to powiedzcie mi: ile w swieta Bozego Narodzenia u was wiary i swietowania
prawdziwego a ile tradycji? Komercjalizacja, prezenty i tym podobne rzeczy,
wiemy, znamy, doswiadczamy. Nawet na pasterke chodzimy bo tak ladnie,
atmosferycznie, spiewy koscielne nas poruszaja. Lubie sobie czasem wejsc do
kosciola. i tych spiewow tez posluchac lubie, okolicznosciowego czytania,
nawet jak kazanie jakies dobre jest to chetnie poslucham. Ale wiary, chyba nie
straczy zeby tak naprawde wierzyc. To nie to, ze to jakas bajka. I gdzies tam
sobie w duchu mysle, jesli ktos tak sie narodzil zeby faktycznie zbawic ten
nasz swiat to odwalil kawal dobrej roboty itp. No wiem ze wiary sie pod
dyskusje nie podklada bo albo sie wierzy albo nie. tal sobie wlasnie patrze na
te swieta i mysle ze we mnie silniejsza moze nie sama tradycja ale
przyzwyczajenie i zwiazana z tym przytulnosci symbolicznosc. I kurcze, nie
chcialabym na stare lata stac sie ckliwa i zaczac chodzic do kosciola tylko
dlatego bo im blizej konca tym wiekszy strach przed nieznanym...
Troche chaosu ale niniejszym was witam i sie przedstawiam machajac lapka na .
Jestem sabba, pisze z Niemiec, urodziny mam 16 wrzesnia, a miasto rodzinne to
Krakow

Witam