skiela1
30.12.10, 05:15
Od dziecka słyszymy: nie kłóć się, ustąp innym, jak będziesz konfliktowy, to nikt cię nie polubi!. Żyjemy w kulturze ugrzecznienia, w której wyrażanie wprost swojego sprzeciwu wzbudza niechęć i niesmak. Czy rzeczywiście konflikt jest destrukcyjny? Czy tylko zgoda buduje?
Najczęściej unikamy konfliktów, powstrzymując się od wyrażania własnego zdania, nie informując innych o uczuciach, jakie w nas wzbudzają ich zachowania i nie akcentując różnicy stanowisk. Taka strategia przynosi zyski jedynie na krótką metę. W dłuższej perspektywie prowadzi do narastania napięcia – trudno jest później odnaleźć i usunąć jego źródło. Taka postawa blokuje naturalne procesy różnicowania, zachodzące w każdej grupie społecznej, i przeciwdziała wyrażaniu swoich opinii, wspierając jednomyślność. To ogranicza twórczy potencjał tkwiący w grupie i frustruje jej członków. Złe rozwiązania akceptowane przez wszystkich męczą i nie sposób je zmienić.
Tam, gdzie najważniejsza jest jednomyślność i dobra atmosfera, nie ma szansy na pojawienie się dobrych pomysłów.
Tylko czy w takiej grupie rzeczywiście panuje dobra atmosfera? Brak konfliktów nie jest wyznacznikiem dobrej atmosfery, przeciwnie – zwykle kryje się za tym szereg niejawnych napięć; wszyscy w grupie nieświadomie podporządkowują się niepisanej zasadzie, by nie mówić o tym, że się z czymś lub kimś nie zgadzają.
www.charaktery.eu/porady/3588/Bardzo-dobry-konflikt/