Zróbmy sobie jaja

20.04.11, 19:59
Na świątecznym stole nie powinno ich zabraknąć. Jednak nie zawsze muszą być podane w tradycyjnej formie.

Co oprócz faszerowanych jaj przygotować w tym roku?

ugotuj.to/przepisy_kulinarne/1,104889,9457032,Zrobmy_sobie_jaja,,ga.html
Macie jakies swoje pomysly?
    • morfeusz_1 Re: Zróbmy sobie jaja 20.04.11, 20:22


      W radosnym podnieceniu wszyscy ludzie na świecie szykowali się do
      spędzenia
      Świąt Wielkanocnych.
      W takim samym,a może nawet większym podnieceniu,szykowali się nasi
      mili
      bohaterowie.
      Właśnie szykowali tradycyjne świąteczne pisanki bez,których święta

      naprawdę nie do pomyślenia.

      - Mój ma chyba dosyć - powiedział pan Sułek poważnie.

      - A mój,panie Sułku jedyny? - spytała pani Eliza nieporadnie.

      - Niech Pani pokaże...ja bym go jeszcze potrzymał - zadecydował.

      - Ojej jej jej jej! Jaki Pana jest piękny! - wykrzyknęła dziewczyna
      szczerze.

      - A co,nie wolno? - spytał pan Sułek swobodnie.
      Jest sinobrązowy,udał się nie ma co...

      - Ciekawe,jak wyjdzie mój,prawda?

      - Nie sądzę,żeby był ładniejszy,słowo honoru,miał gorszy kształt.

      - To prawda.Pana kartofel do złudzenia przypominał prawdziwe jajko.

      - Był po prostu jajowaty.Musi pani wiedzieć,że jajowaty kartofel to
      prawdziwa
      rzadkość.
      Zwykle kartofle są bezkształtne,kulfonowate...

      - Ale nie ten pana,prawda?

      - Od razu go wypatrzyłem w sklepie - powiedział chytrze pan Sułek.

      Wypatrzyłem go i mówię:
      "Poproszę uprzejmie o dwa kartofle...o,tego poproszę" i pokazałem
      właśnie na
      ten jajowaty.

      - I co dalej,panie Sułku jedyny? - niecierpliwiła się pani Eliza.

      - Nic.
      Sprzedawczyni zważyła i gotowe,oto są.

      - Zawsze mówię - mówiła pani Eliza - że mążczyzny i dziecka nikt nie
      oszuka.

      - No,no... - pogroził palcem pan Sułek - tylko nie dziecka.

      Myślę - spojrzał na kartofel pani Elizy - że może go już pani
      wyjąć...
      z tej farby...dodał.

      - Z jakiej farby? Z jakiej znowu farby - zatrzepotała powiekami pani
      Eliza.
      Przecież to zwykły atrament...

      - Barwi lepiej - powiedział uroczyście i świątecznie pan Sułek-niż
      prawdziwe
      barwniki do prawdziwych jajek.

      O,mój kartofel - pokazywał - do złudzenia przypomina świąteczną
      pisankę.
      Proszę spojrzeć.

      - A mój - pokazała pani Eliza - a mój,co panu przypomina?

      - Niech mi pani pokaże...bo ja wiem...jest kulfonowaty,parchowaty i
      sparciały
      Oho - skrzywił się - robaczywy,fuu!

      - Gdzie,panie Sułku kochany?

      - O,tu...- pokazywał dziurę w kartoflu.
      W tej dziurze napewno jest robak,fuu! brzydzę się,niech pani to stąd
      zabierze.

      - Wykroję to świństwo,panie Sułku. O! - kroiła w ten sposób...
      A teraz wyrzućmy to do kosza.
      Fuuu! Prawda?

      - Fuu! - prychnął chłopiec.
      Już? zapytał,nie patrząc...

      - Co już?

      - Wyrzuciła go pani?

      - Tak.Do kosza z tym
      Fuu prawda? No,może pan otworzyć oczy.

      Otworzywszy oczy pan Sułek zaniósł się śmiechem.
      - Ha ha ha ha ha! Teraz pani kartofel przypomina....zakrztusił się.

      - Co panu teraz przypomina mój kartofel? - spytała z nadzieją.

      - On mi teraz - śmiał się głośno chłopiec - on mi teraz przypomina
      ogryzek,pani Elizo.
      Ogryziony,szczerniały ogryzek ze zgniłego jabłka.
      I to ma być pisanka,tak? Ha ha ha ha!!!

      - Mógłby się pan opanować,panie Sułku - powiedziała dotknięta
      kobieta.
      Mamy święta i wszyscy chłopcy powinni być uprzejmi dla swoich
      dziewcząt...

      - A ja - powiedział na to pan Sułek - i tak obleję panią w lany
      poniedziałek.

      - Naprawdę?

      - Tak,ja tak panią obleję,że nie wiem!

      - No jak,panie Sułku najdroższy? - dopytywała się zadowolona z
      obrotu rzeczy.
      No jak?...

      - Ja panią tak zaskoczę...

      - No czym,no czym? popiskiwała szczęśliwa. Czym mnie pan opsiuka?

      - Ja na panią wyleję kubeł wody,słowo honoru.

      - O Boże,o Boże...naprawdę?

      - Taki jestem. Jak zabawa,to zabawa. Na całego!

      - Przecież mogę się utopić,panie Sułku. Wiem zachłysnę się i utopię.

      - Się.

      - Co się?

      - Zapomniała pani dodać "się" Nie sądzę zresztą,żeby aż do tego
      doszło.
      Nie będzie tak źle,nie zależy mi akurat na tym,słowo honoru!

      - Więc jednak - wnioskowała nielogicznie - pan mnie kocha,panie
      Sułku?
      Kocha pan swoją słodką kruszynę,prawda?...

      - Cicho...
      No,do roboty!

      - Do jakiej roboty,panie Sułku jedyny?

      - Będziemy się trzaskać kartofla...to znaczy pisankami.

      - Dlaczego,panie Sułku?

      - Nie zna pani tego zwyczaju? - zdziwił się chłopiec.

      W moim domu rodzinnym trzaskaliśmy się pisankami podczas świąt
      nieraz przez
      cały dzień,a czasem i dłużej.
      Taki Cypis trzaskał się pisankami już w styczniu tego roku.
      Trzaskał się zresztą w klasie głównie na matematyce.

      - Już w styczniu?

      - I słusznie - powiedział pan Sułek z zazdrością.
      Już w połowie stycznia był trzykrotnie zawieszony w prawach ucznia.
      To jest ktoś!

      - Aż trzykrotnie zawiesili go tylko za to,panie Sułku?

      - Szczerze powiedziawszy nie tylko.

      - A co on,jak to się mówi zmajstrował?

      - Nic,jak zwykle tylko oblał atramentem woźnego,zjadł dwa kilo
      kredy,obciął
      krawat dyrektorowi,spalił wszystkie mapy w jego gabinecie
      geograficznym,wrzucił zdechłego szczura do kotła zupy w
      stołówce,urwał
      parapet w pokoju nauczycielskim i ogólnie...spluwał sobie...

      - Energiczny chłopiec z tego Cypisa prawda?

      - Jest moim najserdeczniejszym przyjacielem,wszyscy za nim
      przepadają...

      - Ja też go lubię - powiedziała pani Eliza - chociaż mało się
      znamy...

      - A wszystko poszło o trzaskaninę jajkami - kontynuował opowieść
      chłopiec.
      Cypis chciał się tradycyjnie trzaskać jajkiem z matematykiem i
      wszystko.

      - Nie wierzę,panie Sułku...Dlaczego,poza tym robił to już w
      styczniu?

      - Cypis wie,co robi - wyjaśnił pan Sułek dobitnie.
      Pech że matematyk nie miał akurat jajka i drugi pech,że Cypis trochę
      o tym
      zapomniał i trzeci pech,że trzasnął matematyka,zanim sobie o tym
      przypomniał.
      I wreszcie czwarty,najbardziej pechowy pech,że jajko nie było
      ugotowane...
      Tak to wygląda!

      - Swoją drogą,panie Sułku - zauważyła pani Eliza - tradycja ginie w
      narodzie.
      Ot,choćby i my...
      Zamiast tradycyjnymi jajkami trzaskamy się zwykłymi kartoflami
      zanurzonymi w
      atramencie,nie tak wyobrażałam sobie święta...

      - Mówiłem pani sto razy - denerwował się pan Sułek - że jajek nie
      było.
      No,trzaśnijmy się po razie...
      Niech pani uważa...

      Pan Sułek odmierzył rozbieg jak wytrawny trójskoczek rozpędził się i
      trzymanym jak pika kartoflem trzasnął w kartofel swojej dziewczyny.

      - Oh,panie Sułku - szepnęła pani Eliza,padając, - co pan wyprawia?

      - Nic,no,jak tam?
      Patrzył na skutki uderzenia.
      ...Bo mój - pokazał swój kartofel - cały,nawet rysy nie ma słowo
      honoru.

      - A mój - powiedziała pani Eliza,prostując zaciśniętą dłoń - jest
      właściwie
      cały w strzępach.

      - Aha. Rzeczywiście. Ma pani pełną garść
      miałkiej,bezkształtnej,powalanej
      atramentem mazi...
      Wygrałem w sposób druzgocący...

      - Co było do przewidzenia,panie Sułku kochany...powiedziała
      uradowana jego
      sukcesem dziewczyna.

      - A teraz - poinformował pan Sułek - pójdę tradycyjnie trzasnąć się
      z gajowym
      Maruchą i Morfim

      - Niech pan pozdrowi Cypisa,panie Sułku.

      - Cicho - powiedział w drzwiach - trzasnę się z gajowym.
      Zobaczymy...zobaczymy...

      Pan Sułek prędzej niż przypuszczał,trzasnął się z gajowym Maruchą i
      Morfim
      Zdarzenie miało miejsce w drzwiach.
      Gajowy Marucha wraz z Morfim przyszli właśnie złożyć
      najserdeczniejsze
      życzenia Wesołych Świąt i wszystkiego najlepszego od siebie
      i od Cypisa...
      Po trzaśnięciu się z panem Sułkiem gajowy i Morfi zrezygnowali
      jednak ze
      składania życzeń.
      Warknęli tylko coś pod nosem i wyszli przez okno.

      konec

      *na podstawie Kocham Pana Panie Sułku
      Jacka Janczarskiego opisał morfi
      ....to co stukniemy się jak co roku ...???
      • skiela1 Re: Zróbmy sobie jaja 20.04.11, 21:06
        Kędyś w Polsce był przysiółek,
        Wokół żyto i pszenica,
        A w przysiółku był zaułek
        Gdzie mieszkała cud-dziewica.
        Piękna była już od dziecka
        (bo przypadkiem miała dziecko)
        I chodziła stale w kieckach
        Z podhalańska-mazowiecko.
        Ojciec kochał swoją córę,
        Wciąż ją pieścił i przystrajał,
        Aż raz kupił dla niej kurę
        Co znosiła barwne jaja.
        Wiele było stąd rwetesu,
        Tłum zgromadził się pod progiem,
        I przyjechał pan profesor
        Co był znanym etnologiem.
        Lat miał osiemdziesiąt z górą,
        Siwa broda mu wyrosła
        I zawołał: Kuro kuro,
        znieś mi jajko! ... kura zniosła.
        Długo patrzył naukowiec,
        Wreszcie rzekł do asystentki:
        - No no, sama pani powiedz,
        Jakie kolorowe centki...
        Aż się wokół mieni wszystko,
        Całkiem jak u Renoira...
        Czyżby się impresjonistką
        Okazała kura stara?
        Tu wyciągnął ekstra-mocne,
        W dymu się pogrążył chmurach,
        Myśląc, czemu wielkanocne
        Jajka niesie zwykła kura?
        lecz niedługo siedział solo,
        Bo nadjechał na "Junaku"
        Jeden znany ornitolog
        Co rozumiał mowę ptaków.
        Zaraz kurę zaczął badać
        I przełamał jej opory:
        -Proszę prędko odpowiadać
        Skąd się wzięły te kolory?
        Tak ją spytał w ciemnej sieni
        Gdzie zapędził ją z podwórka,
        A ta kura się rumieni
        I w zmieszaniu skubie piórka,
        Lecz pytana bez litości
        Rzekła: - Serca mi nie rańcie...
        To poniekąd grzech młodości
        I wspomnienie po bażancie...
        Był tu jeden taki bażant,
        Kolorowy niby tęcza....
        Cóż... dziewczętom się to zdarza,
        Niech już pan mnie nie zamęcza...
        I skłoniła się na progu
        I pobiegła skubać kwiaty....
        A na płocie zapiał kogut.
        Bardzo dziwny. Bo rogaty....
    • gazeta_mi_placi Re: Zróbmy sobie jaja 20.04.11, 20:56
      Ale jaja big_grin
      • skiela1 Re: Zróbmy sobie jaja 20.04.11, 21:11
        Lubisz jajka ?smile
        • gazeta_mi_placi Re: Zróbmy sobie jaja 20.04.11, 21:43
          Uwielbiam, niemal w każdej postaci: jajka na miękko kocham, jajka na twardo (najlepiej z majonezem lub musztardą), czasem jajecznica (np. na pomidorkach lub z cebulką), najmniej lubię jajko sadzone, ale też zjem (trochę zbyt ciężkostrawne dla mnie).
          Bardzo lubię smile
          • skiela1 Re: Zróbmy sobie jaja 21.04.11, 15:04
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Bardzo lubię smile

            To dobrze, bo juz myslalam ,ze Ty taka do wszystkiego jestes 'wybrzydna' tongue_out
Pełna wersja