Dodaj do ulubionych

Łopot sztandarów...

10.12.04, 23:39
Nienawidzę łopotu sztandarów, nie wzrusza mnie hymn, nie cierpię akcyjności,
mierzi mnie działanie na pokaz. Kilka razy się niemal w glonoczyny wdałam, w
realu też, kiedy mi chciano wmówić, ze "taka piękna akcja", że "szlachetny
cel"...A ja twierdzę, że gdybyśmy przyzwoicie pracowali, prawie uczciwie -
piszę prawie, bo nawet nie myślę o 100%,robili, co do nas należy, to
niepotrzebny byłby łopot sztandarów, ani odwoływanie się do poczucia
obywatelstwa, odpowiedzialności, tudzież działania zamiast...no właśnie -
kogo?
Może się czepiam, ale powtórzę - nienawidzę łopotu sztandarów, a nasz naród
wcale taki wspaniały nie jest, a ja jako jego obywatelka - także. Uffffff.....
Obserwuj wątek
    • geograf Re: Łopot sztandarów... 10.12.04, 23:49
      o czym mowa?
      o Środzie?
      • glonik Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 00:43
        geograf napisał:

        > o czym mowa?
        > o Środzie?

        A dlaczegóż? To moja własna, prywatna wojna z akcyjnością, zbieraniem na
        kolejny przypadek do leczenia, którym nie powołane do tego się instytucje
        zajmują, tylko my - wrzucając te przysłowiowe złotówki. Polityki mam po
        wszelakie dziurki. Patrzę i się napatrzeć nie mogę, a już nie powinnam. Już
        powinnam znać te wszystkie tricki i chwyty, a jednak dalej daję sie nabierać.
        Jak nabierać, zapytasz? A własnie na apele, akcje, doraźne działania.
        A łopot sztandarów, to dla mnie tożsame, przy braku pieniedzy w budżecie:
        rogatywki, mundurki........nieeeeeeeee!!!!!!! bo mnie szlag zaraz trafi!!!!!
        I tak się ma kariera Salonowa skończy wink

        A co do Środy, to akurat sie znia, wybacz, zgadzam. Nie raz się spotkałam z
        kobietami, które miały męża pijącego, bijącego, bądź oba naraz i jeszcze coś, a
        poszły do spowiedzi - bo wierzące były - i usłyszały: "brałaś na dobre i złe?"
        oraz "co bóg..." itd. itp.
        Przepraszam, jeśli uraziłam Twoje uczucia, ale....tak jest, po prostu jest.
        • carrramba Re:Glonik 11.12.04, 02:13
          Powiem tak : dotknełas mnie do żywego. Oczywiście mozesz nie lubic łopotu
          sztandarów, Twoja sprawa. Ja nie jestem narodowcem, ale w odróżnieniu od
          Ciebie, kiedy słyszę polski hymn, to jednak się wzruszam. Czy to na zawdodach
          sportowych, czy w każdej innej okoliczności. Nie jestem ksenofobem, wyznaje
          zasadęe "żyj i daj żyć innym ".
          Natomiast Twoje zdanie o zbiórkach na chorych ludzi, powaliło mnie. Mam
          nadzieję, że jesteś w mniejszości. Sama byłam incjatorką założenia fundacji,
          dla kolezanki chorej na białaczkę i choć nie udało się uratowac jej życia, to
          jeśli choc minimalnie ulzyliśmy jej cierpieniom, moge się tylko cieszyć.
          Tak długo, jak będzie potrzba, będę się właczala we wszystki akcje, które niosą
          pomoc cierpiacym. Skoro tego nie rozumiesz, bardzo proszę o zdystansowanie w
          swoich wypowiedziach. Nie jesteśmy troglodytami. Czujemy potrzeby innych ludzi.
          Mnie szczególnie dotykaja cierpienia małych dzieci. Widziałas kiedys dziecko
          chore na raka ? Chyba nie widziałaś. Masz pewnie wesołe i bezstresowe życie, i
          bardzo dobrze, ale nie sposób nie widzieć cierpienia innych. Skoro powołane
          instytucje nie radza sobie z pomoca, to ja mam nie widzieć ludzi cierpiących ?
          Co za bzdura. Jest dokładnie odwrotnie. Tylko czy Ty to pojmiesz, co
          napisałam ?
          Spokojnie "rób karierę" na tym forum, może czegoś się wreszcie nauczysz. Może
          wypełnimy luke, która masz w sercu. To oczywiście moje zdanie. Nie konsultujemy
          tu swoich wypowiedzi.
          Ja mogę tylko jednym stwierdzeniem podsumowac Twoją wypowiedź : degrengolada.
          • glonik Re:Glonik 11.12.04, 05:03
            carrramba napisał:
            carramba dużo napisał, i do prawie każdego stwierdzenia ma odpowiedź,
            Słowo "degrengolada" mnie ruszyło. Czy to znaczy, że myśląc, zasłużyłam na
            biczowanie?

            > Natomiast Twoje zdanie o zbiórkach na chorych ludzi, powaliło mnie. Mam
            > nadzieję, że jesteś w mniejszości. Sama byłam incjatorką założenia fundacji,
            > dla kolezanki chorej na białaczkę i choć nie udało się uratowac jej życia, to
            > jeśli choc minimalnie ulzyliśmy jej cierpieniom, moge się tylko cieszyć.
            > Tak długo, jak będzie potrzba, będę się właczala we wszystki akcje, które
            <niosą pomoc cierpiacym

            Ja nie mówię, ze organizacje, stowarzyszenia pozarządowe nie maja racji bytu,
            ale właśnie o takich, jak Ty i Twoi przyjaciele pomagający tym, którzy, UWAGA!!!
            NIE DOSTALI tego, co im się należy w ramach państwa - poborcy podatków. Bardzo
            źle mnie zozumiałeś. Nie napisałam, że grupy wsparcia są niepotrzebne, tylko że
            to PAŃSTWO ma zapewnić opiekę, a nie sprowadzać do żebraniny rodziców,
            bliskich...Sam mi odpowiedziałś, że łopot sztandarów da ci... no co ci da?

            >Masz pewnie wesołe i bezstresowe życie, i
            > bardzo dobrze, ale nie sposób nie widzieć cierpienia innych.

            Bardzo bym chciała wesoło i bezstresowo, ale nie mam. Widzę, wyobraź sobie.


            >Widziałas kiedys dziecko
            > chore na raka ? Chyba nie widziałaś.
            Hmmm, czy można nazwać dzieckiem trzydziestodwuletnią kobietę, umierającą na
            raka kości, którego ognisko usadowiło się na kręgosłupie? To była moja
            koleżanka, a jej matka była koleżanką mojej matki. Fakt. To już nie dziecko, w
            najprostszym tego słowa znaczeniu. I - pytanie, dla mnie istotne, " dziecko" to
            ma jakiś limes? Od jakiegoś wieku się nie cierpi?

            > Spokojnie "rób karierę" na tym forum, może czegoś się wreszcie nauczysz.
            >
            > tu swoich wypowiedzi.
            > Ja mogę tylko jednym stwierdzeniem podsumowac Twoją wypowiedź : degrengolada.



            A tu już zagrywka bardzo nie fair. Nie jestem tu, żeby karierę robić, bo nie
            wiem jak, chyba że ty masz doświadczenie w tej materii.

            Być może, a nawet na pewno się czegoś nauczę. Już się uczę - od ciebie -
            nietolerancji, złości, projekcji (twojej) na moje życie,

            A luki w moim sercu TY nie wypełnisz. A wiesz może dlaczego? Bo za dużo agresji
            i łopotu, a za mało cierpliwości, żeby mi wytłumaczyć. Jeśli robisz coś
            dobrego, i masz tego świadomość, to akurat moje błogosławieństwo, czy
            szyderstwo, nie powinno ci zaszkodzić. Twoje dobro pozostanie dobrem, bez
            względu na moje zdanie, prawda? Dobrze robisz, takie jak ja, omijasz.

            A tak przy okazji, to skonstatuję, że jesteś z rodziny "łopotu" ale
            leżącemu/leżącej dupy byś nie umył - a to , dla mnie, jest istota rzeczy. Łatwo
            łopotać, trudniej zmyć wymioty, odchody, flegmę. OSOBIŚCIE. A ja to mam za sobą
            i przed sobą, jeśli przyjdzie schodzić po kolei.

            Może
            > wypełnimy luke, która masz w sercu. To oczywiście moje zdanie. Nie
            konsultujemy
            >
            > tu swoich wypowiedzi.

            Ciekwe......tu robi liczba mnoga :"wypełnimy luke, którą masz w
            sercu" ...chyba nie podoba mi się to zdanie.

            > Ja mogę tylko jednym stwierdzeniem podsumowac Twoją wypowiedź : degrengolada.

            Moja??????? Czy państwa? Ty sobie wpadasz gdzie np. twoja koleżnka umiera, ale
            nie widzisz innych rzeczy, które z kolei ja widzę. Codzienny głód, wigilia,
            wielkanoc w ośrodkach MOPR-u jedyna w tym dniu. Bo w domu czeka .........NIC.
            A tak w ogóle, czy wiesz, co znaczy słowo "degrengolada"? Mam wrażenie, że nie.
            A ty trafiłaś do łopotu sztandarów na mojej liście.

            • carrramba Re:Glonik 11.12.04, 08:50
              Gloniku !!!!!!!!!!To Twoje słowa o karierze na forum, przeczytaj swój tekst !!!!
              A degrengolada, nie ma nic wsplnego z biczowaniem. Zanim odpowiedziałam na Twoje
              wypowiedzi, dokładnie je przeczytałam smile))
          • glonik Re:Glonik 11.12.04, 05:19

            carrramba napisał:

            Nie jestem ksenofobem, wyznaje
            > zasadęe "żyj i daj żyć innym ".

            Dosatałam odmowę na życie. Od ciebie. Dziękuję.

            Chyba ten Salon rzeczywiście nie dla mnie. Nie jestem cudzoziemką, więc zdanie
            o ksenofobii przyjmuję z pokorą. Pozorną.
            Daj mi żyć, i pozwól...Dlaczego "pozwól"...Dlaczego mam cię prosić o pozwolenie
            napisanie swojego zdania?

          • glonik Re:Glonik 11.12.04, 05:44
            carrramba napisał:
            Sama byłam incjatorką założenia fundacji,
            > dla kolezanki chorej na białaczkę i choć nie udało się uratowac jej życia, to
            > jeśli choc minimalnie ulzyliśmy jej cierpieniom, moge się tylko cieszyć.


            WY jej ulżyliście, czy leki? Pytam, w jakim sensie - psychicznym, że
            pomogliście jej się z umieraniem pogodzić, czy zapewniliście jej opiekę
            paliatywną?
            Jestem tak dociekliwa, żeby się z tej degrengolady wydostać.

            A przy okazji, dostałam wynik kwalifikujący mnie jedynie do wyboru trumienki i
            zapewniam cię, że czekanie na osteczny wynik, to w pewnym sensie jest początek
            umierania, więc MNIE to akurat nie wzrusza. Jasne? I gdyby mi tam za oknem
            latali (a nie latali) z hasełkami, które głosisz, to o jedno bym spytała: masz
            raka? Jak nie, to spindalaj.
            • muraszka1 Re:Glonik 11.12.04, 08:32
              Powiedziano tu juz duzo.Co moge dodac?
              Ale gdybys chciala z kims pogadac,
              komus wykrzyczec,jestem do dyspozycji.
              GG 4108432
              • glonik Re:Glonik 11.12.04, 09:17
                Dzięki Ci, ale nie wiem, czy skorzystam, bo to o czym - w złosci na post
                pisałam - po "odparowaniu" już mnie tak bardzo nie boli. Skontaktuję się, nie
                do krzyku, lecz może żeby dowiedzieć się, czy tylko ja nienorma, czy może ta
                nienorma to w pewnym momencie norma. Ale paranoicznie swoje GG jednak pozwolę
                sobie wrzucić ci na pocztę.
    • glonik Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 09:30
      rany, godzina, o której piszę, w dniu od dyżuru wolnym, to teraz czysty,
      wypreparowany masochizm. Ale wracam do ad rem. Dumni jestescie , kiedy hymnn
      jest grany? Nie na Waszą przecież cześć. A może papież Was zachwyca?
      Tak się tylko pytam, bo jednak mnie nosi: łopot, czy zwykła szara praca...ale
      też dająca czasem frajdę.
      • natla Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 10:18
        Gloniku, jesteś wkurzona na naszą rzeczywistość, nie bez racji.
        Ale obie z Carrambą mówicie właściwie o tym samym i na spokojnie napewno byście
        się dogadały. Niestety tu nie ma intonacji głosu, min.
        Tobie chodzi o pokazówki na kazdym kroku, za którymi NIC nie stoi, a nie
        o konieczność pomagania ludziom. Łopotanie sztandarów odebrałam jako przenośnie
        opisującą to puste nadymanie decydentów.
        Ja też nie cierpię tego samego co Ty, jednak jak pisze Carramba, kiedy grają
        nasz hymn na meczu to mnie ściska w dołku. Ale ten sam hymn na ochodach
        rocznicy z okazji okazji, w ogole na mnie nie działa.
      • geograf Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 10:39
        jestem wzruszony gdy słyszę polski hymn,szczególnie na różnorakich imprezach zagranicznych wszelkiej maści.
        że niby nie na moją cześć? Ale jest to mój hymn narodowy, mój-Polaka.
        Nie lubię łopocących flag,ale w wykonaniu narodowców.
        Za to boleję nad tym,że Polacy tak słabo identyfikują się ze swoimi barwami,symbolami narodowymi. Nie chciałbym popaść w amerykańską skrajność,ale...

        (a co do Pani Środy to się zgadzamy.)
        • carrramba Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 10:55
          Witajsmile
          ja równiez odczuwam wielka przujemność, słysząc polski hymn. z narodowcami,
          nigdy m nie było "po drodze". maszracje, Polacy bardzo słabo identyfikuja się
          ze swoimi barwami. Amerykańska skrajmość ......mhhhh, mnie sie podoba, kiedy
          kładą rękę na sercu, przy wsłuchiwaniu swojego hymnu. zauwazyłam, że to samo
          robi teraz Juszczenko. Bardzo piękny gest. mnie się podoba.
          pozdrawiam.
          ps
          nie bardzo mam cheć na politykowanie, więc do innych fragmentow postu, nie będę
          się odnosiałasmile)
          • geograf Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 12:23
            w hAmerykańskiej skrajności chodziło mi o używanie barw narodowych wszędzie i do wszystkiego.
            Dla mnie to przesada, choć Polakom przydałaby się taka krótkotwała "terapia"...
        • natla Re: Łopot sztandarów... 11.12.04, 11:13
          Tak, takie jest moje podejście również, ale nie chciałabym bardzo skrajności
          amerykańskiej, bez żadnego ale. U nich to może nie jest na pokaz, mają (chyba)
          to przywiązynie do sztantaru utrwalone przez tych kilka pokoleń. Tylko po co to
          afiszowanie uczuć. Nie jestem osoba skrytą, ale pokazywanie moich osobistych
          przeżyć nie leży w mojej naturze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka