Od dziś w kinach. Kontynuacja pobytu anioła Giordano na Ziemi (przez pomyłkę -
w Poland, zamiast w Holland) jest ponoć jeszcze lepsza, niż pierwsza część
czyli "Anioł w Krakowie". Oczywiście, polecę. Bo zakochana jestem w Giordano
(Globisz - boski), Szajbusie (Trela - rewelacyjny) i tej mgiełce krakowskiej,
jak z Gałczyńskiego. Podobno w drugiej części pojawia się Gajos, jako
waszawski kloszard

Spodziewam się cudów nie z tej Ziemi

Czy ktoś też się
wybiera po taki plasterek na seducho?