Przyznam szczerze, że trochę się obawiałam tej kwadratury, a tu o dziwo
dostałam pracę (po kilku latach bezrobocia), ba.... jest to
najzaszczytniejsze, ambitne i najpoważniejsze stanowisko, jakie do tej pory
miałam.
Atmosfera i warunki pracy wspaniałe i.... kolejna propozycja pracy, w bardzo
poważnej i dostojnej instytucji państwowej.
Co o tym sądzicie?
Mam dylemat, bo po pierwsze nie wiem co wybrać i czuję się między młotem a
kowadłem, a po drugie teraz dopiero się boję czy mi ta kwadratura
jakiegoś "orła" zaraz nie wywinie.
Trochę to mi się wydaje dziwne, tym bardziej, że wcale aż tak bardzo nie
starałam się o pracę, byłam raczej pesymistycznie nastawiona i wmawiałam
sobie, że nikt już nie zechce zatrudnić kobiety, która przekroczyła magiczny
35 rok życia, a tu praca sama do mnie zastukała i mnie znalazła.
Jestem w szoku

