03.10.03, 22:34
Oto Twoja własna PRZEGRÓDKA LISTOWA Z CYFROWYM ZAMKIEM BŁYSKAWICZNYM NR 45
na TWOJE listy do świata, wszystkich, bezadresowe, a nawet - takie wyjątkowe -
do samej siebie...wink

W tej PRZEGRÓDCE układaj - według własnego uznania - swoje zachwycenia,
zauroczenia ale i rozczarowania, których życie nie skąpi nikomu, a wiec
i Twoim bywają zapewne udziałem.

Dziel się z nami radościami, będą rosły. Dziel się także smuteczkami...
może zmaleć zechcą?
Obserwuj wątek
    • altu . 03.10.03, 22:39
      To jeszcze raz Witam wszystkich serdecznie!
      I witam całą Szufladę...
      Cieszę się ze skrytki i przegródki...
      Z góry uprzedzam, że mogę nie pojawiać się codziennie, bo możliwości mam
      niewielkie i dostępowość do Szuflady może być ograniczona. Jednak obiecuję, że
      pisać będę, a co najwyżej z opóźnieniem wysyłać...
      • altu .. 03.10.03, 22:47
        To miłe, że w Szuflandii spotkałam, całiem przypadkiem, Kreskatora. Znam go z
        Salonu Sloggiego. Fajny gość. Przesłałam mu liścik, może się ucieszy?
      • altu ... 03.10.03, 23:06
        Grypidło coraz bardziej mnie dogania... a tyle co mu uciekłam...
        Najwidoczniej nie na długo...
        Kładę się spać. Oczliki nieco odpoczną... bo tutaj te promienie już za bardzo
        zagęszczone...
        Jutro, jak znajdę czasu chwilkę, spróbuję parę listów napisać...
        W pierwszej kolejności do tych, którzy mi prześlą słów kilka...
        Dobranoc, Szuflado!
    • altu sobota w domu 04.10.03, 13:26
      Jestem w domu rodzinnym... U Rodziców, znaczy się... To naprawdę jest moje
      miejsce na ziemi. Tutaj gdzieś problemy uciekają, stają się takie malutkie i
      nic nie znaczące... Relaks, spokój...
      Nie przesadzam. Oczywiście, że zdarzają sie problemy natury różnej, bo nie mogę
      czasami ścierpieć takiego spokoju... Dlatego pewnie w domu mówią na mnie
      Sajgon, bo czasami istne wojny potrafię rozpętać...
      Ale na codzień tego mi brakuje, kiedy żyję niemalże sama w środku wielkiego
      miasta, nie wiedząc, co począć z wolnym czasem... Jest dużo do przemyslenia, a
      jednoczesnie brakuje czasu na to, żeby spełnić swoje marzenia...
      Ech, rozmarzyłam się jakoś...
      • altu sobota w domu 04.10.03, 13:35
        Tak, ja też mam tą dewizę: Nigdy nie mów nigdy.
        Jednak czasem ciężko jest powiedzieć zawsze...
      • altu sobota w domu 04.10.03, 15:36
        Wieczorkiem mam spotkanie z przyjaciółką...
        Pogadamy jak zwykle, po prawie miesięcznej rozłące, przy papierosku i piffku.
        Iza jest wyjątkowa. Poznałyśmy się cztery lata temu, kiedy zaczęłam pracować
        jako telemarketerka. Ona już tam była. Kolejne dni, tygodnie i miesiące
        pokazały, że jest naprawdę niesamowita.
        Dopiero, kiedy ja przestałam pracować, zaczęłyśmy się tak naprawdę przyjaźnić.
        Już 3 sylwestry spędziłyśmy razem, 3 razy witałyśmy Nowy Rok. Wiele przez ten
        czas się zdarzyło i wiele pewnie się zdarzy.
        Cieszę się, że jest ze mną, kiedy jej potrzebuję. Możemy na siebie liczyć w
        prawie każdych okolicznościach...
        Chyba dzisiaj jej podziękuję... Za to, że jest...
      • altu sobota w domu 04.10.03, 19:37
        Deszcz pada wielkimi kroplami. Przelewają się strumienie wody.
        Aż żal opuszczać cieplutki kącik w Szufladzie...
        Ale cóż, Iza czeka...
        Do następnego listu...
    • altu awaria? 04.10.03, 22:33
      no to się ładnie narobiło.
      znikła skrytka nr 0
      nie ma jej...
      i gdzie teraz będę listy słała dla Aniouka?
      hmmm... poczekam i zobaczę...
      • altu Re: awaria? 04.10.03, 22:39

        Teraz bez tej skrytki 0 to jest bardzo źle. Ani starej, ani nowej - skrytki z
        numerem 0 brak... I to dopiero jest awaria. Bo gdzie będziemy słali listy dla
        Ciebie?

        Na razie wstrzymuję się z pisaniem, ale parę miłych i refleksyjnych myśli
        zdążyłam napisać. A odtworzyć je będzie ciężko... czasami co w sercu to i w
        myślach...

    • aniouek1 znalezione w szufladzie Altu z 04-10-2003 22:05 05.10.03, 00:01
      altu 04-10-2003 22:05 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Deszcz za oknem pada... z rynny niczym z wodospadu leci woda...
      Nastraja to tylko nostalgicznie. I romantyzm się wkręca do środka ...
      Mam nadzieję, że nie tylko mnie...
      Nie wiem, czy jesień jest równie piękna na miłość jak wiosna. Ale właśnie
      niedawno mnie dopadło...
      I jestem taka... radosna...
    • altu niedziela w domu 05.10.03, 12:51
      Dziś jest niedziela.
      Oj, nieładnie. Dopiero przed pol godziny wstalam z lozka... sniadanko zjadlam.
      Teraz pora na kawusie. Swoim zwyczajem, pije ja na forum... od wczoraj także w
      Szufladzie.
      Na dworze jakoś tak buro, szaro, niewesoło...
      Wieczorekiem pędzę poduszkowcem mym czerwonym do Warszawki... troche sie za nia
      stesknilam...

    • altu poniedzialek 06.10.03, 09:49
      Poniedziałek. Praca. Warszawa.
      Prawie wcale nie spałam. A właściwie tak sobie czuwałam i cieszyłam sie
      obecnością A. Trochę się za nim przez te parę dni stęskniłam... Jesień też jest
      dobra na te rzeczy? bo tylko wiem o wiośnie...
      U mnie obecnie, mimo pluchy i szarości za oknem, jest ciagle wiosna z letnimi
      porywami... To takie słodkie, jak ktoś robi kawę i przynosi z szarlotką do
      łóżka...
      Mam nadzieję, że jeszcze trochę taka idylla potrwa. A później już tylko
      brutalna rzeczywistość...czy coś się zmieni?
    • altu Dzień jak co dzień... 07.10.03, 09:32
      Wtorek...
      Nie wiem, jak to się dzieje, ale im dalej w jesień i zimniej na dworze, to
      jakoś moje samopoczucie i humorek dopisuje. I to nawet bardzo...
      Tylko grypidło mnie jakoś nie opuszcza... Teraz mi się przerzuciło na krtań i
      struny głosowe. Więcej niż pół minuty nie pogadam... A niestety wielu spraw
      mailowo czy pisemnie nie mogę załatwić...
      Ale przynajmniej mam wymówkę... nie muszę im mówić, że mi się z nimi gadać nie
      chcę... wystarczy, że powiem, że gardło mam chore... I wszystko jasne...
      • altu Dzień jak co dzień... 07.10.03, 11:07
        Mała dawka refleksji...
        Też jestem bez tej drugiej połowy. Ale się nad sobą nie użalam. Mam
        niewielu znajomych w Warszawie, ale ci, którzy są pomagają mi na
        oswojenie się z Miastem i pozwolenie na to, żebym nie czuła się
        tutaj samotna... Dobrze jest mieć znajomych... wiadomo, że to nie
        to samo, co przyjaciele czy dobrzy kumple, czy nawet rodzina. Ale
        nie wolno się zamykać przed światem i nie wolno pozwalać na to,
        żeby się od wszystkich odizolować, a każdą spotkaną osobę traktować
        na zasadzie: ta na całe życie...
      • altu Re: Dzień jak co dzień... 08.10.03, 12:09
        Środa.
        W pracy młyn. I to ostry młyn... telefony sie urywają. ludzie pytają sie o
        różne rzeczy. pomocy z nikąd...
        Oj, nawet mi się pisać nie chce...
        Może coś później, jak się uspokoi. Koło popołudnia moze....
        • altu Dzień jak co dzień... 08.10.03, 15:03
          No i jest troche luźniej. Właściwie to jakos straciłam cały zapał do pracy.
          No bo po co pracować, skoro tego nikt nie dostrzega? dobrego słowa nie powie?
          nie podziękuje?
          Same bęcki i bęcki...
          Rano był na kawie A. ... rozmawialiśmy o wielu rzeczach, ale głównie o naszej
          przyszłości. Sama nie wiem,... czy mam się bać czy cieszyć? Wahać czy być
          pewna? Tyle zagadek... Nie wiem, co będzie dalej...
          Wczoraj napisał mi parę ładnych i miłych słów... Wierzyć czy nie?
          Dlaczego mam takie dylematy? Bo nie raz już kopa dostałam ... i teraz się po
          prostu boję. Jak mała dziewczynka. Śmieszne. bo nie jestem ani mała ani tym
          bardziej dziewczynka. Gdyby ktoś za mnie mógł podjąć decyzję... Może byłoby
          łatwiej.
          Wystarczy, że cała firma jest na mojej głowie i tu podjemuję wszelkie decyzje.
          W domu chciałabym, żeby rządził facet... czy tak dużo wymagam?
          Przecież nikt nie mówił, że życie jest łatwe...

      • altu Dzień jak co dzień... 09.10.03, 11:19
        Czwartek.
        Mam nadzieję, że jest czwartek. Ten tydzień ostro zasuwa do przodu. Powoli
        brakuje mi czasu na to, żeby chociaż przez chwilę pomyśleć o czymś innym niż
        praca...
        Nie wiem, czy ktoś jeszcze ma takie uczucie, że mu braknie życia na to, żeby
        zdążył ze wszystkim na czas, żeby przypatrzył się wszystkiemu wokół... Ja
        właśnie mam takie uczucie, że czas ucieka nieubłaganie, a nic się nie da
        zrobić, żeby go zatrzymać. Boję się, że wiele rzeczy mnie ominie, z wiloma się
        nie wyrobię...
        Może spróbuję zamknąć dłoń i przestanie mi się choć w małym stopniu wymykać...
      • altu Dzień jak co dzień... 13.10.03, 10:48
        Poniedziałek.
        Zaczął się nowy tydzień. Może nowe nadzieje, może nowe znajomości, może nowe
        plany, może nowa ja...
        Jeszcze nie wiem, co się wydarzy, ale jakoś tak bardzo radośnie podchodzę do
        wszystkiego co nowe...

        Pogoda jakoś nie nastraja mnie zbyt optymistycznie. Jest trochę niemrawa i taka
        jakaś niezbyt... wyjściowa. Nawet mi się siedzieć w domu nie chce, nie chc mi
        się pracować...
        Najchętniej zapadłabym w sen zimowy... jak suseł czy świstak...
        I obudziła się dopiero w środku zimy... albo już wiosną...
        Z drugiej strony... szkoda przegapić pięknych barw jesieni...
    • altu Jestem jakaś taka... 14.10.03, 11:29
      sama nie wiem, jaka
      nieco smutna,
      nieco dziwna,
      nic mi się nie chce...
      najchętniej to wróciłabym do łóżka, popłakała sobie trochę, zjadła litrowe lody
      czekoladowe... może by mi ta obojętność przeszła...
      ciężko mi jest... daleko od przyjaciół, rodziny... nie ma się do kogo
      przytulić, komu powierzyć swoich smutków...
      wiem, wiem... tutaj także mogę... ale to nie to samo.
      chcę takiego rzeczywistego potrzymania za rękę, pogłaskania po głowie...
      ach...
      chyba to jakaś depresja jesienna...
      • altu Jestem jakaś taka... 20.10.03, 09:58
        Przed chwilą na kawie był A.
        Trochę mnie naładował pozytywną energią...
        Ale i tak jestem jakaś rozkojarzona. Za dużo muszę przemyśleć...
        Nie wiem, co mam robić z resztą życia... Jak to będzie wszystko wyglądało za
        dzień, tydzień, miesiąć, rok czy parę lat...
        Nie zamierzam z tym swiatem się rozstawać szybko, ale świadomość, że dni
        uciekają między palcami, nie sprzyja radosnemu humorkowi...
        Na razie mam jeszcze duży zapas optymizmu, ale na ile on starczy?
    • altu ... 15.10.03, 14:18
      Hej Skrzyneczko1
      Chociaż Ty jedna działasz... Poczta i inne programy coś bardzo mi się dzisiaj
      zawieszają... Nie wiem, o co chodzi...

      Wczoraj jakoś tak mnie naszło i zaczęłam nadrabiać rzeczywistą, pisaną na
      pięknym papierze i piórem, korespondencję. Do Aguni... Biedactwo, siedzi w tych
      Włoszech już ponad pół roku. To niemalże jak wieczność... Nie wiem, czy wróci i
      kiedy. Bardzo się za nią stęskniłam. Łączność jest niewielka, a przez te moje
      różne zawirowania także i korespondencja się niejako urwała... Mam nadzieję, i
      taki zamiar, żeby to wszystko wróciło już mniej więcej do normy, czyli do
      stanu, kiedy pisałyśmy do siebie dużo i często. Chociaż taki kontakt, ale mi
      jest bardzo potrzebny... Wiele bym dała, żeby wróciła do Polski i była gdzieś w
      pobliżu, tak, żeby można było normalnie porozmawiać, pośmiać się czy iść razem
      gdzieś... Wiem, to może być odebrane jako bardzo egoistyczne gadanie, ale
      naprawdę mi jej brakuje...
      Chyba dzisiaj nadrobię więcej korespondencji, w końcu... tyle się wydarzyło i
      zmieniło... może niekoniecznie na lepsze, ale tak już jest, że nie mam się komu
      wygadać...
      • altu ... 16.10.03, 11:09
        Wow.
        Nie wiem, na czym to polega...
        Zaczęłam uzupełniać korespondencję do Aguni. I nie wiem, jak to się stało
        (intuicja czy wielkie ściąganie myślami?), Agunia wczoraj zadzwoniła...
        Bardzo się ucieszyłam. Mało jest takich momentów w życiu, które cieszą. Ale ten
        moment był niemalże cudowny. Tak miło było słyszeć jej głos, mieć pewność, że u
        niej wszystko jest w porządku.
        Naprawdę bardzo się za nią stęskniłam. Nie mam, niestety, nikogo, z kim
        mogłabym porozmawiać na jej temat, powspominać trochę...
        Jak to się dzieje (stało sie?), że wszyscy moi najwięksi i najlepsi
        przyjaciele odeszli już ... albo wyjechali i jest z nimi bardzo ograniczony
        kontakt?
        Czy to oznacza, że mam niewielu przyjaciół, lub też, że są oni mało osiągalni
        dla mnie i nasza przyjaźń jednak jest za słaba...
        Mam nadzieję, że nadejdą takie dni, kiedy będę mogła się z nimi spotkać "na
        żywo", porozmawiać i przytulić się... Jak na razie kontakty są telefoniczne lub
        listowne. Ale to miłe, kiedy się ma świadomość, że oni po prostu SĄ...
    • altu dobre uczynki 23.10.03, 12:01
      Wczoraj dziewczyny wyciagnęły mnie na zakupy. Pewnie nie byłoby w tym nic
      dziwnego, gdyby nie fakt, że z domu wyjechałysmy o 23. Niezła pora na zakupy.
      Dobrze, ze są supermarkety 24h.
      Przyjechałyśmy koło 1 w nocy. Z ogromem siatek, i bez 250 zł. To taka mała
      wymiana gotówki na siatki. Proszki, płyny i takie tam pierdoły do domu...
      Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że jestem juz spłukana, a do końca miesiąca
      daleko...
      Dzisiaj rano B. zaspała. Poprosiła, żeby ją zawieźć. Nie potrafiłam odmówić...
      No i zawiozłam ją. Zdążyła, nawet była przed czasem. Oczywiście, ze wpakowałam
      się w największe korki. Nic to, ważne, ze B. otworzyła bank o właściwej
      godzinie i nie dostała znowu bęcków...
      Wracałam później w koreczkach, ale już mniejszych... Łącznie godzinę zajęły mi
      podróże krajoznawcze... Ale nawet dobrze, nic mnie w pracy nie ominęło...
      A dobry uczynek zaliczony. Oby tak dalej...
    • altu jubileusz 24.10.03, 22:34
      Witam serdecznie!
      To juz 20 dni mija, od kiedy mam wlasna skrzynke w Szuflandii.
      Faktycznie, nieco pomaga. Na codzienne smutki, na żale i choroby...
      Ciesze sie skrzyneczko, że Cie mam...
      Wszystkiego najlepszego!
    • altu radosne pozdrawiam 25.10.03, 16:11

      Jestem juz w domciu u Rodzicow...
      Ach, ta moja Rodzinka. Kiedys przez nich dostanę jasnej cholery... a z drugiej
      strony, co ja bym bez nich zrobila...
      Bylam tez dzisiaj na dzialce z Tatinkiem. Było pięknie... grabilam liście z
      Tatinkiem. Niby osobno, ale czułam taką więź, jakby stał obok mnie... Nie
      trzeba słów, by wiedzieć, że jesteśmy dla siebie...
      Och, te wszystkie magiczne barwy brązowych i czerwonych liści, zżółkniętej
      trawy, jasnych orzechów, zmarzniętej ziemi, czerwonych i zielonych jabłek -
      zupelnie tak, jakbym byla na przyjeciu u Pani Jesieni... Uwielbiam taki
      relaks...
      Szkoda, że niedlugo jesień się kończy, nie bedzie już czego grabic...
      Slonce, po długiej nieobecności wyszlo zza chmur i gra pieknymi refleksami na
      wszystkim, co jest piekne...
      Ach, co za dzien...
      • altu radosne pozdrawiam 26.10.03, 14:09
        Już niedługo wylot do Warszawy...
        Wczoraj bylam na spotkaniu z Izą. Oczywiście dominowały płotki. Było bardzo
        milutko. Iza do mnie przyjedzie za dwa tygodnie. Na cały weekend! Już sie nie
        moge doczekać...
        A. sie upomina, żeby już wracać. To miłe z jednej strony, ale z drugiej dosyć
        męczące, kiedy średnio co trzy godziny pisze, że tęskni i się nie może już
        doczekać. Jeszcze trochę, a zacznę być złośliwa... nie chcę tego, ale tak już
        jestem skonstruowana...
        Pozdrawiam Cię Skrzyneczko! Do jutra!
      • altu Pozdrawiam... mniej radosne... 30.10.03, 22:42
        Przed chwila przyjechalam znowu do domu.
        Tym razem atmosfera wybuchowa. Klotnia juz jedna byla, druga sie zapowiada.
        To taka tradycja, zeby na "dzien dobry" zrobic maly wybuch...
        Jestem zmeczona, padnieta i nic mi sie nie chce. Nawet spac...
        Poki co rozejrze sie troche, pozwiedzam...
    • altu pożyczone od Aniouka 29.10.03, 15:01
      Pożyczyłam od Aniouka, bo mi się bardzo spodobało...
      Chciałabym miec to u siebie...

      Poprosiłem Boga o kwiat
      I dał mi łąkę

      Poprosiłem Go o owoc
      I dał mi ogród

      Poprosiłem Go o drzewo
      I dał mi las

      Poprosiłem Go o kamień
      I dał mi górę

      Poprosiłem Go o rzekę
      I dał mi ocean

      Poprosiłem Go o gwiazdkę
      I dał mi całe niebo

      Poprosiłem Go o anioła
      I zesłał mi Ciebie
      • altu Re: pożyczone od Aniouka 29.10.03, 15:03
        Mam nadzieje, Aniouku, ze sie nie gniewasz na mnie za taką "pożyczkę"?
        Pozdrawiam...
    • altu 8000 post jest mój 30.10.03, 22:57
      Droga Skrzyneczko!
      W tajemnicy Ci powiem, że te słowa składają się na post o numerze 8000...
      Ale frajda. Wcześniej nie zwracałam uwagi na te numerki...
      A teraz cieszę się... i to bardzo...
      Mam nadzieję, że Ty także jesteś dumna, że zawierasz w sobie post z numerem
      8000.
      Ale radocha...
      • altu coś o 9000 poście 21.11.03, 11:50
        ale fajowsko...
        niedawno razem z Anioukiem ustrzeliłyśmy post o numerze 9000,
        tylko nie wiem, jak to liczyć, bo razem wpisałyśmy post o tej samej godzinie...
        cóż... palmę pierwszeństwa daję gospodyni...
    • altu oopss... pomylily mi sie skrzynki.... 03.11.03, 08:47


      • 1.11
      altu 01-11-2003 22:28 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Hej Skrzyneczko!
      Dzisiaj taki mniej wiecej smutny dzien. Dzien zadumy i refleksji...
      Bylam na grobach ludzi, ktorzy odeszli, a ktorych bardzo kochalam. Nie ma
      ich
      zbyt wiele. Ale najgorsze to to, ze sa...

      Jestem troche niespokojna, bo nie pojechalam do Mirka. Mam nadzieje, ze
      nadrobie to w tygodniu lub w przyszly weekend. Nie chce sie spotkac z
      Jego
      Rodzicami, chociaz bardzo mnie lubia i chca zebym do Nich takze
      przyjechala.
      To wciaz boli... ale powoli zaczynam ukladac sobie zycie bez niego.
      Ciezko
      jest... Mam A. nie wiem, na jak dlugo, ale wiem, ze jest...

      U Babci bez zmian. Porozmawialam troche z Nia. Poprosilam, zeby dala mi
      znak,
      jezeli cos robie nie tak, jak byc powinno, albo zeby ostrzegla mnie przed
      podjeciem zlej decyzji, zlej dla mnie.
      Na razie cisza... Babcia snila mi sie tylko raz, a wlasciwie dwa.
      Posluchalam
      jej i od tamtej pory jest dobrze. Wierze, ze nastepnym razem tez tak
      zrobi -
      nakieruje mnie na wlasciwe tory mojego zycia. Jest moim Aniolem Strozem...

      Jutro Dzien Zaduszny...

    • altu Kryzys??? 06.11.03, 12:02
      Chyba przechodzę kryzys... wieku młodego...
      Jestem jeszcze na tyle młoda, że głupoty mi się w głowie trzymają...
      A jednocześnie jestem już w takim wieku, że pewnych rzeczy robić nie wypada...
      O rrany... To takie... hmmm... skomplikowane...
      Chciałabym nie być panią prezes, tylko taką asystentką prezesa, robić to co
      trzeba, nie wychylać się, po pracy poszaleć i mieć w nosie to, co myślą inni...
      Niestety... chyba sie tak nie da...
      Skrzyneczko!
      Pociesz utrapioną...
    • altu Piątek... 21.11.03, 11:25
      Tygodnia koniec i początek weekendu...
      TO były bardzo długie i ciężkie dwa tygodnie...
      Tyle się wydarzyło... Zdążyłam być bezdomną, i znaleźć nowe lokum.
      I w życiu się trochę problemów nazbierało.
      I w pracy jakoś tak ciężej, zupełnie jakbym wchodziła pod dużą górę...
      Mam nadzieję, że od przyszłego tygodnia będzie już nieco lepiej. A grudzień
      będzie wyjątkowy...
    • altu Re: 45 - Altu 19.12.03, 12:09
      Witam przedświątecznie!
      Ach, zbliżają się święta. nie kupiłam jeszcze prezentów, nawet pomysłow na nie
      nie mam.
      ale sie ciesze, ze spedze je w gronie rodziny i przyjaciół.
      Tydzień wypoczynku... ach, jak dobrze...
      Już nie moge sie doczekać choinki, kolend, karpika, sernika i innych smakołyków
      i ... sniegu.
      Tak, stęskniłam sie za sniegiem, bo jakoś jeszcze nie czuję zimy w tym roku...

      I mam takie małe zyczenie: żeby Agusia z tych Włoch już wrociła...
      • altu Re: 45 - Altu 25.12.03, 19:10
        Hej Skrzyneczko!
        Wiesz, ze wtedy, kiedy pisalam te ostatnie slowa, to Agusia wlasnie wjezdzala
        do domu? to jest chyba intuicja czy jak to tam nazwać...
        Dowiedzialam sie o tym fakcie jakies pare godzin pozniej, ale bylam tak
        szczesliwa, ze jakos nie zdazylam sie podzielic ta wiadomoscia...
        Ciesze sie bardzo, i w sobote moze wreszcie sie spotkamy. To juz pol roku, od
        momentu kiedy sie widzialysmy ostatnio. Bardzo sie za nia stesknilam...

        • altu Re: 45 - Altu 27.12.03, 22:30
          Właśnie przyjechałam od Agusi, za to zdążyłam się pokłócić z A... niedobrze...

          U Agusi jest wszystko w porządku, tuż przed jej wyjazdem z Favigniany zaczęły
          sprawy się komplikować, ale chyba wszystko będzie dobrze. Aga jest szczęśliwa,
          zadowolona i taka jakaś rozpromieniona. Włoskiego sie juz nauczyla. i jest jej
          tam dobrze...
          • altu . 02.01.04, 11:12
            Miałam awarie z kompuerem, nie napisałam wszystkiego...
            spróbuję nadrobić...

            U Agusi jest wszystko w porządku, tuż przed jej wyjazdem z Favigniany zaczęły
            sprawy się komplikować, ale chyba wszystko będzie dobrze. Aga jest szczęśliwa,
            zadowolona i taka jakaś rozpromieniona. Włoskiego sie juz nauczyla. i jest jej
            tam dobrze...
            Trochę mnie to niepokoi, bo ona chciałaby tam zostać... A ja? wiem, że
            przemawia przeze mnie zazdrość, ale ja za nią naprawdę tęsknię... Przyjaźnimy
            się od 6 lat, i prawie zawsze, kiedy tylko miałyśmy na to ochotę, to
            widywałysmy się, rozmawiałyśmy i takie tam babskie pierdoły; na imprezy razem
            chodziłyśmy, na egzaminach sobie pomagałyśmy... byłyśmy bardzo blisko.
            A teraz, kiedy ona siedzi w tych Włoszech (juz prawie rok), to nic z tego..
            Nawet kontakty telefoniczne i listowe są ograniczone, bo nie ma jakoś chęci ani
            czasu. Wiadomo, nic nie zastąpi kontaktu fizycznego.
            Pocieszam sie tym, że może od 1 maja, kiedy Polska wejdzie do Unii, Aga może
            zacząć robić karierę zawodową, już całkiem legalnie... bez komplikacji z
            wjeżdżaniem i wyjeżdżaniem...
            Na razie to bardzo bym chciała sie jeszcze z nią zobaczyć, zanim tam wróci...
            A najbardziej na świecie, chcialabym, żeby w Polsce znalazła pracę. To nie
            musiałaby chyba tam wracać...
            Chociaż, coś mi się czuje, że serce zostawiła na Favignianie...
    • altu luty 12.02.04, 16:01
      Luty nadszedł bardzo szybko, nawet szybciej niż bym się mogła spodziewać...
      Dawno nie zaglądałam do Szuflady... szkoda.
      Właściwie to od mojej ostatniej tu bytności niewiele się zdarzyło w moim życiu.
      Może tylko tęsknota za wieloma rzeczami się pojawiła. No i marzenia pewnie
      powoli się krystalizują, a tym samym przyjmują większe rozmiary.
      Marzę o własnym domu (lub mieszkaniu), czyli miejscu, gdzie mogłabym spędzić
      resztę życia, które dałoby mi bezpieczną przystań, moje małe miejsce na
      ziemi... Jak na razie pozostaje to w sferze marzeń... nie stać mnie na kupno, a
      wynajem też jest drogi. Póki co męczę się w pokoju wynajmowanym u obcych ludzi.
      Ciężko... A jeszcze A. chciałby, żebyśmy zamieszkali razem... jak na razie
      rzecz niemożliwa, bo wtedy już cała jedna pensja szłaby na wynajem mieszkania.
      A i tak byłoby cały czas poczucie, że się nie jest na swoim...
      Oj, Szuflado, chciałabym, żeby po "wyżaleniu" sie tutaj wszystko nagle zrobiło
      się łatwe i piękne...
      Pozdrawiam Cię serdecznie i ślę buziaki...
      • altu Re: luty 21.02.04, 22:43
        Znów jestem w Cz. u Rodziców...
        Jakoś tak się zdarza, że tutaj mam największą wenę i wielką ochotę na to, żeby
        sobie popisać, tak do Szuflady.
        Bo pewnie tutaj mam wiele czasu wolnego na przemyślenia, na refleksje...
        Byłam dziś u Izy. Po rozmowach z nią zawsze inaczej patrzę na świat. Znika
        zakłamanie, obłuda i wszystko to, czym na codzień karmi nas świat. Z nią
        wszystko jest łatwiejsze, nie trzeba udawać, nie trzeba kombinować.
        Kochamy się za to, że jedna jest przy drugiej... że w siebie wierzymy, że się
        nie opuszczamy... po prostu za to, że jesteśmy.
        Szkoda, że nie możemy widywać się częściej. Rozumiemy się czasem bez słów, a
        te, które wypowiadamy, też czasami znaczą mniej niż nasze myśli...
        I fajnie jest tak siedzieć w jednym pokoju, z kubkiem herbaty, zajadać się
        ciasteczkami i pleść różne głupstewka... Cieszymy się swoją obecnością, bo
        następny raz... nie wiemy, kiedy nastąpi. Bo przecież może zdarzyć się, że
        wcale...
        Ale jak na razie, dobrze jest i za to dziękuję...
        I na pewno będzie łatwiej i lepiej...
    • altu wiiosennie 18.03.04, 13:42
      Witam skrzyneczkę wiosennie i bardzo słonecznie.
      Oj, jak mi się nie chce pracować... Tak właściwie, to mi sie nic nie chce.
      Jestem jakaś taka rozleniwiona. Chociaż... jedno co mi się chce, to iść na
      spacerek... do lasu lub parku, popatrzeć, jak przyroda budzi się do życia...
      Może dlatego też tak rzadko Cię odwiedzam.
      Ale naprawdę, mam tysiące innych rzeczy na głowie. Dzisiaj stwierdziłam, że
      muszę co niektóre miejsca odwiedzić, w tym Szuflandię... i oto jestem.
      Pochodzę, pokrzątam się z miotełką...
      Całuski, pa,
      A.
      Do następnego razu..
    • altu ... 11.05.04, 20:46
      Witaj droga skrzyneczko!
      Dawno Cię nie odwiedzałam...
      Jest mi trochę smutno, a trochę radośnie...
      Smutek to taki, że szukam mieszkania. chciałabym kupić je z A. i tutaj jest
      mnóstwo zabiegów, od ślubu po akty notarialne.. i ciągły brak kaski... pracuję
      w 2 firmach, ale i tak kasy mam z tego niewiele, a za to ciągle chodzę
      niewyspana, nie mam na nic czasu... koszmar...
      ale wolę pisac o czymś milszym...

      Moja Agusia przyjeżdża za tydzień..
      już się nie mogę doczekać, pojedziemy gdzieś na parę dni, pogadamy,
      powspominamy, nacieszymy się sobą, bo za miesiac ona znowu pojedzie do tych
      swoich Włochów...
      ech..
      ciągle ktoś odchodzi, pojawia sie i znowu odchodzi.. chciałabym, zeby juz nic
      się nie zmieniało,
      może po tym zwariowanym życiu tęsknię powoli za stabilizacją? nie wiem, ale
      czuję, że jestem zmęczona tym moim życiem...

      "czy ktos zatrzyma wreszcie świat? ja wysiadam..."
    • altu z nadzieją :) 16.07.04, 15:55
      to juz 45 list w mojej osobistej 45 szufladzie smile
      hm..
      ciesze sie..
      i mam nadzieje, ze ten przyszly tydzien bedzie o niebo lepszy niz dwa ubiegle..
      i ze duzo sie zmienismile
      • altu :) 21.09.04, 11:04
        faktycznie..
        zapomniałam poinformować Szuflandię, ze sie pojawiłam z powrotem..
        cuuudnie było na urlopie..
        chyba jeszcze nie moge dojsc do siebie..

        i tyle rzeczy mogłabym opowiedzieć..
        wspomnienia są cudowne...

        a teraz.. wiadomosc z ostatniej chwili: jak wszystko bedzie dobrze, to w
        pazdzierniku pojade do Papieża.. na razie nie zapeszamsmile
    • altu ... 15.11.04, 13:41
      wiem, ze obiecalam.
      i nie dotrzymalam..
      zła kobieta jestem..
      ale jakoś tak ostatnio cięzki okres u mnie nastąpił..
      w dalszym ciągu te same wątpliwości, te same marzenia, te same rozterki, plany
      ciągle zmienne..
      tak bym chciala sie z kims na pewien czas zamienic..
      bo czy to normalne, ze to ja ciagle podejmuje decyzje? to faceci są od tego...
      a ciagle ktoś ode mnie czegoś wymaga.. zrób to, będzie nam lepiej. sama
      zadecyduj, to twoje zycie, twoja praca, twoj samochod.. wybierz mieszkanie,
      wybierz firanki, wybierz parkiet, załatw papiery..
      wrrrr
      wszystko to mnie wkurza. i to maksymalnie.
      no bo dlaczego o wszystko musze dbac ja? przeciez zwiazek to 2 osoby..
      a tu wszystko na mojej glowie..
      ja juz tak nie chce.. nie mam sily..

      niech ktos zatrzyma wreszcie swiat.. ja wysiadam..
    • aniouek1 tymczasowy post techniczny 20.04.05, 17:24
      wiosenna konserwacja "szuflady"
      • altu Re: tymczasowy post techniczny 03.06.05, 12:37
        wracam.
        powoli.
        chociaz..
        jestem.
        i to chyba najwazniejsze..
        • altu a to ci niespodziewanka.. 04.06.05, 21:18
          zajrzalam, zgodnie z obietnica..
          a tu taka niespodziewanka..
          dziekuje za mile i cieple slowa na przywitanie..
          czuje sie co najmniej jak corka marnotrawna..
          pol roku sie nie odzywalam, a tu takie mile przywitanie..
          dziekuje, ze jestescie.. smile
          • altu jestem.. 30.06.05, 10:56
            znowu jestem w sieci.
            mam nadzieję, że na dłużej..
            oj, się dzieje ostatnio w moim życiu..
            www.zmienny.blox.pl
            - to jakby ktoś chciał poczytać.. takie tam o mnie i co sie u mnei dzieje..
            ale poki co - tutaj bede czesciej, tak mi sie wydaje..

            pozdrawiam i przesylam cieple mysli wszystkim tym, ktorzy jeszcze o mnie
            pamietaja...
            • altu Re: jestem.. 07.07.05, 13:39
              ale sobie pobylam w tej sieci..
              1 lipca mnie zwolnili z roboty.
              hm.. nie chce tutaj nic pisac, co i jak. bo juz mam dosyc..
              ale takich sffin nie widzialam baaardzo dawno..

              poki co - szukam pracy, w necie jestem raz w tygodniu - poczte sprawdzam i
              takie tam, aplikacje, rozsylam.
              i chodze na castingi - ech.. ludzie to nie maja pojecia o pracownikach. nie
              mowie, ze ja mam.. ale chyba mam wiecej niz oni..

              poki co - przesylam pozdrowionka i usciskismile
              • altu Re: jestem.. 14.07.05, 16:02
                w dalszym ciagu nie mam pracy.
                buu.. i czasu wolnego tez nie..
                ciagle cos robie, odrabiam zaleglosci sprzataniowe, praniowe i prasowaniowe..
                juz myslalam, zeby moze zmienic zawod? moze gospodynia domowa zostane?? z mila
                checia, tylko ten moj chlop za takie uslugi to placic pewnie nie bedzie..

                ale serio - wysylam co tydzien mnoostwo listow i aplikacji. i jak na razie nic.
                bylam na parunastu durnych rozmowach. co to albo za duzo bym chciala zarabiac,
                albo mam za duze kwalifikacje i firmy na mnie nie stac, albo cos sobie
                wymyslaja (najlepsze: nie moge pani zatrudnic, bo zona bedzie zazdrosna -
                stanowisko asystentki jakiegos tam dyrektora..) ech..

                ale bede twarda. smile

                pozdrawiam wszystkich serdeczniesmile
                • altu Re: jestem.. 09.08.05, 10:27
                  dawno nie zagladalam..
                  mea culpa..wink
                  ale juz mam prace. fajna. robie, to co lubie. a wlasciwie lubialam, bo potem
                  sie poprzemieszczalam, i troche profil zmienilam.
                  a teraz znowu powrot do zrodel.. z prezesa na ksiegowa sie zrobilam.
                  na razie mnie to cieszy, i mam radoche z pracy.
                  to mile uczucie.
                  z A. mam rewolucje, raz lepiej, raz gorzej.
                  dalej bez mieszkania wlasnego jestem. ceny nieco do gory poszly i teraz
                  zaczynam zalowac. ale nic to.. mam nadzieje, ze jeszcze kiedys bede miala
                  wlasne M. poki co - majatku za wynajem nie place, ale trzeba kiedys to
                  zmienic.. tzn. nie to, zeby majatek placic, ale zeby miec wlasne..
                  w domu raz lepiej, raz gorzej.. Tatinek powolusku do zdrowia wraca..

                  buziaki dla wsiech, co jeszcze pamietaja, ze taka ja isntnieje..
                  (moze dlatego, ze mam duzo pracy, co mnie cieszy, to mam mniej netu..)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka