Dodaj do ulubionych

pytanie, które nie daje mi spać...

07.02.11, 01:24
Mój były mąż wciąż chce abyśmy byli razem.
Rozwiedliśmy się... 10 lat temu. On nikogo od tego czasu nie miał...
Wciąż próbuje mnie "urobić" abyśmy znowu byli razem.
Jak dla mnie to obsesja z jego strony.
Ale... co jeśli się mylę?
(moje małżeństwo było naprawdę trudne, ale z mojej winy również, a właściwie trudno tu mówić o czyjejś winie - oboje mieliśmy trudne dzieciństwo i młodość i za to zapłaciliśmy).

Teraz jesteśmy dojrzalsi, mądrzejsi.
Równocześnie starsi i nie chciałabym ponownie się pomylić...bo czasu już na pomyłki szkoda.

Nie wiem czy ktoś może spojrzeć na nasze horoskopy?
Ja: 1 kwietnia 1971 godz. 17.05 sochaczew
On: 28 marca 1972 godz 17.00 warszawa

Mnie - szczerze - jakoś się to jednak nie widzi... Ale może po prostu się boję?
(jak zwyklewink )
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 04:34
      naprawdę chcesz żeby ktoś na anonimowym forum podjął za ciebie decyzję życiową ?
      • spiacawdzien Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 08:54
        Decyzje podejmę sama, jak każdą zresztą.
        Lecz przed jej podjęciem chcę mieć szerokie pole widzenia...
        a wiem, że własne sprawy widzi się najmniej jasno...

        Już zadałam tu pytanie na tema mojego trudnego horoskopu
        i odpowiedzi jakie przeczytała bardzo wiele mi ukazały!
        Właśnie tego, czego sama nie mogę dostrzec.
        W tym przypadku zapewne jest podobnie - widzę pewien wycinek, pewnie się na nim zafiksowałam.
        Ktoś inny spojrzy obiektywnie lub po prostu... inaczej.


        • aarvedui Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 10:10
          paradoksalnie dużo widać już po twoich wpisach na forum.

          z radiksu widać, że jesteś silną osobowością, która lubi stawiać sprawy po swojemu i nie lubi się dostosowywać do kogokolwiek i czegokolwiek.
          możesz nie zdawać sobie sprawy ze swojego skrajnego indywidualizmu i buntowniczości i sama stwarzać takie okoliczności - pchać się w sytuacje i związki konfliktowe, trudne, nieobliczalne.

          kluczem do "trudnego życia" są twoje własne decyzje i dążenie do odcięcia się od jakiejkolwiek zależności. skoro "nikt nie będzie cie ograniczał", to każda sytuacja która niesie ze sobą ograniczenia jest przez ciebie odbierana jak atak na własną osobę - jeśli nie będziesz mogła kontrolować wszystkiego, po prostu odetniesz się i pójdziesz dalej.

          niestety dopóki będziesz wszystko zwalać na "okoliczności" i innych ludzi - nie zaznasz spokoju.
          • spiacawdzien Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 12:41
            "możesz pchać się w sytuacje i związki konfliktowe, trudne, nieobliczalne."
            No właśnie - i jak tu "połapać się" czy znowu nie wejdę w kłopoty na własne życzenie?

            Tak, z ta osobowością się zgadza, ale... dokonałam wiele pracy smile i teraz jest jednak inaczej.
            "niestety dopóki będziesz wszystko zwalać na "okoliczności" i innych ludzi - niezaznasz spokoju."
            - na okoliczności tak, na ludzi nie!

            • aarvedui Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 13:32
              spiacawdzien napisała:

              > "możesz pchać się w sytuacje i związki konfliktowe, trudne, nieobliczalne."
              > No właśnie - i jak tu "połapać się" czy znowu nie wejdę w kłopoty na własne życ
              > zenie?
              >
              > Tak, z ta osobowością się zgadza, ale... dokonałam wiele pracy smile i teraz jest
              > jednak inaczej.
              > "niestety dopóki będziesz wszystko zwalać na "okoliczności" i innych ludzi - ni
              > ezaznasz spokoju."
              > - na okoliczności tak, na ludzi nie!

              popatrz na swoją odpowiedź.
              "w zasadzie tak, ale NIE".

              myślę, że najlepszym wyjściem dla ciebie będzie wynajęcie profesjonalnego astrologa, który prywatnie odpowie na wszystkie twoje pytania i zrobi tyle radiksów na ile się dogadacie.

              synastria o którą prosisz, to dużo pracy (kilka-kilkanaście radiksów)
              ponieważ wartość pracy rozumiesz, być może lepiej nawiążesz kontakt i więcej się dowiesz od osoby z którą zawrzesz kontrakt.
              • spiacawdzien Re: pytanie, które nie daje mi spać... 07.02.11, 14:15
                A myślisz, że gdybym miała taką możliwość to nie zamówiłabym sobie horoskopu?
                Niestety nie jest to możliwe.

                " popatrz na swoją odpowiedź. "w zasadzie tak, ale NIE"."
                A widzisz coś złego w tym, że zgadzam się z tym, że mam osobowość, o której napisałaś/eś
                lecz mam również świadomość, że włożyłam dużo pracy aby aspekty trudne przepracować?...
                A nawet udało mi się urządzić tak, że moja "trudna osobowość" stała się niejako atutem.
                To takie dziwne i niezrozumiałe?

                Nie mam "wszystkich pytań", o których piszesz - mam jedno a dotyczy związku, o którym piszę w tym wątku.
                I nie widzę w tym nic niestosownego, bo czytając inne wątki widzę podobne pytania, problemy, prośby o zbadanie danej sytuacji pod względem horoskopowym.



    • gronia10 Do Spiacawdzien 07.02.11, 10:29
      Podejmując jakieś decyzje weż pod uwagę Urana,który wkrótce na długo wkroczy do Twojego znaku!!
      • spiacawdzien ? 07.02.11, 12:31
        I co to oznacza?
        • gronia10 Re: ? 07.02.11, 15:25
          Poczytaj w literaturze o koniunkcji Urana ze Słońcem,może oznaczać w tranzycie różne rzeczy, na ogół zgodnie z naturą tej planety wydarzenia zaskakujące,nagłe,nieprzewidziane.
          • jasmina.0 Re: ? 07.02.11, 16:50
            gronia10 napisała:

            > Poczytaj w literaturze o koniunkcji Urana ze Słońcem,może oznaczać w tranzycie
            > różne rzeczy, na ogół zgodnie z naturą tej planety wydarzenia zaskakujące,nagł
            > e,nieprzewidziane.
            -------------------------------------------
            Wszyscy "boimy" się Urana jak coś aspektuje. Fakt- należy wtedy uważać bo zdarzają się nagłe i niespodziewane wydarzenia, wiec lepiej mieć tego świadomośc i dobrze wszystko przemysleć lub też umiec lub przynajmniej usiłować troszke zapanować nad gorącym okresem.

            Ale.... - czy nagłe i niespodziewane decyzje musza być zawsze złe? Uważam, że nie. Czasem podjęte decyzje pod wpływem tranzytu Urana mogą okazać się zbawienne.
            Wszak zawsze mamy wybór.
            • spiacawdzien :) 07.02.11, 18:28
              Poczytałam o Uranie...
              A czy ważny jest fakt, że ten uran będzie w moim 7 domu - to znaczy, że właśnie te aspekty będą najbardziej narażone na jego działanie?
              (związki, wrogowie, także małżeństwo)

              Mam też pytanie z "innej beczki" - wiadomo było, że nie mogę mieć dzieci (kilka lat się starałam i w końcu pogodziłam się po kolejnej opinii lekarza).
              Tymczasem, w najmniej spodziewanym momencie, kompletnie nagle stało się
              - zaszłam w ciążę.(oczywiście jak to u mnie fakt ten wiązał się z przeżyciami dość dramatycznymi)
              Wiele razy zastanawiałam się jaki był wówczas układ na Niebie...
              Czy coś takiego da się sprawdzić i ewentualnie znaleźć w Horoskopie - co takiego było korzystnego, że właściwie stał się "cud"?
              Wiem nawet dokładnie którego dnia się to stało...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka