość anarchiczna, łamie reguły nie czekając, aż ktoś jej na to pozwoli. Buntuje się. Hołduje swoim prawdziwym potrzebom, nie tłumi ich. Kocha swojego męża, który również wyjechał, jednak sypia z innym mężczyzną, bo potrzebuje tego fizycznie. Chce żyć. Ośmiela się mówić o tym. A o tym się tam nie mówi, zwłaszcza, jeśli chodzi o mężczyzn, którzy wyjechali. Tak jakby problem nie istniał. Ona nazywa po imieniu rzeczy, o których inni milczą. Ona chce zmienić bieg rzeczy nie wiedząc co się stanie później, jakie będą rezultaty. To jak zaklęcie. Ona zmienia, żeby wywołać zmianę. Ona oświeca Zeinab, jest inicjatorką jej rozwoju i przemiany. Są jeszcze dwie ważne postaci: Matka i Babka. Babka zdaje się rozumieć lepiej cierpienie Zeinab Babka reprezentuje część tradycji, lecz jest ona przede wszystkim wizjonerką. Dla mnie to matka jest strażniczką tradycji. Jest twarda, nieustępliwa, niereformowalna. Babka zaznała innego życia. Kiedy wspomina co przeżyła, widzimy, że było to zupełnie inne życie niż to, które wiodą dziś Zeinab i Halima. Żyła dostatnio, w regionie była praca, miała przy sobie swojego mężczyznę, dzieci. Przeżywała małe i duże sprawy, a teraz jest świadoma tego, że młodzi nie poznają takiego życia. Jest dużo bardziej postępowa niż matka Zeinab, ale nikt się temu nie dziwi. Zawsze myślałam, a w przypadku moich dziadków to się potwierdziło, że starzy ludzie mają dystans do życia, który pozwala im zobaczyć co w tym życiu było nieważne, puste, a co słuszne i istotne. Matka Zeinab nie ma tej wyrozumiałości, jest cały czas w pełni sił, ma obowiązki. Babka nie ma już sil, może się skupić na prawdzie. Twoja kamera jest często bardzo dokumentalna, chwyta pejzaż, ziemię, które pod jej okiem zyskują jakby cechy ludzkie. Jednak wybierasz fikcję. Dlaczego? Nidy nie czułam bym miała spojrzenie dokumentalisty. Nawet w dokumencie. Robiłam zawsze fabuły i pisałam scenariusze fabularne dla innych. Filmowanie pejzażu jest również sposobem opowiadania, to wciąż moja historia. Mogę wyrazić w tym głębokie przesłanie. To żyje w nas - światło, zapach, dom, pochodzenie. Kiedy pojechałam w rejon w którym kręciliśmy film, pomyślałam o "Pleur au pays bien aime"(Lament nad krajem ukochanym) Alana Patona: ten tytuł oddaje dobrze to, co czuję. Czuję czułość w stosunku do tych kamieni, tej surowości, tego słońca, które "pali dusze", jak mówi Camus o Algierii. Filmografie Yasmine Kassari, ur. 1972, Marokańska reżyserka, scenarzystka i producentka mieszkająca w Belgii. Ukończyła szkołę filmową w Brukseli. Autorka filmów Chiens Errants, Quand Les Hommes Pleurent, Enfant Endormi Yorgos Arvanitis, ur. 1941, grecki operator filmowy, autor zdjęć do ponad 90 filmów wśród których są tytuły takie jak Homo Faber Volkera Schlondorfa, "Całkowite zaćmienie" Agnieszki Holland, czy "Pociąg życia" Radu Mihaileanu. źródło: serwisy.gazeta.pl/film/1,39884,3776189.html O filmie Północne Maroko. Zeinab, panna młoda, zaraz po nocy poślubnej, zostaje opuszczona przez męża. Dziewczyna obserwuje wyjeżdżającego mężczyznę, który, jak wkrótce zrozumie, porzuca ją na zawsze Wkrótce Zeinab odkrywa, że spodziewa się dziecka Dotykając czule powiększonego brzucha, ciągle tęskni i czeka na męża. Czas mija Czy podobnie jak tysiące innych kobiet całe życie spędzi samotnie, uwięziona w tradycyjnym świecie rządzonym surowym prawem Szariatu? Jakie jest prawdziwe oblicze współczesnego Islamu? Czy samotna kobieta jest w stanie przeciwstawić się okrutnej prozie życia, która staje się jej udziałem w tej kulturze? "Uśpione dziecko" to pierwszy film długometrażowy Yasmine Kassari, młodej reżyserki, docenionej już trzy lata wcześniej za film dokumentalny "Kiedy męzczyźni placzą", który opisuje rozpacz i samotność młodych Marokańczyków, którzy szukają szczęścia i pracy wyjeżdżając do Hiszpanii. "Uśpione dziecko" udowadnia dojrzałość pierwszego pełnometrażowego filmu reżyserki i poruszający dyskurs wzbudzający refleksję. Autorka zmusza nas delikatnie, lecz z determinacją do porzucenia klisz myślowych na temat Maroka, świata islamskiego i ich percepcji, którą dotychczas mieliśmy, opowiadając nam historię o mężczyznach i kobietach, choć mężczyźni, przez swoją nieobecność grają w nim zasadniczą rolę. Oprócz pięknych portretów reżyserka proponuje refleksję o potrzebie wolności, sprawowania władzy nad swoim życiem, ale również o zniszczeniach, jakie spowodowało załamanie gospodarki rolnej, kiedyś tak dobrze prosperującej. Prasa o filmie Istnieje niedaleko nas świat, którego nie znamy - Islam. Nieczęsto mamy okazję zobaczyć jego prawdziwe oblicze, pokazane w sposób zrozumiały dla człowieka Zachodu. Dzięki temu filmowi poznałem część prawdy o ludziach Południa. Wartą dużo więcej niż sensacyjne i powierzchowne informacje wszechobecne w gazetach, mediach i kinie masowym. Film ponadto magiczny i poetycki - zachwyca obrazami otwartych przestrzeni i muzyką. Piotr Kobus, KINO Choć filmy o trudnościach nielegalnych imigrantów poszukujących pracy, stały się stałym elementem festiwali, nie można tego powiedzieć o obrazach ukazujących tych, których emigranci pozostawili w swoich ojczystych krajach. Ból i niepewność tych, którzy zostali, ukazane w tym filmie, przełamują wszelkie bariery językowe. EYE WEEKLY „Uśpione dziecko” rozbija klisze i pozwala zwrócić człowieczeństwo odebrane kobietom przez socjologizujące podejście filmów opisujących tematy miłości, tęsknoty, pojawiających się potrzeb seksualnych w skrócie .życia. Chloe Larouchi Marokańskie kino budzi się z letargu i niespodziewanie szybko nadrabia swoje zaległości. Delikatnie, ale zdecydowanie toruje sobie drogę w świecie, w którym jest miejsce tylko dla najlepszych. Yasmine Kassari jest z tych twardych i zahartowanych filmowców, którym nie jest obojętna rzeczywistość, którzy nie odsuwają się od niej. To stwarza obowiązek, któremu trzeba sprostać: spojrzenia na otaczający świat z pełną przenikliwością i uwagą. Autorka „Uśpionego dziecka” nie traktuje kina jak fabryki ruchomych obrazów, lecz również i przede wszystkim jako mechanizm odsłaniania spraw życia codziennego, uczuć i cierpienia, które się ścierają. Nagrody i festiwale Angers European First Film Festival 2005 (Francja) - nagroda publiczności, oraz nagroda dla najlepszych aktorek (Mounia Osfour, Rachida Brakni) Fribourg International Film Festival 2005 (Szwajcaria)- nagroda FIPRESCI Mar de la Plata International Film Festival 2005 (Argentyna) - nagroda za najlepszą reżyserię Mar de la Plata International Film Festival 2005 (Argentyna) - nagroda za najlepsze zdjęcia(Yorgos Arvanitis) Tbilisi International Film Festival 2005 (Gruzja) - nagroda im. Paradżanowa dla Yasmine Kassari Valdivia International Film Festival 2005 (Chile)- nagroda dla najlepszego filmu Festiwal Vues d'Afrique Montreal (Kanada) 2006 - nagroda dla najlepszego filmu długometrażowego Festiwal Filmowy w Koszalinie 2004 - Grand Prix Festival International du Film Francophone de Namur 2004 (Belgia) - nagroda publiczności serwisy.gazeta.pl/film/1,39884,3776175.html Odpowiedz Link
beduinka Maroko. Wycieczki z Mubarakiem 22.02.07, 17:25 Maroko. Wycieczki z Mubarakiem Malina Kluźniak 2007-02-05 gazeta.pl turystyka Na siedem dni spędzonych w Królestwie Marokańskim, tych wycieczek było cztery. Wszystkie zaczynały się i kończyły w Agadirze, półmilionowym porcie nad Atlantykiem, do którego trafia większość turystów Fot. Malina Kluźniak Pasterz berberyjski więcej zdjęć To dziwne miejsce. Agadir założyli Portugalczycy w XV w., ale próżno szukać tu zabytków. Nocą 29 lutego 1960 r. trzęsienie ziemi w ciągu 15 min zrównało miasto z ziemią - zginęło ok. 15 tys. osób. Odbudowano je z przeznaczeniem na ośrodek turystyczny. Choć jest tu szeroka, piaszczysta plaża (podobno ma 10 km), rosną palmy, a słońce świeci prawie przez cały rok, potrzeba sporo wyobraźni, żeby poczuć się jak w Afryce. Nad brzegiem oceanu biegnie (właśnie przedłużana) betonowa promenada - bulwar Muhammada V. Przy niej hotele, kluby, restauracje, sklepy, sklepiki. Dosyć daleko od centrum znajdziemy jednak medynę (dzieło włoskiego dekoratora Coco Polizziego, ciągle w budowie), suk, meczety, a nawet synagogę. W ogrodzie za wysokim murem ukrywa się pałac aktualnego króla 38-letniego Muhammada VI z dynastii Alawitów, pilnowany dzień i noc. Ogrody niemal przylegają do plaży, nie zdziwmy się więc, jeśli spacer przerwie nam ostry dźwięk gwizdka - dalej nie wolno! Idąc w przeciwną stronę, trafimy do portu (podobno przeładowuje się tu najwięcej sardynek na świecie). Na sporym, brudnym placu kramy z rybami i owocami morza, knajpki pełne miejscowych, koty uganiają się za resztkami. Spaliny (tuż obok biegnie ruchliwa szosa) mieszają się z ostrym zapachem zgnilizny i ryb. Po drugiej stronie szosy wyrasta góra z ruinami XVIIII- wiecznej kazby na szczycie i ogromnym, podświetlonym nocą napisem po arabsku: "Bóg, Ojczyzna, Król". *** Naszego kierowcę i, jak się okazało, przewodnika spotkaliśmy przypadkowo. Po pierwszej wycieczce do odległego o 80 km Tarudant postanowiliśmy: Mubarak (oficjalnie Mbarek) is our man! Nie dość, że znał okolicę jak własną kieszeń (już ćwierć wieku wozi ciekawych Maroka turystów), że był miły i uprzejmy, to jego grand taxi, biały, dość wiekowy mercedes, z łatwością pokonywał wąskie, bardzo kręte i naprawdę niebezpieczne górskie drogi (dwa razy do roku robi mu przegląd techniczny). Zatrzymywał się wprawdzie, przynajmniej na początku, w oklepanych, "turystycznych" miejscach, ale z czasem zaczął uwzględniać również nasze prośby. Pierwsze takie miejsce znajdowało się tuż przy szosie (porządna, asfaltowa). Po obu jej stronach ciągnął się półpustynny krajobraz - spękana, żółtawa ziemia, gdzieniegdzie porośnięta niskimi, zielonymi krzakami, na horyzoncie góry - Atlas Wysoki. Nagle na gałęziach niedużego drzewa o dziwacznie poskręcanym pniu zobaczyliśmy... kozy! Jedne stały, inne dosłownie zwisały z gałęzi, chciwie skubiąc zielone listki. Obok grupka dzieci, dalej osiołek w cieniu podobnego drzewa. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że drzewo ma też bardzo ostre, spiczaste kolce i że leżą pod nim małe, zielonkawe owoce. - Argan tree - wyjaśnił nasz kierowca (łac. argania spinosa). Ten prawdziwy cud natury rośnie tylko na południu Maroka. Między As-Sawirą (Essaouira) i Agadirem, na powierzchni ok. 800 tys. ha doliczono się 21 mln drzew arganowych (niestety, jest ich coraz mniej). Świetnie sobie radzą bez pomocy ludzi, którzy bez nich być może w ogóle by nie przeżyli. Dają cień, pożywienie kozom, z ich owoców wytwarza się olej jadalny i do celów kosmetycznych, z kwiatów pszczoły robią miód, drewno służy na opał i do dekorowania mebli. Na innej wycieczce wstąpiliśmy do „wytwórni”, gdzie kilka kobiet rozłupywało, a potem mełło kamiennym wałkiem arganowe orzeszki - z powstałej masy ręcznie wyciska się olej. Aby uzyskać litr bezcennego płynu, trzeba ośmiu godzin bardzo ciężkiej pracy i owoców zebranych z siedmiu drzew! (wyrobów z orzeszków arganowych lepiej nie kupować na sukach, bo mogą być podrabiane, dobry sklep w Agadirze: www.diaragran.com, apteka ziołowa w Marrakeszu: www.rosa-huile.net.ma). Mijamy plantacje oliwek, mandarynek (właśnie dojrzewają) i bananów, szklarnie i pola (nawadniane). Skręcamy w boczną drogę, by zobaczyć z bliska berberyjską wioskę Tiout z oazą. Samochód zostaje we wsi, a my idziemy w ostrym słońcu piaszczystą drogą, za nami dzieci na osiołkach (miały nadzieję, że ktoś się skusi na przejażdżkę). Nad drogą wyrasta rudawo piaskowa kazba, prawie nie do odróżnienia od otaczającego ją krajobrazu (kiedyś obok był kirkut). Oazę zapowiada piękny gaj palmowy, dalej kanały z wodą, a w pobliżu małej kawiarenki - niewielki basen, otoczony zielenią, ozdobiony wazami. Pijemy wszechobecną w Maroku herbatę miętową nalewaną z wysoka, tak by powstała pianka. Jest dobra, ale bardzo słodka. Kiedy wracając do wsi na skróty, przechodzimy tuż obok kazby, widać, jak bardzo jest zniszczona, a w dodatku dobudowano do niej hotel (podobno luksusowy) - nie wygląda to najlepiej. *** W Tarudant, liczącym ok. 30 tys. mieszkańców "małym Marrakeszu" w sercu doliny Sus, chwilę spacerujemy po pięknym, długim na 8 km XVI-wiecznym murze obronnym, rdzawopomarańczowym, w słońcu prawie czerwonym. Otacza całe, kameralne miasto, pierwszą stolicę dynastii Sadytów (przed przeniesieniem jej do Marrakeszu). Z murów podziwiamy medynę i góry, a potem idziemy na targ, a właściwie dwa, bo w Tarudant można zrobić zakupy na Souq Arabe Artisanal i na Marché Berbere (najlepiej w czwartki i soboty, kiedy mieszkańcy pobliskich wiosek przywożą swoje wyroby i produkty rolne). Oba są wspaniałe! Nie trzeba się zrażać widokiem straganów z tanią i brzydką odzieżą chińską, tylko wejść głębiej, gdzie są kramy z wyrobami skórzanymi (sandały, torby), srebrnymi naczyniami, ceramiką. W styczniową niedzielę jest niewielu turystów, za to dużo mieszkańców i przyjezdnych. Mężczyźni w długich galabijach, z głowami nakrytymi spiczasto zakończonymi kapturami wyglądają jak średniowieczni mnisi. W tłumie śmigają chłopcy na rowerach, z trudem przeciskają się stare samochody, wolno lawirują dorożki konne (caleche), drepczą osiołki, niektóre zaprzęgnięte do samochodowych przyczep na kółkach. Niestety, już koło 6 robi się ciemno - pora wracać do Agadiru. Ta wycieczka z Mubarakiem była naszym pierwszym spotkaniem z południowym Marokiem i jego mieszkańcami. Są raczej nieufni, bardzo nie lubią, jak się ich fotografuje znienacka, ale wystarczy chwila rozmowy, by zmienili nastawienie. Ale przede wszystkim zachwyciły nas kolory gór, ziemi i nieba. Majestatyczne, kropkowane zielenią niskich krzewów zbocza Atlasu, gdzieniegdzie kępy kaktusów z czerwonymi plamami opuncji, szarozielone oliwki i palmy, jaskrawy pomarańcz mandarynek wśród zielonych liści - chyba tylko poeta znalazłby odpowiednie słowa, by to opisać. Nie wiedziałam, że może tu być jeszcze piękniej... *** Z Mubarakiem trafiliśmy też do Tiznitu, miasta w pustynnym zakątku doliny Sus, otoczonego 6-kilometrowym czerwonym murem z ośmioma bramami, znanego ze srebrnych wyrobów. Piliśmy miętową herbatę na szczycie ogromnej zapory Youssef Ben Tachfine. Spacerowaliśmy wzdłuż rzeki Massa do Parku Narodowego Sus-Massa, gdzie wypatrzyliśmy przez lornetkę stado flamingów. Przejechaliśmy (z duszą na ramieniu!) cudowną, niesamowicie krętą drogą przez dolinę Ameln w Antyatlasie, osiągając 1160 m. n.p.m. (widoki nieopisane!). A w sobotę, na pożegnanie, znaleźliśmy się w... raju, który zaczyna się już 12 km za Agadirem, tuż po skręcie na Imuzzer des Ida Utanan. Mijamy malutkie wioski - w pamięci zostaje kobieta z zasłoniętą twarzą w jaskrawo czerwonej szacie, opuszczona kaplica katolicka, praczki przy studni (wyprana bielizna schnie na sznurku między drzewami). Nad wąską drogą z mn Odpowiedz Link
beduinka Re: Maroko. Wycieczki z Mubarakiem 22.02.07, 17:27 A w sobotę, na pożegnanie, znaleźliśmy się w... raju, który zaczyna się już 12 km za Agadirem, tuż po skręcie na Imuzzer des Ida Utanan. Mijamy malutkie wioski - w pamięci zostaje kobieta z zasłoniętą twarzą w jaskrawo czerwonej szacie, opuszczona kaplica katolicka, praczki przy studni (wyprana bielizna schnie na sznurku między drzewami). Nad wąską drogą z mnóstwem zakrętów zwisają czapy czerwonorudych, łupkowych skał (nie ma siatek, które by powstrzymywały spadające kamienie). Po drugiej stronie szumi rzeka, jej nurt tworzy gdzieniegdzie miniaturowe kaskady. Jesteśmy w Zielonej Dolinie zwanej Rajską, cudownym wąwozie, który kończy się wodospadem spadającym z dosyć wysoka do głębokiego jeziora z atramentową wodą (my zobaczyliśmy tylko wąską strużkę). Niestety, turyści zdążyli już zadeptać to piękne miejsce, ścieżka do wodospadów obrosła straganami... Z powrotem Mubarak prowadzi nas na skróty, ale wcale nie do samochodu... Klucząc w górę i w dół wąskimi niby-uliczkami, zatrzymujemy się na tarasie (fantastyczny widok na całą dolinę!) malutkiego biało-niebieskiego domu, obok w komórce kozy i kury, pod nogami biegają koty. Czeka tu nas poczęstunek berberyjski. Gospodarza, znajomego naszego kierowcy, nie ma akurat w domu, kobiety nie pokazują się obcym (słyszymy tylko ich śmiech zza ściany), więc usługuje nam kilkunastoletni chłopiec. Najpierw przynosi dzbanek z wodą i polewa nam ręce. Potem wnosi talerz płaskich chlebów i tacę z przekąskami: oliwa z oliwek i arganowa, miód z własnej pasieki (widać ją w dole pod tarasem) i pasta z migdałów utartych z olejem arganowym i miodem. Na koniec herbata - miętowa oczywiście. To był nasz ostatni - najlepszy - posiłek w Królestwie Marokańskim. Odpowiedz Link
beduinka Tygodnik obraził króla i sam się zawiesił 27.02.07, 09:36 Tygodnik obraził króla i sam się zawiesił gw, rz, pap 2007-02-01 Lewicowe pismo sugerowało, że król Mohammed VI dostał 13 milionów dolarów łapówki. Gdy zarzuty okazały się nieprawdziwe redakcja postanowiła sama się zawiesić, by uniknąć zamknięcia. Tygodnik "Assahifa", który opublikował nieudokumentowany zarzut korupcyjny wobec króla, zawiesił się na czas nieokreślony. Pismo zasugerowało w jednym z artykułów, że król Mohammed VI dostał od jednego z amerykańskich koncernów naftowych milionową łapówkę. Wkrótce potem redakcja musiała jednak przyznać, że nie ma dowodów na poparcie tego zarzutu. Tygodnik przeprosił opinię publiczną, a w czwartek redaktor naczelny Mohammed Hafid zapowiedział, że "Assahifa" na razie nie będzie się ukazywać. Wkrótce potem dwór królewski ogłosił, że w tej sytuacji monarcha rezygnuje z pozwania tygodnika do sądu za oszczerstwo. Przed dwoma tygodniami sąd zawiesił na dwa miesiące tygodnik "Nichane" za przedrukowanie żartów na temat islamu, seksu i polityki. Dwóch redaktorów skazano na trzy lata pozbawienia wolności, ale wykonanie kary zawieszono. Odpowiedz Link
beduinka Why EU needs Morocco as more than a neighbor? 02.04.07, 15:07 February 2007 Why EU needs Morocco as more than a neighbor? © 2007, IRED.Com, Inc. Simeon Mitropolitski. Morocco and the European states exist in close geographic proximity for many centuries. Yet, despite this proximity, Morocco may never become a member of the EU. Exactly 20 years ago its government submitted an official application to join the union, then still an economic community. Brussels, on the ground that Morocco was not a European country, almost immediately turned the application down. In terms of geography Morocco is still not in Europe. With so many worries coming after its eastern expansions, Europeans have little time to think about those living on the other side of the Mediterranean. EU, however, needs Morocco as more than a good neighbor. It's almost unimaginable that this country won't get a special status vis-�-vis the union, a status that will reflect its special geographic location and special responsibilities in terms of security. Unfortunately for Morocco, European Union now looks like as a Christian club of ex-colonial powers plus their former eastern agricultural appendixes. In such a club, in general, there is no place for predominantly Muslim nations. At some point, many years from now, this may change; the European Union may become a place of shared civic instead of religious values, but this day isn't around the corner. Turkey doesn't look well positioned to become EU member at any time soon. Morocco has even less chance being not so strategically located as Turkey. But can it be treated as a simple neighbor, akin of Moldova? Europe has a major problem with thousands of illegal migrants coming from Africa and Asia. Morocco is a key transit point for some of this traffic. In fact, it's the 'good neighbor' policy of Morocco that saves Europe from even higher wave of illegal immigration. The reason for cooperation is simple, Europe needs a solid buffer zone as faraway as possible from its frontiers; Morocco needs a special treatment for its exports and its own citizens traveling and working in Europe. This need of cooperation singles Morocco out of most other 3rd world countries. It cannot play the card of being close to other great powers outside Europe, but it can hurt European interests by doing nothing, unless a reasonable accommodation is reached. What this special status may mean? It may include duty-free exports to Europe for all goods and services produced in Morocco. In the future this duty-free zone may grow up into a custom union, meaning that Morocco will impose duties on imports from third countries in accordance to European rules. At some point it's also possible that Morocco may be allowed to join the Schengen free- movement area, meaning its citizens will be able to travel freely to Europe. All these measures don't require EU membership for Morocco. There are other countries that have similar agreements with the EU and enjoy similar special status, so this won't even set a precedent. Odpowiedz Link
beduinka Festival Gnawa w Esaouira 24.06.07, 21:30 wiadomosci.onet.pl/52563,21,0,pokaz.html Odpowiedz Link
aisza5 Do: kate310 14.06.08, 23:24 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=80435680&a=80435680 ...tutaj masz trochę info o Maroku Odpowiedz Link
aisza5 Marokańska lekcja tolerancji 10.07.08, 10:54 wyborcza.pl/1,75477,5440175,Marokanska_lekcja_tolerancji.html?nltxx=1721538&nltdt=2008-07-10-03-15 Marokańska lekcja tolerancji Tysiące pobożnych Żydów z Izraela i Zachodu co roku pielgrzymują do Maroka, gdzie na grobie swojego rabina modlą się razem z miejscowymi muzułmanami W ciągu ostatnich kilku dni Safi, senne miasteczko na marokańskim wybrzeżu, jak co roku o tej porze przeżywało prawdziwe oblężenie. Ortodoksyjni Żydzi z Izraela, żydowscy biznesmeni z Francji i Kanady i marokańscy Żydzi z całego kraju zjechali się tu, żeby świętować żydowską hillulę (po arabsku mausim), czyli modlić się na grobie rabina i filozofa Abrahama ben Zmirro. Rabin, który właśnie w Maroku schronił się przed prześladowaniami w XV-wiecznej Hiszpanii, został tu pochowany razem z szóstką potomków i co roku tysiące Żydów przyjeżdżają tu oddać mu cześć i poprosić o łaskę - podobno modlitwa na grobie leczy choroby, a nawet pomaga w znalezieniu męża. Czytaj dalej » Razem z pielgrzymami mausim zawsze świętują marokańscy oficjele. W niedzielę wielki rabin Maroka Aaron Monsenego modlił się w miejscowej synagodze z gubernatorem prowincji Hassanem Sebbarim, a pielgrzymom przygrywał zespół złożony z Żydów i muzułmanów, którzy po francusku, arabsku i hebrajsku śpiewali o "jednym Bogu, którego jedni czczą, klęcząc, inni stojąc". - To bardzo ważne, że możemy razem świętować, razem się modlić - mówił potem dziennikarzom agencji AP Monsenego, a Sebbari stwierdził, że "jest bardzo dumny, że marokańscy muzułmanie dają taką piękną lekcję tolerancji innym krajom arabskim". Takie wspólne świętowanie żydowskiego święta, szczególnie z Izraelczykami, to wyjątek w krajach arabskich, z których część w ogóle nie uznaje istnienia państwa Izrael i nie wpuszcza do siebie jego obywateli, a z izraelską pieczątką w paszporcie można zapomnieć o ich wizie. Mimo że w Maroku dzisiaj na stałe mieszka tylko kilka tysięcy Żydów, w samej Casablance działają 32 synagogi, jest tu nawet jedyne w świecie arabskim żydowskie muzeum. Podobnie jak w Safi jest na corocznej majowej pielgrzymce w Ait Bajjud, gdzie Żydzi z różnych krajów przyjeżdżają na grób rabina Ben Nessima. Także w Fezie, kulturalnym centrum kraju, w czerwcu odbywa się festiwal muzyki sakralnej, na którym spotykają się muzułmańscy, żydowscy i chrześcijańscy muzycy i poeci. - Takie imprezy to świetna okazja, żeby promować zrozumienie między kulturami i wyznaniami - mówił na konferencji prasowej organizator ostatniego festiwalu Muhammad Kabbadż. - Bo religia to zbyt ważna sprawa, żeby zostawiać ją w rękach imamów, rabinów i księży. Źródło: Gazeta Wyborcza Odpowiedz Link
aisza5 "Bractwo spod znaku kobry" 02.08.08, 10:19 www.onet.tv/29052,,,,,,24325,wideo.html Odpowiedz Link
aisza5 "Nie-Palestyńczycy" D.Warszawski GW 06.08.08, 08:32 wyborcza.pl/1,75477,5557409,Nie_Palestynczycy.html?nltxx=1721538&nltdt=2008-08-06-03-15 W sprawie Sahary Zachodniej, o którą pytał dziennikarz, nie ma bowiem, od dawna nie było i zapewne już nie będzie nic nowego. ONZ- owski mediator Peter von Walsum już w kwietniu powiedział, że w obliczu braku presji na Maroko - które okupuje Saharę Zachodnią od 1975 r. - "niepodległość nie jest realistyczną propozycją". Wkrótce potem Rada Bezpieczeństwa pochwaliła "poważne i wiarygodne starania Maroka", by rozwiązać konflikt, i wezwała strony do "realizmu". O prawach człowieka Rada nawet nie wspomniała, co zresztą w świetle tego, że nie zaobserwowano ich na Saharze, jest istotnie absolutnie realistyczne. Podobnie poważne i wiarygodne są starania Maroka. Dwa tygodnie temu zlikwidowano ostatnie tymczasowe obozowisko marokańskich osadników w stolicy Sahary El Aajun. Mieszkające tam rodziny dostały rządowe subwencje na wynajem mieszkań - za rok ostatnie z nich mają się wprowadzić do budowanych przez państwo domów, które dostaną za darmo. Podczas gdy 200 tys. Marokańczyków rozgaszcza się na nowych śmieciach, większość ćwierćmilionowej ludności Sahary gnieździ się w obozach uchodźców w Algierii. Tylko nieliczni żyją jeszcze na wąskim pasie nieokupowanego terytorium byłej hiszpańskiej kolonii, przy granicach z Algierią i Mauretanią. Od reszty kraju oddziela ich mur długości 2700 km, otoczony polami minowymi, najeżony wieżyczkami strzelniczymi i stanowiskami artylerii, który skutecznie chroni resztę kraju przed sporadycznymi atakami partyzantki Polisario. Zadowolone z udanego podboju Maroko kategorycznie za to potępia izraelski "mur bezpieczeństwa" na Zachodnim Brzegu. Izrael, który ma z Marokiem dobre, choć nieoficjalne stosunki, w sprawie marokańskiego muru starannie milczy. Mur na Saharze nadzoruje misja ONZ (w skład której wchodzi jeden Polak). W 1995 r. jej wiceszef podał się do dymisji, by zaprotestować przeciwko stronniczości ONZ na rzecz Maroka i ignorowaniu gwałcenia praw rdzennej ludności. Było to działanie tak politycznie nic nieznaczące, że Frank Ruddy nie zasłużył sobie nawet na hasło w Wikipedii. Po stronie Maroka są nie tylko wszystkie mocarstwa Rady Bezpieczeństwa oraz dawny suweren Sahary Hiszpania, ale i niemal cały świat arabski oraz muzułmański. Po stronie Saharyjczyków są Algieria oraz dwadzieścia parę państw, które uznały Saharyjską Demokratyczną Republikę Arabską. Jej rząd, na wygnaniu w Algierii, domaga się tylko jednego: referendum, w którym Saharyjczycy opowiedzieliby się za przyłączeniem do Maroka, autonomią oferowaną im przez Rabat lub niepodległością. Takie samo zresztą żądanie wysuwają wobec Indii znajdujący się w analogicznej do Saharyjczyków sytuacji aktywiści kaszmirscy. W obu wypadkach żądania te poparła zrazu ONZ - zanim nie nawróciła się na realizm. Władze w Rabacie nie mają nic przeciwko referendum - pod warunkiem, że będą w nim też mogli głosować marokańscy osadnicy, co budzi sprzeciw niezdolnych najwyraźniej do realizmu Saharyjczyków. - Dajemy [stronom] trochę czasu - powiedział cytowany już rzecznik ONZ. Czas na budowę osiedli dostało Maroko. Saharyjczycy zaś winni się namyślić nad tym, że mur murowi nierówny, a oni Palestyńczykami jednak nie są. Odpowiedz Link
gosiak_75 Re: MAROKO 13.08.08, 07:55 Znalazłam wydaje mi się ciekawą ofertę wyprawy rowerowej do Maroka na trasie Fez – Meknes – Midelt – Er Rachidia – Erfoud – Rissani – Tinerhir – Boumalne Dades – Ouarzate - Marrakesz. I moje pytanie czy podróżowanie po Maroku rowerem, nawet grupą zorganizowaną, gdzie będzie opieka techniczna, itp jest bezpieczne? Jak jeżdzą Marokańczycy, bo byłam 2 razy w Egipcie, a tam egipcjanie jeżdzą jak piraci. I obawiam się tego samego w Maroku. Poza tym jak bardzo uczęszczana jest ta trasa, ktoś był z Was? Z góry dzięki za odpowiedzi. Odpowiedz Link
cattheriine Re: MAROKO 14.09.08, 10:27 Mam pytanie: jaki język należałby chociaż trochę umieć by porozumieć się z ludźmi w Maroku? Odpowiedz Link
kate310 Re: MAROKO 15.09.08, 17:29 Najłatwiej będzie Ci po arabsku :) o ile go znasz. francuski na pewno. a czy równiez angielski przekonam się za dwa tygodnie :) czy tez wybierasz się do maroka? trudno na tym forum uzyskac jakiekoliwek informacje. ludzie są tu bardzo przemądrzali i zamiast udzielać przydatnych informacji mądrzą się ile można. życze Ci powodzenia :) jak wrócę napisze coś dla laików :) Odpowiedz Link
aisza5 "Fez- serce Maroka" GW 04.11.08, 10:52 wyborcza.pl/1,90889,5842074,Fez___serce_Maroka.html Odpowiedz Link
aisza5 "W marokańskim Wersalu" GW 04.11.08, 10:54 wyborcza.pl/1,90889,5842078,Meknes__W_marokanskim_Wersalu.html Urocze, położone nieopodal gór Atlasu 800-tysięczne Meknes, oryginalna mieszanka stylów architektonicznych - arabskiego i francuskiego. Dużo zabytków i pałaców to powody, dla których miasto porównywane jest do francuskiego Wersalu. Niesłusznie pozostaje ono w cieniu dwóch wielkich atrakcji Królestwa Maroka - Marrakeszu i Fezu. W najbliższym sąsiedztwie znajdują się także dwa inne ważne zabytki - miasteczko Moulay Idriss i ruiny rzymskiego Volubilis. *** W Meknes uderza spokój i cisza, oczywiście w wydaniu afroarabskim... Po harmidrze i nieustannym gwarze Fezu i Marrakeszu wydaje się oazą spokoju. Szerokie, wysadzane palmami i kwiatami aleje przypominają te z południowo-francuskich czy hiszpańskich miast. Nowa część miasta - ville nouvelle - to uporządkowana dzielnica tonąca w tropikalnej zieleni, pełna eleganckich willi i nowoczesnych osiedli, banków, drogich sklepów, snobistycznych restauracji i patisserii (prawie identyczne jak paryskie), w których bogaci mieszkańcy popijają z dużych filiżanek wspaniałą, pachnącą kardamonem i cynamonem qahwa bil-halib, czyli cafe au lait. Do kawy migdałowe croissanty, sorbet z mango albo ociekające miodem ciastka z kaszki manny. Nad kafejkami unosi się zapach świeżej mięty, drogich perfum oraz dźwięki kiczowatych przebojów rodzimej lub francuskiej produkcji. Siedzący przy stolikach goście nieustannie rozmawiają przez telefony komórkowe, przeglądając gazety albo stukając w klawiatury laptopów. W tle religijne śpiewy dobiegające z przejeżdżających samochodów i nawoływania muezinów. Obrazek charakterystyczny dla marokańskiego miasta - intrygujące pomieszanie kultury francuskiej i arabskiej. *** Meknes jest stare, bardzo stare. Na początku X w. przywędrowało tutaj z gór Atlasu berberyjskie plemię Meknasa i rozbiło swoje namioty. Rozwój miasta nastąpił w czasach dynastii Almohadów i Merynidów, którzy wznieśli (istniejącą do dziś) medynę i imponujące mury obronne, najstarsze w Maroku. Pod koniec XVII w. Moulay Ismail ustanowił Meknes stolicą Maroka i wybudował olbrzymi, nigdy nieukończony kompleks pałacowy. Wzniósł też mnóstwo mniejszych pałaców i pałacyków, bibliotek, szpitali, łaźni i meczetów. Ogromne trzęsienie ziemi w 1755 r. (to samo, które zniszczyło Lizbonę) na długi czas pozbawiło miasto splendoru i siły politycznej. Na początku XX w. było ono główną kwaterą okupacyjnej armii francuskiej i areną wielu krwawych starć między Marokańczykami a Francuzami. Dopiero po odzyskaniu przez kraj niepodległości w 1956 r. rząd przystąpił do odbudowy i modernizacji Meknes, które dzisiaj (z Marrakeszem, Fezem i Rabatem) jest jednym z tzw. Cesarskich Miast Maroka. Ale to nie ville nouvelle stanowi o głównej atrakcyjności Meknes, tylko jego historia. Odpowiedz Link
aisza5 "Wycieczka do Maroka" 4-12 o 20,10 HBO 28.11.08, 12:40 W TV HBO komedia włoska z 2007r "Zbuntowany nastolatek ucieka z domu, by spełnić marzenie- wyjazd do Maroka, a śladem chłopca wyrusza jego ojciec. Aż do happy endu." Miłego ogladania! Odpowiedz Link