tojajurek
16.09.13, 19:51
Może nie jest to problem na miarę walki o Prawdziwą Polskę, ale dla mnie nie bez znaczenia.
Otóż zaopatruję od dawna dom w mydło. No, takie coś do mycia. Leży toto w kilku miejscach w domu, gdzie są umywalki, wanna itp. Część społeczeństwa - sądząc po woniach w autobusie, sklepie, czy kościele (podobno, bo raczej nie bywam), obywa się bez tego produktu. Otóz niestety od dłuższego czasu jakość mydła jest do du.py. Albo sie nie mydli, albo cuchnie samo z siebie paskudną jakąś chemią. Nawet ongiś markowe mydła jakościowo zepsiały. Do tego nie za bardzo jest w czym wybierać. Nawet w wielkich drogeriach typu Rossmann leży zaledwie kilka gatunków mydła toaletowego, oprócz oczywiście takich na pryszcze czy inne dolegliwości. Za to w sąsiednim sklepie stoi ze sto odmian wódek robionych z byleczego, albo czterdzieści rodzajów wędlin szprycowanych wodą.
Czyżby istotnie rynek w tej kwestii był miernikiem zapotrzebowania?
Może przyjdzie zweryfikować dylemat: Czy myć ręce czy nogi, na inny: Czy myć nogi co miesiąc czy tylko przed Wielkanocą?
A może ja się czepiam?