Dodaj do ulubionych

Poezja III

    • rb13 Re: Poezja III 24.09.03, 18:54
      Piękne wspomnienia

      W młodości nas miłość szalona dopadła
      Wciąż żarzy się ciepłem ,choć trochę wybladła
      Spopielały młodzieńczych szaleństw płomienie
      Zostało z dawnych lat piękne wspomnienie

      Nocy rozgwieżdżonych
      Pieszczot przy księżyca blasku
      Drzew pochylonych
      W niepołomickim lasku
      Na których Twe ciało
      W rajskie uniesienie leciało

      Kształtu Twego posągowego ciała
      Stokrotek diamentowych
      Księżycowa poświata błyszczała
      Pośród drzew dębowych
      Kiedy gwiazdy w oczach miałaś
      Gdy stokrotki ze mną zrywałaś

      Masz do dziś w oczach to gwiazd lśnienie
      Miast słów, wystarcza nam jedno spojrzenie
      Czuły dotyk dłoni , delikatne ust muśnięcie
      Jak za dawnych lat parzy Twe dotknięcie

      Ryś B. Kraków 24.09.2003 r. godz.1320


      Mojej Żonie


    • rb13 Re: Poezja III 24.09.03, 22:43
      XII list Matrony Polskiej
      czyli nareszcie na zasiłku dla bezrobotnych

      Wczasach durnych, kiedym jeszcze młoda byłam
      Wierzyłam w socjalizm i wydawało moi sie przecie
      Że mieszkam w kraju o najlepszym ustroju na świecie
      O sprawiedliwości społecznej dla świata marzyłam
      Chociaż z politowanienim patrzyłam na obrady sejmowe
      Na posłów co wchodzili do sejmu z ustalonej listy
      Na jednomyślne głosowania ,zawsze 100 procentowe
      Na gospodarcze I sekretarza wprost genialne pomysły

      Miałam jednak pracę w kombinacie imienia Lenina
      Równie duże zarobki jak mój syn po studiach po Aghu
      W domu był chleb i masło, oraz pyszna słonina
      Na święta szyneczka i cytryny i nie brakło śmiechu
      Z przejsciowych trudności jak w "jedynce" głosili
      Z którymi dzięki partii uporamy się w czasie niedługim
      Pomożemy sobie i nawet amerykanom moi mili
      Bo wyślemy kołdry i poduszki tamtejszym ubogim

      Strajkowałam jak przystoi nowohuckiej robotnicy
      Pod Arką w hordy Zomo w rocznicę stanu wojenego
      W ich suki i skoty które stały na Majakowskiego ulicy
      Rzucałam kamieniami kazdego miesiąca trzynastego
      W szkole mego syna znów przypiełam krzyż zdjęty
      W latach 60-siątych ,znów poczułam sie wolna jak ptak
      W pracy na złość szefowi miałam opornik do sukienki przypięty
      I każdemu komuchowi pokazałam Kozakiewicza znak

      Nasz to kraj i Wasze fabryki vivat nowohutcy robotnicy
      Krzyczeli na masówkach ubrani w krawaty panowie
      Pojawili się znikąd nielubianej przez krakowian dzielnicy
      Och dzisiaj - to oni wszyscy w parlamencie posłowie
      Teraz mówią trzeba Wam zamknąc tę przestarzałą hutę
      Za niska w niej wydajnośc ,bo dużo w niej pracuje roboli
      Po naszych plecach zrobili karierę teraz pokazują swoja butę
      Rozumiem ,murzyn zrobił swoje teraz musi odejść, ale to boli

      Prezes nowej spółki co na majatku hutniczym powstała
      Do odnowionego gabinetu wezwał mnie wczoraj z rana
      Nowe meble ,dywany -dzień dobry -cichom powiedziała
      Chciałbym wam podziekować za pracę Matrono- kochana
      Zagaił prezes -Czas odejść na zasiłek ,wiecie są trudności
      Kiedys podczas strajków razem spaliśmy na styropianie
      Potem on był młodzieżowym działaczem Solidarności
      Franiu- poprawiłam się- Prezesie co się ze mną teraz stanie

      Moja kochana Matrono jak wiecie trudne czasy nastały
      Baran mam na nazwisko powiedziałam cichym głosem
      Wicie jak to w nowej spółce - są potrzeby i koszty narastały
      Nowe meble, komputery ,samochody i idąc za ciosem
      Restrukturyzacje zatrudnienia trza zrobić bo sie okazało
      Że produkcja nam siadła bo zamówień nie mamy
      A tu pracowników biurowych wciąż mało,malo
      Więc Baran -tak sie nazywacie robotników zwalniamy

      No nie placzcie ,idziecie na zasiłek ,otrzyjcie łzy z twarzy
      Jako byłego związkowca wciąz mnie boli robotników dola
      I praca dla mas i dobrobyt dla wszystkidch się mi marzy
      A pamiętacie krzyczeliśmy razem taka robotników wola
      Precz z komuną ,fabryki są nasze i wiele innych okrzyków
      W ramię w ramie wśród huku petard i łzawiącego gazu
      Dosyć wspomnień - teraz nie ma pracy dla robotników
      No macie to wypowiedzenie i do widzenia - bez urazu
    • rb13 Re: Poezja III 01.10.03, 14:20
      Psalm

      Panie Boże czy to Ty jesteś ?

      Tym którego przedporanna pieśnią
      Śpiew ptaków wita radośnie
      Gdy pastelowa jasność
      Roztapia ciemności nocy
      Rozbarwiając granat nieba
      Kolorami różu, złota i błękitu
      I wdmuchuje ciepła tchnienie
      W życie budzące się po nocy

      Tym który rzuca światło słońca
      Na płótno rozpięte na sztalugach nieba
      I szerokimi pociągnięciami pędzla
      Na lazurowym podkładzie
      Maluje pasy w różowym kolorze
      Wydmuchując pierzaste chmurki
      Niczym owce pasące się w spokoju
      To znów pędzące po nieboskłonie

      Tym który czarny całun nocy
      Rozświetla brylantami gwiazd
      I księżyca jasnym blaskiem
      Niczym przyćmionym światłem
      Migocącym blaskiem gazowej latarni
      Drogę do domu w ciemnościach
      Zapóźnionym wędrowcom wskazuje

      Tym który czarnym kirem chmur
      Niebo nagle przykrywa
      Rozświetlając je nićmi błyskawic
      I gromowładnym hukiem ogłusza
      A zgięte wichrem w trwożnym pokłonie
      Trawy ,kwiaty ,krzewy i drzewa
      Zalewając kaskadami wody

      Tym który niepokój wywołuje
      Zmiennością twarzy księżyca
      Zaś poświaty księżycowej chłodem
      Dziecinne marzenia senne
      W koszmar mroczny zamienia
      Budząc ze snu domowników
      Ich przerażenia krzykiem





      Tym który ciemnością grobową
      Poraża wszelkie stworzenia
      A strachem przed nieznanym
      Umysł trwogą napełnia
      I lękiem poraża przed nicością
      By błądzącym w godzinie ostatniej
      Światłem w tunelu się ukazać...

      Pozostaje mi tylko wiara , że...

      Ryś B. Kraków 01.10.2003 r. godz. 1340
    • rb13 Re: Poezja III 01.10.03, 18:46
      Dance macabre

      Tańczyliśmy obsypani pyłem nieistnienia
      Pomiędzy białymi pniami brzozowego gaju
      Na podłodze zapadających się grobów
      Pośród pochylonych drewnianych krzyży
      Którym niczym trędowatym podpadały ramiona
      Potykając się o porozbijane rzeźby
      Bezskrzydłych aniołów
      Niemo krzyczących z bólu zapomnienia
      Zatartych epitafiów pełnych wzniosłych słów
      Nic dziś nie znaczących
      Wzniecając kurz ze zmurszałych grobowców
      Patrząc na siebie pustymi oczodołami
      Okryci całunem ze zmurszałych desek
      Pełni wspomnień o roztrwonionej miłości

      Ryś B. Kraków 01.10.2003 r. godz. 1501


    • rb13 Re: Poezja III 03.10.03, 22:28
      Pastisz czy kpina oto jest pytanie ?


      Motto
      BÓG WG GROOVE COVERAGE
      "Groove"


      Pastisz czy kpina...?

      Jurorzy Nieszuflady
      po wypiciu „Czystej”
      zakupionej na bazarze
      wydali werdykt
      przyznając nagrodę
      „Groove”

      Wielu z nich
      uważa się
      za wspaniałych poetów
      doszukując się głębi
      w pseudo poetycznym
      bełkocie

      Licealiści czytający
      ich wiersze
      uważają autorów
      za psychicznych
      nie mówiąc głośno tego
      swojej Pani z polskiego

      Na prośbę Pani
      o interpretację wiersza
      po przerwie
      Łukasz K.
      po walnięciu w żyłę
      w zadymionym wc-ecie
      miał wizje

      I zrozumiał wiersz
      odkrywał w nim koncepcje
      écriture automatique
      majacząc coś
      o pisaniu automatycznym
      poczucia istotności,
      i sensie egzystencji.

      Od tej pory
      Pani uważa go
      „Wielkiego interpretatora”
      nie mając odwagi
      powiedzieć mu
      nic z tego
      nie rozumiem

      Ryś B. Kraków 03.10.2003 godz. 1409

      Ps.
      Przepraszam jednocześnie Jurorów za nie zrozumienie ich intencji
      Jam tylko prosty układacz częstochowskich rymów


    • rb13 Re: Poezja III 07.10.03, 08:26
      Na Obidowskiej Hali

      Z przysłoniętych mgłą lasów bukowych
      Z ciemno zielonych lasów świerkowych
      Mgła białymi pasmami snuje się w górę
      Łącząc się z chmur czarnym kapturem

      Sznur chmur po niebie wolno wędruje
      Kolory jesieni szarościami podmaluje
      Złocistość hal w bursztyn zamienia
      Świerkowej zieleni dodaje cienia

      Przygasza różowo-liliowe kwiaty
      Wiśnią pokrywa borówkowe rabaty
      Brązowi rudoczerwone liście bukowe
      W ciemną zieleń stroi lasy jodłowe

      Tylko pośród mroków gęstwiny
      Jak diamenty błyszczą pajęczyny
      Osypane kroplami perłowej wody
      Niczym brylanty najczyściejszej urody

      Gdy wiatr rozwiał deszczowe chmury
      Na horyzoncie zarysowały się góry
      To Tatry - majaczą w szarościach dali
      Z zmoczonej deszczem Obidowskiej hali

      Ryś B. Kraków 06.10.20003 godz.1944




    • rb13 Re: Poezja III 07.10.03, 08:26
      Widok z Turbacza

      Za ścianą lasu z ciemnej zieleni
      Majaczą ostre szczyty Tatr w oddali
      Gorzeje kręgiem ognistej czerwieni
      Bukowy las jakby go ktoś podpalił

      Wśród traw kępami kwitną wrzosy
      Stukot dzięcioła wśród drzew się błąka
      Ucichły innych ptaków śpiewne głosy
      Świst wiatru tylko niesie się po łąkach

      Słońce wciąż mocno przygrzewa
      I babie lato długimi pasmami się snuje
      Srebrnymi nićmi oplatając drzewa
      Znak w Gorcach złota jesień panuje

      Ryś B. Kraków 06.10.2003 godz.1808

    • rb13 Re: Poezja III 17.10.03, 08:55
      Noc nad Gorcami

      Na zachodzie różowo-błekitna poświata płonie
      Gdy niebo granatowym płaszczem się okrywa
      Widmowy blask snuje się po wschodniej stronie
      Znak na rumaku nocy – księżyc przybywa

      Gasło niebo błękitem i purpurą malowane
      Ciemny las rysował się w nieodległej dali
      Słońce ostatnie wysyłało rozbłyski świetlane
      Cichy zmrok zapadał na Gorczańskich hali

      Zapłonęło na nieboskłonie gwiazd tysiące
      Księżyca blask oświetlił drzewa zwodniczy
      Szumiały cichym podmuchem liście drżące
      Rozbłyskując jak dopalające się ogniki zniczy

      Roztańczyły się wokół księżyca jasne chmury
      Gdy do tańca zaczęła im grać wiatru muzyka
      Po chwili znów śmiertelna cisza otuliła góry
      Tylko przerywana pohukiwaniem puszczyka

      Tarczę księżyca pełną ciemnych oczodołów
      Przez moment zasnuł złowrogi szary cień
      Napłynęły chmury szaroczarne jak ołów
      I las stał się ciemny niczym mroczna sień


      Ryś B. Kraków 16.10.2003 r. godz.2152
    • rb13 Re: Poezja III-obiecany-jeszcze ciepły- wiersz 18.10.03, 18:04
      Zmrok w Puszczy Niepołomickiej

      Nad lasu horyzontem wolno kryło się słońce
      Rozpłomieniając kolory jesiennych drzew
      Czerwieniąc turzyce starym złotem lśniące
      Rozjaśniając wciąż ciemno-zielony mech

      Złotem obsypało stare dęby i buki rozłożyste
      Rozświetliło ciemne graby, brzozom dodało bieli
      Rozbłysło niczym świetliki w mszrze nad bagniskiem
      Zapaliło migotliwe gwiazdeczki w ciemnej topieli

      Już za horyzontem lasu skryło się słońce
      Przygasły tęczowe barwy jesiennych drzew
      Zszarzały trawy niedawno złotym blaskiem lśniące
      Ucichł ostatnich ptaków ni to krzyk ni to śpiew

      W ciszy niczym chwili ostatniego tchnienia
      Jak za konduktem ,wolno ,krok za krokiem
      W dopalającym się ogarku ostatniego płomienia
      Gasło życie puszczy utulane grobowym mrokiem

      Ryś B. Kraków 18.10.2003 godz 1801
    • rb13 Re: Poezja III 18.10.03, 23:42


      Mgła w Puszczy Niepołomickiej

      W zachodzącym słońcu pociemniały buki i dęby
      Sczerniały też graby ,tylko kora brzóz się bieli
      Nad mszarem pojedyncze rozsnuły się mgły kłęby
      Rozpełzały się po puszczy smugami z topieli

      Mgiełka niebieska niczym mszalne dymy
      Zasnuła wyniosłe sosny jak wieże strzeliste
      Otuliła pajęczyną przygarbione dębowe olbrzymy
      Pokręcone grabów konary i buki rozłożyste

      Mgłą zatrwożone przycichło wszystko dokoła
      Zamienione w osnutą mgłą tajemniczą krainę
      Tylko w ciszy złowrogo czasem puszczyk zawoła
      Lub chrząknięcie dzika we mgle się rozpłynie

      Ryś B. Kraków 18.10.2003 r. godz. 2336
    • rb13 Re: Poezja III 27.10.03, 09:41
      Cisza śnieżna
      Chociaż wicher duje
      Cisza śnieżna
      Białym puchem się po skałach snuje
      Cisza śnieżna
      Helikopter z hukiem nadlatuje
      Cisza śnieżna
      Śmierć biały całun już szykuje
      Cisza śnieżna
      Ponad górami dusza do nieba wlatuje
      Cisza śnieżna
      W ciszy Ktoś śmierć w górach opłakuje

      Ryś B. 26.10.2003 r. godz.1401
    • rb13 Re: Poezja III 29.10.03, 20:13
      Poetyczna niemoc


      Fruwają pod sufitem
      Muzy na skrzydłach z chitonu
      Zalewając myśli
      Szyderczym chichotem apatii
      Pusta kartka papieru
      Pusty ekran monitora
      Pustka w głowie

      Chóralny śpiew Muz
      Zagłusza bezmyślność
      Dmąc fałszywie
      W liryczne tony
      Przenikliwie zgrzyta rylec
      Po epickich strofach
      Snując przesłodzoną pieśń miłosną
      Jękliwie szarpiąc struny weny


      Każde słowo
      Powraca echem niemocy
      Każdy wers
      Naznaczony marazmem myśli
      Każda strofa
      Rozsypuje się w pył inercji
      Znikło natchnienie
      Znikła inspiracja
      Znikła wena


      Ryś B. Kraków 29.10.2003 godz.1056


    • rb13 Re: Poezja III 02.11.03, 23:32
      Dzień Zaduszny

      Z za sinej zasłony z deszczu utkanej
      Z mroku wysnuwa się smuga cienia
      Błądzi wśród grobów to co nie nazwane
      W dogasającym blasku świec płomienia

      Wśród morza wiązanek i kwiatów
      Duchy tych - co przybyli z zaświatów
      Przechadzają się pod rękę z tymi
      Co dziś siebie nazywają jeszcze żywymi

      Ryś B. Kraków 02.11.2003 r. godz. 1800

    • rb13 Re: Poezja III 08.11.03, 19:50
      Wbrew sobie


      W amerykański uśmiech twarz przyoblokłem
      Troche szczerbaty
      Pod dywan słowa krytyki starannie zamiotłem
      Tak dla niepoznaki
      Zmarszczki nad czołem wygładziłem kremem
      Com kupił żonie
      Potokiem słów zbywam veny natchnienie
      Patrząc na słonie
      Pływające w karafce w likierze miętowym
      Wpadłem zadumę
      Pisać wierszy - jak ktoś napisał - jednymi słowy
      Chyba nie umię ?


      Co za ulga , nie będę nic zapisywał na papierze
      Uwierzcie !
      Po nocach nie będę ślęczał przy komputerze
      Nareszcie!
      Ostatni raz juz piszę moje rymowane słowa
      Nieprawdaż ?
      Dotrzymam postanowienia moja w tym głowa
      Głowę dasz ?
      Chociaż żaden ze mnie poeta - ja to też czuję
      Cóz ja robię ?
      Tak jakby od niechcenia - znów mi się rymuje
      Wbrew sobie

      Ryś B. Kraków 08.11.2003 r. godz.1906


    • rb13 Re: Poezja III 15.11.03, 10:44
      Niedzielne popołudnie


      Już jesteśmy po kościele
      Nic ciekawego się nie dzieje
      Kot grzeje się na kaloryferze
      Syn gra na komputerze
      Pies piłkę wciąż przynosi
      Rzuć mi grzecznie prosi
      Żona moje koszule prasuje
      Nawet w niedzielę pracuje

      Obiad na gazie cicho pyrczy
      Odkurzacz zaś głośno wyrczy
      Żona w sprzątaniu się wyżywa
      Zaraz powie- jestem ledwie żywa
      Taka dziwna - jest już ona
      Wciąż w niedzielą zmęczona
      Mnie też strzyka , coś tam boli
      Jakbym przepracował się na roli

      Muszę poleżeć na tapczanie
      Lecz na obiad pewnie wstanę
      Och. Już przeczytałem gazety
      Nic w nich nie ma niestety
      Teraz naszła mnie ochota
      Pobawić się guzikami pilota
      Nic ciekawego - moje Kochanie
      Nie ma dziś w tv programie

      Boże - żona znów zmywa talerze
      Dzieciak jeżdzi na rowerze
      Nigdy nie ma dla mnie czasu
      Poszedłbym... z nią do lasu
      Tobie tylko bzdury w głowie
      Na mą propozycje powie
      Och ta moja ślubna żona
      Życiem jest już znudzona

      Ho,ho w powietrzu czuję kłótnie
      Lepiej drzemkę sobie utnę
      Jakież miłe przebudzenie
      Mam takie oto widzenie
      Pianka na piwie buzuje
      Trochę lepiej już się czuje...
      Widzicie jak u nas jest cudnie
      W każde niedzielne popołudnie

      Ryś B. Kraków 13.11.2003 godz.2348





    • rb13 Re: Poezja III 15.11.03, 10:46
      I śnili...

      W skłębionej pościeli
      W oplocie rąk i nóg
      Złączeni w jedno ciało
      Nadzy
      Jak ich stworzył Bóg
      Zapadli w sen
      Kochankowie
      I śnili ...
      O niewierności

      Ryś B. Kraków 11.11.2003 r. godz.1706

    • rb13 Re: Poezja III 15.11.03, 10:46
      Czym jestem...


      Czym jestem na tym świecie?
      Dzieckiem Boga
      Którego ?
      Tylu ich wymyslono
      Chwilą czasu
      Nieistnieniem ?
      Pyłem byłem
      Pyłem będę ?
      Zostanę wspomnieniem ?

      Czym jestem na tym świecie
      Częścią kosmosu
      Czymś niematerialnym
      Dziś u Kamedułów
      Usłyszałem
      Co to jest istnienie ?
      To pełnia szczęścia
      To poznanie Boga !
      Czy na ziemi Go spotkałem ?

      Czym jestem na tym świecie
      Nie wiem ?
      Uszczypnij mnie
      To boli
      Więc istnieję ...
      Ale po co ?

      Ryś B. Kraków 10.11.2003 godz. 1734

    • rb13 Re: Poezja III 15.11.03, 13:25
      Otchłań bezmiaru miłości

      Rozsypane na poduszce hebanowe włosy
      Rozczesuję pióropuszem z palców
      Delikatnie układając w lśniący pawi ogon
      Jak ważka zawisam nad koralowymi ustami
      Składając pocałunek tchnieniem wiatru
      Wydobywając senny szept – kocham Cię

      Powiewem zefirka bezgłośnie spływam
      Na dwie kule wytoczone z alabastru
      Zwieńczone brązowymi tarczkami
      Bezgłośnym trzepotem skrzydeł motyla
      Wywołuję drobne fale zmarszczek
      Na grzbiecie których unoszą się
      Słodkie niczym miód dwie rodzynki

      Bezszelestnie na skrzydłach nietoperza
      Muskając na brzuchu otoczkę małej jaskini
      Zdążam na wzgórze wśród wysmukłych kolumn
      Porośnięte gąszczem czarnego lasu
      Gdzie majaczy pieczara z różowego wapienia
      Skrywająca mroczną tajemnicę życia

      Co po chwila niczym płochliwa polna mysz
      Zatrzymuje się i zamieram ze strachu
      Nasłuchując Twojego cichego jęku
      Delikatnie budzącej się rozkoszy
      By po chwili bezszelestnie spaść w dół
      Niczym śnieżna sowa na upragniona zdobycz
      Zatracając się w pierwotnym instynkcie

      Z szeroko otwartymi oczami przedzieram się
      Badając językiem węża wejście do pieczary
      Wchłaniam piżmowy zapach tajemnicy
      Skrzydłami kolibra muskam Twą muszlę
      Oblewany kaskadą morskiej piany
      Wydobywając z Twych ust ni to skargę
      Ni to przejmującą rzewną pieśń pełną żałości


      I niechcący zdmuchnąłem z twarzy resztki snu
      Odsłaniając ciemną otchłań bezmiaru miłości...

      Ryś B. Kraków 15.11.2003 godz.1312
    • rb13 Re: Poezja III 19.11.03, 11:12
      Pocałunek

      Przyfrunął w szeleście deszczu
      Na skrzydłach wiatru tchnienia
      Nieśmiały pocałunek
      Cały w muzycznych lśnieniach

      Na ustach skrzydłami motyla
      Zagrał miłosne przesłanie
      I płynął tęskną melodią
      Budząc uczucia zapomniane


      Ryś B. Kraków 19.11.20003 r. 0849
    • rb13 Re: Poezja III 25.11.03, 08:31
      Zamień płacz w radości łzy

      Wśród pustych ścian niesie się pogłos
      Wyrzutów sumienia ?
      Szum pióropuszy palm
      Nie przynosi ulgi zapomnienia

      Powraca echem bez odpowiedzi odgłos
      Pytań pełnych zwątpienia
      Została tęsknota, smutek, żal
      Poczucie odrzucenia

      Nie zważając na przestróg głos
      Pożądaniem zaślepieni
      Niczym ćmy lecimy ku zatraceniu
      Oślepione blaskiem płomieni

      Nie zważając na przestróg głos
      Czy pożądaniem złudzona
      Niczym ćma leciałam ku zatraceniu
      Blaskiem miłości oślepiona

      Nie bacząc na przewrotny los
      Oboje żądzą omamieni
      Niczym lis złapany w potrzask
      Więzy małżeńskie przegryziemy

      Nie straszne nam ukłucia żądeł os
      Namiętnością połączeni
      Cóż ludzki jad wywołał wstrząs
      Wyszliśmy bardziej złączeni

      Nie liczył się złotych monet trzos
      Miłością szaleni
      Niczym złączone wiosną ptaki
      Gniazdo uwijemy na obcej ziemi

      W jesieni przekwita już wrzos
      Czułości spragnieni
      Gorączkowo szukamy swych ciał
      Wspólnie osamotnieni

      Nie milknie plotkarski rozgłos
      Wciąż krąży bez litości
      Mamo -Tyś wciąż twarda jak kamień
      Błagam o okruch miłości

      Trudny na obczyźnie los
      Razem, a jakby zapomniani
      Mamo - Zamień płacz w radości łzy
      Do domu nieśmiało pukamy

      Nie czas na czworo dzielić włos
      Córka Twa odrzucona
      Na progu domu roni łzy
      Miłości Twej spragniona

      Dedykowane Sylwii i Arielowi

      Ryś B. Kraków 24.11.2003 r. Godz. 2320
    • rb13 Re: Poezja III 25.11.03, 08:31
      Pocałunek II

      Usta o miękkości aksamitu
      Zroszone mgły perłami
      Wonne jak kwiaty mirtu
      Smakują leśnymi owocami

      Oszołomiony ich słodyczą
      Opity nektarowymi sokiem
      Nim zmysły me się nasycą
      Szybuję rozkoszy obłokiem

      Wznoszę się ponad ziemię
      Do szczęścia krainy bram
      Wyczuwając burzy tchnienie
      W oczekiwaniu błysku trwam

      Ogłuszony falą namiętności
      Czując pioruna uderzenie
      Zatracony w ust słodkości
      Spływam deszczu drżeniem

      Ryś B. Kraków 24.11.2003 r godz. 1439
    • rb13 Re: Poezja III 26.11.03, 08:56
      Cmentarz symboliczny pod Osterwą

      Gdzie limba dumnie rozpościera skrzydła
      Wśród szczytów śniegiem opruszonych
      Pośród krzyży misternie wyrzeźbionych
      Żałobną pieśń wietrzyk bezgłośnie łka

      Między krzyżami w pierwszym śniegu brodzę
      W zadumie czytam wyryty napis na tablicy
      Wmurowany w cmentarną ścianę kaplicy
      Umarłym na pamiątkę ,żywym ku przestrodze

      Pomiędzy wantami snem wiecznym śpią
      Ci co w zamieci śnieżnej , deszczowej słocie
      W mlecznej mgle czy słonecznej spiekocie
      Ku swemu przeznaczeniu w góry idą

      Pogwizdując cicho wśród skał rozłomów
      Wiatr halny melodie góralskie im śpiewa
      Pokłony składają im krzewiny i drzewa
      Ty zaś turysto w ciszy modlitwę im zmów

      Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. Godz.2130
    • rb13 Re: Poezja III 26.11.03, 09:01
      XV list Matrony Polskiej
      czyli Matrona na Prezydenta RP

      Przeczytałam ,że J.K. i A.L. prowadzą w sondażach
      Jako kandydaci na stanowisko na prezydenta
      Nie wiedzą ,że Matrona swą kandydaturę też rozważą
      I jakiego mają we mnie poważnego konkurenta

      Już nie chcę być Rzeczpospolitej tylko posłem
      Wolę jako Prezydent RP zdobywać w świecie sławę
      Mnie się marzą - osiągnięcia bardziej wzniosłe
      Wczoraj z moim starym przedyskutowałam tą sprawę

      O nie, nie o zaszczytach po nocach dla siebie marzę
      Wierzcie mi - kłamać przekonująco to nigdy nie umiałam
      Do dobrobytu Was poprowadzę za marną prezydencka gażę
      Jestem uczciwa- wystarczy popatrzeć na moją mowę ciała

      Szybko zrobiłam zaplecza swego przegląd kadrowy
      Mam kilkunastu przyjaciół w zanadrzu na urzędy
      Co tam nazwiska - teraz wyleciały mi z głowy
      Iluż znajomych będzie ubiegać się o moje względy

      Co prawda Prezydent do polityki wnosi niewiele
      Roboty ma niedużo - ustawę podpisze lub zawetuje
      Niby teoretycznie na polskiego państwa stoi czele
      A tylko medialny obraz głowy państwa kreuje

      Co mówicie , że nie mam skończonej wyższej szkoły
      Z doświadczenia wiem – to nie żadna przeszkoda
      Prócz dyplomu ,mam inne osobiste cenne walory
      A do tego w moim cv. - nie takie rzeczy się poda

      O np. wyższa szkoła - jak czerwoną aktywistką byłam
      Mnóstwo kursów miałam – mam m/i na przykład
      Dyplom WSM-L z który wyróżnieniem ukończyłam
      Tam były I sekretarz miał nawet z ekonomi wykład

      Mam też ekonomiczne predyspozycje na prezydenta
      Jeździło się na handel nie tylko pociągami przyjaźni
      Jugosławia, wolny Triest, Turcja, Węgry - któż spamięta
      Te utarczki z polskimi celnikami bez żadnej bojaźni

      Bez obawy stanę na czele armii jako wódz naczelny
      Prowadziło się chłopaków do boju każdego trzynastego
      Potwierdzą - jaki przywódca był ze mnie dzielny
      Gdy rzucałam kamieniami w rocznice stanu wojennego

      Cóż jeszcze – ach w tenisa stołowego też grałam
      Dosyć dawno w ZSRR , podczas przyjaźni pociągu
      Nawet z Aloszą z KGB z konsomołu raz wygrałam
      Ci...z nim kontakt w alkoholowym ciągu też miałam

      Matrona obiecuje jak zostanie wybrana na prezydenta
      Z godnością na barkach będzie dźwigać władzy ciężar
      Niczym matka Polaka o wszystkich obiecuje pamiętać
      I dbać o obywateli jak dba swojego kochanego męża

      Jest poważny problem jak go nazywać mojego starego
      Na wzór żon prezydentów tzw. „Pierwszych dam”
      Czuję jak będą pękać ze śmiechu kumple jego
      Gdy usłyszą tytuł Apolinary Baran –„ Pierwszy pan”

      Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. godz.1458
    • rb13 Re: Poezja III 28.11.03, 08:39
      Taniec miłości

      Kochanie - nie pamiętam ile razy
      W szalonym tańcu na rozkoszy fali
      Szept zamieniałaś w krzyk ekstazy
      Zaś ja bramy raju widziałem
      w nieodległej dali

      Słyszysz jak gra muzyka naszych ciał
      Zrazu powoli niczym poloneza krok
      Szybko wpadam w taneczny szał
      Krzycząc - Niech wiecznie trwa
      ten miłosny rock

      Gasną ostatnich spazmów dźwięki
      Cichną niczym we mgle wypowiedziane
      Już tylko echem niosą się rozkoszy jęki
      Wśród nich słowa czule wyszeptane
      Kocham Cię kochanie !

      Ryś B. Kraków 27.11.20003 godz.1422
    • rb13 Re: Poezja III 02.12.03, 10:51
      Kamień

      Na ścieżce wijącej się
      Pomiędzy wyniosłymi wapiennymi skałami
      Wśród zapomnianych brunatnych liści
      Leżał kamyk
      Biały z żółtawym nalotem
      Niczym zęby
      Starego konia
      Naznaczony czarnymi nitkami
      Starości
      Wpatrywałem się z zazdrością
      W jego długowieczność
      Rozsypał się w dłoniach
      Na okruchy
      Niczym moje życie
      Odsłaniając
      Białą twarz śmierci

      Ryś B. Dolina Będkowska 30.11.20003.godz.1510
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka