Dodaj do ulubionych

Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami

30.04.06, 12:59
W jednym z niedawnych wątków Bawolek napisał:

Osobiście uważam, że sztywna interpretacja układów nie jest wskazana, bo fakt
faktem u kazdego moga one realizwowac się w bradzo rózny sposób. Niemniej
jednak ciekawy jestem konkretnych interpretacji indywidualnych, jednostkowych
ukadów, bo dają swojego rodzaju inspiracje do interpretacji, otwierają w
głowie okienka, które dają mozliwość świeżego spojrzenia.

W związku z powyższym proponuję o wpisywanie aspektów natalnych, figur,
układów niezgodnych z astrologiczną klasyką. Zakładam oczywiście pewną
umowność tej inicjatywy, ponieważ wiem, że u "każdego co innego", tym
niemniej może być to ciekawy punkt do dalszych przemyśleń.
Na początek ze swej strony proponuję.....
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami 30.04.06, 13:01
      wenus + pluton?
      • am98 Kwadratura Wenus - Pluton 30.04.06, 13:27
        romy_sznajder napisała:

        wenus + pluton?
        Bingo! Dokładnie tak!

        "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipulacji
        kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
        Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystko albo
        nic.


        • arcoiris1 Re: Kwadratura Wenus - Pluton 01.05.06, 00:17
          Znam jednego- now w kon z Plutonem i Wenus w domu 7 w Pannie- uroczy
          manipulator, szef mojej przyjaciołki, kocha władze, kontroluje wszystko i
          wszystkch jak szpieg, analitycznie, do tego uroczy, zjawiskowy wrecz z
          charyzma. Firme traktuje jak gre w monopol
        • queenmaya Re: Kwadratura Wenus - Pluton 01.05.06, 19:23
          am98 napisała:

          > romy_sznajder napisała:
          >
          > wenus + pluton?
          > Bingo! Dokładnie tak!
          >
          > "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipulacji
          > kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
          > Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystko
          albo nic.

          U mnie brak nawet tego ostatniego.
          Nikim nigdy nie maniplowałam, ale i potrzeby spalania się też nie czułam.
          • am98 Re: Kwadratura Wenus - Pluton 02.05.06, 01:39
            queenmaya napisała:

            > am98 napisała:
            >
            > > romy_sznajder napisała:
            > >
            > > wenus + pluton?
            > > Bingo! Dokładnie tak!
            > >
            > > "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipu
            > lacji
            > > kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
            > > Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystk
            > o
            > albo nic.
            >
            > U mnie brak nawet tego ostatniego.
            > Nikim nigdy nie maniplowałam, ale i potrzeby spalania się też nie czułam.

            Więc jak przypuszczam, realizacja takiego aspektu odbywa się podświadomie,
            tyle, że ja nic o tym nie wiem. I wychodzi na to, że tak, bo Wenus
            trzeciodomowa.
            Należy tylko zaczekać do jakiegoś tranzytu, który już wkrótce - tranzytujący
            Pluton złamie natalnego Plutona - podświadmość weźmie górę.

    • am98 Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 13:19
      Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
      1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego zmysłu".
      Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
      Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr; przy
      braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.

      2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.
      • paulia Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 13:26
        Znam podobny przypadek, Merkury/Satrun na ASC. Dziewczyna humanistka i super komunikatywna.
        • anahella Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 14:12
          paulia napisała:

          > Znam podobny przypadek, Merkury/Satrun na ASC. Dziewczyna humanistka
          > i super ko
          > munikatywna.

          Merkury/Saturn to superkomunikatywnosc! To jest "odpowiednie dac rzeczy slowo":
          wyrazanie sie jasne, klarowne i z uzyciem odpowiedniego slownictwa. Od polozeni
          a tej koniunkcji zalezy w czym czlowiek potrafi sie wyrazic, niekoniecznie
          slowami. jeden napisze genialne rownanie matetamatyczne opisujace caly swiat, a
          inny powie jednym zdaniem to, na co innemu potrzeba godzinnego przemowienia.
      • arcoiris1 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 13:26
        Mam między nimi pólskekstyl, bardzo dokladny i się podpisuje rekoma i nogami.
      • potrek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 22:40
        am98 napisała:

        > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
        > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego
        zmysłu".
        > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
        > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr;
        przy
        > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.
        >
        > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.


        To co napisałaś nie jest nie zgodne z regułkami smile, widać w twoim przypadku
        Merkury jest silniejszy od Saturna i nie dopuszcza go do głosu. Taki układ
        koniunkcji Merkury/Saturn może dać milczka jak i gadułę nie do zniesienia, z
        pisaniem to samo smile Także odwrotność w zamiłowaniu do przedmiotów ścisłych i
        uzdolnienia w tym kierunku. Z koniunkcją Merkury/Saturn można być następnym
        tworcą E=mc2 ale także osobą całkowicie nie zdolną w tym kierunku smile
        Pozdrawiam potrek
        • am98 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 22:59
          potrek napisał:

          > am98 napisała:
          >
          > > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
          > > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego
          > zmysłu".
          > > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego pow
          > odu.
          > > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr;
          >
          > przy
          > > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczn
          > y.
          > >
          > > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.
          >
          >
          > To co napisałaś nie jest nie zgodne z regułkami smile, widać w twoim przypadku
          > Merkury jest silniejszy od Saturna i nie dopuszcza go do głosu. Taki układ
          > koniunkcji Merkury/Saturn może dać milczka jak i gadułę nie do zniesienia, z
          > pisaniem to samo smile Także odwrotność w zamiłowaniu do przedmiotów ścisłych i
          > uzdolnienia w tym kierunku. Z koniunkcją Merkury/Saturn można być następnym
          > tworcą E=mc2 ale także osobą całkowicie nie zdolną w tym kierunku smile
          > Pozdrawiam potrek

          Szanowny Potrku,
          Pragnę uściślić: wychodzi na to, że jestem "dwa w jednym", ponieważ do milczków
          nie należę, ale "katarynką" również nie jestem. A i nie lubię ludzi mówiących
          bez przerwy i bez sensu. Powiem więcej: paplanina mnie męczy.
          To, co napisałam wynika z tego, co gdzieś tam wyczytałam jak i z tego, co pewna
          mądra osoba dawno kiedyś mi powiedziała.
          Serdecznie dziękuję za sprecyzowanie i poszerzenie.
          Pozdrawiam również.
          • potrek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 30.04.06, 23:10
            > Szanowny Potrku,
            > Pragnę uściślić: wychodzi na to, że jestem "dwa w jednym", ponieważ do
            milczków
            >
            > nie należę, ale "katarynką" również nie jestem. A i nie lubię ludzi mówiących
            > bez przerwy i bez sensu. Powiem więcej: paplanina mnie męczy.
            > To, co napisałam wynika z tego, co gdzieś tam wyczytałam jak i z tego, co
            pewna
            >
            > mądra osoba dawno kiedyś mi powiedziała.
            > Serdecznie dziękuję za sprecyzowanie i poszerzenie.
            > Pozdrawiam również.

            Czy ja szacowny ? HEHEHEHE
            Droga am98, tak to wygląda że człowiek jest jak szmpon Heden&showders i różnie
            w jego życiu w pewnych okresach działają planety. Saturn ci się władcza jak
            słyszysz gaduły smile
            Pozdrawiam serdecznie potrek
      • mii.krogulska Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 01.05.06, 02:21
        Witam,
        Saturn to forma, Merkury to myśl. Razem mogą dawać poszukiwanie harmonijnych
        relacji w świecie. Symetria to klucz do tego aspektu. Z tego punktu widzenia
        matematyka jest poszukiwaniem ukrytego wzoru. Podobnie jak dobrze dobrane słowa.
        Nie ma tu, dla koniunkcji Merkury - Saturn róznicy. Bez względu na dziedzinę
        fałszywa nuta wręcz fizycznie boli.

        Pozdrawiam smile
        Mii
        • bawolek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 01.05.06, 12:35
          mii.krogulska napisała:

          > Witam,
          > Saturn to forma, Merkury to myśl. Razem mogą dawać poszukiwanie harmonijnych
          > relacji w świecie. Symetria to klucz do tego aspektu. Z tego punktu widzenia
          > matematyka jest poszukiwaniem ukrytego wzoru. Podobnie jak dobrze dobrane
          słowa
          > .

          Dotyczy to może też Merkurego w Koziorozcu?
          > Nie ma tu, dla koniunkcji Merkury - Saturn róznicy. Bez względu na dziedzinę
          > fałszywa nuta wręcz fizycznie boli.
          >
          > Pozdrawiam smile
          > Mii
          >
          • potrek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 00:52
            bawolek napisał: Dotyczy to może też Merkurego w Koziorozcu?



            Tak bawołku dotyczy to także Merkurego w znaku Koziorożca.
            • bawolek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 01:57
              Tak,tak, to by się zgadzało. Pewnego rodzaju skrupulatność w słowach zwłaszcza
              na pismie. A do tego wnikliwość. To Merkury w Koziorożcu> Przypisywałem to
              raczej asc w Pannie ale to pewnie jeszcze wyostrza te cechy..
        • suedee1 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 29.11.17, 14:58
          ciekawy wątek, a jak byś zinterpretowała tą koniunkcję w zależności od położenia w domach albo znakach? czy np. w Pannie albo domu 6-tym, to będzie bardziej tendencja w kierunku analityki, a np. w Bliźniętach albo w domu 3-cim- zdolności oratorskie? To tak stereotypowo myśląc. Co jeśli te planety są na osiach? np. na DSC? Jak wyczytać w radixie, jak ta koniunkcja będzie się bardziej realizowała? Czy np. wsparta przyjaznym aspektem Neptuna da kogoś świetnego w komunikacji, medialnego? A z Uranem kogoś bardziej technicznego?
      • anahella Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 01.05.06, 11:36
        am98 napisała:

        > Nieznajmość tabliczki mnożenia.

        Na litosc boska! Nieznajomosc tabliczki mnozenia nie siedzi w koniunkcji
        Merkuego z czymkolwiek, tylko w braku zainteresowania rodzicow postepami w nauce
        dziecka. Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad ortografii.
        Kwestia dopilnowania przez rodzicow.

        Tabliczki mnozenia dzieci ucza sie do 10 roku zycia. Wtedy czlowiek jest na
        etapie ksiezycowym a nie slonecznym. Nie dziala sam, glownie jest poddanawny
        wplywom. To jest okres pierwszych osiagniec, bo to pierwszy cykl Jowisza.
        • potrek Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 00:49
          anahella napisała: Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad
          ortografii.


          Zasad ortografi każdy jest wstanie się nauczyć, ale są osoby które przez całe
          życie mają kłopoty z robieniem bęłdów ortograficznych. Ja jestem tego
          przykładem smile
          Pozdrawiam potrek z Hermesem w retro smile.

          • anahella Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 07:25
            potrek napisał:

            > Pozdrawiam potrek z Hermesem w retro smile.

            No to jest nas dwoje z cofajacym sie Merkurym. Pamietam z dziecinstwa dyktanda w
            szkole i w domu. Nauczylam sie zasad ortografii, tabliczki mnozenia, wzorow na
            pole trojkata, prostokata i nawet na objetosc kuli. Podstawy matematyki
            przychodzily mi z latwoscia, a ortografii szly jak po grudzie, dlatego w domu
            dreczono mnie dyktandami, przepisywaniem ksiazek. Nie uwierze, ze ktos pisze
            "ktury", "hociarz" i "wiekrzy" bo to ma w horoskpie. Po prostu zostal
            niedouczony w dziecinstwie, tak samo jak ja jestem niedouczona z zasad dynamiki,
            mejozy czy mitozy.

            Wiesz Potrek, ze Cie lubie, ale na ten temat bede sie klocic i zdania nie zmienie.
            • paulia Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 12:25
              Nie uwierze, ze ktos pisze
              > "ktury", "hociarz" i "wiekrzy" bo to ma w horoskpie. Po prostu zostal
              > niedouczony w dziecinstwie, tak samo jak ja jestem niedouczona z zasad dynamiki
              > ,
              > mejozy czy mitozy.

              Przepraszam, ze sie wtrace, ale nie zawsze to wynika z niedouczenia. Dysortografia jest zaburzeniem o
              podlozu biologicznym !! Mam kolezanke z dyskalkulia i ona ma problemy z najprostszymi dzialaniami.
              Czestoi widzi np. 7 a mowi 6 itp. Najgorzej jest jak idzie do sklepu i wydaja jej reszte. Poza tym niczym
              innym nie odbiega od normy smile) Inteligentna, oczytana osoba, dla ktorej cyfry stanowia zagadke.


            • arcoiris1 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 13:35
              moj brat ma mase planet retro w Wodniku, w tym Merkurego, i jest humanista jak
              sie patrzy, z zacieciem dzienkarskim; konczy politologie i nigdy nie mial
              problemow z ortografia, wrecz przeciwnie
        • am98 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 23:11
          anahella napisała:

          > am98 napisała:
          >
          > > Nieznajmość tabliczki mnożenia.
          >
          > Na litosc boska! Nieznajomosc tabliczki mnozenia nie siedzi w koniunkcji
          > Merkuego z czymkolwiek, tylko w braku zainteresowania rodzicow postepami w
          nauce dziecka. Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad
          ortografii. Kwestia dopilnowania przez rodzicow.
          >
          > Tabliczki mnozenia dzieci ucza sie do 10 roku zycia. Wtedy czlowiek jest na
          > etapie ksiezycowym a nie slonecznym. Nie dziala sam, glownie jest poddanawny
          > wplywom. To jest okres pierwszych osiagniec, bo to pierwszy cykl Jowisza.
          >
          Anahello, wybacz, ale ja, od razu skojarzyłam tabliczkę mnożenia z matematyką
          (mam uraz).
          Od maleńkości ojciec mi pomagał w sumowaniu słupków i nic z tego nie wyszło.
          Pewna pani astrolog, z którą miałam do czynienia bardzo dawno temu, niejako na
          wstępie powiedziała mi, że mam wybitny talent do przedmiotów ścisłych, czym się
          zdziwiłam i zaprzeczyłam. Ona do mnie, że być może dlatego, że byłam
          niewłaściwie prowadzona. Zastanawiam się od dłuższego czasu nad kursem
          matematyki, by niejako potwierdzić jej tezę.. i się przekonać. Od zawsze wielce
          ceniłam umysły ścisłe.
          Język polski chwytałam w lot - nigdy się tego przedmiotu nie uczyłam.
          Jeśli idzie o ortografię to się nie zgodzę - jest coś takiego jak dysleksja.
          • anahella Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 03.05.06, 00:05
            Moje zdolnosci matematyczne ujawnily sie dopiero w liceum, gdzie mialam w
            pierwszej klasie normalna nauczycielke, lubiaca mlodziez i swoj zawod.
            To co do tej pory bylo czarna magia zaczelo byc zabawne (np. funkcje
            trygonometryczne). W podstawowce wedlug pani od matematyki bylam "debilem,
            nieukiem, niezdolna do niczego kretynka". W liceum okazalam sie "troche
            niedouczona, ale nieglupia, mozesz to nadrobic" - oto cytaty z moich nauczycielek.

            A jesli chodzi o dysleksje - pradopodobnie tez ja mialam i bardzo sie tego w
            dziecinstwie wstydzilam. Zle czytalam na glos: polykalam gloski, z mojego
            glosnego czytania wychodzil belkot. Do tej pory bazgrze jak kura pazurem. Jako
            dziecko mowilam "kordła, druszlak, sachomód". Jakis czas temu na lekcji
            hiszpanskiego przekrecilam slowo i lektor poplakal sie ze smiechusmile Chyba
            walnelam cos ciekawego....

            Napisalam ze mam ja prawdopodobnie, bo w czasach gdy chodzilam do szkoly dzieci
            nie dzielilo sie na normalne i dyslektyczne, tylko na normalne i nieuki.
            Szczesliwie mialam normalna nauczycielke w pierwszych latach edukacji, ktora
            kazde dziecko traktowala jak wyzwanie. Problemy z matematyczka zaczely sie pozniej.

            Do tej pory potrafie zrobic literowke w pismie odrecznym! Mysle ze dzisiejszy
            zalew dysortografikow wynika nie z czestszego wystepowania tej dysfunkcji (a
            wiec dlugoterminowych tranzytow), ale ze zlych metod dydatkycznych i zwyklego
            niedopilnowania przez rodzicow.

            Dzieci dyslektyczne sa w stanie nauczyc sie normalnie pisac i czytac. Ale to
            wymaga poswiecenia im wiecej uwagi i specyficznych cwiczen. W mojej szkole
            podstawowej (lata 70.) raz w tygodniu byly dyktanda, a po nich omawianie bledow
            i regul.

            Szkolni psycholodzy znaja sposoby na dzieci dyslektyczne. Znaja ale siedza
            cicho, bo gdyby sie wychylili to mieliby kupe roboty. Latwiej wypisac papier,
            zeby dziecko zdalo mature niz spotykac sie po lekcjach i sleczec nad dyktandami.
            Nade mna siedziala mama i nauczycielka w pierwszych latach nauczania.

            Nie jestem piewca sredniowiecznych metod nauczania, ale zaluje ze w mojej szkole
            nie bylo kursu kaligrafii i ciesze sie, ze jestem z pokolenia, ktore mialo w
            domu ksiazke:

            www.merlin.com.pl/frontend/towar/328704
            I zeby bylo astrologicznie: moj Merkury w Raku (X) odbiera nastepujace aspekty:
            1. Kwadratura do Marsa w Wadze (I)
            2. Trygon do Neptuna w Skorpionie (II)
            3. Sekstyl do Uranoplutona w Pannie (XII)

            O dysleksji mozna poczytac tu:

            pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
      • sarna34 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 01.05.06, 13:35
        Znam ze trzy osób (w moim środowisku) z koniunkcją saturna i merkurego. Nie
        widzę w nich specjalnych zdolności humanistycznych. Łatwiej im liczyć pieniądze
        niż czytać poezję. Raczej są do bólu dociekliwi, wiercą dziurę w brzuchu nawet
        przy drobiazgu.
        Trudno z nimi wytrzymać w towarzystwie, są do bólu nudni (dla mnie), powtarzają
        się, spalają każdy dowcip. Małe poczucie humoru. Raczej przemądrzali, czasem w
        rodzaju "głupio - mądrzy". Upierają się przy swoim, choć często nie mają racji.
        Zazwyczaj omijam ich szerokim lukiem. Męczą mnie po dziesięciu minutach. Mój
        merkury w koniunkcji z ascendentem zaczyna ziewać.

        Może ci, których znam, odbiegają od reguł?

        Osobiście wolę ludzi z koniunkcją urana na merkurym. Tutaj płynie się. Rozmowa
        z nimi jest przygodą.
        • am98 Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 00:52
          sarna34 napisała:

          Osobiście wolę ludzi z koniunkcją urana na merkurym. Tutaj płynie się. Rozmowa
          z nimi jest przygodą.

          Wędrówką po stepach, zanurzeniem w nicości i powrotem do teraźniejszości...


      • queenmaya Re: Koniunkcja Merkury - Saturn 01.05.06, 19:31
        am98 napisała:

        > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
        > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego zmysłu".
        > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
        > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr; przy
        > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.

        Oooo, to mój przypadek. Myślałam, że to z powodu koniunkcji Neptuna z tym
        układem. Z tabliczką mnożenia do dziś mam problemy, pamięci do liczb nie mam w
        ogóle, fizykę bardzo lubiłam, ale tylko do momentu, gdy kazali mi coś policzyć.
        Wtedy przestawałam lubić. Wole filozofować, niż liczyć.
        Ale jak załatwiono mi korepetycje z matematyki, to okazało się, że mam talent.
        Tyle tylko, że baaardzo głęboko schowany sad

        > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.

        Z tym mam problemy. Zwykle wolę ważne sprawy załatwiać na piśmie niż w mowie, bo
        gadanie jest zbyt szybkim procesem, a mój procesor przetwarza dane wolno i
        mozolnie, co w pisaniu nie przeszkadza, bo można je szlifować aż do skutku.
        • potrek Re: Klucz do -Koniunkcja Merkury - Saturn 02.05.06, 01:03
          Wążne w jakim żywiole wypada konincja Saturn/Merkury i tu wydaje mi się że leży
          Klucz do rozwiązania tej zagadki smileMerkury jest neutralny ale Saturn w znakach
          ziemskich czuje się doskonale, w powietrznych całkiem dobrze co nie można
          powiedzieć że w żywiole ognia Saturn jest kontent.
          Pozdrawiam potrek
    • am98 Wenus w Raku 30.04.06, 13:42
      To nie kura domowa.
      Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...
      Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne tam
      dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach. W domu niezbędne minimum, powierzchnie
      gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć. Funkcjonalizm po
      primo!
      • limetka77 silny Pluton 30.04.06, 13:48
        Brak akcentu na sferę seksualną, wręcz jej negacja, wbrew temu co twierdzą
        niektóre interpretacje. Mam wrażenie, że zbyt wielu astrologów utożsamia Plutona
        ze Skorpionem i 8 domem, a to nadmierne uproszczenie. Pluton to skrajności,
        wszystko albo nic, nadmiar albo niedobór pewnie też.
        • limetka77 5 dom 30.04.06, 13:52
          Tradycyjna interpetacja - 5 dom = dzieci. W związku z tym jeśli ktoś ma np. 2
          planety w 5, w tym Księżyc, powinien te dzieci lubić i dążyć do ich posiadania,
          a także być dobrym nauczycielem... heh suspicious Przypadek - Księżyc/Pluton w 5.
          Całkowity brak instynktu macierzyńskiego, nieudane (powiedziałabym
          katastrofalne) doświadczenia w pracy pedagogicznej, która została podjęta z
          przypadku, w braku czegoś innego. Za to być może duży potencjał twórczy, jak
          dotąd nie zrealizowany z powodu braków "warsztatowych" i niedostatecznej wiary w
          siebie (kwadrat w/w koniunkcji ze Słońcem w 1).
          • latarnikk Re: 5 dom 30.04.06, 15:57
            o tak, to jest to! Ten piaty dom. mniej wiecej podobnie: Księżyc + Netun w
            luźnej koniunkcji. Duża rezerwa do dzieci, im mniejsze, tym większa, ale już w
            wieku przedszklonym bywa całkiem niezła komunikatywnosć. Więcej dziecięcości
            chyba w sobie - ale bynajmiej nie w sensie infantylnym (co by oznaczało, że
            zachowuję się dziecinnie a moge inaczej, lecz nie chcę), tylko tak po prostu,
            spontanicznie.
            • all2 Re: 5 dom 01.05.06, 00:47
              Bo 5 dom to bardziej dzieci przez pokrewieństwo duchowe do nich smile niż jako skłonność do niańczenia. Typy przedszkolanek to bardziej d 4 i Rak.
              • makaryna Re: 5 dom 01.05.06, 01:00
                No wlasnie, tu wydaje mi sie, ze odstaje od reguly...
                Rak to dom, rodzina
                Ja mam asc w Raku, a ja od rodzinki jak najdalej....
                A dom jest o tyle, ze lubie go miec, zeby w razie czego miec sie gdzie wycofac, czyli na tzw. z gory
                upatrzone pozycje smile I tu sie konczy moj raczany stosunek do domu. Raczej z rzadka w nim bywam i
                traktuje raczej jako miejsce skladowania niektorych rzeczy i przespania sie, a czasmi i zjem tez w
                domu. Urzadzam go tylko raz, na poczatku po wprowadzeniu.... byc moze za kazdym razem za
                krotko mieszkam, zeby go przeorganizowac. Zamiast przemeblowac, to zmieniam mieszkanie smile
                • makaryna a wlasciwie: ascendent w Raku 01.05.06, 01:05
                  makaryna napisała:

                  > No wlasnie, tu wydaje mi sie, ze odstaje od reguly...
                  > Rak to dom, rodzina
                  > Ja mam asc w Raku, a ja od rodzinki jak najdalej....
                  > A dom jest o tyle, ze lubie go miec, zeby w razie czego miec sie gdzie wycofac,
                  > czyli na tzw. z gory
                  > upatrzone pozycje smile I tu sie konczy moj raczany stosunek do domu. Raczej z rz
                  > adka w nim bywam i
                  > traktuje raczej jako miejsce skladowania niektorych rzeczy i przespania sie, a
                  > czasmi i zjem tez w
                  > domu. Urzadzam go tylko raz, na poczatku po wprowadzeniu.... byc moze za kazdym
                  > razem za
                  > krotko mieszkam, zeby go przeorganizowac. Zamiast przemeblowac, to zmieniam mie
                  > szkanie smile


                  Zapomnialam napisac, ze ten moj nieszczesny asc w Raku jest w kwinkunksie do Slonca w Wodniku i
                  moze jest to powod, ze jest on w takim "rozdarciu" !!!
                  • all2 Re: a wlasciwie: ascendent w Raku 01.05.06, 01:11
                    mo więc właśnie, przy tych przypadkach odstawania zawsze jakieś takie niuanse wychodzą...
          • lzygan Re: 5 dom 30.04.06, 19:57
            rzeczywiście u mnie ta standartowa interpretacja 5 domu też leży, szczególnie
            skłonność do romansów i zabawy, a mam w 5 domie koniunkcję Merkurego i Marsa,
            Plutona i Księżyc, może to wszystko dlatego, że władca V domu leży u mnie w IV
            domie i Pannie, Saturn leży w Lwie i blokuje te V domowe potrzebysmile
            • bawolek Re: 5 dom 01.05.06, 12:43
              Jaki wpływ na V dom może mieć fakt,że Lew to XII dom w dodatku pusty? Słońce w
              tymże V domu natomiast
          • potrek Re: 5 dom 30.04.06, 22:48
            Odpowiadasz na :
            limetka77 napisała:

            > Tradycyjna interpetacja - 5 dom = dzieci. W związku z tym jeśli ktoś ma np. 2
            > planety w 5, w tym Księżyc, powinien te dzieci lubić i dążyć do ich
            posiadania,
            > a także być dobrym nauczycielem... heh suspicious Przypadek - Księżyc/Pluton w 5.
            > Całkowity brak instynktu macierzyńskiego, nieudane (powiedziałabym
            > katastrofalne) doświadczenia w pracy pedagogicznej, która została podjęta z
            > przypadku, w braku czegoś innego. Za to być może duży potencjał twórczy, jak
            > dotąd nie zrealizowany z powodu braków "warsztatowych" i niedostatecznej
            wiary

            To co piszesz nie jest niezgodne z regułką sad Księżyc np.; V domu w skorpionie
            nie pragnie wcale dzieci a konuncjia Księżyca z Plutonem jest analogiczna do
            Księżyca w Skorpionie.
            Pozdrawiam potrek
            PS : To co napisałem nie jest regułą, bo może być odjazd całkowity w przeciwną
            stronę i kobieta ma hopla na punkcie swego dziecięcia.
            • arcoiris1 Re: 5 dom 01.05.06, 00:11
              Arroyo uważa, ze kon Pluton Księzyc jest czesto oznaka głebokiego leku przed
              rodzicielstwem i ucieczką od niego, mimo że osoba lubi matkowac ludziom
              • arcoiris1 Re: 5 dom 01.05.06, 00:14
                myśle ze moze wynikac to z tego, ze osoba z taka koniunkcją uswiadamia sobie
                jak głeboka transformacja cielesno-psychiczna się z tym wiąze, w odróznieniu od
                ludzi którzy czesto ida na zywioł, koniunkcji Plutona z Ksiezycem nie zdarzy
                sie wpadka i rodzicielstwo z przypadku
        • anahella Re: silny Pluton 30.04.06, 14:19
          limetka77 napisała:

          > Brak akcentu na sferę seksualną, wręcz jej negacja, wbrew temu co twierdzą
          > niektóre interpretacje. Mam wrażenie, że zbyt wielu astrologów utożsamia
          > Plutona
          > ze Skorpionem i 8 domem, a to nadmierne uproszczenie. Pluton to skrajności,
          > wszystko albo nic, nadmiar albo niedobór pewnie też.

          A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to Marssssssssssmile

          Znajoma przytoczyla mi kiedys stwierdzenie swojego znajomego (chyba lubi kobiety
          ten pan, bardziej niz inni) i stwierdzil on, ze w seksie nawet najbardziej
          niesmiala kobitka potrafi przemienic sie w kwiozercze monstrum. I gdzie tu Wenus?
          • limetka77 Re: silny Pluton 30.04.06, 14:48
            > A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to Marssssssssssmile
            >
            > Znajoma przytoczyla mi kiedys stwierdzenie swojego znajomego (chyba lubi kobiet
            > y
            > ten pan, bardziej niz inni) i stwierdzil on, ze w seksie nawet najbardziej
            > niesmiala kobitka potrafi przemienic sie w kwiozercze monstrum. I gdzie tu Wenu
            > s?
            >

            Miałam na myśli Plutona w ogóle, niekoniecznie z Wenus, zaznaczyłam to w tytule,
            ale może niezbyt jasno to wynikalo z postu smile
            • anahella Re: silny Pluton 30.04.06, 21:46
              No tak, napierw przeczytam a potem sie zastanawiamsmile Poniewaz bylo to w drzewku
              o wenus w Rybach, dlatego sadzilam ze to dotyczy Wenus. Przepraszamsmile
          • arcoiris1 Re: silny Pluton 30.04.06, 18:28
            czyli Arroyo ma racje wink biorac pod uwage tradycyjnych władców wink
            Ja bym rzekla że, Mars to technika i "wykonawstwo" w seksie a Pluton to cala
            reszta emocji i doznan z nim zwiazanych. Ideałem byłby wiec Mars w Pannie i
            Pluton w Skorpionie wink Szkoda, ze tacy sa ode mnie ponad dziesiec lat
            mlodsi. wink
            • am98 Re: silny Pluton 02.05.06, 01:00
              arcoiris1 napisała:

              > czyli Arroyo ma racje wink biorac pod uwage tradycyjnych władców wink
              > Ja bym rzekla że, Mars to technika i "wykonawstwo" w seksie a Pluton to cala
              > reszta emocji i doznan z nim zwiazanych. Ideałem byłby wiec Mars w Pannie i
              > Pluton w Skorpionie wink Szkoda, ze tacy sa ode mnie ponad dziesiec lat
              > mlodsi. wink

              Mars z Uranem.
              Cybersex.
              wink

            • amber.waves Re: silny Pluton 20.08.06, 12:30
              A to mnie ucieszyłaś tym skojarzeniem!...

              Mam Marsa w Pannie, Plutona w Skorpionie, lecz płcią żeńską jestem smile [i wcale
              nie żałuję]

              Warsztat i emocje? Bardzo, bardzo ciekawe...To taki Artful Dodger ze mniesmile
          • potrek Re: silny Pluton 30.04.06, 23:04
            anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
            Marssssssssssmile



            Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
            za który odpowiada Wenus smile
            Pozdrawiam cię Anahello potrek
            • am98 Re: silny Pluton 01.05.06, 00:01
              potrek napisał:

              anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
              Marssssssssssmile

              Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
              za który odpowiada Wenus smile
              > Pozdrawiam cię Anahello potrek

              Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?
              • am98 Re: silny Pluton 01.05.06, 00:04
                am98 napisała:

                > potrek napisał:
                >
                > anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
                > Marssssssssssmile
                >
                > Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
                > za który odpowiada Wenus smile
                > > Pozdrawiam cię Anahello potrek
                >
                > Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?
                O ile nie należałoby zapytać: gdzie Wenus miała Wenus?
                • makaryna Re: silny Pluton 01.05.06, 00:10
                  am98 napisała:
                  > > potrek napisał:

                  > następstwem aktywności Marsa smile jest orgaz
                  > m smile
                  > > za który odpowiada Wenus smile

                  > > Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?

                  > O ile nie należałoby zapytać: gdzie Wenus miała Wenus?


                  Moim zdaniem wlasciwe pytanie, to : gdzie Mars mial Wenus smile
              • potrek Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa? 02.05.06, 01:14
                Wenus miała Marsa w swojej alkowie , a zdradzała swego kulawego i szpetnego
                męża kowala smile
                • anahella Re: Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa? 02.05.06, 07:27
                  potrek napisał:

                  > Wenus miała Marsa w swojej alkowie , a zdradzała swego kulawego i szpetnego
                  > męża kowala smile

                  Czyli jechala po Marsie a nie po Sloncusmile A Jowisz widzial wszystko, ale nic nie
                  mowil, bo sam nie byl lepszywink
        • mii.krogulska Re: silny Pluton 01.05.06, 02:26
          Witam,
          polecam ograny film "Władca pierścieni", gdzie się biedny Gandalf Szary
          świadomie rzuca się w czarną dziurę. Im więcej działał dobra i "był dobry", tym
          większy potwór rósł w czarnej dziurze i na niego spokojnie czekał. Z tym mi się
          kojarzy "nic" Plutona.

          Pozdrawiam, Mii
          • queenmaya Re: silny Pluton 05.05.06, 17:01
            mii.krogulska napisała:

            > Witam,
            > polecam ograny film "Władca pierścieni", gdzie się biedny Gandalf Szary
            > świadomie rzuca się w czarną dziurę. Im więcej działał dobra i "był dobry", tym
            > większy potwór rósł w czarnej dziurze i na niego spokojnie czekał. Z tym mi się
            > kojarzy "nic" Plutona.
            >
            > Pozdrawiam, Mii

            Geniale to wykombinowałaś Mii...
            To jest właśnie ten plutoniczny, jungowski cień.
            Im bardziej osoba chce być święta, tym bardziej "włochate" myśli i natręctwa ją
            dopadają - doświadczali tego wszyscy święci, którzy żalili się na ataki sił
            demonicznych.
            Może to jest właśnie to, co przytrafiło się również Kościołowi? Że im bardziej
            powinien być świętym tym bardziej był nieświęty i im bardziej walczył z
            grzechami tym bardziej szatan rósł mu w siłę. Urósł w końcu tak bardzo, aż
            niektórzy uwierzyli, że posiada on moc większą niż sam Bóg.
            Ezoterycy zawsze przestrzegali przed zbyt usilnym naprawianiem świata, bo
            wiedzieli, że im większe dobro wyhodują, tym większe zło na to odpowie (działa
            to również w przeciwną stronę, ale strach spróbować).
            W naszej rzeczywistości mamy polaryzację dobra i zła, światła i ciemności i
            między tymi siłami musi być zachowana równowaga. Biedny Gandalf przekonał się o
            tym na własnej skórze.
            Pluton jest strażnikiem tej równowagi. Przegniesz w jedną stronę, uzyskasz
            skutek dokładnie przeciwny.
      • sarna34 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 14:58
        > To nie kura domowa.

        To nie kura domowa.


        > Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...

        Moja wenus w raku uwielbia kwiaty, mam hektarowy ogród z ogromną ilością
        kwiatów i drzew przez siebie wyhodowanych. Lubię nielad, więc nie ma alejek pod
        sznurek, ale dużo różnobarwnych plam kolorystycznych.

        > Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne
        tam
        >
        > dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach.

        Dziela sztuki, zdecydowanie. Trzymam różne kolekcje. Jestem zbieraczką pięknych
        rzeczy. Wszystko to jednak ze smakiem.


        >W domu niezbędne minimum,

        bzdura.... minimum mnie męczy. Musi być dużo przedmiotów.


        >powierzchnie gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć.

        Nie lubię sprzątać, choć marsa mam w pannie. Sprzątam, kiedy już wszystko się
        wysypuje. Szkoda mi czasu na taką prozę wink

        >Funkcjonalizm po primo!

        Estetyzm na pierwszym planie... funkcjonalizm, to nie moja dzialka...
        • am98 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 15:28
          am98 napisała:
          W domu niezbędne minimum,

          sarna34 napisała:
          bzdura.... minimum mnie męczy. Musi być dużo przedmiotów.

          Przedstawiłam punkt widzenia swojej raczej Wenus.
          Punktu widzenia Twojej raczej Wenus nie poddaję w wątpliwość, po prostu
          przyjmuję do wiadomości.
          Tak więc określenie "bzdura" uznaję za bezzasadne.
          • sarna34 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 16:24
            Jak widać, dswie wenus w raku... a sporo różnic. Może te różnice polegają na
            tym, ze moja wenus odbiera ścisly trygon neptuna i sekstyl plutona. Minimalizm
            nie jest domeną mojej wenus... lubię dużo.
            • am98 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 22:41
              sarna34 napisała:

              Jak widać, dswie wenus w raku... a sporo różnic. Może te różnice polegają na
              tym, ze moja wenus odbiera ścisly trygon neptuna i sekstyl plutona. Minimalizm
              nie jest domeną mojej wenus... lubię dużo.

              I od tego, w którym domu Wenus jest posadowiana.
              Jako, że jestem bardzo skromna i nieśmiała, nie będę robić sobie reklamy
              aspektami swojej Wenus.
              O wszelkich przerostach i nadmiarach mówią zwykle aspekty Jowisza. Wszędzie
              tam i jaki aspekt tworzy Jowisz tam zwykle bywa dużo.
            • cont66 Re: Wenus w Raku 01.05.06, 10:22
              Moja racza Wenus podobnie: trygon do Neptuna i sekstyl do Plutona, dodatkowo w koniunkcji z Marsem. Raczej unikam otaczania się przedmiotami, gdyż każda rzecz wymaga jakiegoś tam doglądania, doszło do teg,o że świadomie prawie zaprzestałam kupowania książek - jestem z branży. Martwa materia mnie przytłacza, eksponaty podziwiam ale u innych. Jeśli chodzi o relacje, to jest jakiś rodzaj romantycznego zaangażowania,takiego niewymagającego trwania nawet w koleżeństwie.
      • potrek Re: Wenus w Raku 30.04.06, 22:54
        am98 napisała:

        > To nie kura domowa.
        > Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...
        > Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne
        tam
        >
        > dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach. W domu niezbędne minimum,
        powierzchnie
        >
        > gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć. Funkcjonalizm po
        > primo!

        To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
        Saturnem.
        • am98 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 23:11
          potrek napisał:

          To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
          Saturnem.

          Spotkałam się kiedyś z takim właśnie opisem (na tym forum również) dlatego
          chciałam niejako zburzyć pewne "przesądy" o Wenus w Raku.
          Wenus nie tworzy żadnego aspektu z Saturnem, a jest w domu, którym rządzi
          Merkury, który jest z kolei w koniunkcji z Saturnem. Tak czy siak, jakoś pasuje.
          Pozdrawiam
          • potrek Re: Wenus w Raku 30.04.06, 23:18
            am98 napisała:

            > potrek napisał:
            >
            > To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
            > Saturnem.
            >
            > Spotkałam się kiedyś z takim właśnie opisem (na tym forum również) dlatego
            > chciałam niejako zburzyć pewne "przesądy" o Wenus w Raku.
            > Wenus nie tworzy żadnego aspektu z Saturnem, a jest w domu, którym rządzi
            > Merkury, który jest z kolei w koniunkcji z Saturnem. Tak czy siak, jakoś
            pasuje
            > .
            > Pozdrawiam

            Ponieważ Merkury rządzi Wenus smile a jak jest na spotkaniu z Saturnem (
            Koniunkcja ) tak to wyglada smile Merkury wraz Saturnem rzadzą Wenus smile To i
            baroku w domku nie masz smile
            Pozdrawiam serdecznie potrek
            • am98 Re: Wenus w Raku 30.04.06, 23:45
              potrek napisał:

              Ponieważ Merkury rządzi Wenus smile a jak jest na spotkaniu z Saturnem (
              Koniunkcja ) tak to wyglada smile Merkury wraz Saturnem rzadzą Wenus smile To i
              baroku w domku nie masz smile
              Pozdrawiam serdecznie potrek

              Szanowny Potrku,
              Dla zupełnej ścisłości dodajmy, że Merkury jest w domu rządzonym przez
              Merkurego, którego naturalnym władcą jest Wenus.
              Zapomniałam o jednym drobnym szczególe: do koniunkcji Saturn - Merkury podpina
              się Słońce - również koniunkcją smile).
              Anyway, nasuwa się pytanie: czy ma jakikolwiek sens pisanie o planetach w
              znakach i domach, bez komplexowego spojrzenia na horoskop?
              Nie ulegajmy uproszczeniom.
              Pozdrawiam serdecznie
              Anita
    • am98 Saturn w II domu 30.04.06, 13:53
      Owszem chroniczny brak pieniędzy, ale pieniądze są wartością żadną.
      Żadna bieda w domu rodzinnym.
      Cele życiowe zogniskowane na idei a nie na materii.
      • am98 Re: Saturn w II domu 02.05.06, 01:22
        W drugim domu nadmiar.
        • potrek Re: Saturn w II domu 02.05.06, 01:30
          am98 napisała:

          > W drugim domu nadmiar.

          To bądź oszczędna i szanuj pieniądze, bo nie koniecznie będziesz miała
          pieniądze przez całe życie. Na jakimś tranzycie Saturn się obudzi sad A on
          hulaków nie lubi smile
          • am98 Re: Saturn w II domu 02.05.06, 01:43
            potrek napisał:

            > am98 napisała:
            >
            > > W drugim domu nadmiar.
            >
            > To bądź oszczędna i szanuj pieniądze, bo nie koniecznie będziesz miała
            > pieniądze przez całe życie. Na jakimś tranzycie Saturn się obudzi sad A on
            > hulaków nie lubi smile


            Potrku przepraszam za ten skrót myślowy, ja chciałam tylko pobudzić podtopic.
      • potrek Re: Saturn w II domu 02.05.06, 01:23
        am98 napisała: , ale pieniądze są wartością żadną.

        To jest twój Saturn a II domu smile
    • lzygan Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 30.04.06, 20:02
      Ja mam Słońce i Wenus w Pannie i zero skłonności do czystości, raczej jestem
      bałaganiarzem, giną mi rzeczy - tu też może przeszkadzać Neptun na wygnaniu w VI
      domie, tak samo mój ojciec - ma Marsa w Pannie i jest jeszcze gorszym bałaganiarzem
      • makaryna Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 01.05.06, 00:16
        lzygan napisał:

        > Ja mam Słońce i Wenus w Pannie i zero skłonności do czystości, raczej jestem
        > bałaganiarzem, giną mi rzeczy - tu też może przeszkadzać Neptun na wygnaniu w V
        > I
        > domie, tak samo mój ojciec - ma Marsa w Pannie i jest jeszcze gorszym bałagania
        > rzem


        Jak to milo slyszec !! A juz sobie myslalam, ze moje dziecie jest wyjatkiem od reguly. Slonce w
        Pannie, a drzwi do pokoju nie da sie otworzyc..... wszystkie szuflady i polki puste: zawartosc w
        stosach na podlodze, zmieszana z innymi dodatkami sad((((
        Jedyne co jest u niej panniaste, to punktualnosc i ..... poprawianie wszelkich niedokladnosci w
        rozmowie....sad((( Co wprawia mnie czasami w szal !!!
        • all2 Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 01.05.06, 00:45
          bo tak to jest z wszelkimi Pannami - one muszą mieć porządek GDZIES, w jakimś konkretnym miejscu albo dziedzinie; pewien mój znajomy z Wenus w Pannie twierdzi, że on ma porządek w plecaczku, inne miejsca go nie interesują. Do sprzątania to z tego, co zauważyłam, najbardziej są skłonne panniaste Księżyce. Ja mam Marsa w Pannie i objawia się to tak, że ten Mars się włącza wtedy, kiedy mam coś ważnego i terminowego do zrobienia. Wtedy rzucam się do sprzątania i w ogóle pojawiają się miliony ważnych spraw do załatwienia. Wześniej bałagan mi nie przeszkadza.
          • potrek Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 02.05.06, 01:53
            all2 napisała: > bo tak to jest z wszelkimi Pannami - one muszą mieć porządek
            GDZIES,
            To 100% prawda, bo np. w domku bałagan a w pracy błysk smile i te szufladki
            zapchane do maksimum smile no i taka Wenus w znaku Panny to dopiero umię pokazać
            innej osobie jak się myje szklanki i wyciera kurze smile a jak składa czy prasuje
            koszulę smile Raki zimują smile
            Pozdrawiam potrek
      • arcoiris1 Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 01.05.06, 00:26
        mam Wenus w Pannie, nie jestem usłuzna, nie lubie sprztac i mam tak zwane Low
        Attention to Details. Nie lubie miec jedynie naczyn w zlewie i zanim zjem to co
        sobie przyrzadze to musze posprztac, inaczej mi nie smakuje wink
        Nie jestem analityczna, aboslutnie, ale mam 6 dom w rozlatanych blizietach a
        Merkury we lwie blisko slonca, wiec dorbiazgi nie dla mnie, ajkies tam
        rachunki, pamietanie o głupotach i innych debetach smile o- wenus w pannie w 8 a
        debet jak był tak jest! wink
        • am98 Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 02.05.06, 01:12
          arcoiris1 napisała:

          mam Wenus w Pannie, nie jestem usłuzna, nie lubie sprztac i mam tak zwane Low
          Attention to Details. Nie lubie miec jedynie naczyn w zlewie i zanim zjem to co
          sobie przyrzadze to musze posprztac, inaczej mi nie smakuje wink

          To i tak nieźle wink. Mam znajomego z koniunkcją Słońca i Wenus w Lwie, która
          przysłania mu dużo, nawet to, że w zlewie kiełkuje papryka..
      • ludmila-m Re: Słońce, Wenus, a także Mars w Pannie 05.05.06, 10:09
        Mam Wenus w Pannie w 11 domu i wogóle jest ona władcą horoskopu. Uran w Wadze na Ascendencie.
        Porządek w moim życiu występuje wyłącznie na mnie - wystudiowany nieład - ciuszki, włoski i cała ja - zawsze bezwzględnie czyste i na swoim miejscu. Jedna plama na spodniach potrafi mi zepsuć humor na cały dzień. Za to w domu porządek mam, jeden dzień po posprzątaniu. Ubrania zawsze na pralce, krzesłach, o stanie szuflad nie wspomnę.
        Wszędzie walają się książki, gazety, płyty itp.
    • lzygan Re: Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami 30.04.06, 20:04
      Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem bardzo zamknięty w
      sobie, aż czasami do przesadysmile
      • potrek Re: Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami 02.05.06, 01:20
        lzygan napisał: Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem
        bardzo zamknięty w
        > sobie, aż czasami do przesadysmile


        Popatrz kto rzadzi tym Jowiszem i w jaki domu wypada . Tam leży klucz do nie
        komunikatywności Jowisza smile Coś go musi blokować sad
        Pozdrawiam potrek


        • lzygan Re: Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami 02.05.06, 13:19
          potrek napisał:

          > lzygan napisał: Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem
          > bardzo zamknięty w
          > > sobie, aż czasami do przesadysmile
          >
          >
          > Popatrz kto rzadzi tym Jowiszem i w jaki domu wypada . Tam leży klucz do nie
          > komunikatywności Jowisza smile Coś go musi blokować sad
          > Pozdrawiam potrek

          jak na mój gust blokuje go Saturn w III domie i dom XII, w którym się znajdujesmile

          pozdrawiam
    • all2 A ja mam taką propozycję... 01.05.06, 00:58
      jeśli ktoś pisze, że mu się aspekt czy pozycja planety realizuje nieksiążkowo, to niech napisze też, w jaki sposób się realizuje - jak postrzega jej działanie. bo jakoś przecież się ją odczuwa! więc ciekawe będzie poczytać o tych niestandardowych czy mniej oczywistych sposobach wyrażania.
      • am98 Ja z innej strony 01.05.06, 02:04
        Szukam niepodważalnej reguły, wspólnego mianownika, jakiejś subtelności; i
        jeżeli już mowa o Wenus w Raku, zadam pytanie: co mają ze sobą wspólnego
        wszyscy ludzie, którzy posiadają Wenus w Raku, czy na przykład Wenus w
        Bliźniętach, (czy jakikolwiek inny układ), bo chyba nie jest przypadkiem, że
        ona tam właśnie jest?
        Pytam, bo idzie mi o precyzję i brak możliwości nadinterpretacji.
        • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 01.05.06, 02:16
          Witam,
          przyznam się, że nie bardzo rozumiem, o co chodzi w tym wątku. O dyskusję z
          konkretnym podręcznikiem?

          > co mają ze sobą wspólnego
          > wszyscy ludzie, którzy posiadają Wenus w Raku, czy na przykład Wenus w
          > Bliźniętach, (czy jakikolwiek inny układ),

          Jeśli rozumiesz znaczenie zodiaku i planet, to z czym jest problem?
          Ci ludzie mają to wspólnego, że ich system wartości, sposób spędzania czasu,
          wizja sympatycznej osoby, rzeczy godne posiadania etc (co wyprowadzasz ze
          znaczenia Wenus) są wyrażone przez konkretny znak - jeśli Rak, to wodny,
          kardynalny. Emocjonalny, posesywny - w wielkim skrócie. Jeśli Bliźnięta - to
          powietrzny, zmienny. Intelektualny, żądny zmian - w wielki skrócie.
          Trochę nie rozumiem, z czym w tym wątku trwa polemika.

          Pozdrawiam, Mii
          • lwi2 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 08:16
            Najważniejszy będzie tutaj horoskop osoby, która stawia taki problem.
            Am98 mówi, że ma ścisłą koniunkcję Merkury-Saturn-Słońce, jej sposób
            komunikowania to filtr Saturna, stąd widzi taki problem, inni go nie zauważają
            wcale (ja nie widzę). Ale skoro taki "Saturn" pyta co mają wspólnego wszystkie
            Wenus w Raku, to można go posłuchać i się zastanowić, a nuż uda się coś odkryć.
            Wenus rządzi Wagą i Bykiem, czyli powietrze i ziemia. A tutaj jest w znaku
            wodnym, któremu patronuje Księżyc, czyli te podstawowe emocje. Nie jest u
            siebie, w Raku powinna czuć się dobrze, ale .. tego położenia nie ocenia się
            zbyt korzystnie. Za dużo benefika, za dużo emocji, takich podstawowych, wieczne
            zakochanie, itp.
            Lwi
          • anahella Re: Ja z innej strony 01.05.06, 08:49
            mii.krogulska napisała:

            > Witam,
            > przyznam się, że nie bardzo rozumiem, o co chodzi w tym wątku. O dyskusję z
            > konkretnym podręcznikiem?

            Raczej z wyobrazeniami i uproszczeniami. O uproszczenia w kazdej dziedzinie
            najlatwiej.
            • limetka77 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 09:44
              Ja rozumiem chyba o co chodzi. O to, by nie upraszczać, nie spłycać, nie
              stosować skrótów myślowych z którymi wiele osób się nie zgodzi, tylko dotrzeć do
              źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie inne,
              pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań, które łączymy np. z Wenus w Raku czy
              Bliźniętach, a które u różnych osób, jak widzimy, mogą być zróżnicowane.
              • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 01.05.06, 10:44
                Witam smile

                limetka77 napisała:
                > dotrzeć d
                > o
                > źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie inne,
                > pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań

                Ale to wynika z konstrukcji zodiaku: z żywiołów, z jakości, z ich powiązań, a
                następnie z władztw planet - tak na poziomie podstawowym. Wszystko jest w
                Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
                Zaczynacie od złej strony, bo szukacie co będą miały wspólnego paniusie z Wenus
                w Raczku czy Byczku i ich pytacie o zdanie z czym się nie zgadzają.
                Ja mam Merkurego z Saturnem i nie zgadzam się z osobą, która napisała, że nie ma
                zdolności matematycznych, bo ja mam zdolności matematyczne. To do niczego nie
                prowadzi oprócz opowiadania sobie o swoich horoskopach...

                Pozdrawiam smile
                Mii
                • anahella Re: Ja z innej strony 01.05.06, 11:13
                  mii.krogulska napisała:

                  > Ja mam Merkurego z Saturnem i nie zgadzam się z osobą, która napisała,
                  > że nie ma
                  > zdolności matematycznych, bo ja mam zdolności matematyczne.

                  No wlasnie! Ja nie mam Merkurego z Saturnem, a zdolnosci matematyczne tez mam!
                  Gdyby dzialac regulkowo, to znaczy, ze mam je bezprawniewink

                  I miedzy innymi to jest powod, dla ktorych walcze z robieniem horoskopow metoda
                  przepisywania cytatow z ksiazek. Gdy ktos sypie mi madrosciami z Pronaya
                  (ktorego bardzo powazam, wbrew pozorom) to zaraz znajduje w mojej bazie dowody
                  na to, ze regulka nie dziala.
                  Do opisania kazdej cechy sluzy caly horoskop. Ale zeby cokolwiek zinterpretowac,
                  trzeba ZROZUMIEC zodiak. Koniec, kropka.

                  Sadze, ze kazdy w nauce astrologii pokonuje pewne progi. Na samym poczatku jest
                  fascynacja slowem podrecznikowym, a w nastepnej kolejnosci (o ile zabiera sie za
                  astrologie na powaznie) zadaje sobie pytania.

                  Mysle, ze ten watek obrazuje dobrze ten drugi etap w drodze astrologicznej
                  autorki. Zgadza sie?
                  • lwi2 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 12:17
                    A ja myślę, że regułek nie należy zwalczać, tylko je rozumieć, że są to
                    przykładowe emanacje(?) i szerzyć wiedzę, że są to tylko przykłady. Natomiast
                    Saturn am98 autentycznie chciałby wiedzieć "ściśle", no a Saturn głupi nie
                    jest, raczej bardzo wymagający.
                    Ścisła koniunkcja Merkurego i Słońca to spalone Słońce, itd., ale to
                    jednocześnie ktoś kto potrafi relacjonować na bieżąco (z sedna problemu na
                    przykład). A jak między Merkurego i Słońce, wpada jeszcze Saturn, to mamy już
                    obraz całości, sedno problemu ma być uchwycone i koniec, bez dyskusji.
                    Zanim Merkury doniesie informację Słońcu musi ją skonsultować z Saturnem.
                    Dlatego zadanie które am98 postawiła uważam za całkiem ciekawe - co takiego
                    mają ze sobą wspólnego wszystkie Wenus w Raku? Tylko trudno na nie odpowiedzieć
                    tak jakby chciał ten Saturn, czyli konkretnie i ściśle.
                    Może - przeodobrzone emocje?
                    Lwi
                • dafne04 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 13:06
                  Witamsmile. Bardzo rozsądne to, co Mii napisała. Jednak.... Kiedyś ktoś uważający
                  się za astrologa i bardzo czuły w temacie krytyki swojej wiedzy powiedział mi,
                  że wenus w bliźniętach jest powierzchiowna i nie potrafi kochać. A ja jestem
                  podstarzała paniusia z wenus w bliźniętachsmile, napisz więc publicznie Mii droga,
                  że to nieprawdasmile.
                  Pozdrawiam.
                  • limetka77 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 13:30
                    Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna ani chłodna
                    w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile
                    • limetka77 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 13:54
                      No i chciałabym przy tej okazji zwrócić uwagę na pewną kwestię związaną z
                      wszelkimi interpretacjami - w żadnym wypadku nie powinno się ich formułować w
                      sposób wartościujący, gdyż jest ryzyko, że nie tylko ktoś się z taką
                      interpretacją nie zgodzi, ale wręcz poczuje się urażony. Nie ma "lepszych" i
                      "gorszych" znaków, a Wenus w Bliźniętach nie jest w żaden sposób "gorsza" od
                      Wenus w Raku czy Rybach, po prostu inna. To tylko kwestia tego, jaki sposób
                      wyrażania uczuć oraz jakie upodobania nam bardziej u kogoś pasują. Obserwując
                      choćby siebie i własną Bliźniaczą Wenus, mam wrażenie, że ta Wenus po prostu
                      potrzebuje więcej gadania o uczuciach, intelektualnego analizowania ich oraz
                      deklaracji słownych niż np. Wenus w znakach wodnych. Znaki wodne mogą przyjąć
                      założenie: "Prawidziwe uczucie jest gdy rozumiemy się bez słów, po co gadać bez
                      potrzeby", podczas gdy ktoś z Wenus w Bliźniętach może się poczuć sfrustrowany i
                      nie wiedzieć na czym stoi, gdy te uczucia nie zostaną wyartykułowane. W ogóle
                      jestem przeciwna opiniom, że są "złe" i "dobre" znaki - co najwyżej bardziej lub
                      mniej zgodne z symboliką planety, np. Mars w Baranie zdecydowanie wyraźniej
                      działa, bardziej "po marsowemu" niż np. w Raku. Ale powtarzam, wszystko zależy
                      od tego, jakie cechy nam odpowiadają. Mnie na przykład, przy mojej dość mocno
                      Bliźniaczej naturze, kompletnie jakoś nie pasuje symbolika i czysta energia
                      znaku Panny, co nie znaczy że muszę zaraz deprecjonować "pannowate" cechy
                      charakteru i nie lubić osób, które coś w tej Pannie mają.
                    • anahella Re: Ja z innej strony 01.05.06, 20:25
                      limetka77 napisała:

                      > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna
                      > ani chłodna
                      > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile

                      A ja sie zastanawiam czy Wenus w ogole potrafi kochacsmile
                      Co Wenus potrafi? Byc urocza, trzepotac do swojego wybranka firankami rzes,
                      biegac na randki, doprowadzic wybranka do oltarza/lozka i w rozmowach z
                      przyjaciolkami roztrzasac istote swojego zwiazku.

                      Kocha - wedlug mnie - Ksiezyc.

                      Macie jakies kontrargumenty?
                      • aarvedui Re: Ja z innej strony 01.05.06, 20:40
                        anahella napisała:

                        > limetka77 napisała:
                        >
                        > > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna
                        > > ani chłodna
                        > > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile
                        >
                        > A ja sie zastanawiam czy Wenus w ogole potrafi kochacsmile
                        > Co Wenus potrafi? Byc urocza, trzepotac do swojego wybranka firankami rzes,
                        > biegac na randki, doprowadzic wybranka do oltarza/lozka i w rozmowach z
                        > przyjaciolkami roztrzasac istote swojego zwiazku.
                        >
                        > Kocha - wedlug mnie - Ksiezyc.

                        przeanalizowalem to pod kątem jednego aspektu sympatii w moich synastriach
                        partnerskich - trygonu ksiezyc-wenus.
                        i faktycznie.stroną zaangażowana - kochajacą zawsze jest ksiezyc.wenus moze
                        odwzajemnic-ale czesto nie odwzajemnia uczuc ksiezyca.
                        to w trygonie - bo w moich doswiadczeniach to aspekt-pewnik jakiegos
                        zaangazowania uczuciowego miedzy ludzmi sspotykajacymi sie na codzien smile
                        • anahella Re: Ja z innej strony 01.05.06, 20:50
                          A moze postawic taka teze:

                          Ksiezyc = milosc
                          Wenus = partnerstwo

                          A moze te dywagacje biora sie z mojego posaturnionego VII domu?
                          • romy_sznajder Re: Ja z innej strony 01.05.06, 20:57
                            wenus jest od kontaktow, od dyplomacji, od gustu, od wygladu, od sztuki. od
                            wkradania sie w laski i wywierania dobrego wplywu. sama wenus, wyspecyfikowana
                            ze znaku. ksiezyc jest od czucia, podatnosci na zranienia, antenowosci, reakcji
                            instyktownych i bliskich relacji.
                      • dafne04 Re: Ja z innej strony 01.05.06, 21:48
                        Pomijając kontakty, estetykę, pieniądze, przyjemności, moze to jest tak, że
                        wenus wyraża ideał, którego szukamy oraz sposób realizacji tych poszukiwań?
                        Idealistyczne, platoniczne związki często trafiają się przy aspektach wenus i
                        neptuna. Bierzemy natomaist to, co nam niesie księżyc? Tu i teraz trzeba jakoś
                        żyć, a do ideału zawsze możemy sobie powzdychaćsmile. Dla Panów np.:wenus-
                        kochanka, księżyc-żona. A dla Pań? Dobrze, gdy jego wenus na naszym
                        ascendenciesmile
                        • bawolek Re: Ja z innej strony 01.05.06, 22:28
                          "Dla Panów np.:wenus-kochanka, księżyc-żona. A dla Pań? Dobrze, gdy jego wenus
                          na naszym ascendenciesmile"

                          Ale dlaczego dobrze? Taki układ daje zainteresowanie kobieta czy kobieta
                          interesuje sie mężczyzną? Dotyczy to tylko asc czy równiez dsc?



                          • romy_sznajder Re: Ja z innej strony 02.05.06, 00:12
                            ja bym chciala trafic na taki Ksiezyc na moim asc.
                            • bawolek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 00:52
                              No dobrze a czy istnieja jakieć aspekty, które niweczą dobroczynne działanie
                              księzyca czy wenus na mężczyzny?Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
                              nas księzyc to już umarł w butach?
                              • romy_sznajder Re: Ja z innej strony 02.05.06, 01:09
                                > Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
                                > nas księzyc to już umarł w butach?


                                Dzizas, to ma byc fajne obustronnie. Zreszta ja mam Wenus w Rybach. W trygonie
                                do asc.
                              • cont66 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 08:01
                                "Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
                                > nas księzyc to już umarł w butach?" - znam taki przypadek: asc. kobiety uderza dokładnie w księżyc mężczyzny, facet idealizuję swój upatrzony "obiekt" uczucia są platonicznie, a może to zarodek jakieś obsesji. W każdym razie dość dziwna relacja, są jeszcze inne ciekawe układy, więc może to nie wpływ Księżyca...
                              • aarvedui Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:06
                                bawolek napisał:

                                > No dobrze a czy istnieja jakieć aspekty, które niweczą dobroczynne działanie
                                > księzyca czy wenus na mężczyzny?Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
                                > nas księzyc to już umarł w butach?


                                ksiezyc kocha - asc to wizerunek,skóra.ktoś naturalnie emocjami głaszcze Cie po
                                skórze.ale wewnątrz mozesz sie trząść z obrzydzenia albo z rozkoszy ;] nie ma
                                reguły co do zachowania ascendentu - przynajmniej ja nie zauważyłem. jest
                                podłączenie do tej "skóry" ale jak ono dziala na "srodek" czlowieka - różne bywa
                                • bawolek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 23:56
                                  No dobrze a jak słońce mężczyzny uderzy w asc albo dsc kobiety? To można mówić
                                  o miłości? Jaka Waszym zdaniem jest różnica?
                      • arcoiris1 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:42
                        przemyslałam to sobie i sie po namysle zgodze. Nie kocham moja Wenus w Pannie,
                        tylko 8-dmowym Księzycem z Plutonem. Moje miłości zawsze były dramatyczne,
                        obsesywne i z duzym ładunkiem erotyzmu, wrecz wykańczjace; nie wiem czy Wenus w
                        Pannie tak potrafi, chyba jest bardziej powsciagliwa, zwlaszca jak dostaje tyle
                        kwadratur co moja. Co prawda mam ja tez w 8 domu natalnie ale nijak do mnie ta
                        Panna nie przystaje- moze dlatego że obecnie jest w progresjach we Lwie, na
                        natalnym Merkurym wł 5 domu i z tym utozsamiam sie juz o tysiąckroc bardziej.
                      • arcoiris1 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:45
                        dodam, że moj wieloletni partner miał swoj Księzyc dokładnie na mojej Wenus i
                        to on mnie bardziej kochał, i kocha nadal, mimo że od paru lat nie jestesmy juz
                        razem

                        notabene: Ksiezyc w Pannie a bałaganiarz jakich mało
                    • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:24
                      limetka77 napisała:

                      > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna ani
                      chłodn
                      > a
                      > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile


                      Wenus kocha w każdym znaku tak samo silnie smile ale w znaku Bliźniąt to jeszcze
                      lubi o tym sobie pogadać co nie można powiedzieć już o Wenus w znaku np.
                      Koziorożca smile Wenus w Koziorożcu też pogada ale najpierw poszuka Saturnowego
                      słuchacza smile czyli tego jedynego i odpowiedzialnego co nie wyklepie tego co mu
                      się zdradzi smile co nie można powiedzieć o Wenus w znaku Bliźniąt sad
                      • bawolek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:41
                        Potrek z tą Wenus w Koziorożcu to strzał w dziesiatkę. Taka dziewczyna zwykle
                        sie nie rozdrabnia... Sprawdzone w praktyce. Odnosze wrażenie że u niej nawet
                        wszystko albo nic. Inaczej chyba jej poprostu trudno. inaczej nie potrafi. I
                        jak słyszałemnie byłaby szczęśliwa...Tu zwykle albo tworzą sie niezmiernie
                        silne więzi albo nie tworzą sie wcale.
                    • lzygan Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:16
                      ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
                      koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
                      tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
                      odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi

                      pozdrawiam
                      • limetka77 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:36
                        lzygan napisał:

                        > ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
                        > koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
                        > tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
                        > odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi
                        >
                        > pozdrawiam

                        Domyślam się, że to było u mnie i gdzieś się zagubiło pod innymi postami, bo
                        jakoś mi nie pasowało do tego, co piszą Dafne i Potrek smile
                        • lzygan Re: Ja z innej strony 02.05.06, 14:54
                          limetka77 napisała:

                          > lzygan napisał:
                          >
                          > > ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada główn
                          > ie ta
                          > > koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę W
                          > enus i
                          > > tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księż
                          > yc
                          > > odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi
                          > >
                          > > pozdrawiam
                          >
                          > Domyślam się, że to było u mnie i gdzieś się zagubiło pod innymi postami, bo
                          > jakoś mi nie pasowało do tego, co piszą Dafne i Potrek smile

                          dokładniesmile - powinienem był skopiować, twój post

                          pozdrawiam

                          P.S. a jak to w sumie jest z tym twoim kochaniem i sferą emocjonalną?
                          • limetka77 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 15:25
                            lzygan napisał:

                            > P.S. a jak to w sumie jest z tym twoim kochaniem i sferą emocjonalną?

                            Jest to chyba najbardziej skomplikowana i problematyczna sfera mojego życia.
                            Sporo na ten temat napisałam tutaj:
                            www.astrolabium.pl/content/view/168/47/

                            Cytuję także dwa posty z innego wątku z tego forum:

                            • Re: Metamorfozy(makeovers) chcę byc piekna
                            arcoiris1 30.03.06, 15:17 + odpowiedz

                            Limetka, to Twoja kon Księzyca z Plutonem tak działa
                            • lzygan Re: Ja z innej strony 02.05.06, 17:29

                              > gdyż zawsze, nieodmiennie trafiam na panów, którym nie zależy na
                              > mnie nawet w części tak, jak mnie na nich, i nieraz miałam wrażenie, że ich
                              > przytłaczam lub wręcz przerażam.

                              ale czy to nie jest tak, że zawsze trafiałaś i będziesz trafiała na takich
                              panów, tobie chyba trudno dorównać pod względem siły przeżywania emocji,
                              szczególnie trudno o to mężczyznom, a może się mylę...
                              • limetka77 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 20:40
                                lzygan napisał:

                                >
                                > > gdyż zawsze, nieodmiennie trafiam na panów, którym nie zależy na
                                > > mnie nawet w części tak, jak mnie na nich, i nieraz miałam wrażenie, że i
                                > ch
                                > > przytłaczam lub wręcz przerażam.
                                >
                                > ale czy to nie jest tak, że zawsze trafiałaś i będziesz trafiała na takich
                                > panów, tobie chyba trudno dorównać pod względem siły przeżywania emocji,
                                > szczególnie trudno o to mężczyznom, a może się mylę...

                                Nie, nie mylisz się. Ponieważ u mnie emocje i zaangażowanie są znacznie
                                silniejsze niż u większości ludzi, to w porównaniu z tym ich stopień
                                zaangażowania będzie niemal zawsze wyglądał na lekceważenie.
                                • aarvedui wodne księzyce 02.05.06, 23:11
                                  ..już tak mają wink
                                  wodne - więc splutonione zneptunione i podobnie - nie lubią lekceważenia ich uczuć
                    • lzygan Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:25
                      ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
                      koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
                      tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
                      odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi

                      pozdrawiam
                • am98 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:34
                  mii.krogulska napisała:

                  > Witam smile
                  >
                  > limetka77 napisała:
                  > > dotrzeć d
                  > > o
                  > > źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie
                  > inne,
                  > > pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań
                  >
                  > Ale to wynika z konstrukcji zodiaku: z żywiołów, z jakości, z ich powiązań, a
                  > następnie z władztw planet - tak na poziomie podstawowym. Wszystko jest w
                  > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
                  > Zaczynacie od złej strony, bo szukacie co będą miały wspólnego paniusie z
                  Wenus
                  > w Raczku czy Byczku i ich pytacie o zdanie z czym się nie zgadzają.

                  Szanowna Mii,
                  Która strona jest dobra?
                  • anahella Re: Ja z innej strony 02.05.06, 07:29
                    am98 napisała:

                    > Szanowna Mii,
                    > Która strona jest dobra?

                    Mii napisala to w poscie, ktory cytujesz:

                    > Wszystko jest w
                    > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
                    • am98 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 13:42
                      anahella napisała:

                      > am98 napisała:
                      >
                      > > Szanowna Mii,
                      > > Która strona jest dobra?
                      >
                      > Mii napisala to w poscie, ktory cytujesz:
                      >
                      > > Wszystko jest w
                      > > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
                      >
                      Anahello, alez ja o tym wiem doskonale, tyle, ze moze troszke inaczej na to
                      wszystko patrze (z innej strony).
                      • anahella Re: Ja z innej strony 02.05.06, 15:55
                        am98 napisała:

                        > tyle, ze moze troszke inaczej na to
                        > wszystko patrze (z innej strony).

                        To znaczy jak? Z ktorej strony? Bo ja nie rozumiem do konca idei tego watku.

                        Mozna napisac, ze Wenus w Raku to *miedzy innymi* kura domowa - ale nie mozna
                        powiedziec tak o kazdej posiadaczce Wenus w tymze znaku, bo to jest myslenie
                        *archetypowe*. Archetypy nie wystepuja w naturze, sa tylko wzorcami do ktorych
                        mozemy odnosic poszczegolne kolka. Ale to nie jest intepretacja, bo
                        interpretacja to: *analiza* a nastepnie *synteza* calego kolka.
                        Jesli ta Wenus bedzie na IC to ona moze sie dobrze czuc w domu. W pieleszach, o
                        ktore sama zadba. Ale jak bedzie w domu IX albo XI? Albo tej Wenus w Raku
                        towarzyszy Uran na Ascendencie?

                        Tak czy siak archetypy trzeba zrozumiec, bo bez nich nie ma interpretacji. Nie
                        sa jednak interpretacja sama w sobie.
                        • am98 Re: Ja z innej strony 03.05.06, 00:01
                          anahella napisała:

                          > am98 napisała:
                          >
                          > > tyle, ze moze troszke inaczej na to
                          > > wszystko patrze (z innej strony).
                          >
                          > To znaczy jak? Z ktorej strony? Bo ja nie rozumiem do konca idei tego watku.
                          >
                          > Mozna napisac, ze Wenus w Raku to *miedzy innymi* kura domowa - ale nie mozna
                          > powiedziec tak o kazdej posiadaczce Wenus w tymze znaku, bo to jest myslenie
                          > *archetypowe*. Archetypy nie wystepuja w naturze, sa tylko wzorcami do ktorych
                          > mozemy odnosic poszczegolne kolka. Ale to nie jest intepretacja, bo
                          > interpretacja to: *analiza* a nastepnie *synteza* calego kolka.
                          > Jesli ta Wenus bedzie na IC to ona moze sie dobrze czuc w domu. W pieleszach,
                          o
                          > ktore sama zadba. Ale jak bedzie w domu IX albo XI? Albo tej Wenus w Raku
                          > towarzyszy Uran na Ascendencie?
                          >
                          > Tak czy siak archetypy trzeba zrozumiec, bo bez nich nie ma interpretacji. Nie
                          > sa jednak interpretacja sama w sobie.

                          1)Sama napisałaś Anahello, jak również inne osoby - idzie o to, aby nie
                          spłaszczać ludzi, nie upraszczać i do każdego przypadku podejść indywidualnie.

                          2)Ja nadal będę się zastanawiać (szukać klucza) nad tym, co mają wspólnego
                          wszyscy ludzie z Wenus w Raku, a chyba mają wspólnego coś, bo po co mielibyśmy
                          12 znaków Zodiaku, jak dla naszej wygody mogłyby wystarczyć tylko cztery? Nie
                          wspominając już o tym, że lubię wiedzieć wszystko, albo nic, ot tak po prostu.
                          A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludzie
                          parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
                          niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają się
                          nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji...
                          I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy.

                          • anahella Re: Ja z innej strony 03.05.06, 00:17
                            am98 napisała:

                            > 2)Ja nadal będę się zastanawiać (szukać klucza) nad tym, co mają wspólnego
                            > wszyscy ludzie z Wenus w Raku, a chyba mają wspólnego coś, bo po co mielibyśmy
                            > 12 znaków Zodiaku, jak dla naszej wygody mogłyby wystarczyć tylko cztery?

                            Oczywiscie, nie moge Ci tego zabronicsmile To jest forum, sluzy do wymiany mysli a
                            nie komunikowania jednostronnego: "Anahella do forumowiczow".

                            Moim zdaniem wchodzisz w slepa uliczke - ale domyslam sie, ze Cie nie przekonam,
                            zadnej krzywdy mi tym nie robisz.

                            > Nie
                            > wspominając już o tym, że lubię wiedzieć wszystko, albo nic, ot tak po prostu.

                            Prawo Jowisza i Merkurego.

                            > A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludzie
                            > parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
                            > niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają się
                            > nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji...
                            > I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy.

                            Po co? Bo wiedza jest wartoscia nieskonczona. Astrologia zas - swoistym
                            fraktalem. Z szacunkiem dla wiedzy starozytnych dochodzimy do rzeczy, o ktorych
                            im sie nie snilo. Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie musial) to
                            dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink
                            • aarvedui Re: Ja z innej strony 03.05.06, 03:19
                              anahella napisała:

                              >
                              > Astrologia zas - swoistym
                              > fraktalem.

                              o! to! to! - dokładnie!
                              nie ma sensu mnożyc zasad - bo i tak wraca się do w zupelnosci wystarczajacych
                              podstaw - 4x3 - powtarzane w rozmaitych wariantach..
                              • am98 Re: Ja z innej strony 05.05.06, 00:23
                                aarvedui napisał:

                                o! to! to! - dokładnie!
                                nie ma sensu mnożyc zasad - bo i tak wraca się do w zupelnosci wystarczajacych
                                podstaw - 4x3 - powtarzane w rozmaitych wariantach..

                                Proponuję zmniejszyć Zodiak.
                                Do odstawki na pierwszy rzut proponuję: albo Pannę, albo Koziorożca, albo Ryby,
                                bo to chyba najmniej popularne znaki (?).
                                Miejsce "starego" X domu, niech zajmie Strzelec z nowym - starym patronem
                                Jowiszem oczywiście.
                                Sądzę, że tak będzie najwygodniej.
                                Będzie się nam wszystkim miło żyło.
                            • am98 Re: Ja z innej strony 04.05.06, 00:37
                              anahella napisała:

                              >> > A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludz
                              > ie
                              > > parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
                              > > niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają
                              > się
                              > > nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji..
                              > .
                              > > I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy
                              > .
                              >
                              > Po co? Bo wiedza jest wartoscia nieskonczona. Astrologia zas - swoistym
                              > fraktalem. Z szacunkiem dla wiedzy starozytnych dochodzimy do rzeczy, o
                              ktorych im sie nie snilo. Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie
                              musial) to dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink


                              To nie wiedza napędza ten świat, a dwa modusy: modus posiadania i modus
                              przetrwania. Przynajmniej tak było w przypadku konkwistadorów. Swoją drogą
                              Montezuma (astrolog również) przewraca się w grobie.
                              Przepraszam za tę nieastrologiczną uwagę.


                              • hermes-mitzrael Re: Ja z innej strony 04.05.06, 08:02
                                am98 napisała: To nie wiedza napędza ten świat, a dwa modusy: modus posiadania
                                i modus przetrwania.

                                Świat zachodu z pewnością napędza materia i przetrwanie w jak najbardziej
                                luksusowych warunkach. A Świat nie składa się li tylko z Europy i Ameryki
                                Północnej, ocena z tej prespektywy jest w moich oczach błędna.
                                Pozdrawiam Hermes-Mitzrael
                              • anahella Re: Ja z innej strony 04.05.06, 18:57
                                Ourzylas sie na tekst o Kolumbie i Arroyo? I slusznie. Mam nadzieje ze Montezuma
                                jednak nie przewraca sie w grobie, tylko siedzi na kamiennym sarkofagu (o ile w
                                jego czasach takowe byly) i koscianymi pietami bebni o niego zasmiewajac sie do
                                rozpuku.

                                Podpuscilam Cie, zeby wywolac w Tobie bunt przeciwko wypisywaniu rzeczy, ktore
                                do wiedzy maja sie nijak i sa wypowiedziane z punktu widzenia "wydaje mi sie ze
                                mogloby tak byc" - ale w autorytarnej formie.

                                Mam nadzieje, ze rozumiesz.
                            • queenmaya Re: Ja z innej strony 04.05.06, 13:26
                              anahella napisała:
                              > Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie musial) to
                              > dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink

                              Hehe, gdyby nie Kolumb, to ktoś inny wink
                              Ale nawet jakby tej Ameryki wcale nie było, to Arroyo działałby pewnie na innym
                              kontynencie i podejrzewam, że też byłby astrologiem.
                              Anahello, ten wątek chyba powinien być podłączony do wątku "Kwestia podejścia".
                              Pewnie jak zwykle nie da się dojść w tej sprawie do sensownych wniosków.
                              • anahella Re: Ja z innej strony 04.05.06, 19:02
                                queenmaya napisała:

                                > anahella napisała:

                                > Hehe, gdyby nie Kolumb, to ktoś inny wink

                                Albo Indianie odkryliby Europewink Albo wyladowaliby kosmici, a potem przyszedlby
                                lesniczy i wygonil partyzantow z lasuwink
                                To byla prowokacja z mojej strony - chcialam kolezanke pobudzic do buntu
                                przeciwko splaszczeniom myslowym.
                          • lwi2 Re: do am98 o Wenus w Raku 04.05.06, 11:17
                            O Wenus w Raku to sobie przypomniałam, że na studiach miałam zajęcia z etyki, i
                            tam każdy dostał na zaliczenie termin do opisania, ja dostałam
                            wówczas "troskliwość", może to jest ta "Wenus w Raku"?
                            Tak jednym słowem. Pamiętam, że w dwóch słowach to było to: "troszcząca się
                            staranność".
                            Pozdrawiam
                            Lwi
                            (Wenus w Raku oczywiście)
                            • am98 Re: do am98 o Wenus w Raku 05.05.06, 00:12
                              lwi2 napisała:

                              ja dostałam wówczas "troskliwość", może to jest ta "Wenus w Raku"?
                              Pozdrawiam
                              Lwi
                              (Wenus w Raku oczywiście)
                              Tak.
                              Pozdrawiam również.


                  • arcoiris1 Re: Ja z innej strony 02.05.06, 14:05
                    dobra, czytam własnie ksiazke Liz Greene "relating" i jest w niej cos co mnie
                    uderzyło. Dzieli ona ludzi, biorac pod uwage dominante horoskopu rozumiana jako
                    zywioły i jakości, na 4 typy:
                    1. Czujacy (Woda)Feeling
                    2. Doznaniowy (Ziemia)Sensation
                    3. Intuicyjny (Ogien) Intuitive
                    4. Myślacy (Powietrze) Thinking

                    i teraz przciwieństwa ksztaluja sie nastepujaco: Ogien-Ziemia, Woda-Powietrze.
                    Osoba z silnym Powietrzme ma najgorzej rozwinieta funkcję Feeling i tłumaczy to
                    dlaczego tak czesto Powietrze jest tak magnetycznie przyciagane do Wody. W moim
                    przypadku sie to zgadza, jestem typem bardzo intuicyjnym, 4 planety w Ogniu, w
                    tym Slonce we Lwie i mimo, że Mars/Wenus plus Asc w Ziemi, to kompletnie jej
                    nie czuję i tego mi najbardziej brakuje (wieczne zapominanie o rachunkach,
                    sprawach przyziemnych, bytowych, lekkomyslnosc w sprawach finansowych,
                    formalnosci, i głeboka niechęc do form, ram spolecznych, ktore nakladaja
                    jakiegos typu kaganiec, itd) Ziemia to moja funkcja nierozwinieta (heheh,
                    dlatego moj animus jest dośc ziemski wink

                    Dlatego moja Wenus w Pannie kompletnie nie odpowiada regułkom, Asc rózwniez,
                    taki ze mnie Koziorozec jak z Koziej D.. Traba.

                    może ta teoria jest kluczem do tego watku.
                    • dori7 Re: Ja z innej strony 04.05.06, 23:10
                      arcoiris1 napisała:

                      > Dlatego moja Wenus w Pannie kompletnie nie odpowiada regułkom, Asc rózwniez,
                      > taki ze mnie Koziorozec jak z Koziej D.. Traba.

                      O przepraszam, zaprotestuje. Dostalam kserowki od Ciebie i ze zgroza
                      przypomnialam sobie, jak wygladaly te ode mnie: krzywo, jakies cienie posrodku,
                      widac, ze latalam ksiazka po calej maszynie dostajac szalu od sterczenia przy
                      kseromacie. A Twoje - eleganckie, bieluskie, czysciutkie, precyzyjne, z
                      rowniutkimi marginesami. Jesli to nie Wenus w Pannie, to jestem d. wolowa smile)
                      • arcoiris1 Re: Ja z innej strony 05.05.06, 13:50
                        co Ty opowiadasz! wink okładki były pod kolor grzbietu! wink
        • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:03
          am98 napisała: Pytam, bo idzie mi o precyzję i brak możliwości nadinterpretacji.

          Kluczy do wszystkich zamków nie znajdziesz smile Astrolog jest detektywem który ma
          wytrych a nie dopasowane klucze smile Wytrych to znajomość regułek plus intuicja,
          a jak jeszcze do tego dojdzie dar Boży do wieszczenia to jest super smile Ale jak
          to powiedział Ptolemeusz : Tylko natchnieni przez bóstwo mogą wieszczyć ze
          szczegółami smile
          Pozdrawiam potrek



          • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:27
            Potrku,
            Ty miód na moje astrologiczne serce lejesz i powodujesz, że ręce opadłe do
            klawiatury się podnoszą.

            Pozdrawiam smile
            Mii
            • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:37
              mii.krogulska napisała:

              > Potrku,
              > Ty miód na moje astrologiczne serce lejesz i powodujesz, że ręce opadłe do
              > klawiatury się podnoszą.
              >
              > Pozdrawiam smile
              > Mii

              I wice wersa smileDroga Mii czytając ciebie to taki żydowski cymes smilesmile
              Pozdrawiam ciebie serdecznie potrek


              • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 02.05.06, 02:54
                Witam,
                ja mam na Hajfę słabą relokację smile choć pustynia mi się śni regularnie. Ale, jak
                mówią zaprzyjaźnieni Żydzi w kwestii astrologii: ty się Mia, choć dla
                przyzwoitości, kabałą zajmij...

                Pozdrawiam serdecznie smile
                Mii
                • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 03:35
                  mii.krogulska napisała:

                  > Witam,
                  > ja mam na Hajfę słabą relokację smile choć pustynia mi się śni regularnie. Ale,
                  ja
                  > k
                  > mówią zaprzyjaźnieni Żydzi w kwestii astrologii: ty się Mia, choć dla
                  > przyzwoitości, kabałą zajmij...
                  >
                  > Pozdrawiam serdecznie smile
                  > Mii

                  Dobrzy ludzie dobrze radzą smile A ostatnio ukazały się fajne pozycje np.
                  Mistyczna Kabała – Dion Fortune – Astrologiczna pozycja smile oraz Opowieści
                  Zoharu – Obie super. Także Komentarze do Tory – Konstanty Geberta polecam. Jak
                  kupiłem smile
                  Pozdrawiam serdecznie potrek
                  • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 02.05.06, 03:45
                    Witam,
                    ja jestem z domu Kania,ma mój dalszy stryj to Ireneusz Kania. Dion Fortune, to w
                    sumie młody tekst, Kto to wydał?

                    Mii
                    • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 03:51
                      Zazdroszczę ci stryja smile Też bym chciał mieć takiego sad Mistyczną Kabałe wydało-
                      Domy Księgarskie ,, Ezoteric” Warszawa 2005
                    • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 03:55
                      Pan Jreneusz Kania piszę super, jak będziesz miała okazję mu to powiedzieć to
                      mu to przekarz. Ja jestem ksiażką Opowieści Zoharu zafascynowany .
                      Pozdrawiam ciebie i stryja potrek
                      • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 02.05.06, 04:07
                        Witam,
                        ja nie znam dobrze stryja osobiście, ale wiem, że bywał w praskich domach, gdzie
                        i ja bywałam. On jest Kanie wybywsze krakowskie, ja po dziadku zasiedziawsze
                        śląskie. My, w Kaniach, jesteśmy powierzno-intelektalni i się nie cmokamy wink

                        Ppozdrawiam smile
                        Mii
                  • mii.krogulska Re: Ja z innej strony 02.05.06, 03:59
                    Witam,
                    dopowiem jeszcze tak, że w stanie wojennym, kiedy byłam małą dziewczynką,
                    dostawaliśmy paczki z RPA. Przyjaciel mojej rodziny wyjechał w 68 roku i trafił
                    dość daleko. Miałam ze 12 lat, kiedy o tym rozmawiałam z ojczymem. Zapytałam,
                    czemu nie wyjechał w cholerę, kiedy jasne było, że wedle przepowiedni komuna
                    zdechnie po 50 latach od powstania. Ja, nie będąc Żydówką, i tak bym poszła po
                    bilet. Czasami myślę o tym, kto dawniej jechał w nicość. I przed wojną, i po
                    wojnie. Dziki Jowisz to robi ludziom?

                    Pozdrawiam, Mii
                    • potrek Re: Ja z innej strony 02.05.06, 04:08
                      Dużo dobrych ludzi powyjeżdżało w 1968r to minus sad ale jest tego też plus smile
                      ma się kogo teraz odwiedzać i nocleg na całym świecie smile
                      Pozdrawiam serdecznie potrek
                    • anahella Re: Ja z innej strony 02.05.06, 07:40
                      mii.krogulska napisała:

                      > Dziki Jowisz to robi ludziom?

                      Czasem jak patrze na ludzi, to brakuje mi w ich horoskopach Ksiezyca-bis. Jeden
                      by mowil o kraju pochodzenia, a drugi o malej ojczyznie. Ten wazniejszy bylby od
                      haimatu. Jako solarny Rak doskonale rozumiem tych, ktorzy zostali w Polsce mimo
                      zmiany systemu na "lepszy" (a lepsze - jak wiadomo - jest wrogiem dobrego).
                      Zdaje sobie tez sprawe, ze wygnanie ilus tysiecy Zydow bylo tragedia dla tych
                      ludzi, i krzywda, jaka Peerel uczylil swoim obywatelom. Podobnie zreszta
                      rozprawiono sie z inteligencja po stanie wojennym.

                      Jak to wykopac w horoskpach Polski? Czy obu fali banicji nalezy szukac w
                      horoskopie PRL czy w tym z 966 roku?
    • domitrax Re: Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami 27.09.17, 18:30
      Bo to jest kwestia bardzo indywidualna i tak naprawdę to nigdy nie wiesz kiedy coś takiego Cię spotka i w jakim stopniu będzie miało to miejsce.


      ____________
      www.horoskop360.pl/sennik
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka