Dodaj do ulubionych

Ratowanie "zycia narodzonego" ...

30.11.09, 16:22
wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7311655,Przepraszamy__ze_zyjemy.html


NFZ wydał dziesiątki tysięcy złotych, żeby uratować życie
Szymka.
Nie ma pieniędzy, by go rehabilitować.
Szymek urodził się 12 tygodni przed terminem, ważył ok. 500 gramów.
67 dni spędził na intensywnej terapii. Dziś ma sześć miesięcy.
Rodzice z własnej kieszeni płacą za rehabilitację 600 zł
miesięcznie



Widac, ze ratowanie zycia nienarodzonego rozszerzono o
"ratowanie zycia narodzonego" ...
tylko do jakiego zycia, to juz nikogo nie obchodzi ...
o to niech sie martwia rodzice.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 16:25
      Może Kościół pomoże i Fronda (raz już przecież znalazła sponsora z 50 000zł).
      W końcu są za ratowaniem życia za wszelką cenę.
      Niech ci rodzice się tam zgłoszą.
      • awanturka Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 21:09
        Kościół nigdy nie opowiadał się za ratowaniem życia za wszelką cenę nie słyszałaś o zalecaniu przez kosciół "zaprzestania uporczywej terapii" (gdy zaangażowane środki są nieproporcjinalne do spodziewanych skutków)???

        Etycy, w tym katoliccy, widzą problem moralny jaki pojawia się z postępem technologii i możliwosciami ratowania wcześniaków z coraz mniejszą wagą urodzeniową co skutkuje coraz większymi defektami w późniejszym życiu.

        Problem jest i to poważny. Póki co nie ma jakiejś gotowej recepty - ludzie skazani są na podejmowanie decyzji o ratowaniu czy nie ratowaniu takich wcześniaków według własnego sumienia i zupełnie po omacku.

        Nie chciałabym być w skórze rodzica czy lekarza podejmujacego decyzję o ratowaniu lub nieratowaniu....

        • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 22:24
          w tym artykule nie ma stanowiska kosciola /w tym temacie/smile
          • awanturka Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 01:02
            Odpowiadałam na poprzedni post, gdzie napisano, że wszystkiem winny jest kościół z jego przesłaniem "świętości życia" co zostało przez autorkę postu zrozumiane jako ratowanie życia zawsze i za wszelką cenę więc prostowałam, że nie takie jest stanowisko kościoła. Nie wiem po co autorka poprzedniego postu wmieszała w tę sprawę kościół, przecież w artykule nie ma do stanowiska kościoła żadnych odniesień !!!
            • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 01:27
              aaa to przepraszamsmile
              Nie czytam opinii gazeta_mi_placi.
    • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 16:56
      No i po co komu taka ogolna histeria?

      a moze dla odmiany popisaliby o tych dobrych,poswiecajacych sie lekarzch...
      • pia.ed Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 17:39

        Tylko gdzie szukac tych dobrych, poswiecajaych sie lekarzy???

        Cztery lata temu pojechalam na miesiac do Polski i za namowa
        kolezanek,
        poszlam prywatnie do chirurga i dermatologa.
        Przez obu zostalam oszukana ... sad



        skiela1 napisała:
        a moze dla odmiany popisaliby o tych dobrych,poswiecajacych sie
        lekarzch...
        • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 17:50
          pia.ed napisała:

          >
          > Tylko gdzie szukac tych dobrych, poswiecajaych sie lekarzy???
          >
          > Cztery lata temu pojechalam na miesiac do Polski i za namowa
          > kolezanek,
          > poszlam prywatnie do chirurga i dermatologa.
          > Przez obu zostalam oszukana ... sad
          >

          Tak jak wszedzie - sa ludzie i ludziska.
          Wrzucanie wszystkich lekarzy do jednego worka jest baaardzo krzywdzace i
          niesprawiedliwe.

          Ps.po co korzystasz z tej fatalnej polskiej sluzby zdrowia, jezeli w Szwecji
          masz na najwyzszym poziomie...../z tego co piszez/
          • keepersmaid Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 18:21
            Chirurgia i dermatologia estetyczna duzo taniej?
          • pia.ed Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 21:40
            Moje polskie kolezanki zamieszkale w Szwecji chwalily pod niebiosa
            polskich prywatnych lekarzy i w czasie urlopow korzystaly z ich
            uslug.
            Natomiast potepialy w czambul lekarzy szwedzkich, ktorzy ich nie
            rozumeli
            , no i wiadomo ze lepiej wytlumaczy sie w swoim rodzimym
            jezyku - mowily.
            Korzystajac z mojego pierwszego dlugiego pobytu w Polsce chcialam
            sie przekonac ile w tym racji, a majac caly miesiac do dyspozycji
            moglam sobie na to pozwolic.

            Szwedzka sluzba zdrowia jest platna, prywatni lekarze w Polsce tez,
            wiec nie bylo zadnej roznicy
            czy zaplacic tu czy tam ...

            Po tylu latach nieobecnosci w Polsce nie wzielam tylko pod uwage,
            ze ludzie ktorzy powinni byc wzorem etyki moga pacjenta oszukac ...
            Mieszkajac w Polsce korzystalam z panstwowej sluzby zdrowia,
            i nie mialam jej nic do zarzucenia. Przyjelam, ze skoro wiele rzeczy
            zmienilo sie w Polsce na lepsze, wiec dlaczego lakarze mieliby byc
            wyjatkiem?

            Chodzilo zreszta o drobiazgi: o usuniecie kilku rozszerzonych
            naczynek krwionosnych (przez chirurga), i przebarwien skory
            wywolanych wieloletnim intensywnym opalaniem sie (przez dermatologa).
            Chirurg naciagnal mnie wysylajac na niepotrzebne badania (oczywiscie
            u siebie!),
            a dermatolog na "rewelacyjne" mascie rzekomo majace wywabic te
            plamy, a
            ktore okazaly sie mazidlami zrobionymi na gruncie 12 procentowej
            wody utlenionej!









            • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 22:21
              "Chirurg naciagnal mnie wysylajac na niepotrzebne badania (oczywiscie
              u siebie!),
              a dermatolog na "rewelacyjne" mascie rzekomo majace wywabic te
              plamy, a
              ktore okazaly sie mazidlami zrobionymi na gruncie 12 procentowej
              wody utlenionej! "

              Nazywasz to oszustwem?

              ehhhh...
              • pia.ed Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 01:31

                A jak mozna nazwac USG, ktore jest potrzebne tylko po to,
                aby pan docent mogl zarobic 100 zl wiecej???
                Zabieg przeprowadzilam po powrocie do domu,
                oczywiscie BEZ tego badania ...
                Przeciez nie mialam zylakow, tylka kilka rozszerzonych naczynek
                krwionosnych przy kostce nogi, uszkodzen ktore zostaly mi po
                zwichnieciu przed kilkoma laty.

                A leki od dermatologa okazaly sie w 100 % nieskuteczne.
                Zreszta gdybym wiedziala jaki jest ich sklad, to bym ich nigdy nie
                wykupila.
                Na dodatek pan doktor chcial, abym przyszla do niego za cztery
                dni
                z nastepna wizyta, znow za 85 zl - w razie gdyby jego
                rewelacyjne lekarstwo mimo wszystko nie pomoglo - w celu przepisania
                innego ... jeszcze lepszego.
                Oczywiscie nie dalam sie juz nabrac!
                Plamy usunelam w Szwecji za pomoca bardzo silnego laseru,
                bo przy tak silnie zniszczonej sloncem skorze,
                byl to jedyny sposob.


                skiela1 napisała:
                > Nazywasz to oszustwem?
                > ehhhh...
                • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 01:55
                  "A jak mozna nazwac USG, ktore jest potrzebne tylko po to,
                  aby pan docent mogl zarobic 100 zl wiecej??? "

                  ale gdybys dostala niespodziewanego krwotoku, to szybko bys poleciala do
                  prawnika,bo ten niedouczony polski lekarz nie wykonal wymaganych badan.
                  To,ze w Szwecji nie zrobili Ci tego badania nie znaczy,ze polski lekarz jest
                  oszustem.

                  "> A leki od dermatologa okazaly sie w 100 % nieskuteczne. "

                  To znaczy,ze chcial Ciebie oszukac?
                  Ty tak na powaznie? bo juz mi sie smiac z Ciebie chce.
                  • pia.ed Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 14:55
                    Chyba zartujesz, skiela 1.
                    Czy jesli ktos ma rozszerzone naczynka krwionosne na twarzy,
                    to wysylaja pacjenta na USG, bo zwezanie tych naczynek przy pomocy
                    mikroskopijnej igielki grozi krwotokiem????
                    Zapytaj sie pierwszego lepszego lekarza - zanim napiszesz takie
                    bzdury.
                    To jest malenki zabieg kosmetyczny, a nie operacja wrzodziejacych
                    zylakow na nogach,
                    bo wtedy rzeczywiscie mozna dostac krwotoku i umrzec,
                    co sie zreszta zdarzylo mojej macosze ... choc juz dlugo po operacji.

                    Uszkodzen skory wywolanych intensywnym opalaniem
                    nie wybielisz woda utleniona, bo to nie jest uszkodzenie
                    naskorka,

                    tylko glebokie, kilkuwarstwowe zmiany ktore powstawaly
                    przez wiele lat.

                    Po "kuracji woda utleniona" zadzwonilam do kobiety dermatologa,
                    ktora oglaszala zabiegi laserowe.
                    Ta od razu powiedziala, ze jej laser sluzy tylko do drobnych
                    zabiegow, np tradzik u mlodziezy.
                    Lasery jak ja potrzebuje, sa tylko cztery w calej Polsce!
                    To byla uczciwa lekarka smile
                    a tamten byl normalnym osustem,
                    ale Ty tego nie przyznasz ...

                    Plamy w koncu usunelam, wymagaly one dwoch zabiegow laserowych
                    wykonanych laserem o wielkiej mocy, wykonanych
                    wyobraz sobie, przez pielegniarke z wieloletnia praktyka w tej
                    dziedzinie,
                    a nie oszusta z tytulem!

                    Na tym koncze dyskusje, bo chyba ona nikogo nie interesuje.
                    Wspomnialam o mojej "przygodzie w Polsce, nie majac pojecia ze
                    dzieki Tobie, skiela 1, nabedzie tak nieprawdopodobnie wielkich
                    rozmiarow.
                    wink
                    • skiela1 Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 15:21
                      "Na tym koncze dyskusje, bo chyba ona nikogo nie interesuje.
                      Wspomnialam o mojej "przygodzie w Polsce, nie majac pojecia ze
                      dzieki Tobie, skiela 1, nabedzie tak nieprawdopodobnie wielkich
                      rozmiarow. "

                      Z tego co tu nam opisalas nie masz podstaw do nazwania polskiego lekarza oszustem.

                      trzeba bylo do kosmetyczki isc a nie do chirurga...
                      • gazeta_mi_placi Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 15:30
                        > trzeba bylo do kosmetyczki isc a nie do chirurga...
                        >

                        Żal.pl
                    • ala1-23 Pia ed 01.12.09, 16:48

                      Mialam podobna sytuacje,ale nie nazwalabym lekarza oszustem.
                      Po prostu zaczal leczenie od metody jak najmniej inwazyjnej.
                      Ta nie zadzialala wiec zaproponowal laser.
            • jhbsk Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 01.12.09, 09:06
              Chirurg byłby nierzetelny gdyby nie zlecił tych badań!
      • gazeta_mi_placi Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 30.11.09, 21:20
        Nie mieszkasz w Polsce -co możesz wiedzieć o polskiej służbie zdrowia...
    • fifinda Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 02.12.09, 17:18
      System jest zly ,a nie lekarze.
      • gazeta_mi_placi Re: Ratowanie "zycia narodzonego" ... 02.12.09, 17:48
        Nie zgadzam się.
        Za dużo się napatrzyłam (mam przewlekle chorą podopieczną) na polską służbę zdrowia (i lekarzy i pielęgniarki).
        Życzliwe podejście nic nie kosztuje.
        Czemu jedna lekarka potrafi z życzliwością (nie za kasę i nie za łapówki) w tym samym szpitalu podejść do starego człowieka i nawet chwilkę wykroić na zwykłą rozmowę,a inny lekarz nawrzeszczeć na starą schorowaną kobietę?
        Zarabiają pewnie tyle samo,pracują w tym samym miejscu...
        Ech....
        • pia.ed Laser 02.12.09, 19:31
          Autor: ala1-23
          "Mialam podobna sytuacje,ale nie nazwalabym lekarza oszustem.
          Po prostu zaczal leczenie od metody jak najmniej inwazyjnej.
          Ta nie zadzialala wiec zaproponowal laser."




          Nie zrozumialas mnie ... sad
          Dermatolog, ktory przepisal mi rewelacyjna masc, nigdy laseru
          mi
          nie proponowal.

          Zaczelo sie od tego, ze dzwonilam do kilku dermatologow w Szczecinie
          i kazdego pytalam, czy ma laser.
          Kiedy uslyszalam "nie", to grzecznie dziekowalam i dzwonilam do
          nastepnego.

          Ktoryms z kolei byl wlasnie ten starszy dermatolog "z duzym
          doswiadczeniem".
          Odpowiedzial mi pytaniem na pytanie:
          - "A do czego potrzebuje pani laser?"
          Powiedzialam, ze jedynie laser moze pomoc na moja mocno uszkodzona
          przez slonce skore, i dlatego szukam lekarza ktory go posiada.

          Wlasciwie powinnam odlozyc sluchawke, kiedy powiedzial, ze laser
          jest mi niepotrzebny [!!!] ale dalam sie zlapac na jego
          zapewnienia, ze ma doswiadczenia wlasnie w tej dziedzinie
          i sam skomponowal masc ktora gwarantowanie mi pomoze!!!

          Mial akurat czas, a jego gabinet znajdowal sie na nastepnej ulicy,
          wiec poszlam.
          I znow nastepny "sygnal ostrzegawczy":
          to co nazwal gabinetem, to byla malenka klitka w koncu
          dlugiego korytarza,
          w ktorej z trudem miescilo sie biurko i dwa krzesla ...

          O laserze, tym wlasciwym, powiedziala mi dermatolog, ktorej
          szyld wisial przy bramie szpitala.
          W ciagu paru minut dowiedzialam sie, ze na moj problem pomoc moze
          tylko silny laser, a takich
          ze wzgledu na jego wysoka cene sa w Polsce tylko cztery
          sztuki.



          • skiela1 Re: Laser 02.12.09, 21:02
            Ja tez juz nie rozumiem...

            najpierw napisalas ,ze chodzi o *drobiazgi*.

            A teraz sie okazuje,ze na Twoj problem potrzebny jest 'twardy laser'.
            To fakt,ze sa drogie i pewnie znajduja sie tylko w szpitalach i to
            specjalizujacych sie w leczeniu poparzen.
            Polska to nie Szwecja,ale z tym oszustwem to pojechalas niesprawiedliwie i tyle.

            Moja kolezanka leczyla sobie zeby w Polsce (bo taniej).Po przyjezdzie do domu
            trzeba bylo leczyc od poczatku, bo zaczely bolec.
            A zaczely bolec bo cala procedura leczenia kanalowego trwala za szybko.Ona tez
            'psy wieszala'na polskich dentystach,ze oszusci nie wiedza co robia a w ogole
            to leczyc nie potrafia.
            No coz chytry dwa razy traci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka