• gajasirocco "Projekt MAROKO!"Angora nr 33 Kruszyńska i Latocha 07.08.06, 20:48
      Korespondencja czytelników z wyprawy po Maroku....
    • gajasirocco "Krystyna Feldman nagrodzona w Maroku"z Arabia.pl 14.08.06, 07:57
      Krystyna Feldman nagrodzona w Maroku
      ela.k, Za: Biuletyn kulturalny MSZ 32 (385)
      niedziela, 2006-08-13 23:06:55
      Krystyna Feldman otrzymała nagrodę aktorską 7. Międzynarodowego Festiwalu
      Filmów Autorskich w Rabacie (Maroko) za kreację w filmie Krzysztofa Krauze "Mój
      Nikifor" - poinformował w piątek PAP Polski Instytut Sztuki Filmowej.



      Festiwal zakończył się 2 sierpnia. "Mój Nikifor" jest pierwszym polskim filmem,
      który został zaprezentowany na tym festiwalu w jego siedmioletniej historii.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Wizyta Putina w Maroku" z Arabia.pl 08.09.06, 09:01
      Wizyta Putina w Maroku
      KUNA
      piątek, 2006-09-08 08:37:56
      Rosyjski prezydent Władimir Putin zakończył wczoraj swoją oficjalną wizytę w
      Maroku, która była odpowiedzią na otrzymane zaproszenie od króla Maroka
      Mohammada VI.

      Po pożegnaniu Putina na Międzynarodowym Lotnisku Mohammada VI, marokański
      premier Driss Jettou powiedział dziennikarzom, że przy obustronnym
      zainteresowaniu wzmocniono stosunki marokańsko-rosyjskie.

      Jettou dodał, że oba kraje zorganizują wspólne imprezy – między innymi tydzień
      kultury w rosyjskich i marokańskich miastach.

      Putin podpisał też dwustronne porozumienia z Marokiem w wielu dziedzinach
    • gajasirocco "Demonstracja Amnesty International w Maroku" 18.09.06, 18:45
      Demonstracja Amnesty International w Maroku
      KUNA
      poniedziałek, 2006-09-18 08:30:42
      Wielu Marokańczyków zorganizowało wczoraj protest, wyrażając w ten sposób swoją
      solidarność z dotkniętym wojną sudańskim regionem Darfur. Protestujący, w
      demonstracji zorganizowanej przez marokańską filię Amnesty International,
      zaapelowali o natychmiastowe rozmieszczenie międzynarodowych wojsk pokojowych w
      Darfurze w celu zakończenia wojny i katastrofy humanitarnej w tym regionie.

      Według oświadczenia złożonego przez Amnesty International, protest, w którym
      również uczestniczyły organizacje pozarządowe miał wywołać nacisk na rządy i
      ONZ, by zadbały o życia cywilów w Darfurze przez rozmieszczenie wojsk
      pokojowych.

      Choć 5 maja br. podpisano pakt pokojowy, w zachodnim Sudanie nastąpiła
      eskalacja przemocy. Ludzi zabijano, gwałcono i wysiedlano. Według AI w walkach
      w Darfurze od czasu ich wybuchu w 2003 roku zginęło 300 000 osób oraz milion
      ludzi została pozbawiona dachu nad głową.
    • gajasirocco Zmiany w służbach bezpieczeństwa- z Arabia.pl 23.09.06, 16:14
      Zmiany w służbach bezpieczeństwa
      Biuletyn MSZ
      piątek, 2006-09-22 19:46:56
      Prasa marokańska: Marokańscy analitycy poświęcają wiele uwagi ostatnim zmianom
      w najwyższych strukturach służby bezpieczeństwa, traktując je jako kontynuację
      rozpoczętych w 2005 r. przez króla przegrupowań w tych formacjach.

      Wzbudzająca wiele komentarzy nominacja Cherkiego Draissa 13 bm. na Generalnego
      Dyrektora Bezpieczeństwa Narodowego, pierwszego cywila na tym stanowisku,
      zbiegła się w czasie ze wzmożonymi działaniami DGSN w dziedzinie walki z
      terroryzmem (rozpracowanie w sierpniu br. grupy Al Ansar Al Mahdi) oraz
      przestępczością zorganizowaną, mającą często wspólników w organach
      administracji państwowej. W I połowie września ok. 40 funkcjonariuszy policji,
      żandarmerii, służb celnych oraz administracji terytorialnej, w tym kilkunastu
      piastujących eksponowane stanowiska, przede wszystkim z regionu Tangeru,
      zostało zawieszonych w pełnieniu obowiązków służbowych i oddanych do dyspozycji
      wymiaru sprawiedliwości.

      Wśród osób tych znalazł się także dyrektor służby bezpieczeństwa pałaców
      królewskich, Abdelaziz Izzou. Był on w latach 1996-2003 szefem policji w
      Tangerze. Jemu zawdzięcza się rozpracowanie w 2003 r. siatki terrorystycznej
      powiązanej z zamachowcami w Casablance, na czele której stał Francuz,
      konwertyta na islam, Pierre Robert (aktualnie odbywający w Maroku karę
      dożywotniego pozbawienia wolności). W tym samym czasie A. Izzou zneutralizował
      również czołowych handlarzy środków odurzających z północnych regionów KM.
      Powyższe działania zostały określone przez śmp jako wyraz braku pobłażliwości
      najwyższych czynników państwowych wobec urzędników podejrzewanych o sprzyjanie
      handlarzom narkotyków (śledztwo jest w toku). Fakt, iż dzieje się to w
      Tangerze, ma również swoje symboliczne znaczenie. Jest to miasto cieszące się
      aktualnie szczególnymi względami władcy. Poczynione tam inwestycje przemysłowe
      i infrastrukturalne (budowa autostrady, portu Tanger Med, utworzenie specjalnej
      strefy gospodarczej Tanger Free Zone) mają doprowadzić do dynamicznego rozwoju
      tego obszaru. W samym mieście rozpoczęto wiele przedsięwzięć mających poprawić
      jakość życia mieszkańców.

      Bez wątpienia postanowiono również, zdaniem marokańskich komentatorów,
      zainteresować się działaniami władzy lokalnej, tolerującej od lat aktywność
      mafii narkotykowej. Udowadnia to tym samym, iż kończy się w Maroku epoka, gdy
      wysocy funkcjonariusze byli nietykalni. Jeżeli zaś chodzi o generała H.
      Laânigri, objął on swą funkcję w 2003 r., bezpośrednio po zamachach w
      Casablance. Na czele policji dał się poznać jako sprawny menadżer. Wprowadził
      rewaloryzację płac, dokonał rekrutacji wysokokwalifikowanych kadr,
      zrestrukturyzował i zinformatyzował służby policyjne oraz powołał jednostki
      bezpieczeństwa miejskiego GUS, będące w bezpośrednim kontakcie z ludnością
      (ostatnio często krytykowane za brutalność; kilku funkcjonariuszom postawiono
      zarzuty doprowadzenia do śmierci młodych ludzi przy przeprowadzaniu kontroli
      tożsamości).

      Przyjął on twardą linię działania wobec osób podejrzewanych o działalność
      ekstremistyczną oraz terrorystyczną. Rozwinął współpracę ze służbami
      specjalnymi francuskimi, hiszpańskimi, amerykańskimi i saudyjskimi. Ponadto,
      zdołał przekonać Interpol o zorganizowaniu w 2007 r. w Marrakeszu 76. kongresu
      tej instytucji. Nie tolerował nieuczciwości wśród podwładnych. Kilkudziesięciu
      funkcjonariuszy wysokiego szczebla zostało usuniętych z zajmowanych stanowisk,
      a niektórym wymiar sprawiedliwości postawił zarzuty współpracy z lokalnym i
      międzynarodowym środowiskiem mafijnym. Za jego kadencji zadecydowano o
      wdrożeniu w Maroku elektronicznego dowodu osobistego (pierwsze egzemplarze
      pojawiają się pod koniec roku). Realizacja tego projektu o wartości 1,5 mld
      dirhamów została powierzona francuskiej firmie Thales, bez przeprowadzenia
      przetargu. Sprawa ta wzbudziła zresztą krytykę organizacji pozarządowych, m.in.
      Transparency International. Wcześniej jeszcze, gdy w latach 1999-2003 stał na
      czele DST (kontrwywiadu marokańskiego), nawiązał po 11 września 2001 r.
      współpracę z Amerykanami. W 2003 r. miał powiedzieć, iż liczył się z
      możliwością ataków terrorystycznych w Maroku, choć nie przewidział ich
      samobójczego charakteru ani tak szerokiej skali. Nie ustają spekulacje na temat
      przyczyn powierzenia mu nowej funkcji w Siłach Pomocniczych. Obserwatorzy
      twierdzą, iż zaczął być zbyt spolegliwy w stosunku do Amerykanów, przedkładając
      lojalność wobec nich nad interesy kraju w zakresie bezpieczeństwa.

      Mógł też sprzeciwiać się projektom reorganizacji służb bezpieczeństwa. Z kolei
      aresztowanie ekstremistów z Ansar Al Mahdi oraz czołowego handlarza narkotyków
      w Tangerze, poszukiwanego od 3 lat przez policję hiszpańską (który oskarżył
      właśnie owych 40 funkcjonariuszy o protekcję) naruszyło pozytywny wizerunek
      kierowanej przez H. Laânigriego policji. Śledztwo to zostało jej odebrane i
      powierzone Żandarmerii Królewskiej, z powodu obaw o brak bezstronności
      policjantów wobec podejrzanych. Generałowi H. Laânigri będą podlegać obydwie
      strefy Sił Pomocnicznych: południowa i północna, liczące łącznie ok. 45 tys.
      żołnierzy. Siły Pomocnicze utworzono w 1946 r., a ich dotychczasowy status
      został im nadany Dekretem Królewskim z 1973 r. Ich zadaniem jest wspieranie
      zarówno żandarmerii (na terenach wiejskich) jak i policji (na terenach
      miejskich) w utrzymaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ponadto,
      uczestniczą w akcjach ratunkowych i niosą pomoc ludności w przypadku katastrof
      naturalnych. Są formacją wojskową, podlegającą Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.
      W ich skład wchodzą m.in. jednostki zmechanizowane i oddziały górskie. SP
      odgrywają znaczącą rolę w walce z przemytem narkotyków i nielegalną migracją,
      zwłaszcza w północnych regionach Maroka.

      Od kilku lat mówi się również o potrzebie nadania im nowego statusu, ponieważ
      dotychczasowy jest przestarzały i nie odpowiada nowym zadaniom i rosnącej roli
      SP. Gen. Laânigriemu powierza się więc nie tylko dowództwo nad tą liczną
      formacją, lecz także zadanie jej zreformowania. Przegrupowania nastąpiły też w
      wojsku, co spowodowało pogłoski o dalszych zmianach kadrowych. Oprócz szefa
      bezpieczeństwa wojskowego, generała Mohameda Belbachira, który stracił
      stanowisko latem tego roku (zastąpionego przez pułkownika żandarmerii Mohameda
      Maiche), zdymisjonowany został w dniu 8 września br. komendant wojskowy
      Casablanki, generał Mourad Belhasen. Zastąpił go dotychczasowy komendant
      wojskowy Tangeru. Zmiany te wpisują się więc w dalszy ciąg reorganizacji
      zapoczątkowanych w 2005 r., które mają na celu trwałe umocnienie nadzoru króla,
      przy pomocy zaufanych współpracowników, nad siłami bezpieczeństwa publicznego.
      Obecnie koordynacja nad służbami wywiadu (DGED) i kontrwywiadu (DST) jest
      sprawowana przez ministra delegowanego ds. wewnętrznych Fouada Alego El Himmy.
      W 2005 r. DGED objął kolejny protegowany władcy, Yassine Mansouri, podczas gdy
      Abdellatif Hammouchi otrzymał stanowisko szefa kontrwywiadu.
    • gajasirocco Marokański pisarz zdobył nagrodę Pokoju i Przyjaźn 25.09.06, 14:43
      Marokański pisarz zdobył nagrodę Pokoju i Przyjaźni
      KUNA
      poniedziałek, 2006-09-25 08:57:33
      Marokański pisarz At-Taher ibn Dżallun otrzymał nagrodę Pokoju i Przyjaźni
      podczas festiwalu kultury śródziemnomorskiej zorganizowanego w Rzymie. Nagroda
      jest dowodem uznania jego twórczości literackiej, która promuje zacieśnianie
      stosunków międzyludzkich na całym świecie.

      W festiwalu, który będzie trwał do 14 października, biorą udział
      śródziemnomorscy intelektualiści, specjaliści i artyści.

      Przy okazji festiwalu zostanie zorganizowane sympozjum skupiające się na
      współpracy między krajami śródziemnomorskimi w trzecim tysiącleciu. Wcześniej
      tę samą nagrodę otrzymał egipski minister kultury Faruk Hosni.
    • gajasirocco Wykłady marokańskiego ministra nt.umiaru w islamie 26.09.06, 17:39
      Wykłady marokańskiego ministra nt. umiaru w islamie
      KUNA
      2006-09-26 08:36:07
      Marokański minister spraw muzułmańskich Ahmad Tufik rozpoczął wczoraj serię
      wykładów, które dotyczą pojęcia umiaru w islamie. Seria, sponsorowana przez
      króla Mohammada VI, ma na celu umocnienie wartości muzułmańskich wśród
      marokańskiej młodzieży.

      Minister zaczął wczoraj swój wykład od cytatów z Koranu, które wzywają
      muzułmanów do wykorzystania umiaru jako sposobu na życie. Młodzież marokańska
      powinna słuchać kleryków, którzy apelują o umiar, ponieważ w nim istnieje
      istota islamu, powiedział Tufik.
    • gajasirocco Członkowie HuT aresztowani w Maroku-Arabia.pl 27.09.06, 10:10
      Członkowie HuT aresztowani w Maroku

      Marokańskie siły bezpieczeństwa aresztowały członków nielegalnego ugrupowania
      politycznego, Muzułmańskiej Marokańskiej Partii Wyzwolenia (Hizb ut-Tahrir al-
      Islami al-Maghrebi).

      Według źródeł rządowych zatrzymano 13 osób należących do partii . Do aresztowań
      doszło w Meknesie, Casablance oraz Tetuanie.
    • gajasirocco Przeobrażenia w krajach Maghrebu...Maroko 10.10.06, 13:51
      www.arabia.pl/content/view/286520/2/
      W ocenie Unii Europejskiej Maroko stanowi wiodący przykład wdrażania reform
      demokratycznych. Realizuje je panujący od 1999 r. król Mohammed VI, który jako
      zwolennik przemian, liberalizuje ustrój, zrywając z tradycją autorytarnej
      władzy swego ojca Hasana II (przykład mogą tu stanowić m. in. wybory powszechne
      z 2002 r., uchwalona 28.12.2005 r. ustawa o partiach politycznych). Król
      zachował jednak daleko idącą kontrolę nad rządem – bezpośrednio przez niego
      desygnowani i przed nim odpowiedzialni są ministrowie spraw zagranicznych,
      wewnętrznych, obrony narodowej, sprawiedliwości oraz ds. wyznaniowych.

      Królestwo stoi w obliczu problemów typowych dla krajów rozwijających się.
      Marokański rząd usiłuje przy pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku
      Światowego i Klubu Paryskiego, realizować program gospodarczy zmierzający do
      zmniejszenia wydatków, redukcji ograniczeń dla działalności prywatnej i handlu
      zagranicznego oraz osiągnięcia trwałego wzrostu gospodarczego. Dodatkowym
      problemem jest zależność od warunków atmosferycznych – w ostatnim roku
      spowodowały spadek mającej dla Maroka kluczowe znaczenie produkcji rolnej i
      wpłynęły na wyhamowanie wzrostu gospodarczego (spadł on do 1,8%).

      Wkład turystyki w gospodarkę nie jest jeszcze w pełni doceniany. Dlatego
      konieczne jest przyspieszenie realizacji zaplanowanych projektów, celem
      osiągnięcia przewidywanej na 2010 r. liczby 10 mln turystów. Inne branże,
      których dobra kondycja przełoży się na poprawę ogólnej sytuacji gospodarczej
      państwa w przyszłym roku, to budownictwo (zwłaszcza mieszkaniowe), a także
      transport oraz telekomunikacja. Kryzysowa sytuacja występuje w przemyśle
      przetwórczym - z powodu wzmożonej konkurencji międzynarodowej, spowodowanej
      m.in. otwarciem się marokańskiej gospodarki na mocy zawartych umów o wolnym
      handlu (dotyczy to przede wszystkim sektora tekstylnego).

      Do głównych problemów gospodarczych Maroka należy bezrobocie, wysoki wskaźnik
      analfabetyzmu sięgający 47% i ubóstwo (21% mieszkańców Królestwa żyje w
      warunkach skrajnego zubożenia). Połączenie powyższych czynników stanowi podatny
      grunt dla aktywizacji ugrupowań terrorystycznych (wyrazem tego były zamachy
      bombowe w Casablance z 16 maja 2003 r.).

      Polityka zagraniczna Maroka koncentruje się na trzech głównych kierunkach
      działania:

      zacieśnianie więzi z państwami Unii Europejskiej - szczególnie bliskie stosunki
      łączą Królestwo z Francją, a także z Hiszpanią (odkąd władzę w niej przejęli
      socjaliści)
      – współdziałanie w celu ograniczenia nielegalnej emigracji;

      budowa strategicznego partnerstwa z USA – m. in. w celu rozwiązania po swojej
      myśli sporu o Saharę Zachodnią;

      współdziałaniu z innymi państwami arabskimi i afrykańskimi.

      Cywilizacja zachodnia jako promotor przeobrażeń
      Przeobrażenia w krajach Maghrebu, zmierzające do zapewnienia stabilnej i
      sprzyjającej rozwojowi sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, odbywają się przy
      pomocy i „w asyście” Zachodu. Dominująca dziś cywilizacja zachodnia stymuluje w
      opisywanych państwach podejmowanie trudnych działań adaptacyjnych w wymiarze
      wartości (westernizacja) i techniki (modernizacja) - państwom rozwijającym się
      pozostaje jedynie akceptacja lub odrzucenie tych tendencji. Możliwe są trzy
      sposoby reakcji na modernizację i westernizację:
      Na początku oba procesy - modernizacji i westernizacji - rozwijają się obok
      siebie. Społeczeństwa niezachodnie przyswajają sobie wiele elementów kultury
      zachodniej czyniąc kroki w kierunku nowoczesności. Dalsza modernizacja wraz z
      upływem czasu doprowadza do osłabienia tempa westernizacji i rozwoju kultury
      rodzimej. Westernizacja we wczesnych fazach wspomaga zatem modernizację. W
      fazach późniejszych natomiast modernizacja warunkuje odchodzenie od
      westernizacji. W konsekwencji społeczeństwa cywilizacji niezachodnich będą
      dążyły do odróżnienia się od Zachodu, znalezienia własnego Ja3.

      Adaptacja państw Maghrebu ma charakter kreatywny4. Przejawia się to w procesie
      selekcjonowania bodźców z otoczenia i takiego ich dostosowywania do środowiska
      wewnętrznego, by zachować równowagę między tradycją a nowoczesnością.
      Jednocześnie w sferze aksjologicznej mogą pojawić się tendencje adaptacji
      aktywnej, a w dziedzinie modernizacji technicznej – pasywnej (stanowisko Maroka
      w przeszłości określić można jako antyzachodni modernizm «modernizacja bez
      westernizacji», a postawy algierskich fundamentalistów oraz współczesnych
      maghrebińskich terrorystów – mianem antyzachodniego antymodernizmu).



      Ulf Hannerz - spoglądając w przyszłość - kreśli cztery możliwe scenariusze
      globalnej ekumeny kulturowej (definiowanej jako trwałość kulturowych
      interakcji, ich wzajemnego przenikania się i zmian)5.

      Pierwszym jest scenariusz globalnej homogenizacji. Zakłada on
      rozprzestrzenienie się na cały świat specyficznych idei, płynących głównie z
      Europy Zachodniej. Wynikiem tego procesu byłaby całkowita dominacja zachodniej
      kultury. Kultury narodowe i lokalne stanowiłyby wierną replikę zachodniego
      stylu życia, norm, wartości, poglądów i wierzeń. W konsekwencji na całym
      świecie byłyby identyczne produkty w sklepach, takie same filmy, samochody, to
      samo menu w restauracjach... Autor uważa ten scenariusz za przesadzony.

      Szczególną wersją tego procesu jest scenariusz nasycenia gdzie podkreślany jest
      też wymiar czasu: wzory centrum ulegają powolnemu wchłonięciu przez peryferia,
      nasycając się nimi.

      Trzecim scenariuszem jest deformacja peryferii. W procesie tym wypaczaniu będą
      ulegały przyjmowane z centrum wzorce. Wyższe wartości ulegną zepsuciu na skutek
      uruchomienia procesu selekcji. Adaptacji podlega to, co łatwiejsze, bardziej
      powierzchowne, nie wymagające edukacji. Nic zatem dziwnego, że przyjmuje się
      raczej pornografia niż wyszukana literatura, że społeczeństwo przyciąga
      Dynastia, a nie Szekspir itp.

      Ostatnim scenariuszem przedstawionym przez Hannerza jest dojrzewanie. Według
      autora jest to proces najbardziej prawdopodobny, gdyż zakłada dialog i wymianę,
      a nie jednostronne przyjmowanie treści płynących z centrum. Przyswajanie innej
      kultury następuje w toku selektywnego przerabiania jej elementów, wzbogacenia
      ich o nowe wartości. Skutkiem tego procesu jest zatem rozszerzanie i
      wzbogacanie lokalnej kultury (kreolizacja kultury).

      Warto w tym kontekście rozpatrzyć uwarunkowaną kulturowo, a więc
      charakterystyczną dla danego obszaru, podatność na zmiany. Świat arabski w
      świetle porównawczych badań międzykulturowych, obok dużego dystansu w stosunku
      do władzy oraz niskiego poczucia indywidualizmu, najtrafniej opisuje wskaźnik
      unikania niepewności (Uncertainty Avoidance Index). Wysoka wartość tego indeksu
      informuje o braku społecznej tolerancji oraz o poparciu dla rządów
      utrzymujących status quo – w zamian za minimalizację niepewności. Społeczeństwo
      arabskie niechętnie podejmuje ryzyko i z trudem akceptuje zmiany.



      Jednakże w państwach Maghrebu modernizacja jest procesem akceptowanym - nawet
      za cenę kosztów społecznych (mimo otwarcia na Zachód, westernizacja na
      charakter selektywny i nie oznacza wyrzeczenia się własnej tożsamości).
      Występują też rozbieżności regionalne – Tunezja jest pod tym względem
      najbardziej, a Algieria najmniej zaawansowana. Również rozwój społeczno –
      ekonomiczny Maghrebu pozostaje nierównomierny - wskutek dynamicznych procesów
      migracyjnych, wewnętrznych reform systemowych i intensyfikacji kontaktów z
      cudzoziemcami.

      Przeobrażenia w państwach Maghrebu można również rozpatrywać w kontekście
      procesów globalizacyjnych – powodujących typowy wzrost migracji społecznych
      oraz intensyfikację praktyk religijnych w odpowiedzi na zagrożenie arabsko-
      muzułmańskiej tożsamości. Kraje Maghr
    • gajasirocco Kandydatura Tangeru do organizacji EXPO 2012 11.10.06, 20:15
      Kandydatura Tangeru do organizacji EXPO 2012
      Biuletyn MSZ-na podstawie Arabia.pl
      "Le Reporter" z 05.10: W związku ze zgłoszeniem kandydatury Tangeru do
      organizacji EXPO 2012, Maroko rozpoczęło działania lobbingowe, zwracając się o
      poparcie dla swoich starań przez Międzynarodową Organizację Frankofonii.

      Konkurentami dla Tangeru są: koreańskie Yeosu i polski Wrocław. Aby jak
      najskuteczniej zabiegać o głosy 98 krajów członkowskich Międzynarodowego Biura
      Wystaw (BIE), Królestwo powołało specjalną autonomiczną finansowo komórkę
      organizacyjną przy Urzędzie Premiera.

      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Wizerunek Polski w marokańskich mediach-zArabia.pl 17.11.06, 11:37
      Wizerunek Polski w marokańskich mediach
      Biuletyn MSZ
      Marokańska prasa lokalna: W okresie wakacyjnym w marokańskich mediach francusko-
      i arabskojęzycznych ukazały się 24 artykuły o Polsce. Były one zróżnicowane
      pod względem tematycznym i z dużą dozą obiektywizmu relacjonowały wydarzenia w
      naszym kraju.


      Wszystkie publikacje ukazywały Polskę w pozytywnym świetle. Na obszarze
      polityki zagranicznej przedmiotem zainteresowania prasy francuskojęzycznej była
      aktywność premiera J. Kaczyńskiego (wizyta w USA), nasze kontakty z Rosją i
      Niemcami, jak również udział polskich żołnierzy w misji NATO w Afganistanie.

      Zarówno prasa, jak i media internetowe dostrzegły atrakcyjność Polski jako
      partnera gospodarczego. Podkreślano zwłaszcza znaczenie inicjatyw regionalnych
      (Forum Ekonomiczne w Krynicy) dla przybliżenia naszego kraju marokańskim
      środowiskom biznesowym.

      Dużo uwagi poświęcono zagadnieniom kulturalnym; szeroko komentowano udział
      filmu „Mój Nikifor" w 12. edycji Festiwalu filmów w Rabacie, a także obchody
      Roku Giedroycia w Polsce. Ponadto media odnotowały wprowadzenie przez Polskę
      paszportów biometrycznych.
    • beduinka W stronę filmowego Marrakeszu 03.12.06, 12:14
      onet.pl, IAR, Daga /02.12.2006

      W stronę filmowego Marrakeszu

      W marokańskim mieście Marrakesz rozpoczął się międzynarodowy festiwal filmowy.
      Przewodniczącym jury konkursu głównego jest Roman Polański. O Złotą Gwiazdę
      ubiega się piętnaście filmów z czternastu krajów.
      Festiwal w Marrakeszu odbywa się po raz szósty.

      W tym roku szczególna uwaga zostanie poświęcona kinowi indyjskiemu. Hołd
      zostanie oddany także twórczości amerykańskiej aktorki Susan Sarandon, która
      zagrała w ponad pięćdziesięciu filmach tak wybitnych reżyserów jak Billy
      Wilder, Robert Altman czy Louis Malle.

      Przez dziewięć dni festiwalu widzowie obejrzą ponad sto dwadzieścia filmów z
      całego świata. Pokazy odbędą się nie tylko w kinowych salach, ale także na
      placu, który UNESCO wpisało na listę światowego dziedzictwa kultury.

    • beduinka Uśpione dziecko 13.12.06, 10:25
      Gazeta.pl reklamuje ten film - nie ja go jeszcze nie widziałam.

      Uśpione dziecko
      Północne Maroko. Zeinab, panna młoda, zaraz po nocy poślubnej, zostaje
      opuszczona przez męża. Dziewczyna obserwuje wyjeżdżającego mężczyznę, który,
      jak wkrótce zrozumie, porzuca ją na zawsze Wkrótce Zeinab odkrywa, że spodziewa
      się dziecka Dotykając czule powiększonego brzucha, ciągle tęskni i czeka na
      męża. Czas mija Czy podobnie jak tysiące innych kobiet całe życie spędzi
      samotnie, uwięziona w tradycyjnym świecie rządzonym surowym prawem Szariatu?
      Jakie są prawdziwe oblicza współczesnego islamu? Czy samotna kobieta jest w
      stanie przeciwstawić się okrutnej prozie życia, która staje się jej udziałem w
      tej kulturze?


      serwisy.gazeta.pl/film/2,23804,,,,76413588,P_FILMY2.html

      Wywiad z Yasmine Kassari

      Jaka jest baza „mityczna” i historyczna „usypiania dziecka”?

      Jest to praktyka aktualna w krajach Maghrebu, liczy sobie ponad 1000 lat i jest
      rozumiana nawet w krajach czarnej Afryki. Wypełnia rolę pasa cnoty - mężczyźni,
      którzy wyjeżdżali na wojnę "usypiali" zarodki w łonach swoich żon, by
      przedłużyć ten stan, co miało być gwarancją wierności. W świecie arabskim wraz
      z nadejściem Koranu i prawa, które się z niego wywodzi, mit ten uchwycił to, co
      Koran pozostawia otwartym. W kodeksie rodzinnym, prawodawcy i myśliciele
      muzułmańscy, by uregulować problemy związane z dziedziczeniem i legalnością
      przychodzących na świat dzieci, postawili przed sobą pytanie o czas trwania
      ciąży. Zgodnie z mitem, nie ma limitu czasowego dla tego, by ciąża "ziściła
      się". Cztery odłamy legislacyjne islamu ustaliły, że ciąża może trwać od trzech
      do dziesięciu lat. Obiektywnie, miało to ochronić kobiety przed twardymi
      prawami religii i pozwolić im korzystać z przychylności społecznej w sytuacjach
      niejednoznacznych, które nastręczają wątpliwości: ochronić je przed egzekucją
      (na przykład w Nigerii, za niewierność grozi kobietom ukamienowanie). Jeśli
      kobieta niezamężna, wdowa, albo taka, której mąż wyjechał, urodzi dziecko, mówi
      się, że dziecko "się obudziło". Zostało to zalegalizowane i stanowi to prawo,
      które trwa od 12 wieków w świecie arabskim. Kobieta może mieć dziecko całe lata
      po śmierci męża, a ono nadal będzie uznane za jego dziecko.

      W latach 50-tych dwudziestego wieku prawnicy zmodyfikowali zapisy, jakkolwiek
      nie zaprzeczając starym prawom szanującym tę filozofię. Postawili tylko warunek
      zaufania kobietom ciężarnym i "skrócili ciążę" do 12 miesięcy.

      Mit ten interesował mnie w takim zakresie, w jakim mógł przenieść sens tego, o
      czym chciałam opowiedzieć. To o czym opowiadam, w żadnym wypadku nie jest
      odniesieniem socjologicznym, czy antropologicznym do tego mitu, lecz raczej do
      jego "zawartości" metaforycznej. Jest wykorzystaniem jego pojemności
      generowania sensu.

      Wydało ci się ważne by poruszyć temat sytuacji kobiet w krajach Maghrebu. Czy
      nie byłaś atakowana za stworzenie obrazu kobiety arabskiej, który ilustruje
      tylko generalną tendencję emancypacji, zwłaszcza w środowisku miejskim?

      Nie sądzę, by mnie takie ataki spotkały w Maroku, zwłaszcza, że jasne jest, że
      moje bohaterki to kobiety ze wsi. Mieszkają 40 kilometrów od miasta, które
      widują może raz na rok. Te kobiety nie umieją czytać ani pisać. Nie są ani
      zniewolone, ani do niczego zmuszane, są jedynie zakładniczkami skazanymi na
      nieobecność i separację od swoich mężów. Przez cały film próbują nawiązać
      kontakt z nimi. Często się buntują. W tym filmie mężczyźni są ważni, przez
      swoją nieobecność. Moim celem jest zwrócić ludziom ich człowieczeństwo, na
      przekór obiegowym opiniom i kliszom. Kochać, czekać, mieć seksualne pragnienia
      to nastawienie aktywne sprzeczne z kliszą o bierności kobiet.

      Czy robiłaś ten film by opowiedzieć o sytuacji kobiet w rolniczych regionach
      Maroka?

      Nie. Rozliczenia nie są dla mnie nigdy powodem pisania scenariusza, czy
      robienia filmu. Powody były podyktowane znacznie głębszymi pobudkami, które
      pochodzą chyba z podświadomości. Ten film opowiada o postaciach kobiet, ale
      zanim powstał, zrobiłam wcześniej film o mężczyznach "Kiedy mężczyźni płaczą".
      Nie uważam jednak, by "Uśpione dziecko" koncentrowało się bardziej na
      kobietach, niż na mężczyznach. W rzeczywistości mężczyźni istnieją tutaj
      najmocniej poprzez swą nieobecność. Oni są na "peryferiach". Ludzie, których
      kochamy, nawet kiedy ich nie ma, są obecni w wielu szczegółach życia
      codziennego.

      W filmie Graja debiutanci, z wyjątkiem roli Halimy , przyjaciółki głównej
      bohaterki - Zeinab. Skąd ten wybór?

      Zrobiłam casting z kilkoma setkami aktorek w Maroku, Algierii, Francji i
      Belgii. Kiedy dzwoniłam po raz pierwszy do Rachidy Brakni, nie znałam jej, nie
      wiedziałam, że ma już na koncie Cezara za film "Chaos". Wcale nie chciałam
      pracować z tak renomowaną, utytułowana aktorką. Obawiałam się, że inni będą w
      jej cieniu, a ja chciałam zachować w obsadzie równowagę, jakąś homogeniczność.
      Ale ona przeczytała scenariusz i bardzo chciała zagrać.

      Rachida jest osobą o wielkiej pokorze i skromności. Zainteresowała mnie,
      ponieważ sama jest częścią kultury, o której opowiada film. Jej rodzice
      pochodzą z Oranu, który jest bardzo blisko Oriental - regionu, w którym
      powstawały zdjęcia. Oran jest bliższy tym miejscom, które są w filmie niż na
      przykład Casablanca. Nikt z aktorów oprócz Rachidy nie był profesjonalistą.
      Mounia Osfour przyszła z 17-letnim bratem na casting w Casablance. To on jest
      aktorem i chciał się zaprezentować. Nie mieliśmy roli dla tak młodego
      człowieka, ale zrobiliśmy zdjęcia jej i wkrótce zaproponowaliśmy jej rolę
      Zeinab. Była bardzo zaskoczona, ale odpowiedziała: dlaczego nie? Nigdy nie
      grała, ale była managerką swojego brata, który ma już za sobą jedną małą rolę.
      Zawsze z nim podróżowała. W dodatku ich dziadek był filmowcem, tak więc miała
      podstawowe rozeznanie w materii, w której będzie się poruszać.

      Inni aktorzy to ludzie z tego regionu. Wszyscy pochodzą z tego samego pnia
      etnicznego. Może dlatego właśnie wszyscy są do siebie bardzo podobni fizycznie,
      mają ten sam typ budowy, urody. I co zabawne, Rachida, ze swymi orańskimi
      korzeniami, też ich przypomina. Mounia z kolei, pochodzi z południa Maroka i ma
      ciemniejszą cerę.

      Nie chciałam aktorów z dużym doświadczeniem zawodowym. To było ryzykowne
      posunięcie, ale postanowiłam zaufać swemu instynktowi. Potrzebowaliśmy w
      związku z tym więcej czasu na pracę, ale wszyscy się na to zgodzili. Chcieli
      tylko mieć pewność, że wyjaśnię im wszystko, będę tłumaczyć intencje postaci,
      zmiany, które w nich zachodzą. Wszyscy byli bardzo sumienni jeśli chodzi o
      znajomość tekstu. Zaskoczyli mnie pamięcią i wrażliwością na detale. Ja po
      prostu mówiłam im ogólnie jaka jest idea danej sceny i prosiłam, by wyrazili to
      środkami, które są im dostępne.

      Czy jesteś przywiązana do regionu Oriental, na północnym wschodzie Maroka,
      gdzie umieściłaś akcję filmu?

      To region, który dobrze znam. Bywałam na wakacjach w tym miejscu, kiedy byłam
      dzieckiem. To tam usłyszałam po raz pierwszy rozmowy na temat
      legendy "uśpionego dziecka". Dzisiaj również "usypia się tam dzieci", tak jak
      pokazuje to film. To wiara twarda jak stal.

      Uwiodło mnie również piękno miasta Taourirt. Stamtąd pochodzi większość
      mężczyzn, których pokazałam w filmie dokumentalnym "Kiedy mężczyźni płaczą".
      Oriental jest największą i najbardziej ubogą prowincją Maroka. We wsiach wieje
      pustką. Migracja z tych rejonów spowodowana była suszą, a jej celem było
      Taourirt, największe miasto w regionie. To bardzo stare miasto, ale w tej
      chwili kojarzy się tylko z masową emigracją, ucieczką. Tam zatrzymywali się
      ludzie na jakiś czas, zanim poszli dalej, to był taki punkt przejściowy między
      ucieczką ze wsi a tym, co dalej. Jeśli mieli za co, mę
      • beduinka 2 Uśpione dziecko 13.12.06, 10:26
        Uwiodło mnie również piękno miasta Taourirt. Stamtąd pochodzi większość
        mężczyzn, których pokazałam w filmie dokumentalnym "Kiedy mężczyźni płaczą".
        Oriental jest największą i najbardziej ubogą prowincją Maroka. We wsiach wieje
        pustką. Migracja z tych rejonów spowodowana była suszą, a jej celem było
        Taourirt, największe miasto w regionie. To bardzo stare miasto, ale w tej
        chwili kojarzy się tylko z masową emigracją, ucieczką. Tam zatrzymywali się
        ludzie na jakiś czas, zanim poszli dalej, to był taki punkt przejściowy między
        ucieczką ze wsi a tym, co dalej. Jeśli mieli za co, mężczyźni budowali tam
        domy, lecz najczęściej potem wyjeżdżali dalej zostawiając kobiety i dzieci.
        Najpierw wyruszali na południe kraju, lecz wraz z rozszerzaniem się obszaru
        dotkniętego suszą, zaczęli migrować w stronę Hiszpanii. To miasto żyło głównie
        dzięki transakcjom czarnorynkowym, imigracji, handlowi haszyszem.

        Chciałam sfilmować miejsca, które są "przekrojowe" i charakterystyczne dla
        ducha i wyglądu tego miasta. Są tam dwa, czy trzy miejsca, które pełnią funkcję
        centrum, wokół rond. Wybrałam te, które wydawały mi się najbardziej
        reprezentatywne, najlepiej przenosiły klimat - miejsca, gdzie są kawiarnie,
        restauracje, ruch

        Wioska, w której mieszka Zeinab jest naprawdę maleńka. Zaledwie kilkoro
        mieszkańców i ogromne pustynne przestrzenie. To daje, paradoksalnie, wrażenie
        osaczenia, zamknięcia, mimo otwartych przestrzeni wokoło.

        To nie jest tylko wioska. To osada wśród ziem przodków. Wszystkie te tereny są
        własnością prywatną, nawet zbocza gór, a kiedyś wszystkie one były uprawiane.
        Rosły tam drzewa owocowe, tereny tonęły w zieleni. Jednak w ciągu trzydziestu,
        czterdziestu lat te ziemie stały się pustynią. W tym rejonie nie ma właściwie
        wsi z prawdziwego zdarzenia, są tylko osady rozrzucone po pustyni, które często
        dzieli wiele kilometrów. Dawniej, rodziny liczyły co najmniej tuzin osób, nie
        było tej pustki, samotności, którą odczuwa się dziś. Dawniej wszyscy ludzie
        pracowali. Wierzyli w chodzenie na pole, w poszukiwanie wody Mieli swoje
        miejsca spotkań - rynek, sezonowe święta i uroczystości. Dziś kobiety nie mają
        żadnego powodu by wychodzić z domu, oddalać się od swojego miejsca
        zamieszkania. Domostwo stało się centrum ich świata. W większości osad w
        regionie Oriental nie ma wody, ani elektryczności. Ten region jest ogromnie
        opóźniony w stosunku do reszty kraju.

        Ma się wrażenie, że bohaterowie poddają się przede wszystkim ciężarowi
        tradycji, nie zaś religii.

        "Obciążenia Islamu" to klisze europejskiego myślenia o świecie arabskim! W
        miejscu, gdzie kręciłam film wiele osób traktuje religię jako coś, co
        sankcjonuje, usprawiedliwia rygorystyczne nakazy umiarkowania, które są
        wartościami podstawowymi dla ich tradycji. Nie religii.

        Czy figura „MACHO” w tej społeczności?

        To również jest rodzaj kliszy. Wydaje mi się, że nie ma dojrzałych mężczyzn w
        społeczeństwie, w którym kobiety są uległe wobec trybu życia, który ogranicza
        mocno ich zdolność do działania, inicjatywę, możliwość "wzięcia swojego życia w
        swoje ręce". W takich sytuacjach cierpią zarówno kobiety jak i mężczyźni.

        Mężczyźni od dawna grają w rodzinie rolę kogoś, kto rządzi. To jest
        uwarunkowane historyczne. Kobieta nie pracuje. Zostaje w domu i prowadzi go.
        Dziś mężczyźni muszą wyjeżdżać, inaczej inni wezmą ich za tchórzy.
        Społeczeństwo nie zaakceptuje sytuacji, w której mężczyzna słucha w domu jak
        jego dzieci płaczą z głodu, bo on nie ma pomysłu co zrobić i jakie podjąć
        kroki. Ludzie, którzy nigdy nie opuścili swego kraju w poszukiwaniu pracy nie
        wiedzą czym jest poszukiwanie chleba za granicą. To jedna z najtrudniejszych
        sytuacji jakie się mogą zdarzyć, wymagających najwyższej odwagi. W pierwszej
        chwili można powiedzieć: "mężczyźni uciekają". Ale oni nie mają dokąd uciec.
        Kiedy widzisz jak żyją kobiety w regionie Oriental, to są to warunki i tak
        dziesięć razy lepsze niż te, w których żyją mężczyźni w Hiszpanii. Muszą
        stawiać czoła światu, rzeczywistości, która jest dla nich bardzo skomplikowana
        Często są analfabetami, nie mówiąc już o znajomości obcego języka Pracują jak
        konie za nędzne wynagrodzenie. To straszne, jak muszą żyć. Kobiety przynajmniej
        są u siebie. Przynależą do czegoś w rzeczywisty sposób. One buntują się przeciw
        tej przynależności, ale mężczyźni są pozbawieni nawet tego. Oni miotają się jak
        zawieje wiatr.

        Sytuujesz pragnienie ucieczki, uchodźstwa, w kontekście społeczno-
        ekonomicznym. Nie ma w nim miejsca na fascynację innym światem, innym miejscem?

        Rolnicy są zafascynowani jedynie swoją ziemią: wcale nie mają ochoty wyjeżdżać.
        W swoich tułaczkach przemierzają cale Maroko, wykonując masę dorywczych zajęć,
        zanim zdecydują się na przymusową emigrację, ale nigdy nie robią tego, bo mają
        taki pomysł lub ochotę. To emigracja ekonomiczna, ale również egzystencjalna.

        To uderzające, że każdy film Maghrebski jest rozdarty przez ten „ wyjazd w
        nieznane”. Czy to jest nieuniknione? Odnosi się wrażenie że problem ten
        strukturyzuje całe społeczeństwo

        Myślę, że to absolutnie nieuniknione. Jeśli się chce zmienić sytuację kraju,
        zaczyna się od tego. I tu nie chodzi o Maroko, tylko o 3 planety. Cały świat
        chce się wyprawić na północ. Kiedy można pozbyć się ograniczeń, pojawia się
        czas na kultywowanie stosunków międzyludzkich, szuka się większej wolności w
        stosunkach damsko-męskich, w miłości, w stosunku państwo - jednostka. Jak mówi
        Nietzsche - filozofujemy, kiedy wszystko idzie dobrze. Ale kiedy spędza się
        czas na ciągłym poszukiwaniu sposobu by zarobić na chleb, nie ma czasu wdawać
        się w niuanse męsko - damskie: jesteśmy, mamy dzieci, jesteśmy dla siebie
        dobrzy, ale musimy przeżyć i priorytetem jest ekonomia.

        Film zaczyna się małżeństwem Zeinab. Ta sekwencja jest filmowana z wielkim
        umiarem i powściągliwością.

        Od początku, pisząc scenariusz, wiedziałam, że film rozpocznie się sceną
        zaślubin i że mąż zaraz potem wyjedzie. To jest wprowadzenie i początek, które
        prezentują i ustawiają wszystkie problemy i reguły w tej społeczności. Zdajemy
        sobie sprawę, że w tej sytuacji nie ma nic wyjątkowego. Tam jest tak samo jak
        wszędzie, są tacy sami mężczyźni, kobiety. Tak samo się śmieją, tańczą,
        kochają, zazdroszczą Od początku wszystko wiadomo, nie wiemy tylko jak to się
        skończy. Teraz można przejść do prawdziwego tematu filmu. Mężczyźni wyjeżdżają
        i widzimy co zostawiają za sobą. To dlatego atmosfera nie jest jednoznacznie
        świąteczna. Jest napięcie dotyczące wyjazdu, które od początku się wyczuwa. To
        małżeństwo jest zawierane trochę na siłę, żeby przetrwać; od początku jest
        naznaczone pęknięciem. Kiedy mężczyźni wyjeżdżają, jeśli są żonaci, jest pewne,
        że chronią, legitymizują byt społeczności. Trzydzieści lat później przechodząc
        przed ich domami mówiło się jeszcze : To jest dom IKSA czy IGREKA , a kiedy
        wracali, byli traktowani i przyjmowani tak, jakby nigdy nie wyjechali. A oni
        sami zawsze wiedzieli, że kiedykolwiek zdecydują się wrócić, będą oczekiwani.

        Halima, postać, którą gra Rachida Brakni odgrywa bardzo wazną rolę w
        przemianie, której ulega Zeinab. Ona zdaje się mocniej walczyć o swoją wolność

        Zeinab i Halima są dla mnie dwoma stronami tego samego medalu. Awers i rewers.
        Zeinab milczy, Halima krzyczy. Zeinab pohamowuje się, Halima eksploduje. Halima
        to osobowość anarchiczna, łamie reguły nie czekając, aż ktoś jej na to pozwoli.
        Buntuje się. Hołduje swoim prawdziwym potrzebom, nie tłumi ich. Kocha swojego
        męża, który również wyjechał, jednak sypia z innym mężczyzną, bo potrzebuje
        tego fizycznie. Chce żyć. Ośmiela się mówić o tym. A o tym się tam nie mówi,
        zwłaszcza, jeśli chodzi o mężczyzn, którzy wyjechali. Tak jakby problem nie
        istniał. Ona nazywa po imieniu rzeczy, o których inni milczą. Ona chce zmienić
        bieg rzeczy nie wiedząc co się stanie później, jaki
        • beduinka 3 Uśpione dziecko 13.12.06, 10:27
          Zeinab i Halima są dla mnie dwoma stronami tego samego medalu. Awers i rewers.
          Zeinab milczy, Halima krzyczy. Zeinab pohamowuje się, Halima eksploduje. Halima
          to osobowość anarchiczna, łamie reguły nie czekając, aż ktoś jej na to pozwoli.
          Buntuje się. Hołduje swoim prawdziwym potrzebom, nie tłumi ich. Kocha swojego
          męża, który również wyjechał, jednak sypia z innym mężczyzną, bo potrzebuje
          tego fizycznie. Chce żyć. Ośmiela się mówić o tym. A o tym się tam nie mówi,
          zwłaszcza, jeśli chodzi o mężczyzn, którzy wyjechali. Tak jakby problem nie
          istniał. Ona nazywa po imieniu rzeczy, o których inni milczą. Ona chce zmienić
          bieg rzeczy nie wiedząc co się stanie później, jakie będą rezultaty. To jak
          zaklęcie. Ona zmienia, żeby wywołać zmianę. Ona oświeca Zeinab, jest
          inicjatorką jej rozwoju i przemiany.

          Są jeszcze dwie ważne postaci: Matka i Babka. Babka zdaje się rozumieć lepiej
          cierpienie Zeinab

          Babka reprezentuje część tradycji, lecz jest ona przede wszystkim wizjonerką.
          Dla mnie to matka jest strażniczką tradycji. Jest twarda, nieustępliwa,
          niereformowalna. Babka zaznała innego życia. Kiedy wspomina co przeżyła,
          widzimy, że było to zupełnie inne życie niż to, które wiodą dziś Zeinab i
          Halima. Żyła dostatnio, w regionie była praca, miała przy sobie swojego
          mężczyznę, dzieci. Przeżywała małe i duże sprawy, a teraz jest świadoma tego,
          że młodzi nie poznają takiego życia. Jest dużo bardziej postępowa niż matka
          Zeinab, ale nikt się temu nie dziwi. Zawsze myślałam, a w przypadku moich
          dziadków to się potwierdziło, że starzy ludzie mają dystans do życia, który
          pozwala im zobaczyć co w tym życiu było nieważne, puste, a co słuszne i
          istotne. Matka Zeinab nie ma tej wyrozumiałości, jest cały czas w pełni sił, ma
          obowiązki. Babka nie ma już sil, może się skupić na prawdzie.

          Twoja kamera jest często bardzo dokumentalna, chwyta pejzaż, ziemię, które pod
          jej okiem zyskują jakby cechy ludzkie. Jednak wybierasz fikcję. Dlaczego?

          Nidy nie czułam bym miała spojrzenie dokumentalisty. Nawet w dokumencie.
          Robiłam zawsze fabuły i pisałam scenariusze fabularne dla innych. Filmowanie
          pejzażu jest również sposobem opowiadania, to wciąż moja historia. Mogę wyrazić
          w tym głębokie przesłanie. To żyje w nas - światło, zapach, dom, pochodzenie.
          Kiedy pojechałam w rejon w którym kręciliśmy film, pomyślałam o "Pleur au pays
          bien aime"(Lament nad krajem ukochanym) Alana Patona: ten tytuł oddaje dobrze
          to, co czuję. Czuję czułość w stosunku do tych kamieni, tej surowości, tego
          słońca, które "pali dusze", jak mówi Camus o Algierii.

          Filmografie

          Yasmine Kassari, ur. 1972, Marokańska reżyserka, scenarzystka i producentka
          mieszkająca w Belgii. Ukończyła szkołę filmową w Brukseli. Autorka filmów
          Chiens Errants, Quand Les Hommes Pleurent, Enfant Endormi



          Yorgos Arvanitis, ur. 1941, grecki operator filmowy, autor zdjęć do ponad 90
          filmów wśród których są tytuły takie jak Homo Faber Volkera
          Schlondorfa, "Całkowite zaćmienie" Agnieszki Holland, czy "Pociąg życia" Radu
          Mihaileanu.

          źródło: serwisy.gazeta.pl/film/1,39884,3776189.html


          O filmie

          Północne Maroko. Zeinab, panna młoda, zaraz po nocy poślubnej, zostaje
          opuszczona przez męża. Dziewczyna obserwuje wyjeżdżającego mężczyznę, który,
          jak wkrótce zrozumie, porzuca ją na zawsze

          Wkrótce Zeinab odkrywa, że spodziewa się dziecka Dotykając czule powiększonego
          brzucha, ciągle tęskni i czeka na męża. Czas mija

          Czy podobnie jak tysiące innych kobiet całe życie spędzi samotnie, uwięziona w
          tradycyjnym świecie rządzonym surowym prawem Szariatu?

          Jakie jest prawdziwe oblicze współczesnego Islamu? Czy samotna kobieta jest w
          stanie przeciwstawić się okrutnej prozie życia, która staje się jej udziałem w
          tej kulturze?

          "Uśpione dziecko" to pierwszy film długometrażowy Yasmine Kassari, młodej
          reżyserki, docenionej już trzy lata wcześniej za film dokumentalny "Kiedy
          męzczyźni placzą", który opisuje rozpacz i samotność młodych Marokańczyków,
          którzy szukają szczęścia i pracy wyjeżdżając do Hiszpanii.

          "Uśpione dziecko" udowadnia dojrzałość pierwszego pełnometrażowego filmu
          reżyserki i poruszający dyskurs wzbudzający refleksję. Autorka zmusza nas
          delikatnie, lecz z determinacją do porzucenia klisz myślowych na temat Maroka,
          świata islamskiego i ich percepcji, którą dotychczas mieliśmy, opowiadając nam
          historię o mężczyznach i kobietach, choć mężczyźni, przez swoją nieobecność
          grają w nim zasadniczą rolę.

          Oprócz pięknych portretów reżyserka proponuje refleksję o potrzebie wolności,
          sprawowania władzy nad swoim życiem, ale również o zniszczeniach, jakie
          spowodowało załamanie gospodarki rolnej, kiedyś tak dobrze prosperującej.

          Prasa o filmie

          Istnieje niedaleko nas świat, którego nie znamy - Islam. Nieczęsto mamy okazję
          zobaczyć jego prawdziwe oblicze, pokazane w sposób zrozumiały dla człowieka
          Zachodu. Dzięki temu filmowi poznałem część prawdy o ludziach Południa. Wartą
          dużo więcej niż sensacyjne i powierzchowne informacje wszechobecne w gazetach,
          mediach i kinie masowym. Film ponadto magiczny i poetycki - zachwyca obrazami
          otwartych przestrzeni i muzyką. Piotr Kobus, KINO

          Choć filmy o trudnościach nielegalnych imigrantów poszukujących pracy, stały
          się stałym elementem festiwali, nie można tego powiedzieć o obrazach
          ukazujących tych, których emigranci pozostawili w swoich ojczystych krajach.
          Ból i niepewność tych, którzy zostali, ukazane w tym filmie, przełamują
          wszelkie bariery językowe. EYE WEEKLY

          „Uśpione dziecko” rozbija klisze i pozwala zwrócić człowieczeństwo odebrane
          kobietom przez socjologizujące podejście filmów opisujących tematy miłości,
          tęsknoty, pojawiających się potrzeb seksualnych w skrócie .życia.

          Chloe Larouchi

          Marokańskie kino budzi się z letargu i niespodziewanie szybko nadrabia swoje
          zaległości. Delikatnie, ale zdecydowanie toruje sobie drogę w świecie, w którym
          jest miejsce tylko dla najlepszych.

          Yasmine Kassari jest z tych twardych i zahartowanych filmowców, którym nie jest
          obojętna rzeczywistość, którzy nie odsuwają się od niej. To stwarza obowiązek,
          któremu trzeba sprostać: spojrzenia na otaczający świat z pełną przenikliwością
          i uwagą. Autorka „Uśpionego dziecka” nie traktuje kina jak fabryki ruchomych
          obrazów, lecz również i przede wszystkim jako mechanizm odsłaniania spraw życia
          codziennego, uczuć i cierpienia, które się ścierają.

          Nagrody i festiwale

          Angers European First Film Festival 2005 (Francja) - nagroda publiczności, oraz
          nagroda dla najlepszych aktorek (Mounia Osfour, Rachida Brakni)

          Fribourg International Film Festival 2005 (Szwajcaria)- nagroda FIPRESCI

          Mar de la Plata International Film Festival 2005 (Argentyna) - nagroda za
          najlepszą reżyserię

          Mar de la Plata International Film Festival 2005 (Argentyna) - nagroda za
          najlepsze zdjęcia(Yorgos Arvanitis)

          Tbilisi International Film Festival 2005 (Gruzja) - nagroda im. Paradżanowa dla
          Yasmine Kassari


          Valdivia International Film Festival 2005 (Chile)- nagroda dla najlepszego filmu

          Festiwal Vues d'Afrique Montreal (Kanada) 2006 - nagroda dla najlepszego filmu
          długometrażowego

          Festiwal Filmowy w Koszalinie 2004 - Grand Prix

          Festival International du Film Francophone de Namur 2004 (Belgia) - nagroda
          publiczności

          serwisy.gazeta.pl/film/1,39884,3776175.html
    • beduinka Maroko. Wycieczki z Mubarakiem 22.02.07, 17:25
      Maroko. Wycieczki z Mubarakiem
      Malina Kluźniak
      2007-02-05
      gazeta.pl turystyka

      Na siedem dni spędzonych w Królestwie Marokańskim, tych wycieczek było cztery.
      Wszystkie zaczynały się i kończyły w Agadirze, półmilionowym porcie nad
      Atlantykiem, do którego trafia większość turystów

      Fot. Malina Kluźniak
      Pasterz berberyjski
      więcej zdjęć To dziwne miejsce. Agadir założyli Portugalczycy w XV w., ale
      próżno szukać tu zabytków. Nocą 29 lutego 1960 r. trzęsienie ziemi w ciągu 15
      min zrównało miasto z ziemią - zginęło ok. 15 tys. osób. Odbudowano je z
      przeznaczeniem na ośrodek turystyczny. Choć jest tu szeroka, piaszczysta plaża
      (podobno ma 10 km), rosną palmy, a słońce świeci prawie przez cały rok,
      potrzeba sporo wyobraźni, żeby poczuć się jak w Afryce. Nad brzegiem oceanu
      biegnie (właśnie przedłużana) betonowa promenada - bulwar Muhammada V. Przy
      niej hotele, kluby, restauracje, sklepy, sklepiki. Dosyć daleko od centrum
      znajdziemy jednak medynę (dzieło włoskiego dekoratora Coco Polizziego, ciągle w
      budowie), suk, meczety, a nawet synagogę. W ogrodzie za wysokim murem ukrywa
      się pałac aktualnego króla 38-letniego Muhammada VI z dynastii Alawitów,
      pilnowany dzień i noc. Ogrody niemal przylegają do plaży, nie zdziwmy się więc,
      jeśli spacer przerwie nam ostry dźwięk gwizdka - dalej nie wolno!

      Idąc w przeciwną stronę, trafimy do portu (podobno przeładowuje się tu
      najwięcej sardynek na świecie). Na sporym, brudnym placu kramy z rybami i
      owocami morza, knajpki pełne miejscowych, koty uganiają się za resztkami.
      Spaliny (tuż obok biegnie ruchliwa szosa) mieszają się z ostrym zapachem
      zgnilizny i ryb. Po drugiej stronie szosy wyrasta góra z ruinami XVIIII-
      wiecznej kazby na szczycie i ogromnym, podświetlonym nocą napisem po
      arabsku: "Bóg, Ojczyzna, Król".

      ***

      Naszego kierowcę i, jak się okazało, przewodnika spotkaliśmy przypadkowo. Po
      pierwszej wycieczce do odległego o 80 km Tarudant postanowiliśmy: Mubarak
      (oficjalnie Mbarek) is our man! Nie dość, że znał okolicę jak własną kieszeń
      (już ćwierć wieku wozi ciekawych Maroka turystów), że był miły i uprzejmy, to
      jego grand taxi, biały, dość wiekowy mercedes, z łatwością pokonywał wąskie,
      bardzo kręte i naprawdę niebezpieczne górskie drogi (dwa razy do roku robi mu
      przegląd techniczny). Zatrzymywał się wprawdzie, przynajmniej na początku, w
      oklepanych, "turystycznych" miejscach, ale z czasem zaczął uwzględniać również
      nasze prośby.

      Pierwsze takie miejsce znajdowało się tuż przy szosie (porządna, asfaltowa). Po
      obu jej stronach ciągnął się półpustynny krajobraz - spękana, żółtawa ziemia,
      gdzieniegdzie porośnięta niskimi, zielonymi krzakami, na horyzoncie góry -
      Atlas Wysoki. Nagle na gałęziach niedużego drzewa o dziwacznie poskręcanym pniu
      zobaczyliśmy... kozy! Jedne stały, inne dosłownie zwisały z gałęzi, chciwie
      skubiąc zielone listki. Obok grupka dzieci, dalej osiołek w cieniu podobnego
      drzewa. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że drzewo ma też bardzo ostre,
      spiczaste kolce i że leżą pod nim małe, zielonkawe owoce. - Argan tree -
      wyjaśnił nasz kierowca (łac. argania spinosa). Ten prawdziwy cud natury rośnie
      tylko na południu Maroka. Między As-Sawirą (Essaouira) i Agadirem, na
      powierzchni ok. 800 tys. ha doliczono się 21 mln drzew arganowych (niestety,
      jest ich coraz mniej). Świetnie sobie radzą bez pomocy ludzi, którzy bez nich
      być może w ogóle by nie przeżyli. Dają cień, pożywienie kozom, z ich owoców
      wytwarza się olej jadalny i do celów kosmetycznych, z kwiatów pszczoły robią
      miód, drewno służy na opał i do dekorowania mebli.

      Na innej wycieczce wstąpiliśmy do „wytwórni”, gdzie kilka kobiet rozłupywało, a
      potem mełło kamiennym wałkiem arganowe orzeszki - z powstałej masy ręcznie
      wyciska się olej. Aby uzyskać litr bezcennego płynu, trzeba ośmiu godzin bardzo
      ciężkiej pracy i owoców zebranych z siedmiu drzew! (wyrobów z orzeszków
      arganowych lepiej nie kupować na sukach, bo mogą być podrabiane, dobry sklep w
      Agadirze: www.diaragran.com, apteka ziołowa w Marrakeszu:
      www.rosa-huile.net.ma).
      Mijamy plantacje oliwek, mandarynek (właśnie dojrzewają) i bananów, szklarnie i
      pola (nawadniane). Skręcamy w boczną drogę, by zobaczyć z bliska berberyjską
      wioskę Tiout z oazą. Samochód zostaje we wsi, a my idziemy w ostrym słońcu
      piaszczystą drogą, za nami dzieci na osiołkach (miały nadzieję, że ktoś się
      skusi na przejażdżkę). Nad drogą wyrasta rudawo piaskowa kazba, prawie nie do
      odróżnienia od otaczającego ją krajobrazu (kiedyś obok był kirkut). Oazę
      zapowiada piękny gaj palmowy, dalej kanały z wodą, a w pobliżu małej
      kawiarenki - niewielki basen, otoczony zielenią, ozdobiony wazami. Pijemy
      wszechobecną w Maroku herbatę miętową nalewaną z wysoka, tak by powstała
      pianka. Jest dobra, ale bardzo słodka. Kiedy wracając do wsi na skróty,
      przechodzimy tuż obok kazby, widać, jak bardzo jest zniszczona, a w dodatku
      dobudowano do niej hotel (podobno luksusowy) - nie wygląda to najlepiej.

      ***

      W Tarudant, liczącym ok. 30 tys. mieszkańców "małym Marrakeszu" w sercu doliny
      Sus, chwilę spacerujemy po pięknym, długim na 8 km XVI-wiecznym murze obronnym,
      rdzawopomarańczowym, w słońcu prawie czerwonym. Otacza całe, kameralne miasto,
      pierwszą stolicę dynastii Sadytów (przed przeniesieniem jej do Marrakeszu). Z
      murów podziwiamy medynę i góry, a potem idziemy na targ, a właściwie dwa, bo w
      Tarudant można zrobić zakupy na Souq Arabe Artisanal i na Marché Berbere
      (najlepiej w czwartki i soboty, kiedy mieszkańcy pobliskich wiosek przywożą
      swoje wyroby i produkty rolne). Oba są wspaniałe! Nie trzeba się zrażać
      widokiem straganów z tanią i brzydką odzieżą chińską, tylko wejść głębiej,
      gdzie są kramy z wyrobami skórzanymi (sandały, torby), srebrnymi naczyniami,
      ceramiką. W styczniową niedzielę jest niewielu turystów, za to dużo mieszkańców
      i przyjezdnych. Mężczyźni w długich galabijach, z głowami nakrytymi spiczasto
      zakończonymi kapturami wyglądają jak średniowieczni mnisi. W tłumie śmigają
      chłopcy na rowerach, z trudem przeciskają się stare samochody, wolno lawirują
      dorożki konne (caleche), drepczą osiołki, niektóre zaprzęgnięte do
      samochodowych przyczep na kółkach.

      Niestety, już koło 6 robi się ciemno - pora wracać do Agadiru. Ta wycieczka z
      Mubarakiem była naszym pierwszym spotkaniem z południowym Marokiem i jego
      mieszkańcami. Są raczej nieufni, bardzo nie lubią, jak się ich fotografuje
      znienacka, ale wystarczy chwila rozmowy, by zmienili nastawienie.

      Ale przede wszystkim zachwyciły nas kolory gór, ziemi i nieba. Majestatyczne,
      kropkowane zielenią niskich krzewów zbocza Atlasu, gdzieniegdzie kępy kaktusów
      z czerwonymi plamami opuncji, szarozielone oliwki i palmy, jaskrawy pomarańcz
      mandarynek wśród zielonych liści - chyba tylko poeta znalazłby odpowiednie
      słowa, by to opisać. Nie wiedziałam, że może tu być jeszcze piękniej...

      ***

      Z Mubarakiem trafiliśmy też do Tiznitu, miasta w pustynnym zakątku doliny Sus,
      otoczonego 6-kilometrowym czerwonym murem z ośmioma bramami, znanego ze
      srebrnych wyrobów. Piliśmy miętową herbatę na szczycie ogromnej zapory Youssef
      Ben Tachfine. Spacerowaliśmy wzdłuż rzeki Massa do Parku Narodowego Sus-Massa,
      gdzie wypatrzyliśmy przez lornetkę stado flamingów. Przejechaliśmy (z duszą na
      ramieniu!) cudowną, niesamowicie krętą drogą przez dolinę Ameln w Antyatlasie,
      osiągając 1160 m. n.p.m. (widoki nieopisane!).

      A w sobotę, na pożegnanie, znaleźliśmy się w... raju, który zaczyna się już 12
      km za Agadirem, tuż po skręcie na Imuzzer des Ida Utanan. Mijamy malutkie
      wioski - w pamięci zostaje kobieta z zasłoniętą twarzą w jaskrawo czerwonej
      szacie, opuszczona kaplica katolicka, praczki przy studni (wyprana bielizna
      schnie na sznurku między drzewami). Nad wąską drogą z mn
      • beduinka Re: Maroko. Wycieczki z Mubarakiem 22.02.07, 17:27
        A w sobotę, na pożegnanie, znaleźliśmy się w... raju, który zaczyna się już 12
        km za Agadirem, tuż po skręcie na Imuzzer des Ida Utanan. Mijamy malutkie
        wioski - w pamięci zostaje kobieta z zasłoniętą twarzą w jaskrawo czerwonej
        szacie, opuszczona kaplica katolicka, praczki przy studni (wyprana bielizna
        schnie na sznurku między drzewami). Nad wąską drogą z mnóstwem zakrętów zwisają
        czapy czerwonorudych, łupkowych skał (nie ma siatek, które by powstrzymywały
        spadające kamienie). Po drugiej stronie szumi rzeka, jej nurt tworzy
        gdzieniegdzie miniaturowe kaskady. Jesteśmy w Zielonej Dolinie zwanej Rajską,
        cudownym wąwozie, który kończy się wodospadem spadającym z dosyć wysoka do
        głębokiego jeziora z atramentową wodą (my zobaczyliśmy tylko wąską strużkę).
        Niestety, turyści zdążyli już zadeptać to piękne miejsce, ścieżka do wodospadów
        obrosła straganami...

        Z powrotem Mubarak prowadzi nas na skróty, ale wcale nie do samochodu...

        Klucząc w górę i w dół wąskimi niby-uliczkami, zatrzymujemy się na tarasie
        (fantastyczny widok na całą dolinę!) malutkiego biało-niebieskiego domu, obok w
        komórce kozy i kury, pod nogami biegają koty. Czeka tu nas poczęstunek
        berberyjski. Gospodarza, znajomego naszego kierowcy, nie ma akurat w domu,
        kobiety nie pokazują się obcym (słyszymy tylko ich śmiech zza ściany), więc
        usługuje nam kilkunastoletni chłopiec. Najpierw przynosi dzbanek z wodą i
        polewa nam ręce. Potem wnosi talerz płaskich chlebów i tacę z przekąskami:
        oliwa z oliwek i arganowa, miód z własnej pasieki (widać ją w dole pod tarasem)
        i pasta z migdałów utartych z olejem arganowym i miodem. Na koniec herbata -
        miętowa oczywiście. To był nasz ostatni - najlepszy - posiłek w Królestwie
        Marokańskim.
    • beduinka Tygodnik obraził króla i sam się zawiesił 27.02.07, 09:36
      Tygodnik obraził króla i sam się zawiesił

      gw, rz, pap
      2007-02-01

      Lewicowe pismo sugerowało, że król Mohammed VI dostał 13 milionów dolarów
      łapówki. Gdy zarzuty okazały się nieprawdziwe redakcja postanowiła sama się
      zawiesić, by uniknąć zamknięcia.


      Tygodnik "Assahifa", który opublikował nieudokumentowany zarzut korupcyjny
      wobec króla, zawiesił się na czas nieokreślony. Pismo zasugerowało w jednym z
      artykułów, że król Mohammed VI dostał od jednego z amerykańskich koncernów
      naftowych milionową łapówkę. Wkrótce potem redakcja musiała jednak przyznać, że
      nie ma dowodów na poparcie tego zarzutu.

      Tygodnik przeprosił opinię publiczną, a w czwartek redaktor naczelny Mohammed
      Hafid zapowiedział, że "Assahifa" na razie nie będzie się ukazywać. Wkrótce
      potem dwór królewski ogłosił, że w tej sytuacji monarcha rezygnuje z pozwania
      tygodnika do sądu za oszczerstwo.

      Przed dwoma tygodniami sąd zawiesił na dwa miesiące tygodnik "Nichane" za
      przedrukowanie żartów na temat islamu, seksu i polityki. Dwóch redaktorów
      skazano na trzy lata pozbawienia wolności, ale wykonanie kary zawieszono.
    • beduinka Why EU needs Morocco as more than a neighbor? 02.04.07, 15:07
      February 2007
      Why EU needs Morocco as more than a neighbor?
      © 2007, IRED.Com, Inc. Simeon Mitropolitski.
      Morocco and the European states exist in close geographic proximity for many
      centuries. Yet, despite this proximity, Morocco may never become a member of
      the EU. Exactly 20 years ago its government submitted an official application
      to join the union, then still an economic community. Brussels, on the ground
      that Morocco was not a European country, almost immediately turned the
      application down. In terms of geography Morocco is still not in Europe. With so
      many worries coming after its eastern expansions, Europeans have little time to
      think about those living on the other side of the Mediterranean. EU, however,
      needs Morocco as more than a good neighbor. It's almost unimaginable that this
      country won't get a special status vis-�-vis the union, a status that will
      reflect its special geographic location and special responsibilities in terms
      of security.

      Unfortunately for Morocco, European Union now looks like as a Christian club of
      ex-colonial powers plus their former eastern agricultural appendixes. In such a
      club, in general, there is no place for predominantly Muslim nations. At some
      point, many years from now, this may change; the European Union may become a
      place of shared civic instead of religious values, but this day isn't around
      the corner. Turkey doesn't look well positioned to become EU member at any time
      soon. Morocco has even less chance being not so strategically located as
      Turkey. But can it be treated as a simple neighbor, akin of Moldova?

      Europe has a major problem with thousands of illegal migrants coming from
      Africa and Asia. Morocco is a key transit point for some of this traffic. In
      fact, it's the 'good neighbor' policy of Morocco that saves Europe from even
      higher wave of illegal immigration. The reason for cooperation is simple,
      Europe needs a solid buffer zone as faraway as possible from its frontiers;
      Morocco needs a special treatment for its exports and its own citizens
      traveling and working in Europe. This need of cooperation singles Morocco out
      of most other 3rd world countries. It cannot play the card of being close to
      other great powers outside Europe, but it can hurt European interests by doing
      nothing, unless a reasonable accommodation is reached.

      What this special status may mean? It may include duty-free exports to Europe
      for all goods and services produced in Morocco. In the future this duty-free
      zone may grow up into a custom union, meaning that Morocco will impose duties
      on imports from third countries in accordance to European rules. At some point
      it's also possible that Morocco may be allowed to join the Schengen free-
      movement area, meaning its citizens will be able to travel freely to Europe.
      All these measures don't require EU membership for Morocco. There are other
      countries that have similar agreements with the EU and enjoy similar special
      status, so this won't even set a precedent.

    • beduinka Festival Gnawa w Esaouira 24.06.07, 21:30

      wiadomosci.onet.pl/52563,21,0,pokaz.html
    • aisza5 Do: kate310 14.06.08, 23:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=80435680&a=80435680
      ...tutaj masz trochę info o Maroku


      • kate310 Re: Do: kate310 18.06.08, 20:19
        z całego serca dziekuję :)
    • aisza5 Marokańska lekcja tolerancji 10.07.08, 10:54
      wyborcza.pl/1,75477,5440175,Marokanska_lekcja_tolerancji.html?nltxx=1721538&nltdt=2008-07-10-03-15

      Marokańska lekcja tolerancji

      Tysiące pobożnych Żydów z Izraela i Zachodu co roku pielgrzymują do
      Maroka, gdzie na grobie swojego rabina modlą się razem z miejscowymi
      muzułmanami
      W ciągu ostatnich kilku dni Safi, senne miasteczko na marokańskim
      wybrzeżu, jak co roku o tej porze przeżywało prawdziwe oblężenie.
      Ortodoksyjni Żydzi z Izraela, żydowscy biznesmeni z Francji i Kanady
      i marokańscy Żydzi z całego kraju zjechali się tu, żeby świętować
      żydowską hillulę (po arabsku mausim), czyli modlić się na grobie
      rabina i filozofa Abrahama ben Zmirro.

      Rabin, który właśnie w Maroku schronił się przed prześladowaniami w
      XV-wiecznej Hiszpanii, został tu pochowany razem z szóstką potomków
      i co roku tysiące Żydów przyjeżdżają tu oddać mu cześć i poprosić o
      łaskę - podobno modlitwa na grobie leczy choroby, a nawet pomaga w
      znalezieniu męża.


      Czytaj dalej »

      Razem z pielgrzymami mausim zawsze świętują marokańscy oficjele. W
      niedzielę wielki rabin Maroka Aaron Monsenego modlił się w
      miejscowej synagodze z gubernatorem prowincji Hassanem Sebbarim, a
      pielgrzymom przygrywał zespół złożony z Żydów i muzułmanów, którzy
      po francusku, arabsku i hebrajsku śpiewali o "jednym Bogu, którego
      jedni czczą, klęcząc, inni stojąc". - To bardzo ważne, że możemy
      razem świętować, razem się modlić - mówił potem dziennikarzom
      agencji AP Monsenego, a Sebbari stwierdził, że "jest bardzo dumny,
      że marokańscy muzułmanie dają taką piękną lekcję tolerancji innym
      krajom arabskim".

      Takie wspólne świętowanie żydowskiego święta, szczególnie z
      Izraelczykami, to wyjątek w krajach arabskich, z których część w
      ogóle nie uznaje istnienia państwa Izrael i nie wpuszcza do siebie
      jego obywateli, a z izraelską pieczątką w paszporcie można zapomnieć
      o ich wizie.

      Mimo że w Maroku dzisiaj na stałe mieszka tylko kilka tysięcy Żydów,
      w samej Casablance działają 32 synagogi, jest tu nawet jedyne w
      świecie arabskim żydowskie muzeum.

      Podobnie jak w Safi jest na corocznej majowej pielgrzymce w Ait
      Bajjud, gdzie Żydzi z różnych krajów przyjeżdżają na grób rabina Ben
      Nessima. Także w Fezie, kulturalnym centrum kraju, w czerwcu odbywa
      się festiwal muzyki sakralnej, na którym spotykają się muzułmańscy,
      żydowscy i chrześcijańscy muzycy i poeci. - Takie imprezy to świetna
      okazja, żeby promować zrozumienie między kulturami i wyznaniami -
      mówił na konferencji prasowej organizator ostatniego festiwalu
      Muhammad Kabbadż. - Bo religia to zbyt ważna sprawa, żeby zostawiać
      ją w rękach imamów, rabinów i księży.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • aisza5 "Bractwo spod znaku kobry" 02.08.08, 10:19
      www.onet.tv/29052,,,,,,24325,wideo.html
    • aisza5 "Nie-Palestyńczycy" D.Warszawski GW 06.08.08, 08:32
      wyborcza.pl/1,75477,5557409,Nie_Palestynczycy.html?nltxx=1721538&nltdt=2008-08-06-03-15

      W sprawie Sahary Zachodniej, o którą pytał dziennikarz, nie ma
      bowiem, od dawna nie było i zapewne już nie będzie nic nowego. ONZ-
      owski mediator Peter von Walsum już w kwietniu powiedział, że w
      obliczu braku presji na Maroko - które okupuje Saharę Zachodnią od
      1975 r. - "niepodległość nie jest realistyczną propozycją".

      Wkrótce potem Rada Bezpieczeństwa pochwaliła "poważne i wiarygodne
      starania Maroka", by rozwiązać konflikt, i wezwała strony
      do "realizmu". O prawach człowieka Rada nawet nie wspomniała, co
      zresztą w świetle tego, że nie zaobserwowano ich na Saharze, jest
      istotnie absolutnie realistyczne.



      Podobnie poważne i wiarygodne są starania Maroka. Dwa tygodnie temu
      zlikwidowano ostatnie tymczasowe obozowisko marokańskich osadników w
      stolicy Sahary El Aajun. Mieszkające tam rodziny dostały rządowe
      subwencje na wynajem mieszkań - za rok ostatnie z nich mają się
      wprowadzić do budowanych przez państwo domów, które dostaną za darmo.

      Podczas gdy 200 tys. Marokańczyków rozgaszcza się na nowych
      śmieciach, większość ćwierćmilionowej ludności Sahary gnieździ się w
      obozach uchodźców w Algierii. Tylko nieliczni żyją jeszcze na wąskim
      pasie nieokupowanego terytorium byłej hiszpańskiej kolonii, przy
      granicach z Algierią i Mauretanią. Od reszty kraju oddziela ich mur
      długości 2700 km, otoczony polami minowymi, najeżony wieżyczkami
      strzelniczymi i stanowiskami artylerii, który skutecznie chroni
      resztę kraju przed sporadycznymi atakami partyzantki Polisario.

      Zadowolone z udanego podboju Maroko kategorycznie za to potępia
      izraelski "mur bezpieczeństwa" na Zachodnim Brzegu. Izrael, który ma
      z Marokiem dobre, choć nieoficjalne stosunki, w sprawie
      marokańskiego muru starannie milczy.

      Mur na Saharze nadzoruje misja ONZ (w skład której wchodzi jeden
      Polak). W 1995 r. jej wiceszef podał się do dymisji, by
      zaprotestować przeciwko stronniczości ONZ na rzecz Maroka i
      ignorowaniu gwałcenia praw rdzennej ludności. Było to działanie tak
      politycznie nic nieznaczące, że Frank Ruddy nie zasłużył sobie nawet
      na hasło w Wikipedii.

      Po stronie Maroka są nie tylko wszystkie mocarstwa Rady
      Bezpieczeństwa oraz dawny suweren Sahary Hiszpania, ale i niemal
      cały świat arabski oraz muzułmański. Po stronie Saharyjczyków są
      Algieria oraz dwadzieścia parę państw, które uznały Saharyjską
      Demokratyczną Republikę Arabską.

      Jej rząd, na wygnaniu w Algierii, domaga się tylko jednego:
      referendum, w którym Saharyjczycy opowiedzieliby się za
      przyłączeniem do Maroka, autonomią oferowaną im przez Rabat lub
      niepodległością. Takie samo zresztą żądanie wysuwają wobec Indii
      znajdujący się w analogicznej do Saharyjczyków sytuacji aktywiści
      kaszmirscy. W obu wypadkach żądania te poparła zrazu ONZ - zanim nie
      nawróciła się na realizm.

      Władze w Rabacie nie mają nic przeciwko referendum - pod warunkiem,
      że będą w nim też mogli głosować marokańscy osadnicy, co budzi
      sprzeciw niezdolnych najwyraźniej do realizmu Saharyjczyków. -
      Dajemy [stronom] trochę czasu - powiedział cytowany już rzecznik ONZ.

      Czas na budowę osiedli dostało Maroko. Saharyjczycy zaś winni się
      namyślić nad tym, że mur murowi nierówny, a oni Palestyńczykami
      jednak nie są.
    • gosiak_75 Re: MAROKO 13.08.08, 07:55
      Znalazłam wydaje mi się ciekawą ofertę wyprawy rowerowej do Maroka
      na trasie Fez – Meknes – Midelt – Er Rachidia – Erfoud – Rissani –
      Tinerhir – Boumalne Dades – Ouarzate - Marrakesz.
      I moje pytanie czy podróżowanie po Maroku rowerem, nawet grupą
      zorganizowaną, gdzie będzie opieka techniczna, itp jest bezpieczne?
      Jak jeżdzą Marokańczycy, bo byłam 2 razy w Egipcie, a tam egipcjanie
      jeżdzą jak piraci. I obawiam się tego samego w Maroku. Poza tym jak
      bardzo uczęszczana jest ta trasa, ktoś był z Was? Z góry dzięki za
      odpowiedzi.
      • cattheriine Re: MAROKO 14.09.08, 10:27
        Mam pytanie:

        jaki język należałby chociaż trochę umieć by porozumieć się z ludźmi w Maroku?
        • kate310 Re: MAROKO 15.09.08, 17:29
          Najłatwiej będzie Ci po arabsku :) o ile go znasz. francuski na
          pewno. a czy równiez angielski przekonam się za dwa tygodnie :)
          czy tez wybierasz się do maroka? trudno na tym forum uzyskac
          jakiekoliwek informacje. ludzie są tu bardzo przemądrzali i zamiast
          udzielać przydatnych informacji mądrzą się ile można. życze Ci
          powodzenia :) jak wrócę napisze coś dla laików :)
    • aisza5 "Fez- serce Maroka" GW 04.11.08, 10:52
      wyborcza.pl/1,90889,5842074,Fez___serce_Maroka.html
      • aisza5 "W marokańskim Wersalu" GW 04.11.08, 10:54
        wyborcza.pl/1,90889,5842078,Meknes__W_marokanskim_Wersalu.html
        Urocze, położone nieopodal gór Atlasu 800-tysięczne Meknes,
        oryginalna mieszanka stylów architektonicznych - arabskiego i
        francuskiego. Dużo zabytków i pałaców to powody, dla których miasto
        porównywane jest do francuskiego Wersalu. Niesłusznie pozostaje ono
        w cieniu dwóch wielkich atrakcji Królestwa Maroka - Marrakeszu i
        Fezu. W najbliższym sąsiedztwie znajdują się także dwa inne ważne
        zabytki - miasteczko Moulay Idriss i ruiny rzymskiego Volubilis.

        ***

        W Meknes uderza spokój i cisza, oczywiście w wydaniu afroarabskim...
        Po harmidrze i nieustannym gwarze Fezu i Marrakeszu wydaje się oazą
        spokoju. Szerokie, wysadzane palmami i kwiatami aleje przypominają
        te z południowo-francuskich czy hiszpańskich miast. Nowa część
        miasta - ville nouvelle - to uporządkowana dzielnica tonąca w
        tropikalnej zieleni, pełna eleganckich willi i nowoczesnych osiedli,
        banków, drogich sklepów, snobistycznych restauracji i patisserii
        (prawie identyczne jak paryskie), w których bogaci mieszkańcy
        popijają z dużych filiżanek wspaniałą, pachnącą kardamonem i
        cynamonem qahwa bil-halib, czyli cafe au lait. Do kawy migdałowe
        croissanty, sorbet z mango albo ociekające miodem ciastka z kaszki
        manny. Nad kafejkami unosi się zapach świeżej mięty, drogich perfum
        oraz dźwięki kiczowatych przebojów rodzimej lub francuskiej
        produkcji. Siedzący przy stolikach goście nieustannie rozmawiają
        przez telefony komórkowe, przeglądając gazety albo stukając w
        klawiatury laptopów. W tle religijne śpiewy dobiegające z
        przejeżdżających samochodów i nawoływania muezinów. Obrazek
        charakterystyczny dla marokańskiego miasta - intrygujące pomieszanie
        kultury francuskiej i arabskiej.

        ***

        Meknes jest stare, bardzo stare. Na początku X w. przywędrowało
        tutaj z gór Atlasu berberyjskie plemię Meknasa i rozbiło swoje
        namioty. Rozwój miasta nastąpił w czasach dynastii Almohadów i
        Merynidów, którzy wznieśli (istniejącą do dziś) medynę i imponujące
        mury obronne, najstarsze w Maroku. Pod koniec XVII w. Moulay Ismail
        ustanowił Meknes stolicą Maroka i wybudował olbrzymi, nigdy
        nieukończony kompleks pałacowy. Wzniósł też mnóstwo mniejszych
        pałaców i pałacyków, bibliotek, szpitali, łaźni i meczetów. Ogromne
        trzęsienie ziemi w 1755 r. (to samo, które zniszczyło Lizbonę) na
        długi czas pozbawiło miasto splendoru i siły politycznej. Na
        początku XX w. było ono główną kwaterą okupacyjnej armii francuskiej
        i areną wielu krwawych starć między Marokańczykami a Francuzami.
        Dopiero po odzyskaniu przez kraj niepodległości w 1956 r. rząd
        przystąpił do odbudowy i modernizacji Meknes, które dzisiaj (z
        Marrakeszem, Fezem i Rabatem) jest jednym z tzw. Cesarskich Miast
        Maroka. Ale to nie ville nouvelle stanowi o głównej atrakcyjności
        Meknes, tylko jego historia.
    • aisza5 "Wycieczka do Maroka" 4-12 o 20,10 HBO 28.11.08, 12:40
      W TV HBO komedia włoska z 2007r
      "Zbuntowany nastolatek ucieka z domu, by spełnić marzenie- wyjazd do
      Maroka, a śladem chłopca wyrusza jego ojciec. Aż do happy endu."

      Miłego ogladania!
    • aisza5 Maroko kraj + filmiki 21.11.09, 11:43
      skarby-swiata.pl/maroko-wczasy-zabytki/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka