Dodaj do ulubionych

Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW...

    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 17.09.03, 23:29
      lubię gdy jest SZEROKO OTWARTY, a jeszcze bardziej lubię gdy KTOŚ wstępuje na
      herbatkę, przy czym najnajnajbardziej lubię gdy przy okazji albo bez,
      pogaduszyć KTOŚ ma chęć wink
      • aniouek1 ciiii... chyba wszyscy spia... 18.09.03, 00:23
        a moze tylko mi sie to sni?
        • aniouek1 aaa, aaa, 18.09.03, 01:46
          pojdę już spać także ja..
          Dobranoc Szufludkowie smile
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 22:41
      z przyzwyczajenia i z bezustanną nadzieją na ...nocne pogaduchy wink
      • kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 22:58
        witaj anioueczku
        nocką ciemną
        • kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 23:00
          a co to za PRACOWNIA była?
          • aniouek1 hihihi :) 18.09.03, 23:09
            niespodziankowa wink
            Nie wiedziałam, że KTOŚ widzi hihihi wink
            • kasikk hihihi :) 18.09.03, 23:27
              a widziałąm i nawet chciałam coś napisać, a tu mi zniknęło...
              • kasikk aniouku - psotniczku 18.09.03, 23:30
                idę już spać, bo jutro do pracy muszę niestety wink)
                dobranoc
                • aniouek1 dobranoc :) 18.09.03, 23:36
                  hmm... do pracy.. niestety?
                  W dzisiejszych czasach to chyba stety hihihi wink

                  Dobrej nocy i snów dobrych smile
    • aniouek1 Czy naprawdę Wszyscy śpicie? 19.09.03, 00:08
      A może mnie troszku zwodzicie?
      • aniouek1 i znów.. pogaduszyłam w NOCNYCH MARKÓW 19.09.03, 01:35
        Saloniku najdłużej ...sama z sobą sad
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW...i... 24.09.03, 01:19
      wyjmuję jedną filiżankę... drugą filiżankę... napełniam obie i...
      • mala20033 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW...i... 24.09.03, 14:58
        zagapilam sie i nie zauwazylam w nocy..sorki..Mala
    • aniouek1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 24.09.03, 23:45
      Ludkowie!
      Czemu Wy "WSZYSCY" śpicie?
      • aniouek1 hihihi :) pytanko nie dotyczy Kendo. Kendo nie śpi 24.09.03, 23:47
        psotkuje troszku ze mną wink
        • kendo Re: hihihi :) pytanko nie dotyczy Kendo. Kendo ni 24.09.03, 23:52
          hi,hi,ale sie osmialam
          ,,,imie dla barana ,,,hi,hi,
          noooooooooooooooo,wszystko ma miec swoje imie .....

          Oj! Anioutku,dobra jestes,ale bedzi mi sie dobrze spalo ....
          jutro sie napewno spotkamy,,,PA;..Carodziejko....Pieknych snow,,,,,,
          • aniouek1 kolorowych snów Kendo.. obok białego barana ;) 24.09.03, 23:55
            dobranocek na dobrydzionek smile
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 27.09.03, 00:36
      bo niezmiennie coś mnie kusi by otwierać, a może... KTOŚ jeszcze nie śpi?
    • aniouek1 NIKT nie zajrzał.. WSZYSCY śpią, albo nie chcą 27.09.03, 02:23
      burzyć nocnej ciszy..
      ...znikam w niej...
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 07.10.03, 23:27
      już czas.. wink

      O czym myślisz? – Venusa pyta..
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=8381519&a=8381880
      Może odpowiesz? Może myślisz, może marzysz o snach?
      Jeśli TAK, to.. Venusa czeka na Twój list..
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=8378719
      • rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 08.10.03, 22:25
        ...Wagony do niej podoczepiali
        Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali...

        Dobry wieczór smile

        ...I koła turkocą, i puka, i stuka to:
        Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 17.10.03, 02:22
      jako, że noc już i to chyba nawet bliżej świtu niż zmroku wink
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 22.11.03, 00:15
      a psik! to od odkurzania, ale już odkurzone, wywietrzone, lampki zapalone
      i opowiem Wam coś na dobranoc, co sama od Kogoś usłyszałam.... posłuchajcie
      Szufludkowie, duszki szufladowe, goście schowani za milczeniem... posłuchajcie

      Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze.
      Jego ojciec dał mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w płot okalający
      ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś.
      Pierwszego dnia chłopiec wbił w płot 37 gwoździ.
      W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ
      malała z dnia na dzień: odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać
      gwoździe.
      Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w płot żadnego gwoździa.
      Poszedł więc do ojca i powiedział mu, że tego dnia nie wbił żadnego gwoździa.
      Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwoźdź każdego dnia, kiedy nie
      straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim.
      Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze wyciągnął z płotu
      wszystkie gwoździe.
      Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział:
      - Synu, zachowałeś się dobrze, ale spójrz, ile w płocie jest dziur. Płot nigdy
      już nie będzie taki, jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś
      brzydkiego zostawiasz w nim ranę taką, jak te. Możesz wbić człowiekowi nóż,
      a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nieważne, ile razy będziesz
      przepraszał, rana pozostanie.
      Rana słowna boli tak samo, jak fizyczna. Przyjaciele są rzadkimi klejnotami,
      sprawiają, że nie upadasz i dodają Ci otuchy. Są gotowi Cię wysłuchać, kiedy
      tego potrzebujesz, wspierają Cię i otwierają przed tobą swoje serca...
      A Ty?
    • aniouek1 smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jakoś tak 23.11.03, 00:56
      smutno było sad
      Może dzisiaj będzie raźniej, weselej... dobrze by było by tak było wink
      Wczorajszej bajki nikt nie czytał, to dzisiaj bajki nie opowiem, za to herbatkę
      już zrobiłam i zostawiam w termosiku by czekała gorąca, może komuś milusią
      niespodziankę zrobię gorąca herbatką o tej porze?
      • kendo Re: smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jako 23.11.03, 01:27
        bajeczka z moralem,,,,,

        a,ja zas nie moge usnac,,,,

        wypilam juz herbatke,pszamalam batonika
        i jbluszko,a sen nieche przyjsc,,,,
        • aniouek1 Kendo, bidulinko 23.11.03, 03:01
          Twój sen gdzies na spacer wybył o tej porze? A to dopiero niecnota.
          Trzeba go będzie poszukać i przypomnieć gdzie jego mijesce o tym czasie.
          A baranek nie pomaga?
      • rzulw Re: smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jako 23.11.03, 02:23
        Dobrywieczorek smile
        Zapach herbatki anioukowej tak po forum się niesie, że w rzulwim tempie, ale
        przybyłem za tym aromatemsmile Przytargałem ze sobą herbatniki nawet, którymi się
        chętnie podzielę.
        • aniouek1 Rzulwiku i Ty nie śpisz jeszcze? 23.11.03, 03:07
          od Ciebie też sen poszedł sobie w siną dal?
          Częstuj się herbatką bardzo proszę, a herbatniczkiem ja - bardzo chętnie..
          chrup_rum_chrum pychotka wink

          Muszę Was zostawić na czas jakiś...obowiązki mnie wzywają, a mnie z nimi kłócić
          się wprost nie wypada, nie potrafię, a nawet nie chcę bo je lubię wink

          Dla Wszystkich, którzy spać już idą dobranoc i snów pięknych smile
          • rzulw Re: Rzulwiku i Ty nie śpisz jeszcze? 23.11.03, 03:23
            pa pa
            dzieki za herbatkę i towarzystwo smile
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 23.11.03, 21:39
      bo lubię choĆ właściwie nie wiem dlaczego jakoś szczególnie lubiĘ ten salonik.
      I kawkę zaparzyłam już... czujecie ten aromat?
      A może Ktoś ze szczyptĄ cynamonu ma ochotę smakowaĆ wieczorową porą kawkę
      w SALONIKU NOCNYCH MARKÓW?
      • rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 23.11.03, 21:41
        ja się zgłoszam smile tak sobie w rogu przycupnę...
        • aniouek1 a dlaczego w rogu? 23.11.03, 21:47
          wybierz miejsce wygodne w foteliku, na sofie, które chcesz.
          Pamiętasz?
          Obiecałeś niegdyś opowieści nić snuć w tym własnie saloniku, więc... może dziś?

          hihihi... przypomniała mi się - nie wiedzieć czemu - karczma "Rzym" z "Pana
          Twardowskiego"
          • rzulw snuję więc 23.11.03, 22:04
            to jak snuć, to snuc...
            może "się wezmę" i dokończę to ...

            ------
            Coś warczy. Coraz głośniej i głośniej. Co raz bardziej upierdliwie. Śmalik
            otworzył z trudem oczy i zobaczył białą plamę. Zamkną szybko. „Boże, ja cały
            czas jestem w tej cholernej norze” – pomyślał i obiecał sobie, że się
            podniesie, ale ani razu nie spojrzy na ten brudny, odrapany sufit.
            - Aż się prosi o renowację, ale co ja będę komuś prezenty robił. Wystarczy,
            że przedpokój wytapetowałem i co ? Jakie podziękowanie ? Podwyżka czynszu.
            Przyszedł „Cieć” pierwszego i „zażądał” pięciu dych na poczet węgla do
            ogrzewania tej dziury.
            Śmalik zwlókł się z łóżka gadając do wytrzeszczającego na niego ślepia
            porcelanowego diabła tasmańskiego, który stał tam od czasu wizyty jakiegoś
            domokrążcy, chcącego sprzedać „nic”. Wlazł, kiedyś ów człek za głęboko
            mieszkania, bo zaspany jak zwykle Śmalik wziął go za znajomego i za szeroko
            otworzył drzwi zamiast oczu. Gwałtownie wyrzucony za kołnierz, przez
            oprzytomniałego nagle gospodarza nie był w stanie pozbierać
            wszystkich „cennych” towarów wysypanych przez wkurzonego Śmala.
            - A taki piękny sen miałem diabełku, śniło mi się, że mieszkam w chacie bez
            dachu i nie muszę się gapić na żaden sufit.
            Podszedł do lodówki. Staną przed nią i nie otwierając stwierdził, że pieprzy
            śniadanie. Za bardzo bolał go łeb i żołądek, czy cokolwiek to było, to w
            brzuchu. A z resztą przecież tam nic nie miało prawa być, poza lodem i
            worami hojnie rozdawanymi w sklepach do pakowania czegoś tam do żarcia.
            - Kurna, co tak warczy ?! - Zdał sobie sprawę, że to coś, co go
            obudziło dalej warczy....
            - Dzwonek !! - prawie krzykną, uradowany, że w końcu sobie skojarzył
            ten cholerny warkot z urządzeniem służącym do informowania tych wewnątrz o
            przyjściu kogoś z zewnątrz.
            - Czego do jasnej ciasnej? - Sapał sunąc do drzwi.
            --------
            czuję się za kontusz ucapiony smile
            • aniouek1 i... co było za drzwiami? 23.11.03, 22:12
              snuj Rzulwiku... snuj dalej... idzie Ci doskonale wink
              • rzulw otwieram drzwi 23.11.03, 22:19
                Z rozmachem otworzył drzwi. Już miał warknąć, opieprzyć intruza lecz zamilkł, a
                właściwie, to nie odezwał się w ogóle, gdy zobaczył kto stoi za drzwiami.
                - O w mordę - pomyślał i natychmiast oprzytomniał. Tyle czasu, tyle czasu na
                nią czekał, wierzył, że znów się pojawi. Nie potrafił zapomnieć. Co dzień
                myślał o niej, snuł plany, jakby kiedyś miał nadejść TEN dzień. No i nadszedł.
                Hukną drzwiami i guzik go obchodziło, że odskoczyła. Zresztą nie widział tego,
                przecież zatrzasną drzwi, a jasnowidzem nie był.
                Odwrócił się na pięcie i pomaszerował do kuchni. Zaparzył kawę, zaglądną do
                lodówki – nic, tylko lód i wory na żarcie. Zapomniał o kawie, nalał wody do
                kubka i poszedł do pokoju. Usiadł w fotelu i gapił się nie na ekran a na rękę,
                którą najpierw drzwi otworzył, a chwilę później z impetem zamkną. Nie, nie
                zamkną. Pierdolną... jebną nimi, mało z futryny nie wyleciały. Upił łyk wody z
                kubka i ten przeleciał przez pokój lądując w gąszczu paprotek, które niewiadomo
                kto, kiedy i po jakiego czorta tam postawił. Jak się tu wprowadził już tu były
                i Śmal cały czas miał ochotę je wywalić. Nie cierpiał ich tak samo jak
                odrapanego sufitu. Nie podlał ich ani razu, a te cholery rosły i rosły i wciąż
                były zielone. Jednak to jemu, właśnie jemu zawdzięczały życie. Od czasu do
                czasu kubki i inne naczynia z różnymi płynami lądowały w ich liściach,
                dostarczając życiodajnej cieczy. Dla tych roślin Śmalik był z całą pewnością,
                choć nieświadomie, dobrym ogrodnikiem.
                - dobrze, że się nie rozpieprzył, musiałbym wyciągać te gówniane skorupy z za
                tych pieprzonych donic. - stwierdził w myślach. Choć nigdy jeszcze tych
                gównianych skorup z za tych pieprzonych nie wyciągną. Bo nie zawszekończyły
                naczynia swój lot w całości i z cała pewnością za pieprzonymi donicami było
                ładnych parę kilogramów gównianych skorup.
                Poderwał się z fotela i celując w roślinki palcem, powiedział tonem tak
                stanowczym jakby nie dopuszczał do siebie myśli, że mogą odpyskować:
                - wylecicie stąd, zobaczycie, że wylecicie. Idąc do drzwi wejściowych zapytał
                mijanego diabła tasmańskiego:
                - i co się gapisz, też chcesz wylecieć ?
                Otworzył drzwi. Siedziała na walizce wpatrzona w podłogę tak jakby na tej
                cholernej glebie działy się arcyciekawe rzeczy, godne takiej właśnie uwagi.
                - witaj – powiedział – może wejdziesz ?
                • aniouek1 przyjęła milusie zaproszenie? 23.11.03, 22:26
                  roślinki wyleciały czy może diabeł chciał wylecieć?
                  • rzulw wszystko wyjdzie w "praniu"... 23.11.03, 22:31
                    Wyskoczył z taryfy i dalej postanowił iść pieszo. Wysiadł, bo ten
                    skubaniec „złotówa”, jeździł wcześniej w konduktach żałobnych chyba.
                    „to bydle” – pomyślał.
                    Dzień wcześniej, Śmalika jeden taki woził, jak turystę z Nowego Jorku. Aż go
                    Śmal tak objechał, że za „wycieczkę miasto-znawczą” prawie nic nie zapłacił.
                    Zatrzymał się na chwile i zapytał jakiegoś człowieka o godzinę. Zostało
                    dziesięć minut. Za dziesięć minut miał JĄ poznać. szybkim krokiem ruszył dalej.
                    W zasadzie nie był to chód, to był cwał. Od dziecka uwielbiał piesze wycieczki,
                    więc pokonanie całej, tej cholernie długiej ulicy - normalnie byłoby
                    przyjemnością. Ale nie dziś, nie teraz. W tej chwili żałował, że nie pojechał
                    taryfą dalej, albo nie wsiadł do tramwaju. Ale na tramwaj musiałby poczekać, a
                    czekać nie cierpiał. Nie cierpiał czekać na nic. Może za wyjątkiem czekania na
                    wyniki Lotto. Siadał naprzeciw telewizora i czekał. Z długopisem w ręku czekał.
                    Nie podglądał wytypowanych liczb, czekał. Udawał, że ich nie pamięta i czekał.
                    Potem notował podawane przez jakąś lalę numerki i uroczyście przystępował do
                    procesu uświadamiania sobie, jakim jest naiwniakiem. Ala ta przyjemność udawała
                    mu się niezwykle rzadko. Często coś mu rozpieprzało całą przyjemność. Gdy
                    mieszkał u „złej kobiety”, odnosił wrażenie, że wszyscy tylko czekają, kiedy
                    usiądzie przed telewizorem z kuponem w ręku. Przodownikiem był brat „złej
                    kobiety”, czyli jego szwagier. W momencie podawania liczb pojawiał się
                    niewiadomo skąd i wsadzał ryjek w jego kupon ze słowami:
                    - I co? Ile wygrałeś? Pokaż.
                    Sam sobie się dziwił, że nie odsiaduje wyroku za morderstwo w afekcie.
                    Więc nie zaczekał na tramwaj i teraz tego żałował, zwłaszcza, że dwa
                    takie „zgrzytacze” już go minęły i gdyby poczekał, już by był na miejscu. Teraz
                    zostało mu dziesięć pieprzonych minut, sześćset cholernie krótkich sekund do
                    przyjazdu autobusu, na którego przyjazd tak się śpieszył, a który przywiezie z
                    cholernego końca Polski JĄ.
                    Już wiedział, że nie zdąży, a spóźniać się nie cierpiał, tak jak paprotek i
                    sufitu… i czekania. Oczywiście za wyjątkiem czekania na wyniki Lotto. Od
                    dzieciństwa lubił piesze wycieczki, ale i od dzieciństwa wszędzie się spóźniał.
                    Gdy rodzinka miała się zapakować do tej przeklętej skrzynki nazwanej przez jego
                    twórców i użytkowników „samochodem” i znaleźć się w jakimś miejscu, nawet nie
                    bardzo odległym np. o dziewiątej, to do tego pudła wsiadali o jedenastej.
                    - samochód – zaśmiał się w duchu – dziwna nazwa dla skorupy, którą ciągle
                    trzeba było pchać. Odpowiedniejsza była by nazwa „samopchacz” „.
                    I tu miał rację. Skorupa rodzinna, którą dysponowali, ku uciesze gawiedzi
                    stojącej na przystankach, chodnikach i siedzącej w innych „samopchaczach”,
                    często musiała być przez nich „alarmowo” usuwana z jezdni, aby nie blokować
                    ruchu innych skorup. A ze słów tatusia, wynikało, że gdyby nie mieszkał w innym
                    mieście, to by im pokazał – tym konstruktorom. Śmalik był zawsze ciekaw, jak
                    jego ojciec, lekkoatleta - „dwa na dwa”, im pokazuje. Ale jak podrósł i sam-
                    pchał już pojazdy, zaczął się domyślać jak mogłoby to wyglądać. I z chęcią,
                    ramie w ramie z ojcem, pomógłby tłumaczyć i pokazywać.
                    Więc nie zaczekał na ten tramwaj i leciał na złamanie karku, ulicą pełną żółwi
                    blokujących SPECJALNIE przejście. Mijał tą ławicę leniwców i ślimaków z cyrkową
                    zręcznością, aby jak najszybciej być na dworcu i witać nieznajomą o bardzo
                    przyjemnym głosie, z czego nagle zdał sobie sprawę Śmal.
                    Zziajany jak pies wpadł na stanowisko przyjazdu autobusu i … i znów go zalała
                    krew.
                    Spóźniony! Autobus się spóźni. Dwadzieścia minut.
                    • aniouek1 ..... może to nie tak znów źle... 20 minut... 23.11.03, 22:39
                      starczyć może by się odziajał i dostroił do spotkania wink
                    • rzulw ... 23.11.03, 22:40
                      Przyjechał wreszcie, długi pieprzony, nowoczesny autobus, z którego natychmiast
                      wysypała się „trzoda”. - O w mordę. Jak ja ją z tego tłumu wyłowię? – Widział,
                      co prawda zdjęcie, na którym była koleżanką, ale ciągle mu się myliły i nie
                      wiedział, która z nich jest tą, która właśnie przyjechała. Poza tym nawet jak
                      by je odróżniał, to zdjęcie mogło być z przed wieku i mogła wyglądać całkiem
                      inaczej.
                      - Może ta? – zgadywał – Nie, ta stara dupa jest i głos nie pasuje do skorupy. –
                      Ale jednak zapatrzył się na tą kobietę o blond włosach, która traktowała swoją
                      walizkę wypchaną z całą pewnością całą masą niezbędnych rzeczy, takich jak pięć
                      par butów, lokówka i cholera wie co jeszcze jak żywą istotę. Głośno do niej
                      przemawiała, przekonując ją, że jest już dużym bagażem i że chyba sama do kurwy
                      nędzy powinna zasuwać.
                      Usłyszał swoje imię, z trudem oderwał wzrok od właścicielki głupiej i
                      niedołężnej walizki. Natychmiast zapomniał o problemach podróżnej. Zamurowało
                      go. Stała przed nim ONA! W sekundzie ją rozpoznał, no i ten ciepły, łagodny
                      głos. Troszkę niższa od niego, śliczna, i ciut oszołomiona długą podróżą
                      blondynka. Momentalnie mu się spodobała, wystarczyło jedno spojrzenie. Stał jak
                      pajac, bez ruchu, wpatrzony w nią, a jedyną rzeczą, jaka mu przychodziła do
                      głowy, to pytanie o to, czy Szwedzi wręczyli już Nobla matce naturze, za
                      dzieło, jakie stworzyła, a jemu przyszło teraz oglądać. A jeśli jakiś dureń nie
                      zgłosił jej do nagrody, to gdzie się można poskarżyć.
                      Więc stał jak ten pajac, ona była śliczna, a on ani „beee”, ani „ meee”. Jak
                      oszołom wioskowy, dobrze że nie zaczął „eee-kać”, albo „yyy-kać”. Powtórzyła
                      jego imię i zapytała:
                      - Nie poznajesz mnie? To ja, Literka
                      Zdał sobie sprawę, że ona też widzi go pierwszy raz. W zasadzie drugi, ale w
                      Internecie się nie liczy – choć dzięki temu go rozpoznała.
                      „-fajniesmile, poznam Cię po uchu. Ustaw się przodem żebym mogła Cię
                      zobaczyć „normalnie” – przypomniał sobie cyrk, jakim był jego „występ” przed
                      kamerą i ubaw, jaki urządził w jednej takiej „Internet kafe”, w której były
                      kamery. Śmieszyło go to, jak urywek komedii z Jasiem Fasolą albo z Pazurą. Cała
                      klientela trzymała się za brzuchy, gdy latał od kamy do kamy, żeby
                      się „pokazać”. Na samo wspomnienie miał ochotę parsknąć śmiechem.
                      Więc przyjechała i rozpoznała go. Jechała tu przez ileś tam pieprzonych
                      kilometrów, pełna niepokoju i obaw, zastanawiając się pewnie, z jakim burakiem
                      przyjdzie jej spędzać dzień w tym mieście, a on stał jak ten słup soli. W końcu
                      się obudził… ockną się.
                      - Cześć, tak to ja, a Ty jesteś Literka – bardziej stwierdził niż zapytał.
                      I co miał zrobić? Rzucić się na nią? Objąć? Pocałować? Może do góry podrzucić?
                      Przecież widzą się pierwszy raz w życiu a poza tym nie umawiali się na randkę,
                      nie pisali do siebie za pośrednictwem biura matrymonialnego, a on nie szukał
                      przygód, unikał ich wręcz jak ognia. Literka też przyjechała w bardzo
                      konkretnej sprawie. Schylił się po jej torbę i trzeźwo, rezolutnie i stanowczo,
                      jak na prawdziwego mężczyznę przystało, wypalił:
                      - No to chodźmy.
                      • aniouek1 i...ruszyli razem do... 23.11.03, 22:47
                        najpierw pewno do wyjścia, a potem... ?
                        • rzulw ... 23.11.03, 22:53
                          Czekając na zagotowanie się wody myślał o tym, że kawa MUSI być z pianką. Taką
                          lubi, ona taką lubi. Jemu było „wurszt” czy z pianką, czy bez. Dla niego mogła
                          być nawet z „kożuchem”, byleby była słodka. Lubił słodkie, tak jak kiedyś nie
                          lubił spóźniania i czegoś tam jeszcze. Ale jej kawa musi być z pianką, inaczej
                          nie wypije. Zalał w końcu oba kubki wrzątkiem, bo i sobie zrobił nową kawę i
                          ruszył z nimi do pokoju. Siedziała w fotelu, przy stoliku, na którym stał wazon
                          z ogromnym bukietem kwiatów. Całe pomieszczenie było ukwiecone jak ogród
                          botaniczny i wszystkie wolne miejsca zajęte były przeróżnymi doniczkami.
                          - Donice, doniczki, wiszące stojące, a rośliny w nich pachnące, kwitnące… a za
                          oknem słońce… - pomyślał Śmalik wchodząc do pokoju, ale patrząc na nią, zawahał
                          się – nie, nie za oknem, w fotelu. W fotelu słońce. – dokończył.
                          Od pewnego czasu jakoś tak sobie układał w głowie wierszyki i wierzył, że
                          kiedyś zapisze to wszystko, co mu się roiło w głowie.
                          - O ! Widze, że polubiłeś rośliny – bardziej spytała niż stwierdziła. I troszkę
                          zmieszana zajęła się kawą.
                          Postawił kawę na blacie i usiadł po drugiej stronie stolika, pomieszał kawę,
                          choć zapomniał ją osłodzić, rozglądnął się po pokoju tak, jak by się chciał
                          upewnić czy wszystko jest na swoim miejscu. Czy przypadkiem żaden śmieć,
                          okruszek jakiś gdzieś się nie pojawił. Po długiej, bardzo długiej chwili,
                          wychylając się zza wazonu, tak by móc spojrzeć jej w oczy, odparł:
                          - Bardzo miło, że JESTEŚ, ale Czy coś się Tobie nie pomyliło? Na przykład
                          miasto? – odpowiedział Śmalik. – A kwiaty lubię, zawsze lubiłem kwiaty, tylko o
                          tym nie wiedziałem Literko.

                          ---
                          kurde.peel
                          • rzulw ciągdalszy nastąpi.... 23.11.03, 22:56
                            ...ale nie dziś....bo jutra nie dożyję.
                            • aniouek1 dożyj jutra i... 23.11.03, 23:03
                              żyj jak najdłużej i jak najlepiej, najradośniej, najpiękniej, najmądrzej...
                              itd. itp. naj-

                              Ja poczekam na c.d.n. wink
                            • rzulw ciąg dalszy .... 24.11.03, 23:25
                              Wreszcie dojechali. Koszmarna podróż w nieznane zakończyła się. Jeździli w
                              tym molochu ponad godzinę, w końcu szukana ulica łaskawie objawiła się i
                              znaleźli się u celu. Zaparkowali auto i wyskoczyli wreszcie z tej blaszanej
                              puszki. Nie był to „samopchacz”, lecz nowoczesny, obszerny i wygodny pojazd.
                              Lecz po paru godzinach uwięzienia w nim przestał budzić sympatię Śmala i
                              pozostałych podróżujących. Oczywiście oprócz kierowcy, dla którego autko było
                              kochane. Ale nawet kierujący był zadowolony, że może wreszcie rozprostować
                              kości.
                              Ot i jest w miejscu, które przez jakiś czas będzie jego domem. Na własne
                              życzenie zostawił w swoim rodzinnym mieście wszystko, co miał. Oczywiście
                              klamory przywiózł ze sobą – te najpotrzebniejsze. Resztę jego „dobytku”
                              zostawił u przyjaciela. Właśnie u tego, z którym tu przyjechał.
                              Zostali powitani w drzwiach, przez orszak składający się z dwóch osób.
                              Podpitego już Dexa i Akiwy, która również sprawiała wrażenie „lekko
                              oszołomionej” i to wcale nie z powodu ich przyjazdu. Po wylewnym i serdecznym
                              powitaniu, wypiciu ileś tam kaw i herbat i innych trunków, zmęczeni goście wraz
                              z gospodarzami ułożyłi się do snu w pozycjach różnych. Dex, uznając zapewne, iż
                              rano nie będzie dla niego miejsca na swobodne ubranie się, przezornie
                              się nie rozebrał. Nawet wziął pod uwagę fakt, że obuwia przybyło, więc swoje
                              wojskowe buciory „trzeźwo” pozostawił na nogach. Pewnie zdawał sobie sprawę, że
                              na drugi dzień ktoś mógłby pomylić swoje buty z jego „ojami” i pójść w nich np.
                              na spacer.
                              Pełny obaw i niepokoju, Śmalik zasnął na rozkładanym łóżku z
                              nadzieją, że gdy się przebudzi i otworzy oczy, ujrzy nad sobą znajomą, odrapaną
                              i brudną plamę, będącą dobrze mu znanym sufitem.
                              • aniouek1 ...a świtem zobaczył... 25.11.03, 00:43
                                Rzulwiku, co było świtem?
                                Snuj dalej...proszę, snuj dalej... uwielbiam nocne opowieści...
    • aniouek1 może Ktos płatków szemrzących życzy sobie? 24.11.03, 00:01
      to prawdziwa zaraza, chrupię płatki szemrzące i przestać nie mogę hihihi smile
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 24.11.03, 22:58
      ja tak tylko dziś na jednej nodze i z doskoku, ale, otwieram SALONIK bo nocka
      już gleboka a w nim jakoś przytulnie nockami.
      Rzulwik od wczoraj snuje nocną opowieść... słuchajcie sami jak snuje... może
      i dzisiaj będzie c.d. swojej opowieści snuł?
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 26.11.03, 01:06
      zgodnie z tradycją Szuflandii... zapalam lampeczki gościnne...
      magiczny stoliczek ustawiam... kawka i herbatka w termosikach czeka...
      może Ktoś zechce przysiąść... poczytać przez Rzulwika snutych opowieści...
      zadumać się...przez chwilke, dwie, a może trzy i więcej?
      A może sam w zanadrzu swoim ma swoje własne nocne opowieści?

      Cichutko przysiąde i posłucham...
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 26.11.03, 21:47
      bo już noc i noc też może potrzebować herbaty, kawy, blasku świec, wiec...
      jest herbatka, kawka i płomień świecy pali się rzucając swoje migotki po
      zakamarkach saloniku...
      A może Ktoś zajrzy by z nocą zatrzymać się wspomnieniami nad mijającym dniem,
      by pomarzyć o snach, o kolejnym dobrym dniu...by napić się kawy z nocą?
      • kasikk a herbaty 26.11.03, 21:50
        można?? bo ja wolę niż kawunię
        • aniouek1 można, można, można i z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 21:58
          a do przegryzienia jest też coś smacznego.
          Zobacz na Rzulwikowe "snucie" od 23.11.2003 22:04. Mnie smakuję, a czy Tobie
          też będzie... tego nie wiem wink
          • kasikk z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 22:03
            poproszę smile)
            a rzulwika podglądałam, jak snuje i tez mi sie podobało smile)
            • kendo Re: z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 22:36
              herbatusi chlipne jeszcze i do nana pojde,,,,

              a, pierniczki Wam zostawiam pieczone przez moja Siostre,,,,

              tak mi sie dobrze spalo dzisiejszej/wczorajszej nocy,
              poszlam wczesniej do nana i wczesniej usnelam

              miejcie sobie milutko w swoich kacikach
              snijcie piekne sny....
              klaniam sie i cichutko sie oddalam,,,PA;..
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 29.11.03, 00:40
      och...chyba najwyższa pora, bo jeszcze kilka godzinek i będzie świt...
      • kendo Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 29.11.03, 01:36
        i na koncu wreszcie i tu przywedrowalam,
        ale juz bez sil i ducha....
        oczko znow zaczyna piec,
        ale poloze sie i wezme kompres = rum-ijanek
        to do rana na pewno pomoze ....
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 30.11.03, 00:16
      ..i juz jest otwarty smile
      Magiczny stoliczek przygotowany, kawka gotowa a nawet ciasteczka "wróżące"
      czekają na smakowanie wink
      Proszę bardzo...
      O! jeszcze tylko świece zapalę by migotki z migoczących płomyków malowały na
      ścianach desenie...już!
      • aniouek1 ech...świece wypalone do połowy..Rzulwikowa kawa 30.11.03, 01:56
        wystygła...
        Jego najwyraźniej też Jędrzej porwał gdzieś i trzyma swoimi wróżami
        jak Wszystkich Szufludków w dzisiejszą, magiczną noc wink

        Zostawiam wróżebne kruchutkie ciasteczka i kawkę w termosie, herbatkę też..
        wychodzę cichutko...powrócę tu... w kolejną jesienna noc wink
        • kasikk no i nikogo... 30.11.03, 22:20
          nie ma sad(
          a anioueczek tak obiecywał, że się pojawi wink)
          sama się po szufladzie włóczę, do tego wątku, zajrzę, do tamtego...
          a tu puściutko
          wszyscy albo już z barankiem Kendo się zaprzyjaźnili i nana poszli,
          albo życzą Andrzejom najlepszego wink)
          • aniouek1 jak nikogo? a ja? 30.11.03, 22:37
            Jestem jak zwykle wieczorkiem jestem i... magiczny stoliczek jest i wszystko na
            swoim miejscu smile
            • kasikk Re: jak nikogo? a ja? 30.11.03, 22:43
              ale znikłaś na momencik smile)
              • aniouek1 muuuszę znikać 30.11.03, 23:08
                sad
            • kendo Re: a piernik tez jest ??????????????? 30.11.03, 22:44
              to sie dosiadam
              i winko tak do poduni przynioslam
              ale pychotki,,,,,,
              • kasikk jest :)) 30.11.03, 22:47
                a winko to raczej mnie rozśpiewa, a ja fałszuję, więc cała szuflada na równe
                nogi stanie i spać nie będzie mogła przez całą nockę wink)
                • kasikk hihihi 30.11.03, 23:03
                  no i wystraszyłam towarzystwo
                  sama pić nie będę - idę spać, baranek czeka wink)
                  • aniouek1 teraz znów Ty z barankiem sypiasz? 30.11.03, 23:15
                    od Kendo baranek uciekł?
                    • kasikk a z barankiem 30.11.03, 23:19
                      bo mam jednego takiego baranka-blondyna
                      i przytulam się na zasypianie
                      zawsze to milej przytulić się do runa i usnąć wink
                • aniouek1 hihihi ;) 30.11.03, 23:06
                  to by dopiero było fajnie... cała Szuflandia, caluśką nockę... hihihi smile
                  Pij winko i śpiewaj, falszuj ile tylko fantazji i mocy hihihi smile))))))
                  • kendo Re: hihihi ;) 30.11.03, 23:09
                    wszedzie dzis popijaja sobie ludziki winko,
                    ja juz po kilku lampeczkach,
                    ale jeszcze nie spiewam hi,hi,
                    • aniouek1 to może jeszcze lampeczkę? 30.11.03, 23:12
                      ...wypij tez za mnie, bo ja dzisiaj nie moge, ani kropeleczki wink
                    • kasikk Re: hihihi ;) 30.11.03, 23:13
                      kenduś, chórek?? wink)
                      • aniouek1 Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:17
                        będę cichutko nucić wink
                        • rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:21
                          a ja już chciałem z przytupem i spiewem na ustach wskoczyć do Szuflady.... ale
                          ciiiiiii.....
                          Bo ja też z piernikowo-winnej imprezy ... na "kobitce"
                          • aniouek1 to wskakuj z przytupem ;) 30.11.03, 23:23
                            będzie weselej smile))
                            • rzulw Re: to wskakuj z przytupem ;) 30.11.03, 23:25
                              łup! tup! hopsa sa! smile
                              Góóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóraluuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu czyyyyyyyyy Ciiiiiiii
                              nieeeeee żaaaal ?
                              oj dana dana smile
                              • aniouek1 hihihi :)))))))))))))) 30.11.03, 23:31
                                łupu! tupu! hopsa! sa! oj da dana! lalala!
                                i góralik też w szufladzie zmieści się hihihi smile))))
                                Jeszcze go tu nie było.
                                Dobrze Rzulwiku, żeś i jemu drogę do Szuflandii pokazał wink
                                • rzulw Re: hihihi :)))))))))))))) 30.11.03, 23:36
                                  tongue_out
                        • kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:22
                          oj,pospiewam,pospiewam,,,,

                          ale zebysie wiedzialy z kim ja to sie tak bawie
                          to byscie tez chcialy, hi,hi,
                          • kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:24
                            i Ty tez z pierniczkami ????
                            chodzisz chyba zamna hi,hi,
                          • aniouek1 Kendo... 30.11.03, 23:25
                            mów szybciutko, nie drocz się hihihi smile))))
                            • kendo Re: Kendo...o ja nic niewiem,,,,, 30.11.03, 23:28
                          • rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:28
                            no z kim, z kim ??? Ja nie będę zazdraszczać tongue_out
                            • rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:29
                              nie będę, bo to pewnie facet...
                              • kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:30
                                ten co obgryzal paznokcie ????
                                i dlatego poszles sobie ????
                                • rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:38
                                  nieeee. paznokcie obgryzała Betty...
                                  A zazdraszczać nie będę, bo to tak wygladało(słuchało-czytało) jak by to
                                  dziewczyny(kobiety) miały paść z wrażenia. Więc ja nie będę zazdrościć smile
                          • kasikk właśnie!! 30.11.03, 23:29
                            Kenduś, z kim ty tam hulasz??
                            • kendo Re: właśnie!! ,,,cicho Kasikku 30.11.03, 23:31
                              bo sie Rzulwika moze na mnie obrazic,,,,
                              • kendo Re: I kto tam jeszcze byl ????? 30.11.03, 23:34
                                przyznawac sie ....
                                • aniouek1 to nie Ty miałaś Kendo przyznawać się 30.11.03, 23:37
                                  kto tam był?

                                  Ja z Wami kołomyi dostaję na trzeźwo hihihi wink
                              • kasikk no dobra 30.11.03, 23:35
                                milczę jako ten grób wink)
                                • aniouek1 o ni! miałaś śpiewać 30.11.03, 23:39
                                  nie milczeć... a może znów mi się coś pokreciło czy może ja właśnie coś kręcę?
                                • kendo Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:40
                                  bylam tylko,,,,
                                  do niczego sie nie przyznalam.....hi,hi,
                                  • rzulw Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:40
                                    a gdzie byłaś ?
                                    • kendo Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:41
                                      tam gdzie TY hi,hi,
                                      • rzulw Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:43
                                        Ha ! czyli na Kobiecie !
                                        mówiłem, że nie będę zazdraszczać tongue_out
                                        Czy to Ty wyjadłaś orzeszki ? Bo coś za szybko "wyszły"... a frekfencja (jawna)
                                        mała była smile hi hi
                                        • aniouek1 hihihi :) wygadali się! 30.11.03, 23:47
                                          razem byli, razem się bawili i razem wrócili do Szuflandii... cuuuudnie smile))))
                                    • rzulw ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:41
                                      ciekawe: od pirników, czy wina ....
                                      • kendo Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:44
                                        mi sie jeszcze nie kreci,,,,,
                                        i wypila bym jeszcze jedna lapeczke czerwonego....
                                        • rzulw Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:45
                                          ...dla odmiany smile))))
                                          proszę bardzo ....ziuuuuu , ktoś jeszcze życzy ?
                                          • rzulw Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:48
                                            tak po cichu powiem, że i ja "przypadkiem" butelczynę "skręciłem" z impry....
                                            ale pierniki wyszły wszystkie.
                                            • aniouek1 to ja Wam też coś powiem.... 30.11.03, 23:52
                                              tu...w saloniku też jest zakamuflowana na taką godzinkę jak ta...
                                              butelusia z rozmowną zawartością, więc... szukajcie... kto szuka znajduje wink
                                          • aniouek1 tak! 30.11.03, 23:49
                                            lemoniady wink
                                            • rzulw Re: tak! 30.11.03, 23:52
                                              nie ma to jak lemooniada
                                              tak babcia moja powiada smile

                                              proszę, specjalnie na ta okazję "skręciłem" butelkę - właśnie lemoniady tongue_out
                                              • aniouek1 dziękuję za skręcenie lemoniadki 30.11.03, 23:55
                                                pychotka... mniammniammniam... cytruskowa i pachnie landrynkowo wink
                                              • kendo Re: tak! 30.11.03, 23:56
                                                no ,na ocholniecie
                                                moze byc juz ta lemoniada,,,,,

                                                a to buteleczke chyba poszukam gdzies schowana w szfce,,,,
                                                • rzulw NO tak 30.11.03, 23:59
                                                  ...TELIA.com ... jakos mi umkneło smile)))
                                                  • kendo Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 00:03
                                                    bawisz sie w dedektywa ????
                                                  • rzulw Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 00:17
                                                    przeciez też miałem przez "chwilkę" taki ogon....
                                                    a wdedektywa sieciowego się nie bawię smile jestem nim tongue_out
                                                  • kendo Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 00:32
                                                    Eeeeeeeeeee,co Ty Rzulwiku opowiadasz ?????
                                                  • mala20033 Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 01:15
                                                    Spicie?????????????????????????????Mala
                                                  • rzulw Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 01:24
                                                    Cześć Mała smile Jeszcze nie, ale już zamykam geszeft i zarozki wskocze pod
                                                    kołderkę smile
    • kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 03.12.03, 22:18
      ale... czy to już noc??
      w każdym razie zostało otwarte i może ktoś zechce sie dołączyć smile)
      • rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 04.12.03, 00:39
        to ja sobie usiąde na chwilkę
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 05.12.03, 16:14
      i to już, bo... bardzo chcę by już była ta wyjątkowa w całym roku noc,
      a że za oknem już jest zmierzch, to znaczy prawie wieczór jest, a jak
      wieczór, to i noc - prawda?

      Takie różne rzeczy słyszę o św. Mikołaju, że już nie mogę się doczekać na
      kolejne Jego imieninowe święto, bo On jest naprawdę wyjątkowy.
      Sami powiedzcie czy tak nie jest.
      Tak zwyczajnie, solenizanci w takim dniu otrzymują prezenty, a On je przy swoim
      święcie - Ludkom rozdaje. Dziwny z Niego Ktoś!

      Wiecie co? Ktoś próbował mnie przekonać, że nie ma św. Mikołaja.
      Wyobrażacie sobie coś takiego?
      Przecież to kompletna bzdura.
      Jak to nie ma św. Mikołaja?

      Ja wierzę w św. Mikołaja, a nawet wiem, że św. Mikołaj był, jest i będzie,
      i to wcale nie jest żadna bajka, ale historyczny fakt.

      Są na to nawet bardzo konkretne dowody, pomijając zupełnie nawet to, że co roku
      o tej porze, daje mi o sobie znać czymś konkretnie namacalnym, co dowodzi, że
      i nienamacalne, a mimo to konkretne też jest wink

      Pamiętam kilka przezentów, które w dniu imienin św. Mikołaja dostałam, choć
      naprawdę mam znacznie więcej niż kilka lat, ale to może dlatego właśnie,
      że mam znacznie więcej lat niż kilka, i pamięć już nie ta co kilka lat wstecz?

      Pamiętam lakę, której dałam na imię Kasia. Miała czarne włosy splecione w dwa
      warkocze zawiązane na końcach czerwonymi kokardkami. Ubrana była w czerwoną
      sukienkę i biały fartuszek. Umiała płakać, ale co było w tym płakaniu dziwne
      to to, że aby płakała trzeba ją było po łożyć na kolanie i dać klapsa w pupe.
      Zaczynała płakać nie gdy dostała w pupe tylko kiedy się ją już przestało
      klapsać a zaczęło pocieszać przytulaniem. Taka jakaś dziwna była, ale bardzo
      ją lubiłam. Dostałam ją w prezencie w dniu imienin św. Mikołaja.
      Pamiętam, że czekałam na niego do późnej nocy z nosem przy szybie. W końcu
      zanęłam, a gdy się obudziłam to koło mnie była Kasia i miała przyczepiony do
      ręki worek ze słodyczami, kredkami, plasteliną i takimi skarpetkami białymi
      z falbanką jakie wcześniej widziałam u mojej kuzynki i bardzo mi się podobały.
      Najbardziej co mnie wówczas zdziwiło to to, że ja przecież czekałam na Mikołaja
      z nosem przy szybie, a obudziłam się w łóżeczku obok tych prezentów i nic a nic
      nie pamiętałam jak do tego łóżeczka trafiłam. Myślałam że to Mikołaj mnie
      przeniósł, a że do tej pory nie udało mi się ustalić nic innego, to chyba
      dobrze wówczas myślałam.
      A Wy co o tym myślicie? Czy Mikołaj mógł mnie wziąść na ręce i przenieść do
      łóżeczka? Ciekawe co wcześniej włożył do tego łóżeczka: mnie czy Kasię z tym
      woreczkiem?

      Później już, gdy byłam większa, to zazwyczaj w tym dniu dostawałam różne
      książeczki i mam całą kolekcję różnych książek z Jego autografem.
      Ciekawe jest to, że co parę lat jakby się mu tylko trochę zmienia charakter
      pisma, ale może to już tak jest, że z wiekiem wszystko się zmienia, a więc
      charakter pisma też?

      Bardzo jestem ciekawa czym mi dzisiejszej nocy Mikołaj o sobie przypomni?

      Ludkowie, czy Ktoś z Was w tą noc będzie czekał na Mikołaja jak ja?
      A może Ktoś z Was opowie coś ze swoich wspomnień związanych z tym imieninowym
      świętem św. Mikołaja?
      Może dzisiaj, w tą wyjątkową w roku noc, właśnie taka opowieść się tu będzie
      snuć?
      • kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 05.12.03, 18:49
        Aniueczku, urocza opowiastka smile)
        Ja myślę, że wziął was obie - i Ciebie i Kasię - na raz. Przecież Mikołaj jest
        duuuży i na pewno silny. W końcu nosi co roku te wszystkie prezenty.

        Ja mam inne wspomnienie, które teraz śmieszy mnie baaardzo, ale wtedy wcale
        mnie nie śmieszyło. Wręcz przeciwnie. Chyba byłam niesformym dzieckiem, bo
        przyszedł do mnie Mikołaj z rózgą. Miałam wtedy może cztery lata, ale jak dziś
        pamiętam moje przerażenie. Ciekawe, że moja mama twierdzi, że byłam grzecznym
        dzieckiem wink)
        hihihi...
        A poza tym mam piękne zdjęcie u Świętego Mikołaja na kolanach, co jest bardzo
        namacalnym dowodem na istnienie tegoż!!
        A zabawka... Dostałam Misia - białego, pluszowego, ślicznego Misia, z którym
        bardzo długo nie potrafiłam się rozstać.
        Ach... To były cudowne czasy...
        I szkoda, że to se ne wrati...
        • aniouek1 chyba Wszyscy z noskami przy szybach 06.12.03, 01:10
          albo z główkami pod podusiami, i dlatego tu tak pusto i cicho w tą noc pełną
          dziwów smile

          Może i ja przykleję nos do szyby albo włoże głowe pod podusię?
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 06.12.03, 23:54
      może w tą noc Ktoś tu zajrzy i garść dobrych słów zostawi?

      A może opowiecie o jakiejś wyjątkowej swojej radości w tym chylącym się już ku
      przeszłości dniu imienin św. Mikołaja?
    • kasikk Otwieram :)) 10.12.03, 22:24
      Podusia "miętka" pod plecami, żeby było wygodniej,
      herbatka pysznościowa obok...
      i książka, albo ktoś miły do rozmowy... smile)
      • aniouek1 Kasikk........cudna jesteś :) 10.12.03, 22:30
        ale mi zrobiłaś milusią niespodziankę.
        Przysiądę na troszku... muszę choć na ociupinkę i choć na głebokość filiżanki wink
        • kasikk cudna 10.12.03, 22:34
          to jest Szufladasmile)
          siadaj smile)
          miło mi będzie, tym bardziej, że ja też dopiero co przysiadłam
          • aniouek1 tak, cudna ale i pełna zakamarów różnych... 10.12.03, 23:16
            Przysiadłam, spojrzałam lekko w bok i... minęło czasu, ze hohoho, a Ty tu
            siedziałaś samiutenka <wstydnomi>.
            Przepraszam i w załączeniu na dosmaczenie przepraszania, proszę - częstuj się
            orzeszkami w miodzie. Mnie smakują, wiem, że nie tylko mnie, więc może i Tobie?
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 12.12.03, 23:34
      zapalam świece, zaparzam herbatę, kawę... może Ktoś zajrzy w tą noc i dobre
      słowo zostawi, albo baśń, a może zanuci kołysankę?
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 00:17
      bo noc już i czas najwyższy blaskiem świec wskazać przytulne miejsce wędrowcom,
      herbatkę prazygotować, a dzisiaj jeszcze i orzeszki z miodem wink
      Może Ktoś zajrzy, przysiądzie na chwilkę, a może bajkowy sen namaluje słowami?
      • marucha1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 09:25
        Zwabiony jak cma do blasku swiec przybywam.Siadam na drewnianej lawie.Spogladam
        w okno.To najpiekniejsze miejsce na swiecie.Takie dobre i takie cieple.Dwa
        drzewa orzechowe pod ktorymi zbieram orzechy.Te same orzechy ktore tak cudnie
        smakuja z miodem.Podane kochana dlonia ktora mimo,ze tak mala caly swiat
        przyslania i gladzi caly nagromadzony bol.Mozemy pojsc na spacer po zasypanych
        sniegiem wzgorzach.Najlepiej przy blasku ksiezyca ktory wyczarowuje swoim
        swiatlem cudowne,fantastyczne cienie na drzewach pobliskiego lasu.Jest
        mroz.Snieg skrzypi pod naszymi krokami i skrzy sie miliardem gwiazd z ktorych
        kazda jednym jest marzeniem.Marzeniem o szczesciu,radosci,usmiechu.Czasem
        marzeniem o bliskosci dloni o odleglosci nie wiekszej niz wyciagniete
        ramiona.Gdy dojdziemy na szczyt wzgorza zobaczymy pod nami swiatelka w oknach
        domow,dymy z kominow.Byc moze uslyszymy tez slowa koledy? Jestesmy na dachu
        swiata.Tu wszystko moze sie zdarzyc.To najpiekniejsze miejsce na ziemi.To moj
        dom.Dziekuje Anioueczku za herbatke.Musze juz dalej.Gdy zapalisz nastepna
        swiece byc moze pojdziemy znow na spacer?
        • aniouek1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:20
          Marucho... piękna niespodzianka. Dziękuję że zajrzałeś do SALONIKU,
          że opowieść snułeś piękną i ten spacer jakiś taki ...bajkowo cudny...
          Niech się spełnią Twoje marzenia, bo ...prawdziwie piękne są i godne
          spełnienia...
    • aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:12
      jak prawie każdej nocy... zapalam świece i w kominku już się ogień pali...
      Czujecie ciepło? A do tego aromat herbaty z imbirem i pierniczki Kendo.
      Może, Ktoś zajrzy w tą ciemną, chłodną noc? Może się nawet rozmarzy, może
      opowieść snuć będzie ...przy kominku?
      • kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:15
        snuć nie będę, ale przy kominku chetnie przysiądę i popatrzę na ogień smile)
        mam herbatkę rumiankową z miodem i cytryną - to chyba dla Mrouh będzie dobra smile)
        • aniouek1 dla Mrouh też z pewnością wskazana dzisiaj taka ;) 14.12.03, 22:25
          lubisz wpatrywać się w taki ogień?
          Ja pamiętam... kiedyś, mroźną, śnieżną zimą... tak właśnie przy kominku,
          w gronie znajomych miałam okazję pobyć... i gdy to teraz wspominam, to pamiętam
          głównie taki moment, gdy wszyscy jakby w dmuchający wiatr za oknem byli
          zasłuchani i w trzaskające drewno na kominu... zapatrzeni, zatopieni w blasku
          ognia...
          • kasikk :)) 14.12.03, 22:33
            ogień jest hipnotyzujący smile)
            uwielbiam kominki, ognisko... jest niesamowite - piekne i straszne za razem,
            chyba jak morze podczas sztormu
            • aniouek1 nigdy nie widziałam morza podczas sztormu.... 14.12.03, 22:43
              myśle, jednak, że to musi być groźne, przerażające i uświadamiające człowiekowi
              jakim żywiołem jest równocześnie wiatr i woda...
              Ja...lubię wiatr... i jego jakoś się nie boję tak jak wzburzonego morza,
              gwałtownych fal... choć lubię wodę w wannie, lubię też w górskich potokach
              z brzegu jej się przyglądać, lub z flisackiej tratwy, lubię także wodę
              w deszczu gdy tak spokojnie i szemrząco pada i lubię w taki deszcz na spacer
              wyjść w przydużej pelerynie, lubię wodę w herbacie, kawie i kompocie... nie
              lubię w podawanych ustnie i pisemnie informacjach wink
              • kasikk hihihi 14.12.03, 23:04
                moge się podpisać, jeśli chodzi o nielubienie i lubienie wody smile)
                • aniouek1 cieszę się, że w tym także :) 14.12.03, 23:08
                  sentymentalne wspomnienia... wigilijne też mamy jakby podobne smile
                  • kasikk :)) 14.12.03, 23:14
                    to miłe smile)
                    trochę podobne jesteśmy, a przynajmniej w lubieniu podobych rzeczy smile)
              • kendo Re: nigdy nie widziałam morza podczas sztormu.... 14.12.03, 23:42
                Ha,to niemasz co zalowac Anioueczku,
                chociaz stojac na brzegu/plazy i obserwujac
                to zjawisko bardzo podniecajace groze i strach,
                to nie jest jeszcze takie grozne,
                inaczej jest jak sie plynie naprzyklad promem lub katamarana.

                ja plynelam z kraju do Szwecji katamarana jednego lata
                w Swinoujsciu piekna pogoda nas pozegnala,
                wjechalam samochodem na katamarane,poszlismy zajac stolik
                i siedzac podziwiamy fale lekko bijace o plozy(tak bym to nazwala)
                w pewnej chwili fale coraz bardziej wieksze i gwaltowniej zaczynaly uderzac o
                plozy brrrrrrrrrr,zaczely spadac szklanki w barze z polek,kosz
                znalazl sie na drugim koncu sali,,,
                sztorm zaskoczyl nas przy wyspie Rygen.....
                cos niesamowitego,
                wszystko spadalo z baru na podloge,
                ludzie ze strachem na twarzy kurczowo trzymali sie stolikow
                przy ktorych siedzieli,
                to najszybszy rejs tylko czterogodzinny wiec kabin niema
                i spedza sie podroz przy stoliku.
                Fale byly tak wysokie,ze myslalam ,ze nas przewroca,
                obmywaly cala katamarane az po "dach"
                a ludziska mniej wytrzymali na sytuacje stresow zaczeli zwracac,krzyczec,
                powstala mala panika,najgorzej mniejsze dziec,,,,,
                kapitan ucisza przez glosniki,
                ale co to daje,jak do ludzi niedociera nic ,tylko
                strach w oczach i niepewnosc czy doplyniemy do celu.
                Jakos doplynelismy z opacznoscia Boga,,,,
                Slubny przyjechal do Ystad i czekal na nas,
                choc ja jechalam wlasnym samochodem i niepotrzebowalam
                transportu do domu.
                Oznajmil pozniej,ze jak wyplynelismy ze Swinoujscie to wstrzymali wypuszaczanie
                promow ,rowniez Szwedzi zrobili to samo,
                dzwonil na terminal,dowiadywal sie czy my jestesmy w drodze,
                niewytrzymal nerwowo sam,i przybyl do Ystad i czekan
                w napieciu na nas....
                przyzeklam sobie ,ze wiecej nie wsiade na katamaran
                i dotej pory jeszcze tego nie zrobilam
                a minelo juz cztery lata,
                katamaran rowniez wycofali z dlugich rejsow,
                plywa chyba do Danii,,,,
                • kendo Re: zima w pelni,kominek zaprasza cieplem 24.01.04, 22:47
                  przysiadlam sobie cichutko i czekam moze sie ktos zjawi,,,,,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka