Dodaj do ulubionych

kiedy????????

IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 02:38
Mam 23 lata, jestem na 4 roku studiów, mam narzeczonego, z którym jestem od
trzech lat. Ostatnio zaczęły mnie "brać" myśli o dziecku. Nie wiem czy to
instynkt macierzyński, a może jestem na to jeszcze za młoda? W każdym bądź
razie myślę o tym dość często i rozrzewia mnie widok dzidziusiów na ulicy, w
supermarkecie, nawet w filmach. Wniosek jest taki: chciałabym mieć dziecko -
ale... Jest właśnie "ale"; mój partner nie ma stałej pracy, ja studiuje.
Chciałabym podjąć pracę zaraz po studiach ale czy ją dostanę? a jak dostanę to
czy będę miała czas żyby urodzić dziecko? Może będzie za mało pieniędzy? Może
nie będzie pracy? Zastanawiając się nad tym wszystkim mogę stwierdzić, że nie
ma odpowiedniego czasu, żeby mieć dziecko. Czasem mam ochotę odstawić tabletki
i poprostu wpaść ale boję się. Nie chce podejmować nieodpowiedzialnych decyzji,
ale z drugiej strony marzę o dzidziusiu. Co o tym sądzicie? Do tego dochodzi
jeszcze fakt, że mam problemy z gospodarką hormonalną i boję się, że po 30'ce
mogę mieć problemy z zajściem w ciąże; o ile nie teraz. Mój chłopak też chce
mieć dziecko, ale przeraża go to, co się dzieje na rynku pracy. Sama nie wiem
co robić... Jak zaszłabym w ciąże teraz to po studiach miałabym już dzidziusia
i co wtedy? Czy pracodawca chętniej mnie zatrudni , bo mam już dziecko czy na
odwrót?
Napiszcie coś. Może macie podobne dylematy?

Obserwuj wątek
    • _kami Re: kiedy???????? 04.02.02, 12:51
      Oj mamy podobne dylematy, mamy...
      Mój instynkt macierzyński mocnemu stępieniu uległ - ze względu na sytuację, w
      jakiej jestem. Po prostu nijak nie mogę sobie teraz na dziecko pozwolić, więc
      cóż...?
      Mam wprawdzie Mężczyznę, który będzie ojcem moich dzieci, ale na razie
      mieszkamy jeszcze osobno (i to bardzo osobno, bo o 350 km od siebie), ja pół
      roku temu skończyłam studia, ale jeszcze nie udało mi się znaleźć pracy, mimo
      że szukam jej bardzo intensywnie. I nie wiem, kiedy ją znajdę. Więc jak tu
      myśleć o dziecku? Chociaż ostatnio zaczęłam z rozczuleniem przyglądać się małym
      krasnalkom, zaglądać do wózków - to po prostu musi poczekać... :-( A ja do tej
      pory - do tego momentu, w którym będzie można sobie pozwolić na dziecko - będę
      się szprycować pigułkami :-(

      K.
    • Gość: kalka Re: kiedy???????? IP: 195.117.174.* 05.02.02, 14:36
      Gość portalu: pysia1 napisał(a):

      > Mam 23 lata, jestem na 4 roku studiów, mam narzeczonego, z którym jestem od
      > trzech lat. Ostatnio zaczęły mnie "brać" myśli o dziecku. Nie wiem czy to
      > instynkt macierzyński, a może jestem na to jeszcze za młoda? W każdym bądź
      > razie myślę o tym dość często i rozrzewia mnie widok dzidziusiów na ulicy, w
      > supermarkecie, nawet w filmach. Wniosek jest taki: chciałabym mieć dziecko -
      > ale... Jest właśnie "ale"; mój partner nie ma stałej pracy, ja studiuje.
      > Chciałabym podjąć pracę zaraz po studiach ale czy ją dostanę? a jak dostanę to
      > czy będę miała czas żyby urodzić dziecko? Może będzie za mało pieniędzy? Może
      > nie będzie pracy? Zastanawiając się nad tym wszystkim mogę stwierdzić, że nie
      > ma odpowiedniego czasu, żeby mieć dziecko. Czasem mam ochotę odstawić tabletki
      > i poprostu wpaść ale boję się. Nie chce podejmować nieodpowiedzialnych decyzji,
      >
      > ale z drugiej strony marzę o dzidziusiu. Co o tym sądzicie? Do tego dochodzi
      > jeszcze fakt, że mam problemy z gospodarką hormonalną i boję się, że po 30'ce
      > mogę mieć problemy z zajściem w ciąże; o ile nie teraz. Mój chłopak też chce
      > mieć dziecko, ale przeraża go to, co się dzieje na rynku pracy. Sama nie wiem
      > co robić... Jak zaszłabym w ciąże teraz to po studiach miałabym już dzidziusia
      > i co wtedy? Czy pracodawca chętniej mnie zatrudni , bo mam już dziecko czy na
      > odwrót?
      > Napiszcie coś. Może macie podobne dylematy?
      >

      Byłam rok starsza od ciebie gdy urodziłam dziecko- na piątym roku studiów z
      rozpoczętą pracą dyplomową. Było to planowane dziecko, chociaż sytuacja
      materialna, mieszkaniowa i polityczna nie była sprzyjająca. Córeczka miała rok,
      jak skończyłam studia(mąż też). Nie poszłam do pracy, nie maiłam macierzyńskiego,
      ale...warto było!

      • Gość: aga Re: kiedy???????? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 08:49
        Jestem na 5 roku studiów. Razem z mężem planujemy dziecko zaraz po studiach.
        Chcemy mieć dwoje dzieci. Wyliczyliśmy sobie, że jak bedę miała 30 lat to
        będziemy mieli 5 i 3-letniego brzdąca. Mam nadzieję, że nam się to uda i
        poradzimy sobie finansowo. Później do pracy. Nie wierzę, że będzie łatwiej, ale
        trudniej chyba też nie (będę miała 2 dzieci). Na pewno nie będę słuchać
        upokarzających pytań odnośnie planowania dzieci (obecny warunek przyjęcia
        młodej kobiety do pracy). Wierzę, że sobie poradzimy. Szczerze mówiąc już się
        nie możemy doczekać malucha. Wiem, że najpiękniejsze chwile przed nami.
        Poza tym te zakładane 5 lat nie będą stracone, można zobaczyć najpiękniejszy
        cud: jak rozwija się własne dziecko - nowy człowiek. Myślę też o ciągłym
        rozwijaniu się: nauka języka, przygotownie do egzaminów państwowych. Trochę
        wiary, optymizmu i oczywiście kochającego partnera.
        Nie chcę być babcią dla własnych dzieci - to wiem na pewno.

        pozdrawiam i życzę wspaniałych dzieciaków
    • Gość: Renata Re: kiedy???????? IP: *.abo.wanadoo.fr 04.03.02, 14:12
      Czesc Pysiu,
      Mam 28 lat, swieza mezatka, bezdzietna i bez zadnych
      ciagot macierzynskich. Z moim mezem zgadzamy sie ze
      dziecko nie wczesniej niz za 5 lat. Zbyt mocno kochamy
      nasz dotychczasowy, dosc bezproblemowy styl zycia,
      lacznie z mozliwoscia wloczenia sie po swiecie. A
      malenstwo to obowiazek, ktorego jeszcze nie chcemy sie
      podjac, to decyzja na nastepne 20-25 lat.

      Wiec czemu pisze? Bo zainteresowalo mnie podejscie do
      zycia inne niz moje.


      Fakt, ze posiadasz silna potrzebe dziecka, jak rowniez
      masz problemy hormonalne przemawia za tym, ze powinnas
      sie zdecydowac na dziecko teraz. Poza tym uwazam, ze
      Twoje studia to calkiem dobry okres na pierwsze lata
      Twojego dziecka. Ja juz wiem (jestem po studiach i paru
      latach pracy), ze tylko w czasie studiow mialam
      dostatecznie duzo czasu, aby pozwolic sobie na
      wychowywanie dziecka z minimalna pomoca z zewnatrz
      (czasem trzeba wybrac sie na jakis wyklad). Teraz
      musialabym zrezygnowac z pracy, albo z kontaktu z
      dzieckiem.

      Druga strona medalu to FINANSE. Ty jako studiujaca
      matka pewnie nie bedziesz w stanie sie utrzymac
      samodzielnie. POzostaje Twoj narzeczony i rodzice. On
      nie ma stalej pracy. Czy moze to zmienic? Czy brak
      stalej pracy to przymus czy wybor? Jesli przymus, to
      mimo tego wszystkiego, co napisalam w poprzednim
      akapicie, zapomnij o dziecku. Jesli wybor, no to coz,
      powinnien stanac na wysokosci zadania i utrzymac i
      Ciebie i malenstwo. Co do ewentualnej pomocy Twoich
      rodzicow: wedlug mnie dziecko to odpowidzialnosc
      wylacznie rodzicow, wiec nie mozna zobowiazywac swoich
      rodziow do wychowania i utrzymania swojego dziecka (a
      wiec dziadkow malenstwa). Moze jednak Twoi rodzice
      mogliby i byliby sklonni pomoc Ci?

      A traktujac rzecz ogolniej. Mysle, ze im pozniej tym
      trudniej zdecydowac sie na dziecko. Bo to sie tak mowi
      "Chce zapewnic memu dziecku lepsze dziecinswto, lepsy
      start w zycie". Ale czlowiek coraz silniej przyzwyczaja
      sie do wygodnego zycia bez obowiazku odpowiedzialnosci
      za kogos innego (no bo niby dlaczego mam byc
      odpowiedzialny(a) za dorosla samodzielna osobe - mojego
      partnera), czy tez po prostu nabiera jakis tam
      przyzwyczajen, a dziecko mogloby go zmusic do
      wyrzeczenia sie tego. Ja to widze po mnie i po moim
      mezu. Jeszcze pare lat temu (jeszcze narzeczeni,
      jeszcze nie mieszkalismy razem), bylismy pewni: po
      trzydziestce - dziecko. Teraz opadlismy z zapalach.
      Prawopodobnie najpierw bedzieimy chcieli kupic
      mieszkanie i granica "kiedy" przesuwa sie dalej
      (obecnie jest to 33-35), a pewnosc zamienila sie w
      prawdobodobienstwo. I pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo
      ja tez, wbrew pozorom, nie chce byc babka moich dzieci.
      No, ale ja NAPRAWDE nie mam potrzeby posiadania
      dziecka, wiec mnie to nie boli.

      Zycze madrych decyzji. R.
      • Gość: Edyta Re: kiedy???????? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.02, 15:33
        Ja, to Renata w niedalekiej przyszlosci - konkretnie: za dwa lata.
        Przegladam sie w dylematach, ktore opisuje i sama moglabym sie pod nimi
        podpisac. Jestem mezatka, skonczylam studia, pracuje, od roku mamy
        mieszkanie, ktore wciaz urzadzamy i splacamy.
        A wizja dziecka? Coraz dalej. Mamy kota, moze bedzie pies i rybki. Teraz
        mowimy, ze to tylko substytuty dziecka i kiedys na pewno bedziemy je
        mieli. Problem tylko kiedy.
        Lubimy nasz styl zycia, prace, z ktorej wracamy wieczorami, czas
        poswiecany sobie na wzajem, i brak dodatkowych zobowiazan czy
        ograniczen i checi przewrocenia wszystkiego do gory nogami.
        Skoro tak jest dobrze, po co to zmieniac? Z czasem jest to coraz
        trudniejsze i dzis zazdroszcze kolezankom, ktore wpadly na studiach i maja
        "to" z glowy. Czy to odpowiedzilnoisc za swoje postepowanie czy
        hedonistyczny styl zycia? Nie wiem. Fakt, ze wciaz sie nie mozemy
        zdecydowac.

        Serdecznie pozdrawiam
        Edyta
        • Gość: Renata Re: kiedy???????? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.03.02, 15:18
          Rzeczywiscie, Edyto, ja dla odmiany moglabym sie
          podpisac pod Twoim listem. My dla odmiany mamy chomika.
          Moj maz na jakim zebraniu rodzinnym zazartowal "Chciala
          dziciaka, kupilem jej chomika". Nie ma w tym za grosz
          prawdy, kupilismy, bo to takie rozkoszne puchate
          zwierzatko. Aktualnie pupilek domowy. I pewne
          obowiazki. Teraz, kiedy wyjezdzamy trzeba mu znalezc
          miejsce, przechowalnie na czas wyjazdu. Trzeba go
          nakarmic, trzeba mu posprzatac i wypuscic zeby sobie
          pobiegal. ALe nie musze mu zmieniac pieluch co godzine,
          nie musze czytac ksiazeczek, a kiedy mam go dosyc moge
          go zamknac w klatce i dac lisc salaty na oslode. A
          obowiazki zwiazane z jego utrzymaniem sa niczym w
          porownaniu z wychowaniem dziecka. To male stworzonko
          uswiadamia nam obojgu, ze zadne z nas nie chce miec
          wiekszych obowiazkow niz te, ktore sa z nim zwiazane.
          Przynajmniej na razie. Moze zwierzatko to dobry trening
          "przed-dzieciecy"? R.
          • Gość: bozena Re: kiedy???????? IP: *.ewave.at 07.03.02, 16:27
            Gość portalu: Renata napisał(a):

            > zwierzatko to dobry trening
            > "przed-dzieciecy"-swieta racja!Sprobowac warto.

    • Gość: inaaaa Re: kiedy???????? IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.03.02, 19:32
      Drogie dziewczyny jeżeli chcecie mieć dziecko, brać je na ręce, tulić, karmić
      kąpać, uczyć mówić, chodzić, wstawać w nocy i.t.p. to urodźcie bez wzgledu na
      sytuację rodzinną, majatkową czy grymasy pracodawcy. Kłopoty są zawsze czy mamy
      pracę czy nie , czy mamy pieniadze czy nie. Ja urodziłam drugie dziecko kilka
      lat po rozwodzie, było mi cięzko, ale już po wszystkim jedno dziecko studiuje,
      drugie kończy liceum cały czas sama ich wychowuję. Wy macie mężów, macie
      oparcie w nich. Głowa do góry.
    • Gość: kris Re: kiedy???????? IP: *.net-serwis.pl 27.03.02, 18:37
      Pysiu
      Chcę dorzucić nowe myśli do toczącej się dyskusji.
      Zdecydowanie uważam, że decyzję o daniu życia dziecku trzeba podjąć w sposób
      odpowiedzialny. Według mnie minimum to zawarcie małżeństwa. Bo oznacza to
      dobrowolne wyrzeczenie się częśći swioch praw na rzecz drugiego człowieka
      (współmałżonka). Osoba, która nie potrafi tego zrobić tak naprawdę mówiąc o
      dziecku myśli wyłącznie o sobie. Myślę, że nie powinno się rozpatrywać
      macieżyństwa (ojcostwa) w oderwaniu od małżeństwa.
      Mam prawie 50 lat , moja żona jest o 3 lata młodsza. Mamy trzy córki (21, 18,
      16) - prawie już dorosłe, możemy mieć teraz więcej czasu dla siebie z żoną.
      Gdybyśmy mieli dzieci nieco wcześniej, to ta druga młodośc też przyszłaby
      trochę wcześniej... Ale ja po studiach zrobiłem doktorat i dopiero wtedy
      mieliśmy pierwsze dziecko.
      Pozdrawiam
      kris
    • Gość: elutek Re: kiedy???????? IP: *.man.poznan.pl 02.04.02, 14:03
      Mam 32 lata, a wiec troche wiecej od ciebie i wciaz te same dylamaty ze wspolnym mianownikiem:
      nigdy nie jest dobry czas, aby miec dziecko. Tak sobie mysle z perspektywy, ze im wczesniej tym
      lepiej(oczywiscie w granicach rozsadku). Rozejrzyj sie wokol Ciebie: jak wiele jest mlodych,
      szczesliwych matek! Dlaczego nie masz byc jedna z nich? Nigdy nie bedziesz miala tyle pieniedzy, zebys
      byla zadowlona (chyba ze Ci sie poszczesci, czego Ci z calego serca zycze), ani takiej pracy, ktora
      moglabys zmienic bez mrugniecia okiem. Wbrew tym trudnym czasom trzeba sie rozmnazac, jezeli sie
      tego chce, a jezeli sie boisz, to nie pozostaje Ci nic innego jak wpasc. Nie boj sie, ze inni sobie nie
      radza, Twoja sytuacja zalezy od Ciebie i faceta, z ktorym... no wiesz. Nie wiem, czy moje argumenty Cie
      przekonaly, dodam tylko, ze sama sie nimi podpieram przed podjeciem decyzji. A ze jest ona trudna, to
      fakt.
    • Gość: Maciej Re: kiedy???????? IP: 192.168.100.* 03.04.02, 17:42
      Jestem zaskoczony, że żadna feministka nie wytłumaczyła Ci jeszcze, że instynkt
      macierzyński tak naprawdę nie istnieje. Emocje, które odczuwasz, wcale nie są
      Twoimi prawdziwymi pragnieniami - wmówiło Ci je wredne, patrialchalne
      społeczeństwo. ;-)

      Poważnie jednak, uważam, że decyzję w sprawie dziecka powinnaś uzgodnić ze
      swoim mężczyzną. Jeśli sprowokujesz wpadkę, udając przed nim, że zawiodły
      środki antykoncepcyjne, będzie to oznaczało, że podjęłaś decyzję na własną
      odpowiedzialność. Nie będziesz wówczas miała moralnego prawa oczekiwać od
      swojego mężczyzny współodpowiedzialności za to, co Ty zdecydowałaś. A oparcie w
      nim może być Ci bardzo potrzebne.
    • zlakobieta Re: kiedy???????? 04.04.02, 10:45
      Nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Zawsze jest cos, z czego trzeba
      zrezygnowac. Najlepiej "wpasc" i zawsze sie ulozy ;)
      Ja urodzilam dziecko zaraz po maturze i z niczego sie tak nie ciesze.
      Poszlam na studia, gdy synek mial 2 lata.
      Gdy mial 4 poszlam do pracy. Zdazylam nacieszyc sie macierzynstwem bez uczucia,
      ze rezygnuje z czegos waznego, bo nie zdazylam tak naprawde zaznac uciech
      mlodosci :)
      Kiedy zaczelam pracowac moje dziecko bylo wystarczajaco duze, zeby nie miec
      wyrzutow, ze za malo czasu mu poswiecam i gdybym chciala rozpoczac kariere
      zawodowa, to nic nie stoi na przeszkodzie.
      Teraz ma 12 lat, a ja od dobrych kilku lat jestem naprawde wolna i mam swoja
      mlodosc i korzystam z niej. Moge isc na dyskoteke, do kina (rowniez z moim 12-
      letnim chlopakiem;) do teatru, wyjechac na wycieczke, delegacje i w ogole
      wszystko, co chce.
      Wspolczuje kolezankom, ktore zdecydowaly sie urodzic dopiero po studiach.
      Przewaznie kazda zdazyla juz podjac prace, zaczac jakas sciezke kariery
      zawodowej, a tu ciach-trzeba zrobic przerwe na dziecko, bo latka leca. Potem
      dylemat z powrotem do pracy. Co zrobic z takim malenstwem?! Zostawic z obca
      opiekunka? Jak nie wroce do pracy, to moge ja stracic, albo zaczynac wszystko
      od nowa. Dramat!
      Oczywiscie mialy tez super mlodosc, wolnosc i w ogole, ale ja wole moja
      dojrzala wolnosc, kiedy mam srodki i mozliwosci, zeby z niej korzystac, niz
      taka w wieku 19-24 lat, kiedy chcialoby sie duzo ale jest sie jeszcze bez
      wlasnych dochodow i pod wiekszym lub mniejszym wplywem rodzicow.
      Moja ciotka, ktora byla zawsze osoba bardzo rozrywkowa i samodzielna,
      zdecydowala sie na dziecko dopiero w wieku 28 lat i pamietam jak kolo 30
      narzekala wraz ze swym mezem "teraz to dopiero potrafilibysamy korzystac z
      wolnosci i mlodosci, a tu maluchy w domu i zero mozliwosci". Cos w tym jest.
      Nie chce nikogo przekonywac, ze to, co ja zrobilam jest najsluszniejsze, bo
      kazdy ma swoje priorytety. Napisalam to tylko po to, zeby pokazac, ze jak sie
      troszke postarac, to kazda sytuacja ma swoje dobre strony i nawet kiedy
      pozornie czas nie jest dobry na dziecko, to w ostatecznym rozrachunku jest OK i
      jakos mozna sobie dac rade.
      Mnie tez nie bylo latwo pod wzgledem finansowym. Przez kilka lat, kiedy
      pracowal tylko moj maz ledwo wiazalismy koniec z koncem ale nie przejmowalam
      sie za bardzo tym, ze nie mam ekstra ciuchow i nie wyjezdzam na wczasy. Dziecko
      mialo wszystko co potrzebowalo, bylo zadbane (oczywiscie dziadkowie tez od
      czasu do czasu kupili jakis prezencik:) i jakos przetrwalismy. Nie mielismy
      porownania, bo od takiej sytuacji zaczynalismy. Mysle, ze duzo trudniej byloby,
      gdyby trzeba bylo obnizyc stope zyciowa z powodu dziecka.
      Nie namawiam Cie na planowana "wpadke", zeby bylo jasne. To powinna byc decyzja
      wspolna -Twoja i partnera. Moim zdaniem wystarczy, ze on znajdzie prace i
      mozecie podjac te decyzje.
      Na upartego uda Ci sie chociaz ze 2 lata dziecku poswiecic i wtedy podejmiesz
      prace nie wysluchujac faktycznie glupich pytan o planowanych dzieciach :)
      Powodzenia.
      Pozdrawiam cieplutko :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka