skiela1
16.01.11, 18:24
Do Cezarowa, gdzie mieszkają, przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Patrzą, kiwają głowami, uśmiechają się. Potem o nich opowiadają. Że mieszkają w lesie, że mają siedmioro dzieci i czas. Że sami pieką chleb i rzadko bywają w sklepie. On nosi brodę, ona... I tak dalej.
- Mieszkasz w Warszawie? Tam nie da się żyć - mówi Jacob Martin. - Warszawiacy nie umieją wykorzystywać czasu. Nie mają go, bo gonią na pieniądzem, który utożsamiają ze szczęściem. Kiedyś ludzie wieczorami przesiadywali na ławkach przed domami i gadali o wszystkim. Teraz mają czas tylko na to, aby siedzieć przed telewizorem. Wpadają w depresję, idą do psychologa. Tam przez godzinę gadają i płacą za to sto złotych. A przecież wystarczy rozmowa z sąsiadem.
Więcej... warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8951784,Polski_Amisz__W_Warszawie_nie_da_sie_zyc.html#ixzz1BDhHk9WH