Dodaj do ulubionych

zlot rowerzystów AIT

18.01.06, 20:15
To pytanie kieruję właściwie głównie do diafory jako tej ..doświadczonej ;)
Będę akurat w Szwajcarii w lipcu i zastanawiam się czy nie wpaść na 63 zlot.
Podobno to coś kosztuje, a i tak wino trzeba przemycać własne ;) Co tam się w
ogóle robi? W necie coś nie mogę doskubać się informacji. Dużo rowerzystów
przyjeżdża? Z jakich krajów? Będę wdzięczny za odp. Pozdr.
Obserwuj wątek
    • diafora Re: zlot rowerzystów AIT 21.01.06, 14:34
      Cześć!

      Zloty są organizowane przez AIT. Organizacja ta pobiera tzw. wpisowe oraz
      proponuje szereg odpłatnych usług-np noclegi na wyznaczonym terenie, posiłki,
      imprezy integracyjne i kulturalne, pamiątki, koszulki. Minimalny koszt obejmuje
      wpisowe. Człowiek dostaje wtedy identyfikator oraz program imprezy z mapami
      proponowanych wycieczek na każdy dzień. Zazwyczaj opracowane są trasy różnej
      długości i stopnia trudności dla różnych typów rowerów- od 50 do 200 km
      dziennie. Trasy są oznaczone na mapkach i w terenie poprzez naklejanie na
      asfalcie lub drzewach papierowych strzałek z logo AIT w kolorze obowiązującym w
      danym dniu. Po prostu nie sposób się zgubić, nawet nie zabierając ze sobą tej
      ich mapki. Wykupując bony żywnościowe można korzystać z rozstawionych na trasach
      punktów żywnościowych - dają tam coś ciepłego do jedzenia i można nabyć różne
      napoje - od kawy po piwo. Na trasach są też zaznaczone ciekawe obiekty widokowe
      lub zabytkowe i parę słów o nich. Zapisując się trzeba podać język, w jakim chce
      się dostać materiały informacyjne. Ponieważ zwyczajowo jest kilkuset Polaków -
      dostępne są także w języku polskim. Zazwyczaj cokolwiek łamanym:)
      Na zloty przyjeżdża od 1.5 do 5 tysięcy rowerzystów z Europy i spoza.
      Najliczniej reprezentowani są zawsze gospodarze oraz Holendrzy, Francuzi, Niemy
      i... Polacy. Większość Zachodnich turystów zabiera szosówki, ale jest też sporo
      trekkingów i trochę górskich rowerów. Trasy są dopasowane do stylu jazdy i wiodą
      albo asfaltem, albo bezdrożami. Ponieważ w tym roku jest to pod granicą
      szwajcarsko-francuską- atrakcją będą góry.
      Co się robi? to zależy od potrzeb i temperamentu. Większość ludzi korzysta z
      możliwości pojeżdżenia wyznaczonymi trasami, spotkania z innymi pasjonatami
      kolarstwa, zawarcia nowych znajomości, wieczornych imprez. Przyjeżdżają tam
      charty-ściganci na szosówkach za 20 000 Euro, dla których te 200 km trasy to
      mały pikuś, ale także całe rodziny z dziećmi w przyczepkach,całe kluby rowerowe
      jak np GRONIE Tychy i takie samotne wilki, jak ja. Jest dużo śmiechu, zabawy i
      rywalizacji na trasie. Człowiek obejrzy sobie sprzęt i ludzi i zobaczy, w jakiej
      jest kondycji, pościga się lub powłóczy- zależy co lubi i obejrzy miasteczo w
      całości spacyfikowane przez tabuny rowerzystów. Nie jest to Masa Krytyczna, bo
      na AIT jeżdżą starzy wyjadacze, a nie niedzielni cykliści. Szczerze mówiąc są
      znajomi, których spotykam tylko tam, mimo, iż mieszkają w Polsce ;)
      Jeżeli zamierzasz tylko "wpaść na chwilę" a nie na całe 10 dni-daj na siebie
      namiar. Coś się wymyśli. Jak znajdę ulotkę - podam Ci dokładnie ile co kosztuje.

      pozdrawiam
      • oskar58 pytanie do Diafory 22.01.06, 21:01
        Pisałaś gdzieś, że latałaś samolotem do Francji z rowerem. Napisz mi jaka to
        była linia i jakie stawiała warunki, co do opakowania roweru? Co zrobić z
        sakwami i resztą sprzętu, która przekracza limit wagi? Na AIT się nie wybiorę,
        nie znoszę tłumów. Dla mnie dwie osoby, to o jedną za dużo. Tak w górach jak i
        na rowerze. Pozdrawiam. Oskar
        • diafora Re: pytanie do Diafory 23.01.06, 10:15
          De gustibus non disputandum est...
          Ja tam lubię od czasu do czasu popatrzeć, ilu ludzi kocha ten sam rodzaj
          wypoczynku co ja! Raz do roku...

          Ale do rzeczy. Latałam Wizz Air. Z Polski do Francji wyszło 3 x taniej niż
          pociągiem - do międzynarodowych nie zabierają rowerów, bo nie ma miesjca (sic!)
          i 2x taniej niż autokarem ( tu zabiorą rower warunkowo - o ile inni podróżni nie
          będą mieli bagażu, na co dość trudno liczyć latem ).

          Za samolot w obie strony zapłaciłam 389 zł plus 200 zł za transport roweru. Czas
          przelotu - ok 2 godzin.
          Opłata za rower jako niestandardowy bagaż wynosi 25 Euro ( 100 zł ) i nie jest
          zależna od wagi.

          Wg regulaminu Wizz Air rower powinien być opakowany tak, by nie niszczył innych
          bagaży. Skręcona kierownica i odkręcone pedały to wymóg. Mój pojazd podróżował w
          jedną stronę obłożony kartonem i owinięty folią do palet, w drugą stronę- tylko
          folią. Widziałam jak pakowali się Niemcy - oni tylko przywiązali kierownice do
          ramy i zdjęli liczniki :) Ja bardziej trzęsę się o moje wyprawowe cudeńko, więc
          przykręciłam osłonę przerzutki i owinęłam folią bąbelkową manetki, hamulce i
          siodełko. Wiadomo, że ideałem byłby wozić rower w firmowym pudle, ale jakoś
          trzeba dotrzeć z manelami na lotnisko.

          Co do sakw - nadaje się je na bagaż jak normalne walizki. Każda zostaje oklejona
          kodem paskowym. Nie ma ograniczenia ilości pakunków. Ja miałam 5 sakw (2 x przód
          i 2x tył, plus na kierownicę) worek ze śpiworem, namiot, kask i karimatę.
          Limit kilogramów wynosi:
          - 20 kg w luku bagażowym
          - 10 kg bagażu podręcznego
          W praktyce najcięższe rzeczy zabiera się do bagażu podręcznego, który
          praktycznie nie jest ważony. A narzędzia i części zapasowe po prostu
          przyczepiłam w narzędziówce do ramy :)

          Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, jak facet może przekroczyć ten limit bagażu.
          Ja zabrałam namiot 3osobowy, zapas jedzenia, przewodniki, kupę słowników,
          sukienki, korale, cały warstat naprawczy itp.
          Woziłam sie z tym potem cały miesiąc i na przyszłość nie będę już taka
          zapobiegliwa :)

          tu masz link, ajby co - pytaj

          wizzair.com/pl/gcc.shtml#15
          pozdrawiam

          Diafora

          • oskar58 Re: pytanie do Diafory 23.01.06, 10:46
            Diafora. Dziękuje za szczegółowe informacje. Nie wiedziałem, że jest coś
            takiego jak bagaż niestandardowy. Mam nadzieję, że nie przekroczę limitu wagi.
            Przerabiałem to w zeszłym roku. Kalkulację kosztów do wygody również.
            Objętościowe rzeczy, namiot, śpiwór, karimata, kuchnia, trochę jedzenia i tp.
            upakowałem w plecaku, razem 19 kg, resztę rzeczy w bagażu podręcznym. Teraz
            planuję wyprawę po Korsyce na rowerze. Widziałem rowerzystów, więc nie muszę
            się przekonywać do popularności uczestnictwem w spędach. Popatrzeć, a
            uczestniczyć, to dwie różne sprawy. Pozdrawiam. Oskar

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka