Dodaj do ulubionych

wdowieństwo

02.08.05, 10:41
Moja koleżnka ma ogromny problem jej mąz cięzko się rozchorował i ona ma jak
najczarniejsze mysli. Chciałabym to sprawdzić i pocieszyć ją, że spędza
jeszcze długie lata razem i dlatego pytam was o to. Powiedzcie mi proszę, co
w hor. natal. może świadczyć o wdowieństwie. Czy jest jakiś szczególny
aspekt, który oznacza zostanie wdową. Na co powinnam zwrócić szczególną
uwagę.
Obserwuj wątek
    • arwen4 Re: wdowieństwo 02.08.05, 10:50
      dodam, że zaniepokoił mnie jeden aspekt u niej tzn. koniunkcja Słońce/Saturn w
      Wodniku.
      Słońce juz w 10 d. a Sat jeszcze w 9 d. Co o tym myslicie?
      Jasne przecież ze złej wiadomości jej nie podam. Zachowam dla siebie.
      • sarna34 Re: wdowieństwo 02.08.05, 11:33
        Znam osobę (kobietę), która w natalnym ma slońce w bviźniętach w zerowym
        kwadracie do plutona urana. Parę latemu oglądając jej horoskop przyszlo mi do
        glowy, że szybko straci męża. Taka natarczywa myśl. Oczywiście nie powiedzialam
        jej o tym. Nie minęlo dwa lata, a jej mąż zginąl w wypadku samochodowym.
        Saturn i slońce nie jest aspektem wdowieństwa, najwyżej trudności czy klopotów,
        chyba, że kobieta ma ze 70 lat. Saturn kojarzy mi się z dlugim życiem, dlugim
        cierpieniem i ze starością. Szukaj aspektów plutona.
    • panto Re: wdowieństwo 02.08.05, 11:29
      Wg Vitaliego Krivoduba z "Complex Prediction Technique"

      Wdowieństwo

      W horoskopie kobiecym
      • sarna34 Re: wdowieństwo 02.08.05, 11:36
        SAturn nie oznacza śmierci partnera, a raczej sytuację jeśli do takiej śmierci
        dojdzie i wszystkie problemy, które trzeba pokonać. Zgodzę się na maslżeństwo z
        wdową lub wdowcem.

        Potrzebne są inne aspekty. Szukalabym plutona - planeta losu.
        • anahella Re: wdowieństwo 02.08.05, 20:04
          sarna34 napisała:

          > Szukalabym plutona - planeta losu.

          Czemu uwazasz, ze Pluton to planeta losu?
          Wedlug mnie jest bardziej planeta swiadomosci (lub jej braku). Jezeli brak
          swiadomosci, to moze faktycznie byc slepy los, ale nie po to idzie sie do
          astrologa lub zajmuje sie Krolewska Wiedza, by przezywac wsystko bez
          swiadomosci.
    • queenmaya Re: wdowieństwo 02.08.05, 12:50
      Jak wszystko w astrologii to może być tylko "gdybanie", a mówiąc bardziej
      naukowo "probabilistyka". Nie ma takiego wskaźnika, którego nie dałoby się
      obalić przykładami wziętymi z życia. Na pewno jest mnóstwo osób z takimi
      aspektami, które dożyły późnej starości i nie owdowiały. Dziś medycyna potrafi
      czynić cuda i niejeden niedoszły nieboszczyk został wyciągnięty grabarzowi spod
      łopaty niejako w ostatniej chwili.
      Raczej patrzyłabym na JEGO horoskop, żeby sprawdzić, czy jego żywotność nie jest
      osłabiona. I tu owszem, Saturn może go powalić, jesli idzie mu np. przez Słońce,
      Marsa czy Księżyc. Plutona też bym obejrzała, ale to nie wszystko. Tak naprawdę
      trzeba popatrzeć na cały horoskop i dopiero wtedy można wyciągać jakie takie
      sensowne wnioski.
      I nie wolno zapominać, że to tylko gdybanie.
      Jedna znajoma mojej znajomej zmarła przy prawdziwie wspaniałych i "ożywczych"
      tranzytach.
      • arwen4 Re: wdowieństwo 02.08.05, 13:08
        Bardzo wam dziekuję.Popatrze na tego Plutona też.
        • queenmaya Re: wdowieństwo 02.08.05, 16:53
          Popatrz też na Neptuna, bo i on może namącić. Neptun też może osłabiać siły życiowe.
          • dorisn Re: wdowieństwo 03.08.05, 12:21
            Horoskop urodzeniowy znanej mi wdowy:
            Słońce w Bliźniętach 15°40'11 10
            Księzyc w Rybach 06°12'59 07 (mąż był spod znaku Ryb)
            Mercury w Byku 23°50'03 09/10
            Wenus w Byku 20°50'45 09
            Mars w Lwie 28°17'39 12
            Jowisz w Raku 21°27'38 11
            Saturn w Koziorożcu 22°20'26 05 retro
            Uran w Baranie 18°27'10 08
            Neptun w Pannie 03°08'32 12/1
            Pluton w Raku 19°30'29 11

            Została nią w wieku 47 lat, byli bardzo szczęśliwym małżeństwem. W dniu śmierci
            męża MC tranzytował Juno,progresywny Merkury znalazł się w kon. z natalnym
            Marsem i Neptunem,tranzyt Jowisza i Saturna w Wadze w kon z progres. Asc, Uran
            tranzytował IC, tranz Neptun był w IV domu w Strzelcu.
      • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 15:28
        w horoskopie koleżanki, w znaku Wagi coś jest? Może Vindemiatrix jest w
        aspekcie z jakąś planetą? Warto sprawdzić.
        • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 15:40
          Bywa tez, że silne aspekty Wenus z Plutonem tak w urodzeniowym jak i w
          porównaniu... nie powiem co mogą.
          • neptus Re: wdowieństwo 03.08.05, 15:59
            "Silne aspekty" Wenus z Plutonem często towarzyszom rozstaniom ale
            niekoniecznie smiertelnym. Nie ma takiego kryterium, które by mogło powiedzieć,
            czy problem dotyczy śmierci, czy jedynie jest to czasowy kryzys wywołany np.
            chorobą. Nie radzę opierać sie tu na starych źródłach. Wdowieństwo dawniej
            oznaczało dla kobiety często utratę środków do życia, dzisiaj kobiety
            niejednokrotnie utrzymują swoich mężczyzn. Juz samo to daje zupełnie inną
            sytuację i inny obraz w horoskopie. Tranzyt powodujący wieloletnie zmagania z
            chorobą może być trudniejszy, niż tranzyt zakończony pogrzebem. Na litość boską
            skończcie wreszcie z szukaniem smierci w horoskopach!
            • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 16:20
              nie masz racji Neptusie, tam sa tak silne a również negatywne emocje, ze
              wszystko może się zdarzyć. Jedna z osób może tego nie wytrzymać. Są przypadki
              że rozstania nikt nie chce i co powiesz? Choroba może nadejść i nikt nie bedzie
              nawet wiedział o tym aspekcie.
              • zeta23 Re: wdowieństwo 03.08.05, 16:23
                astromaniak napisał:

                > nie masz racji Neptusie, tam sa tak silne a również negatywne emocje, ze
                > wszystko może się zdarzyć. Jedna z osób może tego nie wytrzymać. Są przypadki
                > że rozstania nikt nie chce i co powiesz? Choroba może nadejść i nikt nie
                bedzie
                >
                > nawet wiedział o tym aspekcie.





                Co to jest "Vindemiatrix" gwoli ciekawości..
                • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 16:48
                  To Gwiazda stała, a znajdujemy ją (jeśli się nie mylę)ok 11st znku Wagi. Jezeli
                  jest w koniunkcji z jakąś planetą lub w innym napieciowym aspekcie ale głównie
                  jeżeli lezy na osi naszego horoskopu świadczy o możliwości rozstania się
                  partnerów, ale zdarza się że partner (bez aspektów tej gwiazdy stałej)
                  wcześniej odchodzi z tego świata. Ma ona też pożądane znaczenie bo jej
                  właściciel (w pewnych konfiguracjach) może mieć sporo szczęścia w życiu.
                  • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 17:00
                    Tzw "źli astrolodzy" sugerują (ale właściwie odradzają zawierania związków
                    małżeńskich) nie wchodzenie w związki małżeńskie jeśli Vindemiatrix ma jakieś
                    znaczenie w horoskopie.
                    • queenmaya Re: wdowieństwo 03.08.05, 19:49
                      astromaniak napisał:

                      > Tzw "źli astrolodzy" sugerują (ale właściwie odradzają zawierania związków
                      > małżeńskich) nie wchodzenie w związki małżeńskie jeśli Vindemiatrix ma jakieś
                      > znaczenie w horoskopie.

                      "Źli"? To kto by sie przejmował big_grin ?
                      Jak pisałam wcześniej, czasy się zmieniają, medycyna czyni cuda i ten, kto w
                      dawnych czasach na 100% byłby nieboszczykiem dziś żyje długo i szczęśliwie. Z
                      tego powodu wdowieństwo najczęściej przydarza sie dziś ludziom bardzo starym, no
                      bo w końcu ktoś musi umrzeć pierwszy.
                      A co do tej strasznej gwiazdy, to są jakieś dowody "naukowe" na jej zabójczą
                      działalność? Czy ktoś to sprawdził statystycznie? Bo jeśli to tylko tradycyjne
                      regułki astrologii klasycznej, to ja nie radzę się tym przejmować.
                      Poza tym to nie gwiazdy nami rządzą, więc spoko...
                      • astromaniak Re: wdowieństwo 03.08.05, 20:18
                        masz rację nie warto sie tym przejmować, szczególnie jeśli to nas nie dotyczy.
                        No ale jeśli np. Pisze do mnie pani że właśnie umarł jej mąż (nie wiem czy
                        umarł czy zwyczajnie odszedł) i widzę, że tak jest jak wyżej to oczywiscie
                        przymykam na to oko, bo może ona mnie sprawdza albo chce mieć ze mną romans.
                        Pozdrawiam.
                        • queenmaya Re: wdowieństwo 04.08.05, 02:11
                          astromaniak napisał:

                          > No ale jeśli np. Pisze do mnie pani że właśnie umarł jej mąż (nie wiem czy
                          > umarł czy zwyczajnie odszedł) i widzę, że tak jest jak wyżej to oczywiscie
                          > przymykam na to oko, bo może ona mnie sprawdza albo chce mieć ze mną romans.
                          > Pozdrawiam.

                          Tak myślałam wink
                          Jeden przykład potwierdzający to jakby ciut mało.
                          Pomyśl Astromaniaku, ilu ludzi na naszej planecie ma "coś" w okolicach tej
                          gwiazdy. Ilu ludzi ma tam Slońce, że nie wspomnę o Księżycu, który lata kółko
                          jak szalony i dwoi się i troi, wciąż wchodząc w koniunkcję tym rzekomym potworem
                          (ale jeśli to patronka rozwoju i okultyzmu, to już ją lubię). Ilu ludzi ma tam
                          ascendent, Wenus czy cokolwiek innego. To są chyba miliony... I czy te miliony
                          to wszystko wdowy i wdowcy?
                          Myślę, że w dobie komputerów dość łatwo to sprawdzić, tylko trzeba pogrzebać w
                          zakurzonych archiwach.
                          Dawniej można było mówić takie rzeczy, bo nikt tego nie mógł zweryfikować, a
                          astrolodzy to byli WIELCY MAGOWIE, znający boskie sekrety, niedostępne dla
                          profanów. To robiło wrażenie ma maluczkich. I jak taki "wiedzący" facet świetnie
                          się czuł - tylko pozazdrościć wink
                          Dziś mamy ciężkie zycie, bo sceptycy szaleją i plują nam w twarze, podpierajac
                          się statystyką i innymi NAUKOWYMI badaniami. I jeszcze do tego ani myślą okazać
                          nam szacunek. Nam, WIELKIM WTAJEMNICZONYM, co to znamy te boskie sprawy...
                          Lepiej więc, zanim coś nieprzemyslanego chlapniemy, zbadać rzecz dokładnie. Ja
                          nie lubię, gdy byle sceptyk robi z nas durniów.
                        • neptus Re: wdowieństwo 06.08.05, 15:33
                          Mam tam Neptuna. Dlaczego jeszcze nikt mi nie umarł?
                          • neptus Re: wdowieństwo 06.08.05, 15:35
                            Dodam, że ów Neptun jest w zerowym aspekcie z MC i luźniejszymi z władcą
                            horoskopu i Słońcem
                  • potrek do astromaniaka 03.08.05, 20:38
                    astromaniak napisał: To Gwiazda stała, a znajdujemy ją (jeśli się nie mylę)ok
                    11st znku Wagi. Ma ona też pożądane znaczenie bo jej
                    > właściciel (w pewnych konfiguracjach) może mieć sporo szczęścia w życiu.

                    Mam pytanie co do zdania : w pewnych kofiguracjach. Czy miałeś na mysli
                    aspekty harmonijne do Planet radixu i osi ? Jestem ciekaw skąd masz tę
                    informacje o tej gwieżdzie stałej ? Jak to informacje nie na forum to prosze na
                    priv. Pozdrawiam potrek

                    • astromaniak Re: do astromaniaka 03.08.05, 22:06
                      Sorki, ale w tej chwili nie mogę przypomnieć sobie źródła. Sporo jest
                      informacji lakonicznych na temat tej gwiazdy stałej i wszystkie brzmią podobnie
                      źle. Nazywa się "ją gwiazdą wdowieństwa" a jej pozytywne wpływ (nie wiem skąd
                      pamietam tą informację) związany jest z silną determinacją do rozwoju
                      duchowego, artystycznego, a także zgłębiania tajemnic okultyzmu, prawdopodobnie
                      jest to nagroda za wyrzeczenia.
                      • potrek Re: do astromaniaka 03.08.05, 22:35
                        Czy przypadkiem ta informacja nie pochodzi z ostatniej z seri Adriadny pana
                        Leona Zawadzkiego.Bo mi też coś się kołacze o takiej informacji z w/w ksiazki.
                        • makaryna Re: do astromaniaka 03.08.05, 22:48
                          Troche informacji jest tutaj.... no i o innych gwiazdkach
                          www.winshop.com.au/annew/new_page_1.htm
              • neptus Re: wdowieństwo 06.08.05, 15:31
                astromaniak napisał:

                > nie masz racji Neptusie, tam sa tak silne a również negatywne emocje, ze
                > wszystko może się zdarzyć. Jedna z osób może tego nie wytrzymać. Są przypadki
                > że rozstania nikt nie chce i co powiesz? Choroba może nadejść i nikt nie
                bedzie
                >
                > nawet wiedział o tym aspekcie.


                Powtarzam jeszcze raz - to moze ale nie musi byc to.
          • arwen4 Re: wdowieństwo 04.08.05, 09:26
            Wenus i pluton maja kwinks.
        • arwen4 Re: wdowieństwo 04.08.05, 09:24
          Nie, waga jest pusta. Ale szczyt domu 6 jest w wadze, a w tym 6 d. jest neptun
          i księżyc (w skorpionie)
          • astromaniak Re: wdowieństwo 04.08.05, 10:06
            Nie, nawet o tym nie myśl a najlepiej zostaw ten temmat. Kwinkuns to też aspekt
            ale z tego wniosków lepiej nie wyciągaj, zresztą nawet gdyby była koniunkcja
            albo kwadratura czy opozycja, dajmy człowiekowi pożyć i wyzdrowieć. Śmierci nie
            powinno sie nie tylko przepowiadać ale również nie powinno sie jej szukac w
            żadnym horoskopie. A jeśli już widzisz jakieś konstelacje to zostaw je dla
            siebie, nie pokazując nawet że jest Ci smutno.
        • astromaniak Re: do Potrka i Qeenmayi 04.08.05, 09:46
          Nie ja tą gwiazde wymyśliłem, nie ja dałem jej charakter który jej się
          przypisuje. Qeenmaya z kolei rozumie mój tekst który cytuje tak jak chce i bez
          związku z tym co jest napisane, więc o co ci chodzi? bo wydaje się że masz do
          mnie pretensje ale o co? Moja sprawa co napisałem, a ty zaraz wywołujesz wojnę,
          opanuj się i bez emocji, o teorie wojny prowadzić nie będę, a w kwestii tej
          gwiazdy są hipotezy (jednakowo brzmiące) więc może warto je sprawdzać ale w
          inny sposób.
          • queenmaya Re: do Potrka i Qeenmayi 04.08.05, 13:08
            astromaniak napisał:

            > Nie ja tą gwiazde wymyśliłem, nie ja dałem jej charakter który jej się
            > przypisuje.

            Zgadzam się, nie ty ją wymyśliłeś, ale ty ją "wykopałeś" na tym forum. Czyli to
            ty rozpętałeś ten temat, a nie ja.

            > Qeenmaya z kolei rozumie mój tekst który cytuje tak jak chce i bez
            > związku z tym co jest napisane, więc o co ci chodzi?

            Cytuje zawsze dosłownie, po prostu kopiuję i wklejam twoje słowa dokładnie tak,
            jak ty je napisałeś.

            > bo wydaje się że masz do
            > mnie pretensje ale o co? Moja sprawa co napisałem, a ty zaraz wywołujesz wojnę,

            Nie wywołuję wojny, lecz zwalczam (konsekwentnie i od wielu wielu lat)
            astrologiczny przesąd i czarną magię. Nie cierpię, jak ludzie światli wyśmiewają
            się z głupoty astrologów i niestety mają przynajmniej trochę racji. Jestem córką
            sceptyka racjonalisty i stąd moja wrażliwość na głupotę.
            Nie twierdzę, że ty wymyśliłeś tę gwiazgę, ale że bezkrytycznie powtarzasz
            jakieś starożytne i być może nieprawdziwe teorie na jej temat. Przemyśl na
            spokojnie i logicznie to, co napisałam, a sam zobaczysz, że logika każe obalić
            te teorie.

            > opanuj się i bez emocji, o teorie wojny prowadzić nie będę, a w kwestii tej
            > gwiazdy są hipotezy (jednakowo brzmiące) więc może warto je sprawdzać ale w
            > inny sposób.

            Pisałam to bez emocji, to był logiczny wywód dla ludzi myślących. To ty
            reagujesz delikatnie mówiąc przesadnie. I nie pierwszy raz.
            Na początku wakacji wpisałeś się chyba ze 4 czy 5 razy pod rząd, co kilka minut,
            do mojej księgi gości jako "Kopytko", w ostatnim wpisie spytałeś mnie: "Pani
            Mario, czego się pani boi?". Akurat wtedy przez kilka godzin nie miałam
            połączenia z Internetem z powodu braku prądu. Gdy napisałam do ciebie na priv z
            zapytaniem, czego tak się dobijasz i o co ci chodzi nie było żadnej reakcji.
            I kto tu zachowuje się w sposób niezrównoważony? (Wpis wciąż jest w Księdze,
            możesz sprawdzić).
            • astromaniak Re: do Qeenmayi 04.08.05, 13:39
              Nie tylko ty jesteś córką sceptyka i racjonalisty więc opanuj się. Podałem
              przykład a ty dostajesz orgazmu z byle powodu. Starożytne przekazy nie mają tu
              nic do rzeczy podejź więc do tego spokojnie i nie wmawiaj mi że ty masz tu
              monopol na rację. A jeśli nie masz ostatnio co robić, to w ramach V domowego
              aspektu czasem mozna strzelić sobie jednego bez większej szkody i po krzyku.
              • paulia Re: do Qeenmayi 04.08.05, 14:14
                Mysle, ze troche teraz przecholowales!
                • astromaniak Re: do Qeenmayi 04.08.05, 14:49
                  sorry, jeśli tak to będzie odebrane, ale nie znoszę jeśli ktoś czytając tekst
                  nie rozumie intencji piszęcego i ujawnia przy tym jakieś swoje fobie,
                  uprzedzenia, a na dodatek wymyśla "od magów czarnych". Qeenmaya ma umysł
                  ukształtowany ale ja do jej sekty się nie piszę z powodów takich że jest mi to
                  obojętne.
              • queenmaya Re: do Astromaniaka 04.08.05, 15:22
                Astromaniaku, obawiam się, że potrzebujesz pomocy.
                Kup sobie worek treningowy i wal w niego ze wszystkich sił albo udaj się do
                jakiejś wyszalni, gdzie bezpiecznie będziesz mógł spuścić nadmiar pary z kotła.
                Jak już spuścisz tę parę, to może uzasadnisz logicznie i naukowo swoje
                twierdzenia na temat tej gwiazdy i opiszesz chłodno i spokojnie, w jaki sposób
                tę wiedzę zweryfikowałeś.
                A może uraziłam cię, podważając nieomylność jakiegoś wielkiego, zagubionego w
                czasie astrologicznego guru, w którego sekcie (o przepraszam, szkole astrologii)
                pobierasz nauki?
                Niektórzy nie zauważyli, że mamy już XXI wiek i czas XIX-wiecznych przesądów i
                regułek astrologicznych zakończył się bezpowrotnie. Dziś mamy możliwość
                weryfikacji, metodami naukowymi i statystycznymi, różnych przestarzałych i
                nieuzasadnionych przekonań ludzi z dawnych, ciemnych epok. Czas oczyścić umysły
                z zabobonów.
                Jeśli coś jest nieprawdziwe, to trzeba to odrzucić. I nie ma nad czym rozdzierać
                szat.
                Od czasu, gdy odkryliśmy Urana świat zmienił się nie do poznania. Czas zdać
                sobie z tego sprawę.
                • astromaniak Re: do Astromaniaka 04.08.05, 15:34
                  kasjopeański channeling?
                  Czy to Twoje dowodzenie prawdy?
                  • queenmaya Re: do Astromaniaka 04.08.05, 16:27
                    astromaniak napisał:

                    > kasjopeański channeling?
                    > Czy to Twoje dowodzenie prawdy?

                    Nie moje.
                    To strona doktora fizyki z dużym dorobkiem naukowym - spis jego prac naukowych i
                    nazwiska naukowców z którymi pracował są na tej stronie.

                    Ale wracając do naszej gwiazdki:

                    Wystarczy użyć wyobraźni.
                    Stoi sobie ona w określonym punkcie nieba i co widzimy?
                    Słońce przechodzi przez ten punkt co roku. Ilu ludzi rodzi się w tym czasie?
                    Księżyc przechodzi tamtędy 13 razy w roku bo mamy 13 miesięcy księżycowych.
                    Wenus i Merkury idą za Słońcem. Jeśli się załapią na retrogradację, to mogą
                    przejść przez ten punkt 2 razy w roku.
                    Mars też bywa tam ok. raz na rok.
                    Ascendent przechodzi przez ten punkt raz dziennie, descendent tak samo, czyli oś
                    ma z tym kontakt 2 razy na dobę. Możemy jeszcze do tego dodać kwadratury i już
                    mamy 4 uaktywnienia osi na dobę.
                    Jeśli znajduje się tam planeta wolno idąca, to stoi tam i stoi. Jeśli załapie
                    się na retrogradację lub stacjonarność, to strach pomyśleć, ilu ludzi zdąży się
                    w tym czasie narodzić z tą "złoczynną" gwiazdą aktywną w swoim horoskopie.
                    Policz na spokojnie, ilu ludzi ma tę gwiazdę aktywną.
                    Jeśli to prawda, co twierdzi astrologia klasyczna, to te miliony ludzi powinny
                    być wdowcami.
                    A przecież to jest jakaś totalna bzdura. Gdyby tak było, to na ziemi zostałaby
                    tylko garstka ludzi!!!
                    Czy twórcy tych formułek nie mieli rozumu, czy o co tu chodzi?

                    Astromaniaku, może zrób mi psychoanalizę z rynsztoka, proszę...
                    Przywal mi, że jestem kobietą, a jako kobieta czuję się gorsza i zakomplesiała,
                    że jestem niespełniona, sfrustrowana seksualnie, głęboko zraniona emocjonalnie,
                    nieszczęśliwa, porzucona, że na pewno nigdy w życiu nic mi nie wyszło i teraz
                    się wyżywam, że jestem na pewno zboczona, chora psychicznie, zawszona, brudna i
                    co ci tam jeszcze przyjdzie ci do głowy. Znam takie teksty, bo na różnych forach
                    nie raz spotykałam sie z takimi metodami prowadzenia dyskusji.

                    Wszystko to nie zmienia faktu, że ta teoria, którą tu podałeś jest do bani.
                    • astromaniak Re: do Astromaniaka 04.08.05, 18:21
                      może i fizyk, może z dorobkiem naukowym, ale wolałbym w takiej sytuacji
                      poczytać o fizycznych choćby teoriach lub dokonaniach w tej dziedzinie. Jeżeli
                      channeling jest tym czym ten fizyk się zajmuje to wybacz ale z metododologią i
                      nauką on wspólnego nic nie ma. Wolałbym poczytać o czymś co choć trochę fizykę
                      przypomina.
                      Wracając do tej nieszczęsnej gw. stałej, nie upierałem się przy niej, podałem
                      ją tylko jako przykład na który kazdy kto miał do czynienia z astrologią
                      powinien zwrócić uwage jeżeli jest aktywna w horoskopie. Jedni pracują tylko z
                      planetami i osiami, inni dodają do tego sobie planetki czy jak kto woli
                      planetoidy, jeszcze inni aby urozmaicić sobie temat zwracają uwagę na gwiazdy
                      stałe (choć musu nie ma) lub próbują wymyślać teorie które są nie do
                      zweryfikowania.
                      Zrobiłaś mi tu podstawowy wykład z obrotu ciał niebieskich, ale zapomniałaś
                      dodać że astrologia jednak jest po to aby z tego coś było dla człowieka. Więc
                      co? Rozumiem, że łatwo jest zrobić portret psychologiczny na podstawie radixu,
                      natomiast prognoza, która za podstawę przyjmuje ten radix mabyć tylko
                      kwintesensją stanu umysłu jednego człowieka astrologa. Założę się że prognozy
                      jednego horoskopu (w tej sytuacji) wykonywane przez dwóch astrologów bedą
                      wygladały zupełnie inaczej, bo żaden z nich nie bedzie się trzymał zasad a
                      tylko imputował swoje przemyślenia, swoje doświadczenia do życia drugiej osoby.
                      Nikogo nie namawiam do stosowania w swoich interpretacjach gw. stałych ale
                      nikomu nie zabraniam. Channeling jest jak religia a ta jest jak "opium dla mas"
                      a ja nie chę z masą mięć aż tyle wspólnego.
                      A swoją drogą, czy znasz jakieś nowsze opracowania statystyczne w zakresie
                      astrologii? Chętnie bym się zapoznał, ale jeśli nie to trudno. Z drugiej
                      strony statystyka opiera się na średnich a tego nie wolno stosować pojedynczego
                      cżłowieka bo on nie musi się tam zmieścić. Każda średnia jest nieprawdziwa
                      niestety co najwyzej może być naszym "fuksem"
                      • queenmaya Re: do Astromaniaka 04.08.05, 19:24
                        Cieszę się, że powoli wracasz do równowagi psychicznej i zaczynasz logicznie mysleć.
                        To forum nie jest przeznaczone do dyskutowania o channelingu ani o stanie umysłu
                        doktora A. J. (moim zdaniem to, co i jak pisze nie wzbudza podejrzeń o chorobę
                        psychiczną). Rozumiem, że chciałeś mnie powalić i zrobić ze mnie zabobonną babę.
                        Ale jak widzisz to nie jest moja strona, więc za nią nie odpowiadam. A że piszę
                        o tym? Bo chcę, żeby ludzie sami się zastanowili nad zbieżnością tego, o czym
                        mówi channeling i tego, co się dzieje na świecie. I to tyle, co mam do
                        powiedzenia w tej sprawie.

                        > Wracając do tej nieszczęsnej gw. stałej, nie upierałem się przy niej, podałem
                        > ją tylko jako przykład na który kazdy kto miał do czynienia z astrologią
                        > powinien zwrócić uwage jeżeli jest aktywna w horoskopie.

                        Więc po co się tak wściekłeś?

                        > Zrobiłaś mi tu podstawowy wykład z obrotu ciał niebieskich, ale zapomniałaś
                        > dodać że astrologia jednak jest po to aby z tego coś było dla człowieka. Więc
                        > co?

                        Zadaniem astrologa humanistycznego (a takim jestem ja) jest pomóc człowiekowi w
                        ZROZUMIENIU jego sytuacji psychologicznej i duchowej oraz pomóc mu w radzeniu
                        sobie w życiu. Gadanie o jakimś nieuchronnym tragicznym fatum, o rzekomo
                        czekających go wypadkach, kalectwach, ślepotach, wdowieństwie i innych
                        potwornościach jest rzeczą skandaliczną, szkodliwą duchowo i zdrowotnie, a
                        przede wszystkim jest to KŁAMSTWO. Nie ma dowodów na to, że coś takiego musi się
                        zdarzyć. A jak wykazałam statystycznie całe to wróżenie z gwiazd stałych można
                        między bajki włożyć.

                        > Rozumiem, że łatwo jest zrobić portret psychologiczny na podstawie radixu,
                        > natomiast prognoza, która za podstawę przyjmuje ten radix mabyć tylko
                        > kwintesensją stanu umysłu jednego człowieka astrologa. Założę się że prognozy
                        > jednego horoskopu (w tej sytuacji) wykonywane przez dwóch astrologów bedą
                        > wygladały zupełnie inaczej, bo żaden z nich nie bedzie się trzymał zasad a
                        > tylko imputował swoje przemyślenia, swoje doświadczenia do życia drugiej osoby.

                        Jeśli ta prognoza polega na wróżeniu, przepowiadaniu i wieszczeniu faktów,
                        wydarzeń i nieuchronnego fatum, to coś takiego robi tylko astrologia klasyczna.
                        Astrolog humanistyczny takich rzeczy unika jak ognia.
                        Astrologia humanistyczna traktuje tranzyty jak kamienie milowe na drodze
                        rozwoju. Polecam prace Roberta Handa.
                        Planety nie mają żadnej władzy nad życiem człowieka. One tylko POKAZUJĄ jakość
                        czasu, jak wskazówki wielkiego kosmicznego zegara wyznaczają terminy kolejnych
                        lekcji życiowych i czas, gdy wybija godzina rozliczenia się z tego, czego
                        dokonaliśmy. Jeśli żyłeś mądrze i odpowiedzialnie, to czeka cię czas dobrych
                        zbiorów, jeśli żyleś źle, czekają cię ciężkie czasy, bo będziesz rozliczony z
                        tego, czego dokonałeś. A poza tym, życie to nauka i zdobywanie mądrości. Wiara w
                        determinizm jest więc szkodliwa, bo blokuje lękiem rozwój i czlowiek traci wiarę
                        w sens swoich starań.
                        Jeśli czyjś partner życiowy umiera, to znaczy, że ktoś popełnił poważne błędy
                        duchowe, nie skorygował ich na czas, odmówił pracy nad sobą i śmierć jest
                        konsekwencją tych zaniedbań. A nie sprawką jakiejś gwiazdy stałej, która mruga
                        nieżyczliwie, śląc śmiertelne promienie na niewinnego człowieka.
                        • astromaniak Re: do Astromaniaka 04.08.05, 20:26
                          wiesz co, weź jednak leki.
                          • queenmaya Re: do Astromaniaka 04.08.05, 22:38
                            astromaniak napisał:

                            > wiesz co, weź jednak leki.

                            Buuuachacha, zauważ, że to jest skierowane "Do Astromaniaka", a więc zgadzam się.
                            Tak na marginesie - jestem uosobieniem "czyszczącego" Plutona i nie spocznę,
                            dopóki nie wyczyszczę astrologii z przesądów i szkodnictwa.
                            Wybaczcie moją bezkompromisowość...
                            • anahella Re: do Astromaniaka 04.08.05, 22:44
                              Nie musicie sie lubic, ale nie warto sie klocic.
    • anahella Re: wdowieństwo 04.08.05, 01:22
      arwen4 napisała:

      > Moja koleżnka ma ogromny problem jej mąz cięzko się rozchorował i ona ma jak
      > najczarniejsze mysli. Chciałabym to sprawdzić i pocieszyć ją, że spędza
      > jeszcze długie lata razem i dlatego pytam was o to.

      Rozumiem - nalezy pocieszac przyjaciol w trudnych chwilach, ale przeciez nie
      obiecasz jej ze on wyzdrowieje! Wiec badz dla niej bardziej przyjaciolka niz
      astrologiem.

      Czasem bardziej pomaga zaoferowanie prostej pomocy (np. przydyganie zakupow ze
      sklepu) niz najlepiej zapowiadajace sie horoskopy.


      > Czy jest jakiś szczególny
      > aspekt, który oznacza zostanie wdową. Na co powinnam zwrócić szczególną
      > uwagę.

      Zwroc uwage na to, ze srednio w Polsce kobiety zyja kilka lat dluzej od
      mezczyzn. Zatem Polska jest pelna wdow. Kobiety zyja zdrowiej, mniej je zzera
      stres (zwlaszcza gdy cale zycie byly "przy mezu", co w starszym pokoleniu jest
      dosc popularne). Zatem uklad, ktorego szukasz musialby byc u wiecej niz polowy
      kobiet zyjacych w naszym kraju.
    • makaryna Re: wdowieństwo 04.08.05, 12:16
      arwen4 napisała:

      > Moja koleżnka ma ogromny problem jej mąz cięzko się rozchorował i ona ma jak
      > najczarniejsze mysli. Chciałabym to sprawdzić i pocieszyć ją, że spędza
      > jeszcze długie lata razem i dlatego pytam was o to. Powiedzcie mi proszę, co
      > w hor. natal. może świadczyć o wdowieństwie. Czy jest jakiś szczególny
      > aspekt, który oznacza zostanie wdową. Na co powinnam zwrócić szczególną
      > uwagę.

      Moge podac przyklad z wlasnego zycia. Napisalam o tym na watku o Uranie na descendencie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=27239555&a=27317521
      Teraz jak na to patrze to wydaje mi sie, ze zwiazek z moim mezem od poczatku byl skazany na
      krotkotrwalosc (Uran)
      • janina62 Re: wdowieństwo 04.08.05, 15:47
        a jednak... /po przeczytaniu opowieści arwen4/...sprawdza się teoria i jedna z
        możliwych "sytuacji o których wspomniał Pantomas , tj.władca VII w VIII i na
        odwrót jednocześnie władca VIII w VII...
        astrologia jest zbiorem zasad o "długich korzeniach"...świat, ludzie się
        zmieniają ale zręczna obserwacja pozwala odszukać działanie tego co w księgach
        zapisano...pzdr
        • monkamaj Re: wdowieństwo 06.08.05, 18:30
          mhm,,,,
          czy dobrze zrozumiałam? wymienni władcy domów 7 i 8 prognozują szybka utratę
          partnera? jakie jeszcze inne układy w natalnym to sygnalizują? bo ja mam władcę
          7 w 8 i odwrotnie sad(
          własciwie to zajrzałam na ten wątek aby podać przykład mojego ojca, który w
          wieku 30 lat owdowiał, niestety nie znam godziny, więc nie wiem co w którym
          domu, ale ze wspomnianych aspektów to ma on kwadrat saturna i księżyca, księżyc
          w rybach, saturn w koziorożcu, zakres koniunkcji 7 stopni, saturn dodatkowo
          robi 1 stopniowy kwinkus do słońca we lwie, słonce ma jeszcze 3 stopniowy
          kwadrat od neptuna w skorpionie i to są w zasadzie wszytkie twrde aspekty (bez
          tych które ewentualnie są do ascedendtu którego nie znam)
          aha, no i on po smierci Mamy sobie nie poradził, w zasadzie juz wczesniej to
          ona trzymała go w ryzach..
          • anahella Re: wdowieństwo 06.08.05, 19:42
            monkamaj napisała:

            > mhm,,,,
            > czy dobrze zrozumiałam? wymienni władcy domów 7 i 8 prognozują szybka utratę
            > partnera?

            Jezeli ktos uwaza ze tak wlasnie jest, to ja nie rozumiem czemu szybka. Wdowa
            mozna zostac w wieku 90 lat i nikt wtedy nie szuka specjalnych predyspozycji ku
            temu, bo zasada jest ze kobiety zyja dluzej. Przynajmniej w Europie.
            • monkamaj Re: wdowieństwo 07.08.05, 13:48
              napisałas Anahello:
              Wdowa
              > mozna zostac w wieku 90 lat i nikt wtedy nie szuka specjalnych predyspozycji
              ku
              >
              > temu, bo zasada jest ze kobiety zyja dluzej. Przynajmniej w Europie.

              no tak, ale własnie wczesne wdowieństwo jest sprawą moim zdaniem godna uwagi,
              każdy z nas zostanie kiedys wdowcem/wdową, gdyż rzadko tak się szczęśliwie
              składa aby partnerzy oboje odchodzili na raz z tego swiata, i to jest normalne,
              nie ma nad czym się rozstrząsać, ale sytuacje takie np. ludzie w wieku 20-35
              lat wdowieją, zakładając że ich parnerzy są w tym samym wieku i nie nękają ich
              zadne starcze choroby uważam za szczególne, zawsze są one większą tragedią niż
              smierć 78-latka, której nawet on sam juz się spodziewa i moim zdaniem o takich
              sytuacjach można rozmawiać i mozna ewentualnie szukać wskazówkach w radixie,
              chociaz z drugiej strony niewiele to da, bo co się człowiekowi powie - twoja
              zona umrze za 6 lat?
              • queenmaya Re: wdowieństwo 07.08.05, 16:57
                monkamaj napisała:

                > no tak, ale własnie wczesne wdowieństwo jest sprawą moim zdaniem godna uwagi,
                > każdy z nas zostanie kiedys wdowcem/wdową, gdyż rzadko tak się szczęśliwie
                > składa aby partnerzy oboje odchodzili na raz z tego swiata, i to jest normalne,

                No, niezupełnie, bo to właśnie każde z nas może być tym, które umrze pierwsze, a
                wtedy to nasi małżonkowie będą wdowcami big_grin

                > nie ma nad czym się rozstrząsać, ale sytuacje takie np. ludzie w wieku 20-35
                > lat wdowieją, zakładając że ich parnerzy są w tym samym wieku i nie nękają ich
                > zadne starcze choroby uważam za szczególne, zawsze są one większą tragedią niż
                > smierć 78-latka, której nawet on sam juz się spodziewa i moim zdaniem o takich
                > sytuacjach można rozmawiać i mozna ewentualnie szukać wskazówkach w radixie,
                > chociaz z drugiej strony niewiele to da, bo co się człowiekowi powie - twoja
                > zona umrze za 6 lat?

                Nie ma żadnego pewnego sposobu, żeby to stwierdzić.
                Astrolog, jeśli mówi coś takiego, jest nieopowiedzialny, o czym wielokrotnie
                była mowa w tym wątku.
                Nie ma jednoznacznych wskaźników wdowieństwa, homoseksualizmu, kalectwa itp. Po
                prostu nie ma...
              • anahella Re: wdowieństwo 08.08.05, 20:40
                monkamaj napisała:

                > chociaz z drugiej strony niewiele to da, bo co się człowiekowi powie - twoja
                > zona umrze za 6 lat?

                Da, bardzo duzo i to duzo niedobrego.

                Z drugiej strony: uwazasz ze mozna znalezc smierc w horoskopie? Umialabys to
                zinterpretowac?
                Znam kilu odwaznych - nieswiadomych wlasnej glupoty - astrologow, ktorzy uwazaja
                ze potrafia. Na szczescie nie potrafia.

                Nie wierze, ze ktos umie znalezc moment smierci w horoskopie. Szukanie smierci
                partnera w radixie jest duzym naduzyciem, zeby nie powiedziec glupota.
                • monkamaj Re: wdowieństwo 09.08.05, 08:11
                  Anahello i Queenemayu z jednej strony faktycznie nie ma sensu szukać smierci w
                  radixie bo to nie daje nic dobrego, jak mówicie nie ma wskaźników śmierci ani
                  żadnych innych kalectw i chorób, śmierć jest często skutkiem pewnych zachowań,
                  twoich własnych bądź innych ludzi i nie zawsze musiałaby mieć miejsce, więc tak
                  jak nie ma fatum tak też nie można szukać śmierci i wielu innych zdarzeń w
                  radixie. i w tym się z Wami zgadzam..
                  ..ale z drugiej strony takie coś niestety pociąga, ja np. chciałabym wiedzieć
                  kiedy urodzi się moje dziecko - czy o terminie wskazanym przez lekarza czy nie,
                  czy będzie zdrowe, czy to będzie syn czy córka (chcoaiż o tym przekonam się juz
                  za 2 miesiące na usg smile), czy będzie miało rodzeństwo itd, chciałabym wiedzieć
                  takie rzeczy tylko własnie po co? bo chyba takie wiadomości odbierają radość
                  życia no a poza tym sprowadzaja człowieka do przedmiotu, który wykonuje życie a
                  nie o to przeciez chodzi smile
                  • anahella Re: wdowieństwo 09.08.05, 10:13
                    monkamaj napisała:

                    > bo chyba takie wiadomości odbierają radość
                    > życia

                    Sama widzisz. Ta dyskusja juz ma zle skutki. Jak piszesz - jestes w ciazy
                    (gratulacje!) i zaczelas szukac w swoim horoskopie mozliwosci wdowienstwa,
                    zamiast planowac szczesliwe rodzicielstwo. Kobiety w ciazy wija sobie gniazdko -
                    te slynne remonty lazienki, o ktorych ciagle sie slyszywink - zastanawiaja sie czy
                    juz odkladac na studia dla dziecka, masowo poszukuja firm ubezpieczeniowych, w
                    ktorych sklada sie wiano dla malucha itp. Po co zasmiecac sobie umysl myslami o
                    samotnym wychowywaniu dziecka? Po co odbierac sobie radosc zycia?

                    I jeszcze o sprawdzalnosci regulek: pewien astrolog powiedzial mi kiedys, ze
                    bede mloda wdowa. I co? Nie nigdy nie bede mloda wdowa. Bo zeby byc mloda wdowa
                    trzeba najpierw byc mloda mezatka. Na razie nie jestem mezatka, wiec na zostanie
                    mloda wdowa nie ma szans.
          • queenmaya Re: wdowieństwo 06.08.05, 20:46
            monkamaj napisała:

            > mhm,,,,
            > czy dobrze zrozumiałam? wymienni władcy domów 7 i 8 prognozują szybka utratę
            > partnera? jakie jeszcze inne układy w natalnym to sygnalizują? bo ja mam władcę
            > 7 w 8 i odwrotnie sad(

            Spoko, tylko się nie przerażaj smile
            Właśnie robiłam horoskop, w którym jest taka wymiana i przyszło mi do głowy
            bardzo dużo różnych pomysłów na to, jak się to może manifestować, ale
            wdowieństwo nie zaświtało mi w głowie nawet przez sekundę.
            Facet był ogólnie 8-domowy i plutoniczny ponad miarę, Wenus też tam się
            powtarzała w różnych układach i wyszło mi, że po uszy siedzi w okultyzmie.
            Okazało się, że tak właśnie jest, o czym mi wcześniej nie powiedział. Zajmuje
            się głównie runami, ale nie tylko. I naprawdę siedzi w tym po uszy. Na razie
            jest młody i nieżonaty, ale nie sądzę, żeby owdowiał. Pewnie weźmie sobie równie
            plutoniczną żonę i razem będą uprawiać tę działalność...
            • queenmaya Re: wdowieństwo 06.08.05, 20:55
              Acha, i jeszcze jedno...
              Anahella pisała tu w jednym wątku o "kanalizowaniu" pewnych układów.
              Moim zdaniem to jest właśnie bardzo dobre kanalizowanie. W takim przypadku
              trzeba sobie znaleźć plutoniczengo partnera i zająć się dziedzinami 8-domowymi.
              Nie tylko okultyzmem, czymkolwiek, co podpada pod ten dom. I w ten sposób, jeśli
              nie wejdzie się w konflikt z plutonicznymi energiami (czyli będzie się unikało
              czarnej magii i szkodzenia bliźnim w jakikolwiek sposób) moża te energie
              obłaskawić, a wtedy nic złego stać się nie może.
              Mam w notatkach z wykładów różne takie regułki i mogę was zapewnić, że między
              bajki można je włożyć (niektóre się nazywają "szczególnie krytyczne sytuacje").
              W moim horoskopie pełno jest takich "śmiertelnych zagrożeń" i według tych zasad
              powinnam być bardzo chorą osobą, stojącą nad grobem, a jakoś chwalić Boga mam
              się całkiem dobrze i ani myślę umierać (ani nawet chorować).
        • eevvaa Re: wdowieństwo 06.08.05, 20:11

          w moim przypadku 7 i 8 dom są w wodniku, a ich władca jest w 12 dou na asc
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • bawolek Re: wdowieństwo 21.05.06, 20:44
          > a jednak... /po przeczytaniu opowieści arwen4/...sprawdza się teoria i jedna
          z możliwych "sytuacji o których wspomniał Pantomas , tj.władca VII w VIII i na
          > odwrót jednocześnie władca VIII w VII...

          no, no... a ja bym taki układ zinterpretował inaczej - władca VIII w VII -
          właściciel horoskopu nie uznaje seksu pozamałżeńskiego wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka