sibeliuss
07.12.09, 15:06
Sama przyznaje, że życie nie miała usłane różami. Przez całe lata
żyła w konkubinacie z wybrańcem swojego serca.
– Był wspaniałym stroicielem, doskonałym specjalistą, ale charakter
miał trudny – opowiada. – Czasami chciałam odejść, ale to nie
Zachód, nie można od ręki wynająć sobie mieszkania i zerwać z
trudnym partnerem. Gdy zmarł, jego córka upomniała się o
własnościowy lokal. Gdy żył, o ojcu nie pamiętała, ale to już jej
sprawa.
www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091207/SZCZECIN/11831579