03.01.05, 00:06
Dziś w lokalu było karaoke, byłem trzeźwy, zatem po kilku "zaśpiewanych"
kawałkach musiałem wyjść. Nie dałem rady być tam dłużej, czy ludzie biorąc
mikrofon nie są świadomi swoich zdolności wokalnych? Rozumiem
bezkompleksowość, ale wszystko ma jakieś granice.
Obserwuj wątek
    • szarlotka.c Re: Karaoke 03.01.05, 00:10
      Ale na tym przecież polega uroda i filozofia karaoke.
      • bartoszcze Re: Karaoke 03.01.05, 00:14
        I właśnie dlatego można tego nie lubićsmile
      • sloggi Re: Karaoke 03.01.05, 00:16
        szarlotka.c napisała:

        > Ale na tym przecież polega uroda i filozofia karaoke.

        Jeśli to jest cokolwiek, to nie uroda.
        Jeśli knajpa ma tylko jedną salę to raczej nie powinno się zmuszać wszystkich do
        słuchania wycia kojota. Powieważ nie byłem zainteresowany tymi ariami, zatem
        zmieniłem otoczenie.
    • wgfc Re: Karaoke 03.01.05, 00:16
      Sloggi napisał:

      > czy ludzie biorąc mikrofon nie są świadomi swoich zdolności wokalnych?

      Nie wiem jak ludzie, ale ja jestem. Dlatego nie śpiewam do mikrofonu - jedynym
      miejscem gdzie podśpiewuję jest kościół - tam przynajmniej mój głos miksuje się
      z głosem starych bab i jest OK smile)

    • bartoszcze na marginesie 03.01.05, 00:17
      W lokalach karaoke nie bywam, ale może wypada się przyznać, że mam od żony
      zakaz śpiewania w jej obecności.
      Inni bywali mniej wrażliwi, albo bardziej uprzejmismile)
    • olga55 Re: Karaoke 03.01.05, 19:06
      Jak nad Wisłą bywały ogródki piwne,to w kilku było karaoke.Oj czasem dopijało
      sie piwko w biegu i goniło dalej!Myślę, ze jak ktos lubi a bozia mu talentu nie
      dała to powinien śpiewac w łazience jak leci woda!
      • f.l.y Re: Karaoke 04.01.05, 09:18
        śpiewam w kuchni....przy garnkach....
        /jeszcze nie mam dywanów i kompletnie urządzonego mieszkania - więc fajny
        pogłos jest smile/
        • martuha Re: Karaoke 04.01.05, 10:11
          spiew publiczny udalo mi sie popelnic 2 razy za doroslego zycia. wlasnie na
          imprezie z karaoke. zeby nie bylo, jestem swiadoma swojego talentu, a raczej
          jego braku, wiec spiewam przynajmniej w duecie, zeby ktos mnie zgluszal. solo
          raczej nigdy nie wystapie.
    • tulcymea To nie Sopot czy Opole 04.01.05, 13:40
      A w Szansie na Sukces, co? Same Steczkowskie? O to chodzi by bawić się i czasem
      nawet popajacować. Ludzie mają radochę, chęć zrobić coś na co by się normalnie
      nie zdobyli. I na przykład przez to taka "Szansa" jest ciekawa. To nie Sopot
      czy Opole by kunsztem wokalnym powalić na kolana. Coś widzę, że chyba bawić się
      nie umiesz. W takim wypadku, faktycznie, należy lokal opuścić.
      • sloggi Re: To nie Sopot czy Opole 04.01.05, 23:18
        Ja rozumiem karaoke, ale nie moze być w jednoizbowej knajpie cały wieczór wycia.
        • geograf Re: To nie Sopot czy Opole 04.01.05, 23:23
          czemu nie?
          czy lokal miał taki profil (przynajmniej tego dnia)?
          nastepnym razem pij z innymi, znieczul się.
          • sloggi Re: To nie Sopot czy Opole 04.01.05, 23:30
            Nie, po prostu również poszukam lokalu bez śpiewaków.
            • geograf Re: To nie Sopot czy Opole 04.01.05, 23:32
              i widzisz.
              nie bulwersuj się,tylko korzystaj z uroków wolnego wyboru, konkurencji.
              • tulcymea Ot jak trafnie powiedziane :))) 05.01.05, 10:46

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka