aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 17.09.03, 23:29 lubię gdy jest SZEROKO OTWARTY, a jeszcze bardziej lubię gdy KTOŚ wstępuje na herbatkę, przy czym najnajnajbardziej lubię gdy przy okazji albo bez, pogaduszyć KTOŚ ma chęć Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 22:41 z przyzwyczajenia i z bezustanną nadzieją na ...nocne pogaduchy Odpowiedz Link
kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 22:58 witaj anioueczku nocką ciemną Odpowiedz Link
kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 18.09.03, 23:00 a co to za PRACOWNIA była? Odpowiedz Link
aniouek1 hihihi :) 18.09.03, 23:09 niespodziankowa Nie wiedziałam, że KTOŚ widzi hihihi Odpowiedz Link
kasikk hihihi :) 18.09.03, 23:27 a widziałąm i nawet chciałam coś napisać, a tu mi zniknęło... Odpowiedz Link
kasikk aniouku - psotniczku 18.09.03, 23:30 idę już spać, bo jutro do pracy muszę niestety ) dobranoc Odpowiedz Link
aniouek1 dobranoc :) 18.09.03, 23:36 hmm... do pracy.. niestety? W dzisiejszych czasach to chyba stety hihihi Dobrej nocy i snów dobrych Odpowiedz Link
aniouek1 i znów.. pogaduszyłam w NOCNYCH MARKÓW 19.09.03, 01:35 Saloniku najdłużej ...sama z sobą Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW...i... 24.09.03, 01:19 wyjmuję jedną filiżankę... drugą filiżankę... napełniam obie i... Odpowiedz Link
mala20033 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW...i... 24.09.03, 14:58 zagapilam sie i nie zauwazylam w nocy..sorki..Mala Odpowiedz Link
aniouek1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 24.09.03, 23:45 Ludkowie! Czemu Wy "WSZYSCY" śpicie? Odpowiedz Link
aniouek1 hihihi :) pytanko nie dotyczy Kendo. Kendo nie śpi 24.09.03, 23:47 psotkuje troszku ze mną Odpowiedz Link
kendo Re: hihihi :) pytanko nie dotyczy Kendo. Kendo ni 24.09.03, 23:52 hi,hi,ale sie osmialam ,,,imie dla barana ,,,hi,hi, noooooooooooooooo,wszystko ma miec swoje imie ..... Oj! Anioutku,dobra jestes,ale bedzi mi sie dobrze spalo .... jutro sie napewno spotkamy,,,PA;..Carodziejko....Pieknych snow,,,,,, Odpowiedz Link
aniouek1 kolorowych snów Kendo.. obok białego barana ;) 24.09.03, 23:55 dobranocek na dobrydzionek Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 27.09.03, 00:36 bo niezmiennie coś mnie kusi by otwierać, a może... KTOŚ jeszcze nie śpi? Odpowiedz Link
aniouek1 NIKT nie zajrzał.. WSZYSCY śpią, albo nie chcą 27.09.03, 02:23 burzyć nocnej ciszy.. ...znikam w niej... Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 07.10.03, 23:27 już czas.. O czym myślisz? – Venusa pyta.. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=8381519&a=8381880 Może odpowiesz? Może myślisz, może marzysz o snach? Jeśli TAK, to.. Venusa czeka na Twój list.. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=8378719 Odpowiedz Link
rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 08.10.03, 22:25 ...Wagony do niej podoczepiali Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali... Dobry wieczór ...I koła turkocą, i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!... Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 17.10.03, 02:22 jako, że noc już i to chyba nawet bliżej świtu niż zmroku Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 22.11.03, 00:15 a psik! to od odkurzania, ale już odkurzone, wywietrzone, lampki zapalone i opowiem Wam coś na dobranoc, co sama od Kogoś usłyszałam.... posłuchajcie Szufludkowie, duszki szufladowe, goście schowani za milczeniem... posłuchajcie Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze. Jego ojciec dał mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w płot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś. Pierwszego dnia chłopiec wbił w płot 37 gwoździ. W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzień: odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w płot żadnego gwoździa. Poszedł więc do ojca i powiedział mu, że tego dnia nie wbił żadnego gwoździa. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwoźdź każdego dnia, kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim. Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe. Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział: - Synu, zachowałeś się dobrze, ale spójrz, ile w płocie jest dziur. Płot nigdy już nie będzie taki, jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś brzydkiego zostawiasz w nim ranę taką, jak te. Możesz wbić człowiekowi nóż, a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nieważne, ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie. Rana słowna boli tak samo, jak fizyczna. Przyjaciele są rzadkimi klejnotami, sprawiają, że nie upadasz i dodają Ci otuchy. Są gotowi Cię wysłuchać, kiedy tego potrzebujesz, wspierają Cię i otwierają przed tobą swoje serca... A Ty? Odpowiedz Link
aniouek1 smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jakoś tak 23.11.03, 00:56 smutno było Może dzisiaj będzie raźniej, weselej... dobrze by było by tak było Wczorajszej bajki nikt nie czytał, to dzisiaj bajki nie opowiem, za to herbatkę już zrobiłam i zostawiam w termosiku by czekała gorąca, może komuś milusią niespodziankę zrobię gorąca herbatką o tej porze? Odpowiedz Link
kendo Re: smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jako 23.11.03, 01:27 bajeczka z moralem,,,,, a,ja zas nie moge usnac,,,, wypilam juz herbatke,pszamalam batonika i jbluszko,a sen nieche przyjsc,,,, Odpowiedz Link
aniouek1 Kendo, bidulinko 23.11.03, 03:01 Twój sen gdzies na spacer wybył o tej porze? A to dopiero niecnota. Trzeba go będzie poszukać i przypomnieć gdzie jego mijesce o tym czasie. A baranek nie pomaga? Odpowiedz Link
rzulw Re: smutno mi było w sobotę, bo w Szuflandii jako 23.11.03, 02:23 Dobrywieczorek Zapach herbatki anioukowej tak po forum się niesie, że w rzulwim tempie, ale przybyłem za tym aromatem Przytargałem ze sobą herbatniki nawet, którymi się chętnie podzielę. Odpowiedz Link
aniouek1 Rzulwiku i Ty nie śpisz jeszcze? 23.11.03, 03:07 od Ciebie też sen poszedł sobie w siną dal? Częstuj się herbatką bardzo proszę, a herbatniczkiem ja - bardzo chętnie.. chrup_rum_chrum pychotka Muszę Was zostawić na czas jakiś...obowiązki mnie wzywają, a mnie z nimi kłócić się wprost nie wypada, nie potrafię, a nawet nie chcę bo je lubię Dla Wszystkich, którzy spać już idą dobranoc i snów pięknych Odpowiedz Link
rzulw Re: Rzulwiku i Ty nie śpisz jeszcze? 23.11.03, 03:23 pa pa dzieki za herbatkę i towarzystwo Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 23.11.03, 21:39 bo lubię choĆ właściwie nie wiem dlaczego jakoś szczególnie lubiĘ ten salonik. I kawkę zaparzyłam już... czujecie ten aromat? A może Ktoś ze szczyptĄ cynamonu ma ochotę smakowaĆ wieczorową porą kawkę w SALONIKU NOCNYCH MARKÓW? Odpowiedz Link
rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 23.11.03, 21:41 ja się zgłoszam tak sobie w rogu przycupnę... Odpowiedz Link
aniouek1 a dlaczego w rogu? 23.11.03, 21:47 wybierz miejsce wygodne w foteliku, na sofie, które chcesz. Pamiętasz? Obiecałeś niegdyś opowieści nić snuć w tym własnie saloniku, więc... może dziś? hihihi... przypomniała mi się - nie wiedzieć czemu - karczma "Rzym" z "Pana Twardowskiego" Odpowiedz Link
rzulw snuję więc 23.11.03, 22:04 to jak snuć, to snuc... może "się wezmę" i dokończę to ... ------ Coś warczy. Coraz głośniej i głośniej. Co raz bardziej upierdliwie. Śmalik otworzył z trudem oczy i zobaczył białą plamę. Zamkną szybko. „Boże, ja cały czas jestem w tej cholernej norze” – pomyślał i obiecał sobie, że się podniesie, ale ani razu nie spojrzy na ten brudny, odrapany sufit. - Aż się prosi o renowację, ale co ja będę komuś prezenty robił. Wystarczy, że przedpokój wytapetowałem i co ? Jakie podziękowanie ? Podwyżka czynszu. Przyszedł „Cieć” pierwszego i „zażądał” pięciu dych na poczet węgla do ogrzewania tej dziury. Śmalik zwlókł się z łóżka gadając do wytrzeszczającego na niego ślepia porcelanowego diabła tasmańskiego, który stał tam od czasu wizyty jakiegoś domokrążcy, chcącego sprzedać „nic”. Wlazł, kiedyś ów człek za głęboko mieszkania, bo zaspany jak zwykle Śmalik wziął go za znajomego i za szeroko otworzył drzwi zamiast oczu. Gwałtownie wyrzucony za kołnierz, przez oprzytomniałego nagle gospodarza nie był w stanie pozbierać wszystkich „cennych” towarów wysypanych przez wkurzonego Śmala. - A taki piękny sen miałem diabełku, śniło mi się, że mieszkam w chacie bez dachu i nie muszę się gapić na żaden sufit. Podszedł do lodówki. Staną przed nią i nie otwierając stwierdził, że pieprzy śniadanie. Za bardzo bolał go łeb i żołądek, czy cokolwiek to było, to w brzuchu. A z resztą przecież tam nic nie miało prawa być, poza lodem i worami hojnie rozdawanymi w sklepach do pakowania czegoś tam do żarcia. - Kurna, co tak warczy ?! - Zdał sobie sprawę, że to coś, co go obudziło dalej warczy.... - Dzwonek !! - prawie krzykną, uradowany, że w końcu sobie skojarzył ten cholerny warkot z urządzeniem służącym do informowania tych wewnątrz o przyjściu kogoś z zewnątrz. - Czego do jasnej ciasnej? - Sapał sunąc do drzwi. -------- czuję się za kontusz ucapiony Odpowiedz Link
aniouek1 i... co było za drzwiami? 23.11.03, 22:12 snuj Rzulwiku... snuj dalej... idzie Ci doskonale Odpowiedz Link
rzulw otwieram drzwi 23.11.03, 22:19 Z rozmachem otworzył drzwi. Już miał warknąć, opieprzyć intruza lecz zamilkł, a właściwie, to nie odezwał się w ogóle, gdy zobaczył kto stoi za drzwiami. - O w mordę - pomyślał i natychmiast oprzytomniał. Tyle czasu, tyle czasu na nią czekał, wierzył, że znów się pojawi. Nie potrafił zapomnieć. Co dzień myślał o niej, snuł plany, jakby kiedyś miał nadejść TEN dzień. No i nadszedł. Hukną drzwiami i guzik go obchodziło, że odskoczyła. Zresztą nie widział tego, przecież zatrzasną drzwi, a jasnowidzem nie był. Odwrócił się na pięcie i pomaszerował do kuchni. Zaparzył kawę, zaglądną do lodówki – nic, tylko lód i wory na żarcie. Zapomniał o kawie, nalał wody do kubka i poszedł do pokoju. Usiadł w fotelu i gapił się nie na ekran a na rękę, którą najpierw drzwi otworzył, a chwilę później z impetem zamkną. Nie, nie zamkną. Pierdolną... jebną nimi, mało z futryny nie wyleciały. Upił łyk wody z kubka i ten przeleciał przez pokój lądując w gąszczu paprotek, które niewiadomo kto, kiedy i po jakiego czorta tam postawił. Jak się tu wprowadził już tu były i Śmal cały czas miał ochotę je wywalić. Nie cierpiał ich tak samo jak odrapanego sufitu. Nie podlał ich ani razu, a te cholery rosły i rosły i wciąż były zielone. Jednak to jemu, właśnie jemu zawdzięczały życie. Od czasu do czasu kubki i inne naczynia z różnymi płynami lądowały w ich liściach, dostarczając życiodajnej cieczy. Dla tych roślin Śmalik był z całą pewnością, choć nieświadomie, dobrym ogrodnikiem. - dobrze, że się nie rozpieprzył, musiałbym wyciągać te gówniane skorupy z za tych pieprzonych donic. - stwierdził w myślach. Choć nigdy jeszcze tych gównianych skorup z za tych pieprzonych nie wyciągną. Bo nie zawszekończyły naczynia swój lot w całości i z cała pewnością za pieprzonymi donicami było ładnych parę kilogramów gównianych skorup. Poderwał się z fotela i celując w roślinki palcem, powiedział tonem tak stanowczym jakby nie dopuszczał do siebie myśli, że mogą odpyskować: - wylecicie stąd, zobaczycie, że wylecicie. Idąc do drzwi wejściowych zapytał mijanego diabła tasmańskiego: - i co się gapisz, też chcesz wylecieć ? Otworzył drzwi. Siedziała na walizce wpatrzona w podłogę tak jakby na tej cholernej glebie działy się arcyciekawe rzeczy, godne takiej właśnie uwagi. - witaj – powiedział – może wejdziesz ? Odpowiedz Link
aniouek1 przyjęła milusie zaproszenie? 23.11.03, 22:26 roślinki wyleciały czy może diabeł chciał wylecieć? Odpowiedz Link
rzulw wszystko wyjdzie w "praniu"... 23.11.03, 22:31 Wyskoczył z taryfy i dalej postanowił iść pieszo. Wysiadł, bo ten skubaniec „złotówa”, jeździł wcześniej w konduktach żałobnych chyba. „to bydle” – pomyślał. Dzień wcześniej, Śmalika jeden taki woził, jak turystę z Nowego Jorku. Aż go Śmal tak objechał, że za „wycieczkę miasto-znawczą” prawie nic nie zapłacił. Zatrzymał się na chwile i zapytał jakiegoś człowieka o godzinę. Zostało dziesięć minut. Za dziesięć minut miał JĄ poznać. szybkim krokiem ruszył dalej. W zasadzie nie był to chód, to był cwał. Od dziecka uwielbiał piesze wycieczki, więc pokonanie całej, tej cholernie długiej ulicy - normalnie byłoby przyjemnością. Ale nie dziś, nie teraz. W tej chwili żałował, że nie pojechał taryfą dalej, albo nie wsiadł do tramwaju. Ale na tramwaj musiałby poczekać, a czekać nie cierpiał. Nie cierpiał czekać na nic. Może za wyjątkiem czekania na wyniki Lotto. Siadał naprzeciw telewizora i czekał. Z długopisem w ręku czekał. Nie podglądał wytypowanych liczb, czekał. Udawał, że ich nie pamięta i czekał. Potem notował podawane przez jakąś lalę numerki i uroczyście przystępował do procesu uświadamiania sobie, jakim jest naiwniakiem. Ala ta przyjemność udawała mu się niezwykle rzadko. Często coś mu rozpieprzało całą przyjemność. Gdy mieszkał u „złej kobiety”, odnosił wrażenie, że wszyscy tylko czekają, kiedy usiądzie przed telewizorem z kuponem w ręku. Przodownikiem był brat „złej kobiety”, czyli jego szwagier. W momencie podawania liczb pojawiał się niewiadomo skąd i wsadzał ryjek w jego kupon ze słowami: - I co? Ile wygrałeś? Pokaż. Sam sobie się dziwił, że nie odsiaduje wyroku za morderstwo w afekcie. Więc nie zaczekał na tramwaj i teraz tego żałował, zwłaszcza, że dwa takie „zgrzytacze” już go minęły i gdyby poczekał, już by był na miejscu. Teraz zostało mu dziesięć pieprzonych minut, sześćset cholernie krótkich sekund do przyjazdu autobusu, na którego przyjazd tak się śpieszył, a który przywiezie z cholernego końca Polski JĄ. Już wiedział, że nie zdąży, a spóźniać się nie cierpiał, tak jak paprotek i sufitu… i czekania. Oczywiście za wyjątkiem czekania na wyniki Lotto. Od dzieciństwa lubił piesze wycieczki, ale i od dzieciństwa wszędzie się spóźniał. Gdy rodzinka miała się zapakować do tej przeklętej skrzynki nazwanej przez jego twórców i użytkowników „samochodem” i znaleźć się w jakimś miejscu, nawet nie bardzo odległym np. o dziewiątej, to do tego pudła wsiadali o jedenastej. - samochód – zaśmiał się w duchu – dziwna nazwa dla skorupy, którą ciągle trzeba było pchać. Odpowiedniejsza była by nazwa „samopchacz” „. I tu miał rację. Skorupa rodzinna, którą dysponowali, ku uciesze gawiedzi stojącej na przystankach, chodnikach i siedzącej w innych „samopchaczach”, często musiała być przez nich „alarmowo” usuwana z jezdni, aby nie blokować ruchu innych skorup. A ze słów tatusia, wynikało, że gdyby nie mieszkał w innym mieście, to by im pokazał – tym konstruktorom. Śmalik był zawsze ciekaw, jak jego ojciec, lekkoatleta - „dwa na dwa”, im pokazuje. Ale jak podrósł i sam- pchał już pojazdy, zaczął się domyślać jak mogłoby to wyglądać. I z chęcią, ramie w ramie z ojcem, pomógłby tłumaczyć i pokazywać. Więc nie zaczekał na ten tramwaj i leciał na złamanie karku, ulicą pełną żółwi blokujących SPECJALNIE przejście. Mijał tą ławicę leniwców i ślimaków z cyrkową zręcznością, aby jak najszybciej być na dworcu i witać nieznajomą o bardzo przyjemnym głosie, z czego nagle zdał sobie sprawę Śmal. Zziajany jak pies wpadł na stanowisko przyjazdu autobusu i … i znów go zalała krew. Spóźniony! Autobus się spóźni. Dwadzieścia minut. Odpowiedz Link
aniouek1 ..... może to nie tak znów źle... 20 minut... 23.11.03, 22:39 starczyć może by się odziajał i dostroił do spotkania Odpowiedz Link
rzulw ... 23.11.03, 22:40 Przyjechał wreszcie, długi pieprzony, nowoczesny autobus, z którego natychmiast wysypała się „trzoda”. - O w mordę. Jak ja ją z tego tłumu wyłowię? – Widział, co prawda zdjęcie, na którym była koleżanką, ale ciągle mu się myliły i nie wiedział, która z nich jest tą, która właśnie przyjechała. Poza tym nawet jak by je odróżniał, to zdjęcie mogło być z przed wieku i mogła wyglądać całkiem inaczej. - Może ta? – zgadywał – Nie, ta stara dupa jest i głos nie pasuje do skorupy. – Ale jednak zapatrzył się na tą kobietę o blond włosach, która traktowała swoją walizkę wypchaną z całą pewnością całą masą niezbędnych rzeczy, takich jak pięć par butów, lokówka i cholera wie co jeszcze jak żywą istotę. Głośno do niej przemawiała, przekonując ją, że jest już dużym bagażem i że chyba sama do kurwy nędzy powinna zasuwać. Usłyszał swoje imię, z trudem oderwał wzrok od właścicielki głupiej i niedołężnej walizki. Natychmiast zapomniał o problemach podróżnej. Zamurowało go. Stała przed nim ONA! W sekundzie ją rozpoznał, no i ten ciepły, łagodny głos. Troszkę niższa od niego, śliczna, i ciut oszołomiona długą podróżą blondynka. Momentalnie mu się spodobała, wystarczyło jedno spojrzenie. Stał jak pajac, bez ruchu, wpatrzony w nią, a jedyną rzeczą, jaka mu przychodziła do głowy, to pytanie o to, czy Szwedzi wręczyli już Nobla matce naturze, za dzieło, jakie stworzyła, a jemu przyszło teraz oglądać. A jeśli jakiś dureń nie zgłosił jej do nagrody, to gdzie się można poskarżyć. Więc stał jak ten pajac, ona była śliczna, a on ani „beee”, ani „ meee”. Jak oszołom wioskowy, dobrze że nie zaczął „eee-kać”, albo „yyy-kać”. Powtórzyła jego imię i zapytała: - Nie poznajesz mnie? To ja, Literka Zdał sobie sprawę, że ona też widzi go pierwszy raz. W zasadzie drugi, ale w Internecie się nie liczy – choć dzięki temu go rozpoznała. „-fajnie, poznam Cię po uchu. Ustaw się przodem żebym mogła Cię zobaczyć „normalnie” – przypomniał sobie cyrk, jakim był jego „występ” przed kamerą i ubaw, jaki urządził w jednej takiej „Internet kafe”, w której były kamery. Śmieszyło go to, jak urywek komedii z Jasiem Fasolą albo z Pazurą. Cała klientela trzymała się za brzuchy, gdy latał od kamy do kamy, żeby się „pokazać”. Na samo wspomnienie miał ochotę parsknąć śmiechem. Więc przyjechała i rozpoznała go. Jechała tu przez ileś tam pieprzonych kilometrów, pełna niepokoju i obaw, zastanawiając się pewnie, z jakim burakiem przyjdzie jej spędzać dzień w tym mieście, a on stał jak ten słup soli. W końcu się obudził… ockną się. - Cześć, tak to ja, a Ty jesteś Literka – bardziej stwierdził niż zapytał. I co miał zrobić? Rzucić się na nią? Objąć? Pocałować? Może do góry podrzucić? Przecież widzą się pierwszy raz w życiu a poza tym nie umawiali się na randkę, nie pisali do siebie za pośrednictwem biura matrymonialnego, a on nie szukał przygód, unikał ich wręcz jak ognia. Literka też przyjechała w bardzo konkretnej sprawie. Schylił się po jej torbę i trzeźwo, rezolutnie i stanowczo, jak na prawdziwego mężczyznę przystało, wypalił: - No to chodźmy. Odpowiedz Link
aniouek1 i...ruszyli razem do... 23.11.03, 22:47 najpierw pewno do wyjścia, a potem... ? Odpowiedz Link
rzulw ... 23.11.03, 22:53 Czekając na zagotowanie się wody myślał o tym, że kawa MUSI być z pianką. Taką lubi, ona taką lubi. Jemu było „wurszt” czy z pianką, czy bez. Dla niego mogła być nawet z „kożuchem”, byleby była słodka. Lubił słodkie, tak jak kiedyś nie lubił spóźniania i czegoś tam jeszcze. Ale jej kawa musi być z pianką, inaczej nie wypije. Zalał w końcu oba kubki wrzątkiem, bo i sobie zrobił nową kawę i ruszył z nimi do pokoju. Siedziała w fotelu, przy stoliku, na którym stał wazon z ogromnym bukietem kwiatów. Całe pomieszczenie było ukwiecone jak ogród botaniczny i wszystkie wolne miejsca zajęte były przeróżnymi doniczkami. - Donice, doniczki, wiszące stojące, a rośliny w nich pachnące, kwitnące… a za oknem słońce… - pomyślał Śmalik wchodząc do pokoju, ale patrząc na nią, zawahał się – nie, nie za oknem, w fotelu. W fotelu słońce. – dokończył. Od pewnego czasu jakoś tak sobie układał w głowie wierszyki i wierzył, że kiedyś zapisze to wszystko, co mu się roiło w głowie. - O ! Widze, że polubiłeś rośliny – bardziej spytała niż stwierdziła. I troszkę zmieszana zajęła się kawą. Postawił kawę na blacie i usiadł po drugiej stronie stolika, pomieszał kawę, choć zapomniał ją osłodzić, rozglądnął się po pokoju tak, jak by się chciał upewnić czy wszystko jest na swoim miejscu. Czy przypadkiem żaden śmieć, okruszek jakiś gdzieś się nie pojawił. Po długiej, bardzo długiej chwili, wychylając się zza wazonu, tak by móc spojrzeć jej w oczy, odparł: - Bardzo miło, że JESTEŚ, ale Czy coś się Tobie nie pomyliło? Na przykład miasto? – odpowiedział Śmalik. – A kwiaty lubię, zawsze lubiłem kwiaty, tylko o tym nie wiedziałem Literko. --- kurde.peel Odpowiedz Link
aniouek1 dożyj jutra i... 23.11.03, 23:03 żyj jak najdłużej i jak najlepiej, najradośniej, najpiękniej, najmądrzej... itd. itp. naj- Ja poczekam na c.d.n. Odpowiedz Link
rzulw ciąg dalszy .... 24.11.03, 23:25 Wreszcie dojechali. Koszmarna podróż w nieznane zakończyła się. Jeździli w tym molochu ponad godzinę, w końcu szukana ulica łaskawie objawiła się i znaleźli się u celu. Zaparkowali auto i wyskoczyli wreszcie z tej blaszanej puszki. Nie był to „samopchacz”, lecz nowoczesny, obszerny i wygodny pojazd. Lecz po paru godzinach uwięzienia w nim przestał budzić sympatię Śmala i pozostałych podróżujących. Oczywiście oprócz kierowcy, dla którego autko było kochane. Ale nawet kierujący był zadowolony, że może wreszcie rozprostować kości. Ot i jest w miejscu, które przez jakiś czas będzie jego domem. Na własne życzenie zostawił w swoim rodzinnym mieście wszystko, co miał. Oczywiście klamory przywiózł ze sobą – te najpotrzebniejsze. Resztę jego „dobytku” zostawił u przyjaciela. Właśnie u tego, z którym tu przyjechał. Zostali powitani w drzwiach, przez orszak składający się z dwóch osób. Podpitego już Dexa i Akiwy, która również sprawiała wrażenie „lekko oszołomionej” i to wcale nie z powodu ich przyjazdu. Po wylewnym i serdecznym powitaniu, wypiciu ileś tam kaw i herbat i innych trunków, zmęczeni goście wraz z gospodarzami ułożyłi się do snu w pozycjach różnych. Dex, uznając zapewne, iż rano nie będzie dla niego miejsca na swobodne ubranie się, przezornie się nie rozebrał. Nawet wziął pod uwagę fakt, że obuwia przybyło, więc swoje wojskowe buciory „trzeźwo” pozostawił na nogach. Pewnie zdawał sobie sprawę, że na drugi dzień ktoś mógłby pomylić swoje buty z jego „ojami” i pójść w nich np. na spacer. Pełny obaw i niepokoju, Śmalik zasnął na rozkładanym łóżku z nadzieją, że gdy się przebudzi i otworzy oczy, ujrzy nad sobą znajomą, odrapaną i brudną plamę, będącą dobrze mu znanym sufitem. Odpowiedz Link
aniouek1 ...a świtem zobaczył... 25.11.03, 00:43 Rzulwiku, co było świtem? Snuj dalej...proszę, snuj dalej... uwielbiam nocne opowieści... Odpowiedz Link
aniouek1 może Ktos płatków szemrzących życzy sobie? 24.11.03, 00:01 to prawdziwa zaraza, chrupię płatki szemrzące i przestać nie mogę hihihi Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 24.11.03, 22:58 ja tak tylko dziś na jednej nodze i z doskoku, ale, otwieram SALONIK bo nocka już gleboka a w nim jakoś przytulnie nockami. Rzulwik od wczoraj snuje nocną opowieść... słuchajcie sami jak snuje... może i dzisiaj będzie c.d. swojej opowieści snuł? Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 26.11.03, 01:06 zgodnie z tradycją Szuflandii... zapalam lampeczki gościnne... magiczny stoliczek ustawiam... kawka i herbatka w termosikach czeka... może Ktoś zechce przysiąść... poczytać przez Rzulwika snutych opowieści... zadumać się...przez chwilke, dwie, a może trzy i więcej? A może sam w zanadrzu swoim ma swoje własne nocne opowieści? Cichutko przysiąde i posłucham... Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 26.11.03, 21:47 bo już noc i noc też może potrzebować herbaty, kawy, blasku świec, wiec... jest herbatka, kawka i płomień świecy pali się rzucając swoje migotki po zakamarkach saloniku... A może Ktoś zajrzy by z nocą zatrzymać się wspomnieniami nad mijającym dniem, by pomarzyć o snach, o kolejnym dobrym dniu...by napić się kawy z nocą? Odpowiedz Link
aniouek1 można, można, można i z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 21:58 a do przegryzienia jest też coś smacznego. Zobacz na Rzulwikowe "snucie" od 23.11.2003 22:04. Mnie smakuję, a czy Tobie też będzie... tego nie wiem Odpowiedz Link
kasikk z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 22:03 poproszę ) a rzulwika podglądałam, jak snuje i tez mi sie podobało ) Odpowiedz Link
kendo Re: z miodkiem i z cytrynką 26.11.03, 22:36 herbatusi chlipne jeszcze i do nana pojde,,,, a, pierniczki Wam zostawiam pieczone przez moja Siostre,,,, tak mi sie dobrze spalo dzisiejszej/wczorajszej nocy, poszlam wczesniej do nana i wczesniej usnelam miejcie sobie milutko w swoich kacikach snijcie piekne sny.... klaniam sie i cichutko sie oddalam,,,PA;.. Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 29.11.03, 00:40 och...chyba najwyższa pora, bo jeszcze kilka godzinek i będzie świt... Odpowiedz Link
kendo Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 29.11.03, 01:36 i na koncu wreszcie i tu przywedrowalam, ale juz bez sil i ducha.... oczko znow zaczyna piec, ale poloze sie i wezme kompres = rum-ijanek to do rana na pewno pomoze .... Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 30.11.03, 00:16 ..i juz jest otwarty Magiczny stoliczek przygotowany, kawka gotowa a nawet ciasteczka "wróżące" czekają na smakowanie Proszę bardzo... O! jeszcze tylko świece zapalę by migotki z migoczących płomyków malowały na ścianach desenie...już! Odpowiedz Link
aniouek1 ech...świece wypalone do połowy..Rzulwikowa kawa 30.11.03, 01:56 wystygła... Jego najwyraźniej też Jędrzej porwał gdzieś i trzyma swoimi wróżami jak Wszystkich Szufludków w dzisiejszą, magiczną noc Zostawiam wróżebne kruchutkie ciasteczka i kawkę w termosie, herbatkę też.. wychodzę cichutko...powrócę tu... w kolejną jesienna noc Odpowiedz Link
kasikk no i nikogo... 30.11.03, 22:20 nie ma ( a anioueczek tak obiecywał, że się pojawi ) sama się po szufladzie włóczę, do tego wątku, zajrzę, do tamtego... a tu puściutko wszyscy albo już z barankiem Kendo się zaprzyjaźnili i nana poszli, albo życzą Andrzejom najlepszego ) Odpowiedz Link
aniouek1 jak nikogo? a ja? 30.11.03, 22:37 Jestem jak zwykle wieczorkiem jestem i... magiczny stoliczek jest i wszystko na swoim miejscu Odpowiedz Link
kendo Re: a piernik tez jest ??????????????? 30.11.03, 22:44 to sie dosiadam i winko tak do poduni przynioslam ale pychotki,,,,,, Odpowiedz Link
kasikk jest :)) 30.11.03, 22:47 a winko to raczej mnie rozśpiewa, a ja fałszuję, więc cała szuflada na równe nogi stanie i spać nie będzie mogła przez całą nockę ) Odpowiedz Link
kasikk hihihi 30.11.03, 23:03 no i wystraszyłam towarzystwo sama pić nie będę - idę spać, baranek czeka ) Odpowiedz Link
kasikk a z barankiem 30.11.03, 23:19 bo mam jednego takiego baranka-blondyna i przytulam się na zasypianie zawsze to milej przytulić się do runa i usnąć Odpowiedz Link
aniouek1 hihihi ;) 30.11.03, 23:06 to by dopiero było fajnie... cała Szuflandia, caluśką nockę... hihihi Pij winko i śpiewaj, falszuj ile tylko fantazji i mocy hihihi )))))) Odpowiedz Link
kendo Re: hihihi ;) 30.11.03, 23:09 wszedzie dzis popijaja sobie ludziki winko, ja juz po kilku lampeczkach, ale jeszcze nie spiewam hi,hi, Odpowiedz Link
aniouek1 to może jeszcze lampeczkę? 30.11.03, 23:12 ...wypij tez za mnie, bo ja dzisiaj nie moge, ani kropeleczki Odpowiedz Link
rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:21 a ja już chciałem z przytupem i spiewem na ustach wskoczyć do Szuflady.... ale ciiiiiii..... Bo ja też z piernikowo-winnej imprezy ... na "kobitce" Odpowiedz Link
rzulw Re: to wskakuj z przytupem ;) 30.11.03, 23:25 łup! tup! hopsa sa! Góóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóraluuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu czyyyyyyyyy Ciiiiiiii nieeeeee żaaaal ? oj dana dana Odpowiedz Link
aniouek1 hihihi :)))))))))))))) 30.11.03, 23:31 łupu! tupu! hopsa! sa! oj da dana! lalala! i góralik też w szufladzie zmieści się hihihi )))) Jeszcze go tu nie było. Dobrze Rzulwiku, żeś i jemu drogę do Szuflandii pokazał Odpowiedz Link
kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:22 oj,pospiewam,pospiewam,,,, ale zebysie wiedzialy z kim ja to sie tak bawie to byscie tez chcialy, hi,hi, Odpowiedz Link
kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:24 i Ty tez z pierniczkami ???? chodzisz chyba zamna hi,hi, Odpowiedz Link
rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:28 no z kim, z kim ??? Ja nie będę zazdraszczać Odpowiedz Link
kendo Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:30 ten co obgryzal paznokcie ???? i dlatego poszles sobie ???? Odpowiedz Link
rzulw Re: Wy w duecie, a ja w tle 30.11.03, 23:38 nieeee. paznokcie obgryzała Betty... A zazdraszczać nie będę, bo to tak wygladało(słuchało-czytało) jak by to dziewczyny(kobiety) miały paść z wrażenia. Więc ja nie będę zazdrościć Odpowiedz Link
kendo Re: właśnie!! ,,,cicho Kasikku 30.11.03, 23:31 bo sie Rzulwika moze na mnie obrazic,,,, Odpowiedz Link
aniouek1 to nie Ty miałaś Kendo przyznawać się 30.11.03, 23:37 kto tam był? Ja z Wami kołomyi dostaję na trzeźwo hihihi Odpowiedz Link
aniouek1 o ni! miałaś śpiewać 30.11.03, 23:39 nie milczeć... a może znów mi się coś pokreciło czy może ja właśnie coś kręcę? Odpowiedz Link
kendo Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:40 bylam tylko,,,, do niczego sie nie przyznalam.....hi,hi, Odpowiedz Link
rzulw Re: no dobra ja jako obserwator 30.11.03, 23:43 Ha ! czyli na Kobiecie ! mówiłem, że nie będę zazdraszczać Czy to Ty wyjadłaś orzeszki ? Bo coś za szybko "wyszły"... a frekfencja (jawna) mała była hi hi Odpowiedz Link
aniouek1 hihihi :) wygadali się! 30.11.03, 23:47 razem byli, razem się bawili i razem wrócili do Szuflandii... cuuuudnie )))) Odpowiedz Link
kendo Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:44 mi sie jeszcze nie kreci,,,,, i wypila bym jeszcze jedna lapeczke czerwonego.... Odpowiedz Link
rzulw Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:45 ...dla odmiany )))) proszę bardzo ....ziuuuuu , ktoś jeszcze życzy ? Odpowiedz Link
rzulw Re: ło matko....ale kręcioł... 30.11.03, 23:48 tak po cichu powiem, że i ja "przypadkiem" butelczynę "skręciłem" z impry.... ale pierniki wyszły wszystkie. Odpowiedz Link
aniouek1 to ja Wam też coś powiem.... 30.11.03, 23:52 tu...w saloniku też jest zakamuflowana na taką godzinkę jak ta... butelusia z rozmowną zawartością, więc... szukajcie... kto szuka znajduje Odpowiedz Link
rzulw Re: tak! 30.11.03, 23:52 nie ma to jak lemooniada tak babcia moja powiada proszę, specjalnie na ta okazję "skręciłem" butelkę - właśnie lemoniady Odpowiedz Link
aniouek1 dziękuję za skręcenie lemoniadki 30.11.03, 23:55 pychotka... mniammniammniam... cytruskowa i pachnie landrynkowo Odpowiedz Link
kendo Re: tak! 30.11.03, 23:56 no ,na ocholniecie moze byc juz ta lemoniada,,,,, a to buteleczke chyba poszukam gdzies schowana w szfce,,,, Odpowiedz Link
rzulw Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 00:17 przeciez też miałem przez "chwilkę" taki ogon.... a wdedektywa sieciowego się nie bawię jestem nim Odpowiedz Link
kendo Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 00:32 Eeeeeeeeeee,co Ty Rzulwiku opowiadasz ????? Odpowiedz Link
mala20033 Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 01:15 Spicie?????????????????????????????Mala Odpowiedz Link
rzulw Re: NO tak,,,dedektyw 01.12.03, 01:24 Cześć Mała Jeszcze nie, ale już zamykam geszeft i zarozki wskocze pod kołderkę Odpowiedz Link
kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 03.12.03, 22:18 ale... czy to już noc?? w każdym razie zostało otwarte i może ktoś zechce sie dołączyć ) Odpowiedz Link
rzulw Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 04.12.03, 00:39 to ja sobie usiąde na chwilkę Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 05.12.03, 16:14 i to już, bo... bardzo chcę by już była ta wyjątkowa w całym roku noc, a że za oknem już jest zmierzch, to znaczy prawie wieczór jest, a jak wieczór, to i noc - prawda? Takie różne rzeczy słyszę o św. Mikołaju, że już nie mogę się doczekać na kolejne Jego imieninowe święto, bo On jest naprawdę wyjątkowy. Sami powiedzcie czy tak nie jest. Tak zwyczajnie, solenizanci w takim dniu otrzymują prezenty, a On je przy swoim święcie - Ludkom rozdaje. Dziwny z Niego Ktoś! Wiecie co? Ktoś próbował mnie przekonać, że nie ma św. Mikołaja. Wyobrażacie sobie coś takiego? Przecież to kompletna bzdura. Jak to nie ma św. Mikołaja? Ja wierzę w św. Mikołaja, a nawet wiem, że św. Mikołaj był, jest i będzie, i to wcale nie jest żadna bajka, ale historyczny fakt. Są na to nawet bardzo konkretne dowody, pomijając zupełnie nawet to, że co roku o tej porze, daje mi o sobie znać czymś konkretnie namacalnym, co dowodzi, że i nienamacalne, a mimo to konkretne też jest Pamiętam kilka przezentów, które w dniu imienin św. Mikołaja dostałam, choć naprawdę mam znacznie więcej niż kilka lat, ale to może dlatego właśnie, że mam znacznie więcej lat niż kilka, i pamięć już nie ta co kilka lat wstecz? Pamiętam lakę, której dałam na imię Kasia. Miała czarne włosy splecione w dwa warkocze zawiązane na końcach czerwonymi kokardkami. Ubrana była w czerwoną sukienkę i biały fartuszek. Umiała płakać, ale co było w tym płakaniu dziwne to to, że aby płakała trzeba ją było po łożyć na kolanie i dać klapsa w pupe. Zaczynała płakać nie gdy dostała w pupe tylko kiedy się ją już przestało klapsać a zaczęło pocieszać przytulaniem. Taka jakaś dziwna była, ale bardzo ją lubiłam. Dostałam ją w prezencie w dniu imienin św. Mikołaja. Pamiętam, że czekałam na niego do późnej nocy z nosem przy szybie. W końcu zanęłam, a gdy się obudziłam to koło mnie była Kasia i miała przyczepiony do ręki worek ze słodyczami, kredkami, plasteliną i takimi skarpetkami białymi z falbanką jakie wcześniej widziałam u mojej kuzynki i bardzo mi się podobały. Najbardziej co mnie wówczas zdziwiło to to, że ja przecież czekałam na Mikołaja z nosem przy szybie, a obudziłam się w łóżeczku obok tych prezentów i nic a nic nie pamiętałam jak do tego łóżeczka trafiłam. Myślałam że to Mikołaj mnie przeniósł, a że do tej pory nie udało mi się ustalić nic innego, to chyba dobrze wówczas myślałam. A Wy co o tym myślicie? Czy Mikołaj mógł mnie wziąść na ręce i przenieść do łóżeczka? Ciekawe co wcześniej włożył do tego łóżeczka: mnie czy Kasię z tym woreczkiem? Później już, gdy byłam większa, to zazwyczaj w tym dniu dostawałam różne książeczki i mam całą kolekcję różnych książek z Jego autografem. Ciekawe jest to, że co parę lat jakby się mu tylko trochę zmienia charakter pisma, ale może to już tak jest, że z wiekiem wszystko się zmienia, a więc charakter pisma też? Bardzo jestem ciekawa czym mi dzisiejszej nocy Mikołaj o sobie przypomni? Ludkowie, czy Ktoś z Was w tą noc będzie czekał na Mikołaja jak ja? A może Ktoś z Was opowie coś ze swoich wspomnień związanych z tym imieninowym świętem św. Mikołaja? Może dzisiaj, w tą wyjątkową w roku noc, właśnie taka opowieść się tu będzie snuć? Odpowiedz Link
kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 05.12.03, 18:49 Aniueczku, urocza opowiastka ) Ja myślę, że wziął was obie - i Ciebie i Kasię - na raz. Przecież Mikołaj jest duuuży i na pewno silny. W końcu nosi co roku te wszystkie prezenty. Ja mam inne wspomnienie, które teraz śmieszy mnie baaardzo, ale wtedy wcale mnie nie śmieszyło. Wręcz przeciwnie. Chyba byłam niesformym dzieckiem, bo przyszedł do mnie Mikołaj z rózgą. Miałam wtedy może cztery lata, ale jak dziś pamiętam moje przerażenie. Ciekawe, że moja mama twierdzi, że byłam grzecznym dzieckiem ) hihihi... A poza tym mam piękne zdjęcie u Świętego Mikołaja na kolanach, co jest bardzo namacalnym dowodem na istnienie tegoż!! A zabawka... Dostałam Misia - białego, pluszowego, ślicznego Misia, z którym bardzo długo nie potrafiłam się rozstać. Ach... To były cudowne czasy... I szkoda, że to se ne wrati... Odpowiedz Link
aniouek1 chyba Wszyscy z noskami przy szybach 06.12.03, 01:10 albo z główkami pod podusiami, i dlatego tu tak pusto i cicho w tą noc pełną dziwów Może i ja przykleję nos do szyby albo włoże głowe pod podusię? Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 06.12.03, 23:54 może w tą noc Ktoś tu zajrzy i garść dobrych słów zostawi? A może opowiecie o jakiejś wyjątkowej swojej radości w tym chylącym się już ku przeszłości dniu imienin św. Mikołaja? Odpowiedz Link
kasikk Otwieram :)) 10.12.03, 22:24 Podusia "miętka" pod plecami, żeby było wygodniej, herbatka pysznościowa obok... i książka, albo ktoś miły do rozmowy... ) Odpowiedz Link
aniouek1 Kasikk........cudna jesteś :) 10.12.03, 22:30 ale mi zrobiłaś milusią niespodziankę. Przysiądę na troszku... muszę choć na ociupinkę i choć na głebokość filiżanki Odpowiedz Link
kasikk cudna 10.12.03, 22:34 to jest Szuflada) siadaj ) miło mi będzie, tym bardziej, że ja też dopiero co przysiadłam Odpowiedz Link
aniouek1 tak, cudna ale i pełna zakamarów różnych... 10.12.03, 23:16 Przysiadłam, spojrzałam lekko w bok i... minęło czasu, ze hohoho, a Ty tu siedziałaś samiutenka <wstydnomi>. Przepraszam i w załączeniu na dosmaczenie przepraszania, proszę - częstuj się orzeszkami w miodzie. Mnie smakują, wiem, że nie tylko mnie, więc może i Tobie? Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 12.12.03, 23:34 zapalam świece, zaparzam herbatę, kawę... może Ktoś zajrzy w tą noc i dobre słowo zostawi, albo baśń, a może zanuci kołysankę? Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 00:17 bo noc już i czas najwyższy blaskiem świec wskazać przytulne miejsce wędrowcom, herbatkę prazygotować, a dzisiaj jeszcze i orzeszki z miodem Może Ktoś zajrzy, przysiądzie na chwilkę, a może bajkowy sen namaluje słowami? Odpowiedz Link
marucha1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 09:25 Zwabiony jak cma do blasku swiec przybywam.Siadam na drewnianej lawie.Spogladam w okno.To najpiekniejsze miejsce na swiecie.Takie dobre i takie cieple.Dwa drzewa orzechowe pod ktorymi zbieram orzechy.Te same orzechy ktore tak cudnie smakuja z miodem.Podane kochana dlonia ktora mimo,ze tak mala caly swiat przyslania i gladzi caly nagromadzony bol.Mozemy pojsc na spacer po zasypanych sniegiem wzgorzach.Najlepiej przy blasku ksiezyca ktory wyczarowuje swoim swiatlem cudowne,fantastyczne cienie na drzewach pobliskiego lasu.Jest mroz.Snieg skrzypi pod naszymi krokami i skrzy sie miliardem gwiazd z ktorych kazda jednym jest marzeniem.Marzeniem o szczesciu,radosci,usmiechu.Czasem marzeniem o bliskosci dloni o odleglosci nie wiekszej niz wyciagniete ramiona.Gdy dojdziemy na szczyt wzgorza zobaczymy pod nami swiatelka w oknach domow,dymy z kominow.Byc moze uslyszymy tez slowa koledy? Jestesmy na dachu swiata.Tu wszystko moze sie zdarzyc.To najpiekniejsze miejsce na ziemi.To moj dom.Dziekuje Anioueczku za herbatke.Musze juz dalej.Gdy zapalisz nastepna swiece byc moze pojdziemy znow na spacer? Odpowiedz Link
aniouek1 Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:20 Marucho... piękna niespodzianka. Dziękuję że zajrzałeś do SALONIKU, że opowieść snułeś piękną i ten spacer jakiś taki ...bajkowo cudny... Niech się spełnią Twoje marzenia, bo ...prawdziwie piękne są i godne spełnienia... Odpowiedz Link
aniouek1 Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:12 jak prawie każdej nocy... zapalam świece i w kominku już się ogień pali... Czujecie ciepło? A do tego aromat herbaty z imbirem i pierniczki Kendo. Może, Ktoś zajrzy w tą ciemną, chłodną noc? Może się nawet rozmarzy, może opowieść snuć będzie ...przy kominku? Odpowiedz Link
kasikk Re: Otwieram SALON NOCNYCH MARKOW... 14.12.03, 22:15 snuć nie będę, ale przy kominku chetnie przysiądę i popatrzę na ogień ) mam herbatkę rumiankową z miodem i cytryną - to chyba dla Mrouh będzie dobra ) Odpowiedz Link
aniouek1 dla Mrouh też z pewnością wskazana dzisiaj taka ;) 14.12.03, 22:25 lubisz wpatrywać się w taki ogień? Ja pamiętam... kiedyś, mroźną, śnieżną zimą... tak właśnie przy kominku, w gronie znajomych miałam okazję pobyć... i gdy to teraz wspominam, to pamiętam głównie taki moment, gdy wszyscy jakby w dmuchający wiatr za oknem byli zasłuchani i w trzaskające drewno na kominu... zapatrzeni, zatopieni w blasku ognia... Odpowiedz Link
kasikk :)) 14.12.03, 22:33 ogień jest hipnotyzujący ) uwielbiam kominki, ognisko... jest niesamowite - piekne i straszne za razem, chyba jak morze podczas sztormu Odpowiedz Link
aniouek1 nigdy nie widziałam morza podczas sztormu.... 14.12.03, 22:43 myśle, jednak, że to musi być groźne, przerażające i uświadamiające człowiekowi jakim żywiołem jest równocześnie wiatr i woda... Ja...lubię wiatr... i jego jakoś się nie boję tak jak wzburzonego morza, gwałtownych fal... choć lubię wodę w wannie, lubię też w górskich potokach z brzegu jej się przyglądać, lub z flisackiej tratwy, lubię także wodę w deszczu gdy tak spokojnie i szemrząco pada i lubię w taki deszcz na spacer wyjść w przydużej pelerynie, lubię wodę w herbacie, kawie i kompocie... nie lubię w podawanych ustnie i pisemnie informacjach Odpowiedz Link
kasikk hihihi 14.12.03, 23:04 moge się podpisać, jeśli chodzi o nielubienie i lubienie wody ) Odpowiedz Link
aniouek1 cieszę się, że w tym także :) 14.12.03, 23:08 sentymentalne wspomnienia... wigilijne też mamy jakby podobne Odpowiedz Link
kasikk :)) 14.12.03, 23:14 to miłe ) trochę podobne jesteśmy, a przynajmniej w lubieniu podobych rzeczy ) Odpowiedz Link
kendo Re: nigdy nie widziałam morza podczas sztormu.... 14.12.03, 23:42 Ha,to niemasz co zalowac Anioueczku, chociaz stojac na brzegu/plazy i obserwujac to zjawisko bardzo podniecajace groze i strach, to nie jest jeszcze takie grozne, inaczej jest jak sie plynie naprzyklad promem lub katamarana. ja plynelam z kraju do Szwecji katamarana jednego lata w Swinoujsciu piekna pogoda nas pozegnala, wjechalam samochodem na katamarane,poszlismy zajac stolik i siedzac podziwiamy fale lekko bijace o plozy(tak bym to nazwala) w pewnej chwili fale coraz bardziej wieksze i gwaltowniej zaczynaly uderzac o plozy brrrrrrrrrr,zaczely spadac szklanki w barze z polek,kosz znalazl sie na drugim koncu sali,,, sztorm zaskoczyl nas przy wyspie Rygen..... cos niesamowitego, wszystko spadalo z baru na podloge, ludzie ze strachem na twarzy kurczowo trzymali sie stolikow przy ktorych siedzieli, to najszybszy rejs tylko czterogodzinny wiec kabin niema i spedza sie podroz przy stoliku. Fale byly tak wysokie,ze myslalam ,ze nas przewroca, obmywaly cala katamarane az po "dach" a ludziska mniej wytrzymali na sytuacje stresow zaczeli zwracac,krzyczec, powstala mala panika,najgorzej mniejsze dziec,,,,, kapitan ucisza przez glosniki, ale co to daje,jak do ludzi niedociera nic ,tylko strach w oczach i niepewnosc czy doplyniemy do celu. Jakos doplynelismy z opacznoscia Boga,,,, Slubny przyjechal do Ystad i czekal na nas, choc ja jechalam wlasnym samochodem i niepotrzebowalam transportu do domu. Oznajmil pozniej,ze jak wyplynelismy ze Swinoujscie to wstrzymali wypuszaczanie promow ,rowniez Szwedzi zrobili to samo, dzwonil na terminal,dowiadywal sie czy my jestesmy w drodze, niewytrzymal nerwowo sam,i przybyl do Ystad i czekan w napieciu na nas.... przyzeklam sobie ,ze wiecej nie wsiade na katamaran i dotej pory jeszcze tego nie zrobilam a minelo juz cztery lata, katamaran rowniez wycofali z dlugich rejsow, plywa chyba do Danii,,,, Odpowiedz Link
kendo Re: zima w pelni,kominek zaprasza cieplem 24.01.04, 22:47 przysiadlam sobie cichutko i czekam moze sie ktos zjawi,,,,, Odpowiedz Link