czy zdarzyło się wam znaleźć na ulicy jakis cenny przedmiot? najwyższa suma
jaką znalazłam to 30 pln, czyli raczej niewiele, ale np. mój facet podczas
naszej zagranicznej podróży znalazł aparat fotograficzny (co prawda małpę, ale
japońską i niezłej klasy w swojej kategorii), a w styczniu ciemną noca na
śniegu 200pln (!). zanim sie poznaliśmy takich przypadków nie miewał

a dlaczego o tym piszę? dlatego, że moja mama znalazła dziś grubą męską, złotą
obrączkę, która leżała na chodniku. zauważyła ją równocześnie z pewną Rumunką
i nawet nie podjęła "walki", tylko wepchnęła obrączkę tamtej kobicie. Po
przyjsciu do domu powiedziała mi, że odebrała tą sytuację jako rodzaj "próby".
jeśli znacie taki sposób oszustwa, że np. rzuca sie komuś jakis cenny drobiazg
pod nogi, a później np. chce go przehandlować i wszystko to jest jedną wielką
machloją, to mnie uświadomcie. a moze jednak moja mama, choć raz miała
szczęście?

no i tak sobie myślę, jakie tranzyty moga uruchamiać takie zbiegi
okolicznośći. macie jakies przykłady z życia?
moze ten temat jest podobny do wygranych, ale jednak inny. kiedy coś
znajdujemy to przecież wcale sie o to nie staramy i jesteśmy totalnie zaskoczeni.