01.09.05, 23:01
co w horoskopie natalnym, albo w tranzytach moze wpływać na nasza samoocenę?
mam wiele zdolnosci, które doceniają u mnie inni, a ja ciągle widzę raczej to
czego nie umiem niż te umiejętności, które już posiadłam. nie wiem czy to
zbliżające się domknięcie się cyklu Saturna w Lwie, czy coś innego, ale chyba
powinnam zacząć ćwiczyć afirmacje bo czuję się (jesli chodzi o sprawy
zawodowe) nieciekawie. kto inny by się cieszył, a mnie jakoś nie do śmiechu...
Na dodatek ciągłe wątpliwości co do tego, co powinnam robić w życiu. czytałam
chyba u Pronaya, że to typowe u ludzi z kwadratem Asc i MC.
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Samoocena 01.09.05, 23:06
      silne słońce.
      • anahella Re: Samoocena 01.09.05, 23:16
        silne, lub slabesmile

        Poza tym uklady miedzy Ascendnetem i Sloncem. Jak ktos ma kwadrature to ciagle
        sobie musi udowadniac ze jest super.
        • czupakabra27 Re: Samoocena 01.09.05, 23:19
          do końca nie wiem, jakie kontakty mają ze soba moje Słońce i Ascwink wg Uranii
          żadne wg. Astrodienst trygon.
          • anahella Re: Samoocena 02.09.05, 08:30
            to nie zalezy od programu - tak mysle - tylko od systemu domow.
            • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 10:45
              Skoro ma zależeć od systemu........trzeba więc uzywac takiego systemu, zeby
              samoocena była niezła.
              a serio: ascendent, choc i tak nigdy niepewny na całkowite 100%, to jednak w
              programach jest w tym samym miejscu. Astrodienst przyjmuje szerokie orby,
              zaskakująco szerokie.
              • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 11:07
                bleeeh, sznajder. nigdy nie pewny.
                nie pewny.
      • neptus Re: Samoocena 02.09.05, 01:11
        romy_sznajder napisała:

        > silne słońce.

        Nie zgadzam się. Przede wszystkim ascendent i pierwszy dom, Saturn, Księżyc,
        ogólny obraz horoskopu.
        Slońce to głównie energia twórcza, witalność. Samoocena jest sprawą
        emocjonalną, subiektywną.
        • neptus Re: Samoocena 02.09.05, 01:14
          I jeszcze dodam, ze można mieć w jednych sprawach samoocenę zawyżoną, a w
          innych dziedzinach zaniżoną, np. ktoś może uważać, że jest piekny ale głupi,
          albo odwrotnie, co niekoniecznie musi zgadzać się z rzeczywistością. Nie może
          więc być jednego sygnifikatora.
          • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 01:18

            > I jeszcze dodam, ze można mieć w jednych sprawach samoocenę zawyżoną, a w
            > innych dziedzinach zaniżoną [...]

            jasna sprawa
            pl.wikipedia.org/wiki/Samoocena
        • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 01:16
          tu ja sie nie zgadzam. saturn zabiera [choc nie zawsze] dobre mniemanie o sobie,
          jednak słonce, oczywiście jeśli jest silne, to jest sam trzon osobowości.
          dobrego mniemania o sobie, zakorzenienia w sobie. siła psychiczna, stabilność.

          ascendent?!

          > ogólny obraz horoskopu.

          to zawsze. ale pytanie było o konkret.
          • czupakabra27 Re: Samoocena 02.09.05, 10:26
            u mnie to zaniżanie występuje w kwestiach zawodowych, w innych jest chyba
            normalnie. na pewno nie zawyżamsmileto oczywiste, że zawsze może być ktoś lepszy,
            tak samo jak ktoś gorszy, a przy tym wszystko jest kwestią gustu, bo zajmuję się
            rzeczami mało wymiernymi (obraz i słowo). mimo to teraz właśnie odczuwam
            naislenie tych negatywnych tendencji i dlatego sugerowałam, że to Saturn/Saturn.
            a dziś mam zerową koniunkcję Słońca z Asc i ścisły sektyl Słońca z nat Uranem.
            • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 10:43
              ja słonca na asc. nie odczuwam zupełnie. a bardzo chce sie czegos doszukać, w
              koncu to raz do rokusmile
              • xxero Re: Samoocena 02.09.05, 12:29
                kwestia definicji samooceny jest otwarta. Samoocena sama w sobie to rzecz bardzo
                subiektywna i moze nawet iluzoryczna. Zmieniac sie potrafi w zaleznosci od
                okolicznosci zyciowych, nastroju, stanu finansow itp. Jakze czesto ludzie
                oceniani z zewnatrz jako mocni, pewni, autorytarni w czyms, sami nawet o tym nie
                wiedza. Moze sa przekonani o swym wielkim talencie pisarskim, o ktorym notabene
                nikt inny nie wie i co wtedy z samoocena? Oceniam ludzi troche inaczej: albo
                ktos ma w sobie sile i wyrazistosc (obojetnie jakiego rodzaju) albo jej nie ma i
                tyle. Albo jeszcze inaczej: czy w sytuacji naprawde ognistej, konkurencji,
                stresu, konfliktu, walki czy dalbym sobie rade z danym czlowiekiem czy nie? To
                widac na pierwszy rzut oka
              • czupakabra27 Re: Samoocena 02.09.05, 12:32
                no właśniesmile
                • czupakabra27 Re: Samoocena 02.09.05, 12:34
                  to "no własnie" było specjalnie dla romysmile
                  • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 13:10
                    o kurczesmile specjalnie! postaram sie odwdzięczyć, heh...:
                    • romy_sznajder Re: Samoocena 02.09.05, 13:11
                      udało się. jowisz na uranie od wczoraj!
    • all2 Re: Samoocena 03.09.05, 01:04
      Ja bym tu popatrzyła na Desc, bo jeśli samoocena to przecież powstaje ona przez zetknięcie z innymi - oceniamy siebie na tle innych, a Desc jest tą właśnie osią styku. Słońce to silne lub słabe poczucie tożsamości, co nie jest równoznaczne z samooceną, bo można mieć silne poczucie tożsamości i jednocześnie oceniać się nisko. Do tego rzecz jasna Saturn, który zawsze pokaże, przez swoje położenie i aspekty, w których dziedzinach o tę dobrą samoocenę łatwiej, a w których trudniej.
      Można też rzecz odwrócić i jak zwykle zacząć wszystko od Saturna - co aspektuje i jak - ze szczególnym uwzględnieniem Desc smile
      • romy_sznajder Re: Samoocena 03.09.05, 02:29
        > Ja bym tu popatrzyła na Desc, bo jeśli samoocena to przecież powstaje ona przez
        > zetknięcie z innymi - oceniamy siebie na tle innych

        nooo, tak to mozna, ze powstaje przez wychowanie, więc patrzymy na IC, albo na
        pozycje społeczną, wiec na MC. jasnesmile Rzeczywiście Czupakabra ma chyba na myśli
        siebie w kontekscie społecznym, ale... zobacz: inni komplementują, ona dziękuje
        i swoje wie. Wydaje mi sie, ze jak ktos jest dobrze zakorzeniony w sobie, to
        poradzi sobie i bez ludzi i wsród ludzi. Nie będzie od zadnych ocen i relacji
        zalezny, będą - dobrze, wzbogacą, albo czegoś nauczą. Nie bedzie - trudno.
        i trzymam sie tego rozróżnienia: samoakceptacja versus samoodrzucenie.
        To jest instynkt prawie. Bo jeśli tylko i wyłacznie merkuryczna, intelektualna
        ocena - byłoby bardzo łatwo sie nauczyc oceniać sie dobrze.
        Tożsamość to samowiedza. wiem, kim jestem. Ja to ja, Tożsamość, to - samość.
        To raczej daje Słońce w znaku. Ja mam na mysli pozycję słonca jako światła, ciała.
        Oczywiście mierze to swoja miarą. Nie oceniam sie na tle innych. Nie oceniam
        innych. nie lubie słowa ocena. Dlatego jak wyzej: uściślam do opozycji:
        akceptacja - odrzucenie.
        • all2 Re: Samoocena 03.09.05, 03:04
          romy_sznajder napisała:

          > nooo, tak to mozna, ze powstaje przez wychowanie, więc patrzymy na IC, albo na
          > pozycje społeczną, wiec na MC. jasnesmile

          nie, tu protestuję i myślę że właśnie akurat Desc smile Wychowanie, IC, oczywiście jakoś wpływa, ale nie decyduje. MC też nie, można mieć wysoki status czy pozycję a mimo to cierpieć na niską samoocenę, wtedy powstaje wielki stres ("nie dorastam do pozycji którą zajmuję"). MC to bardziej ocena innych. Ale słowo "samoocena" w ogóle nie miałoby zastosowania gdyby człowiek był bytem izolowanym, nie miałby wtedy żadnej potrzeby ani nawet możliwości oceniania siebie, bo do oceny konieczna jest jakaś matryca, skala porównawcza. Byt izolowany po prostu by sobie był, bez refleksji. Dopiero gdy styka się z czymś zewnętrznym, powstaje potrzeba samooceny, a punkt zetknięcia z czymś zewnętrznym w horoskopie to właśnie Desc. Tutaj nasze "ja" styka się z czymś, co jest "nie-ja", i tu jest miejsce dla samooceny. Nie chodzi o to, co widzą w nas inni, bo to będzie Asc (widziane z boku) albo MC (widziane z dołu), tylko jak my, od środka, widzimy w tym kontakcie siebie.

          Rzeczywiście Czupakabra ma chyba na myśl
          > i
          > siebie w kontekscie społecznym, ale... zobacz: inni komplementują, ona dziękuje
          > i swoje wie.

          No właśnie. Jeśli dobrze doczytałam w tym wątku, Czupakabra ma Asc w Pannie, zatem Desc w Rybach i siebie widzi przez te Ryby, niepewnie. Oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo nie tylko znak Desc, również obsada 7 domu, aspekty, Saturn, Słońce etc., ale z pojedynczych elementów, to szukałabym tutaj.

          Wydaje mi sie, ze jak ktos jest dobrze zakorzeniony w sobie, to
          > poradzi sobie i bez ludzi i wsród ludzi. Nie będzie od zadnych ocen i relacji
          > zalezny, będą - dobrze, wzbogacą, albo czegoś nauczą. Nie bedzie - trudno.
          > i trzymam sie tego rozróżnienia: samoakceptacja versus samoodrzucenie.
          > To jest instynkt prawie. Bo jeśli tylko i wyłacznie merkuryczna, intelektualna
          > ocena - byłoby bardzo łatwo sie nauczyc oceniać sie dobrze.
          > Tożsamość to samowiedza. wiem, kim jestem. Ja to ja, Tożsamość, to - samość.
          > To raczej daje Słońce w znaku. Ja mam na mysli pozycję słonca jako światła, cia
          > ła.

          Tak, tu się zgadzam, ja widzę Słońce podobnie, jeśli nawet nie zawsze jest to samowiedza, tożsamość uświadomiona, to w każdym razie jest ona wyczuta - takie "poczucie siebie". Albo jego brak. Tu ważna jest harmonijność/nieharmonijność tego Słońca. Samoakceptacja jest tu dobrym słowem.
          To się wszystko robi skomplikowane, bo gdzieś się te pojęcia zazębiają i trzeba by najpierw długo i żmudnie uściślać, co kto ma właściwie na myśli. Ale to chyba bez sensu. Mimo wszystko potrafię sobie wyobrazić, że można się świetnie czuć ze sobą, we własnym towarzystwie, i wymiękać, kurczyć się i czuć zupełnie niekompetentnym w kontaktach ze światem szeroko pojętym. Dla mnie tu jest właśnie miejsce dla pojęcia samooceny: czuję się kompetentna, albo nie, wobec czegoś.
          • czupakabra27 Re: Samoocena 03.09.05, 11:07
            all2 napisała:
            Mimo wszystko potrafię sobie wyobrazić, że można się świetnie czu
            > ć ze sobą, we własnym towarzystwie, i wymiękać, kurczyć się i czuć zupełnie nie
            > kompetentnym w kontaktach ze światem szeroko pojętym. Dla mnie tu jest właśnie
            > miejsce dla pojęcia samooceny: czuję się kompetentna, albo nie, wobec czegoś.
            >

            tak, mam Desc w Rybach, a to co napisałaś All to własnie to o co chodzi. "aspekt
            społęczny" mi przeszkadza. ja się ze sobą czuję dobrze i jestem zadowolona z
            tego co robię, tworzyć to być pochłoniętym przez tęczową "czarną dziurę" ale...
            tylko do czasu kiedy zobaczę co robią inni, kiedy mnie to zachwyci. tak już
            mam,że łatwo popadam w zachwyt nad cudzą twórczością. dodam, że wogóle na swój
            własny użytek, (w przeciwieństwie do Romy) dużo oceniamsmiletakże negatywnie.
            rozsądek podpowiada mi, że zawsze będę od kogoś lepsza, bedąc równocześnie od
            kogoś gorsza (w sprawach zawodowych), że sztuka jest relatywna, że różne są
            gusta, że świat jest tak skonstruowany, ale wewnętrzny głos jest bezlitosny. to
            łyżka dziegdzciu w beczce miodu.ciągle miotają mną wątpliwości. co raz bardziej
            zaczynam rozumieć czym jest dla mnie surowy sędzia Saturn w XII wewnętrzym domu
            w Lwie, który chce być artystą "całą gębą". może przesadnie uprościłam, ale to
            upiorna mieszanka jak dla mnie.
            • romy_sznajder Re: Samoocena 03.09.05, 11:44
              > tak, mam Desc w Rybach [...]

              Uran Ci chodzi po descendencie. I wywracasmile
              • czupakabra27 Re: Samoocena 03.09.05, 13:49
                chodzi i wywraca. nawraca tez trochę, bo jak już pisałam, w którymś wątku Uran
                mnie "zaręczył"smile ale to w kwestiach miłosnych, a w artystycznych, same wahania
                i każdy ruch idzie mi jak po grudzie. czuję się jakbym rozbijała skorupę jajka
                od środka. mozolnie wykluwam sięsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka