Dodaj do ulubionych

Wrocław a Warszawa

20.05.05, 01:00
Tak mi przyszło do głowy po dyskusji z very famous, bo nie była to pierwsza tego rodzaju dyskusja. Często spotykam się z argumentem "Można kochać Warszawę, bo to od zawsze Polskie miasto, a jak można kochac Wrocław, jak to jest miasto niemieckie"

Wiecie, z tym Wrocławskim patriotyzmem to jest tak, że dla nas Ww nie jest polski, niemiecki czy czeski, tylko on jest po prostu nasz.

A to na przykład, że był w większości zbudowany przez Niemców to akurat jest zaleta - gdyby po wojnie kontynuowano budowę miasta "z głową" to nie mielibysmy żadnych problemów komunikacyjnych do dziś - szerokie dwujezdniowe aleje z parkingami, wydzielonymi tramwajami i sciezkami rowerowymi są tego przykąłdem. Ta przestrzeń i zieleń jest tym, co lubię w mieście... Do tego inne standardy cywilizacyjne - na polnych drogach na peryferiach wrocławia jest taka kostka brukowa jaka przed wojną była w centrum warszawy. A w centrum - są jeszcze miejsca gdzie kostka jest równa jak stół, a między idealnie spasowane kamienie noża się nie włozy - my, Polacy tak nie potrafimy...

Ludzie - to fakt, że Wrocław był jednym z nielicznych miast, w którym prawie 100% ludnosci się wymieniło - ale dzięki temu coś w ludziach zostało takiego, że chętnie przyjmują "nowych" - moja koleżanka, która przeniosła się z Wrocka do Krakowa mowi "We Wrocławiu czułam się jak u siebie już po semestrze, a tu studiuję 3 lata i dalej daje mi się na każdym kroku odczuć, że nie jestem Krakuską"

We Wrocławiu żyje się jakoś spokojnie, powoli... Znam parę osób które własnie dlatego emigrowały z Wawy do W-wia... Mój ojciec, który nieomal 50 lat ma prawo jazdy jedyne służbowe podróze pociągiem odbywa do Warszawy - mówi "Takiego młynu i tyle chamstwa na drogach co tam to nigdzie nie ma". i to nie jest, ze on jest z prowincji i nie umie jeździć po mieście - po prostu jazda po Warszawie jest mniej przyjemna...

Kiedyś, kiedy miałem trochę wolnego czasu do załadunku w Warszawie zajechałem po kuzyna - warszawiaka i pojechaliśmy na pizzę. Rozmawialiśmy właśnie o kulturze kierowców i on mówi do mnie "No nie popisuj się już tak" - nie wiedziałem o co mu chodzi, ale chodzilo mu po prostu o to, że puszczałem pieszych na pasach, autobusy z zatoki itp...

Dla mnie Warszawa jest miastem bardzo odległym, neico abstrakcyjnym. Mam wielu przyjaciół w Poznaniu i w Krakowie, a moi przyjaciele- Warszawiacy meiszkają teraz we Wro. Za tymi zaś, co pojechali "robić karierę w stolicy" jakoś nie tęsknię i Wam nie zazdrosczę, że musicie teraz ich znosić tongue_out

Nie cierpię we Wrocku na brak wielkomiejskich rozrywek i nie czuję się prowincjonalny - wręcz przeciwnie to w Wawie chyba można się natknąć na chamstwo i "wieśniactwo" przybyłe z prowincji - Ww dla takich jest chyba raczej nieinteresujący...

Tak naprawdę jednak większości Wrocławian Warszawa znana jest głównie ze stereotypów i z gościnnych występów Warszawiaków u nas. Ja też, pewnie jak wielu z moich ziomków nie czuję żadnej potrzeby jeżdżenia do Warszawy, więc nie licząć tak ze dwóch wycieczek i dwukrotnej wizyty u rodziny w dzieciństwie to byłem tam tylko kilka razy służbowo... Jeżeli mnie coś pociąga to jest to Praga czeska... Wrocławia z Warszawą tak naprawdę nic nie łączy - nawet porządnej drogi do Was nie mamy smile Jak trzeba na lotnisko to się jedzie do Berlina, bo bliżej, taniej i droga lepsza. Jak po wizę - do Krakowa... Jak w Góry - w przeciwną stronę...

Jeżeli chodzi o moje spojrzenie na Warszawiaków i takie trochę "stereotypowanie" to wydaje mi się, że mają oni nosek nieco w chmurach - traktują z góry "nas, z prowincji". Coś w tym jest - widać to od zachowania kierowców począwszy do traktowania nas, z prowincji na forum skończywszy ("idę sobie Alejami..." tak jak by nie było alei w innych miastach). Pytanie o drogę w Warszawie nieodmiennie wiąże się z zaliczeniem spojrzenia w rodzaju "znowu bydło z prowincji przyjechało i marudzi" - i to obojętnie czy pytam jako turysta z plecakiem czy jako kierowca furgonetki...

I jeszcze jedno spojrzenie - z autostopu. Jeżdżę stopem od 10 lat i 3 (słownie: trzy) razy zabrany zostałem przez warszawiaka rodowitego. Tyle się mówi o tym, jak przyjezdni wam psują opinię, ale te nieliczne razy kiedy wziął mnie samochód na Warszawskich blachach to był albo służbowy, albo pożyczony ( to jest takie wydarzenie, że rozmowa zawsze schodzi na ten temat tongue_out ). Podobnie jest z Poznaniakami, ale to podobno ta stereotypowa Poznańska nieufność do obcych. A skąd to się bierze u Warszawiaków?

U nas, jeżeli ktoś robi coś po chamsku (szczególnie jeżeli chodzi o cwaniakowanie na drodze czy wymuszanie pierwszeństwa) mówi się, że jest to "po warszawsku".

A z drugiej strony zawsze jak chce się polubić warszawiaka, to się dostaje po nosie, i ta chęć przechodzi... Podobno we wszystkich krajach "prowincja" nie lubi "stolicy"...

A jak wy to widzicie?

I jak wy, z waszej strony, widzicie takie miasto jak Wrocław?

Ciekaw jestem - brałem już udział w takich dyskusjach, ale przeważnie kończyły się na pyskówkach - myślę, że nasz S@lon stanie na wysokości zadania, i będzie to wreszcie poważna rozmowa, bo to naprawdę ciekawa kwestia (tak mi się wydaje)
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:12
      Piszesz ,ze we wszystkich krajach prowincja nie lubi Warszawy.Nie wiem jak
      prowincja ale definitywnie krakusi nas nie lubia,ta antypatia to im az uszami
      wychodzi.
      Jezeli chodzi o Wroclaw,znam kilka osob,lubimy sie -nie ma problemu.
      • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:14
        Spoko smile Ale krakusy to tak naprawdę mało kogo lubia, kto nie jest krakusem smile Ale Warszawy to szczególnie smile

        A mogłabyś coś więcej napisać?
        • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:30
          A ja ich lubie,na prawde.Jak mozna powiedziec,po wymianie kilku zdan ze sie
          kogos nie lubi?Oni zwykle zaczynaja zdanie,skad jestes?Z W-wy,koniec rozmowy ze
          mna.Kursuja dalej miedzy stolami w poszukiwaniu lepszego towarzystwa,najlepiej
          francuskiego.Jezeli juz zdecyduja sie na rozmowe ze mna,sa bardzo wyniosli,mnie
          to nie przeszkadza,tez umiem taka byc jezeli sytuacja wymagasmile)Ja robie to
          taktownie,moj maz nie potrafi-jest bardziej bezposredni w stosunku do nich i
          wiem ze za plecami jest wlasnie traktowany jako taki warszawiaczek-
          cwaniaczek,tylko nikt nie wie ze nie jest z W-wysmile)
          Mowi sie ,ze najlepsza obrona jest atak,i to jest to co Warszawiacy robia,ale
          czy to im na dobre wychodzi?chyba nie.
          • impostor Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:43
            sorry, ale czego mozna sie spodziewac? jezeli kazdy spoza wawy jest odpowiednio
            traktowany przez "rodowitych warszawiakow", to odplaca pieknym za nadobne. nawet
            w s@lonie sie to zaczyna, chociaz poki co nie wprost.
            • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:47
              > sorry, ale czego mozna sie spodziewac? jezeli kazdy spoza wawy jest odpowiednio
              > traktowany przez "rodowitych warszawiakow"

              Chyba masz na myśli to, co ja Jej chciałem napisać - że to traktowanie wyniosłe przez Warszawiaków zaczyna się już przy odpowiedzi "Z Wawy" i dlatego może oni idą sobie poszukać kogoś "normalnego" smile
              • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:59
                tomek854 napisał:

                > > sorry, ale czego mozna sie spodziewac? jezeli kazdy spoza wawy jest odpow
                > iednio
                > > traktowany przez "rodowitych warszawiakow"
                >
                > Chyba masz na myśli to, co ja Jej chciałem napisać - że to traktowanie wyniosłe
                > przez Warszawiaków zaczyna się już przy odpowiedzi "Z Wawy" i dlatego może oni
                > idą sobie poszukać kogoś "normalnego" smile
                >
                Powiedz mi dlaczego oni szukaja "kogos normalnego"jak ty to nazwalaes do
                towarzystwa?Ja ich tak nie traktuje,mnie jest przykro i tyle.Moj maz ma racje
                jak widzi moja smutna mine-z chamem chcesz rozmawiac?
                • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:01
                  Oj napisałem "normalnego" w cudzysłowie, jako, że oni tak sobie myślą smile

                  Może powinienem to zapisać inaczej - jak słyszą "Ja jestem z Warszawy" powiedziane z wyższością, to idą na poszukiwanie kogoś, kto ich nie będzie traktował z góry...

                  Tak lepiej?
                  • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:07
                    tomek854 napisał:

                    > Oj napisałem "normalnego" w cudzysłowie, jako, że oni tak sobie myślą smile
                    >
                    > Może powinienem to zapisać inaczej - jak słyszą "Ja jestem z Warszawy" powiedzi
                    > ane z wyższością, to idą na poszukiwanie kogoś, kto ich nie będzie traktował z
                    > góry...
                    >
                    > Tak lepiej?
                    >
                    Nie zartujsmile,lepiej doradz-w jaki sposob mam odpowiedz na pytanie skad jestem,
                    mruknac cos pod nosem,oby tylko niedoslyszeli?Ja wiem o co Ci chodzi,to jest
                    takie ...z Waaaaarszaaaawy,ale to na prawde nie wymyslili warszawiacy.Moze
                    powinnsmy mniej kabaretow ogladac bo widze ze to tez szkodzi.
                    • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:11
                      No teraz to już nie będzie łatwo - bo jak ty byś nie mówiła, to oni będą już negatywnie nastawieni, a z drugiej strony dlatego, że się spodziewają własnie takiego a nie innego Waszego nastawienia do nich z doświadczenia - to robota na lata...

                      Ale mogę doradzić, ze mowienie "Ze stolicy" działa jak płachta na byka - szczególnie na Krakowiaków smile Mój kumpel - Krakus - zawsze wtedy uprzejmie pyta "o, a z Wiednia, czy z Bratysławy?" big_grin

                      (Notabene jak ja chcę dopiec jakiemuś Krakusowi, to mu wypominam, że Kraków został lokowany w XII wieku na prawie... Wrocławskim big_grin big_grin big_grin)
            • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:53
              impostor napisał:
              . nawe
              > t
              > w s@lonie sie to zaczyna, chociaz poki co nie wprost.
              I widzisz jak to jestsmileJa nawet czegos takiego nie zauwazylam,ktos moze byc
              mniej albo wiecej zaczepny albo wyniosly ,to nie ma znaczenia.Ty w tym momencie
              wyszukujesz,oh warszawiak sie odzywa......
              • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:07
                A może tu właśnie siedzi pies pogrzebany, że wy w Warszawie nie widzicie, kiedy traktujecie innych z góry?

                Bo jezeli do mnei kuzyn przyjeżdża i pyta "Macie tu we Wrocławiu jakiegoś porządnego Bilarda" tak jakby przyjechał do Koziej Wólki, to jak ja mam się patriota lokalny poczuć big_grin big_grin ?

                Albo jak mi tłumaczy "Janki to jest takie miejsce, gdzie w jednym miejscu jest nie jeden supermarket, jak u was, tylko wiele" i bardzo się dziwi, jak się dowiaduje, ze Centrum Bielany jest największym supermarketowiskiem w Polsce smile
                • skiela1 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:15
                  tomek854 napisał:

                  > A może tu właśnie siedzi pies pogrzebany, że wy w Warszawie nie widzicie, kiedy
                  > traktujecie innych z góry
                  To nie tu jest problem,ale bedziemy szukacsmile
    • groha Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:37
      Tomku, my, Polacy jesteśmy w ogóle dość ciężcy do lubienia kogokolwiek, więc z
      upodobaniem międlimy te animozje międzyosiedlowe, międzymiastowe,
      międzynarodowe, na szczęście - jeszcze nie międzyplanetarne.
      • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:45
        No ale własnie - skąd to się bierze?
        Dlaczego akurat Warszawiacy a nie na przykład Bydgoszczanie?

        Może "cały naród" ma ten żal, o "budowanie stolicy"?

        A może cały naród zazdrości tych wszystkich inwestycji z budżetu centralnego i tego, że większośc biznesu idzie do stolicy?

        A może Warszawiacy wścielki są na "caly naród" że im się ta cała polityka i inne chamstwo do stolicy zwala?

        Animozje że my mamy to ja wiem... Ale skąd to się bierze?

        To jedno

        A drugie: jak widać z Warszawy taki Wrocław? Co Warszawiak wie o Wrocławiu? Bo jak w Warszawie jest korek na Marszałkowskiej bo się tramwaj zepsuł to od razu w Teleexpresie pokażą, a jak się coś w Polsce dzieje, to nic, bo dziennikarze nie mają pod nosem...
    • sloggi Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:49
      Czytam Mikrokosmos, a co do Wrocławia.
      Może to dlatego, że kocham Gdańsk - lubię to miasto. Odnajduję się w nim i
      chętnie do niego wracam.
      • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:51
        Też muszę wreszcie przeczytać Mikrokosmos, ale jak chodzi o Daviesa to chyba wcześniej Powstanie dorwę...

        Jezeli chodzi o Wrocław, to książką, która ma fajny, wrocławski klimat są "niskie łąki" Siemiona - polecam smile
        • sloggi Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:54
          Dla mnie Wrocław jest miastem lubianym, bo nie mam powodów emocjonalnych.
          Podoba mi się drzemiąca w nim potęga, poza tym ja mam manię wyobrażania sobie co
          byłoby jakby nie wojna.
          A Breslau był pięknym miastem.
    • groha Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 01:56
      A wiesz, co mnie cieszy? Pamiętam czasy, gdy ta mieszanka ludzi na Dolnym
      Śląsku, wyrzuconych zza Buga, jak moja babcia i mama, przybyłych z centralnej
      Polski, z gór i Bóg wie jeszcze skąd, nie traktowała tych ziem, jak swoich.
      Trudno się dziwić, że żyli w tymczasowości i strachu, skoro byli świadkami
      tego, że jednym pociągnięciem pióra można zmienić granice, a ludzi
      poprzestawiać, jak pionki. I cieszy mnie, że następne pokolenie wrosło w swoją,
      rodzinną ziemię. Dla Ciebie Wrocław zawsze będzie rodzinnym miastem, dla
      warszawiaków - Wa-wa, a dla mnie Nysa, choć wiele lat już tam nie mieszkam. Nie
      ma co posycać animozji i robić rachunki krzywd. Historii się nie odwróci, a
      ludzie wszędzie są dobrzy i źli, mądrzy i głupi, czyż nie? No, może warszawiacy
      czasem troszkę zadzierają nosa, ale takie prawo mieszkańców Stolicysmile Niech
      sobie zadzierają, mnie nie przeszkadzasmile
      • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:00
        O, ja sobie zastrzegam. nie chciałem rozkręcać animozji, tylko zrozumieć skąd one się biorą.

        Bo, szczerze mówiąc, w tej dyskusji o cegłach, poczułem się potraktowany "z góry". I chciałem zrozumieć skąd to się bierze? Co to, ja jestem gorszy, że mieszkam w mniejszym mieście? Ale za to w ładniejszym - zawsze odpowiadam zadzierajnosom tongue_out
        • groha Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:08
          Ależ ja Ci nie zarzucam szerzenia animozji, skądże znowusmile Zdązyłam zauważyć,
          że jesteś po prostu dociekliwy i konkretny, co jest raczej zaletą, nie wadą.
          Wiesz co, ja już kilka lat próbuję rozgryźć konflikt między Kielcami, a
          Radomiem i nadal jestem ciemna, jak tabaka w rogusmile)
          • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:14
            Hmmm. To to nie moje klimaty, ale powiem, ze Kielce, w ktorych byłem kilkakrotnie sprawiają na mnie wrażenie miasta, w którym zupelnie nic nie ma do roboty - jezeli w ostatnie wakacje zajechalem tam o 21 i po polgodzinnym szwedaniu sie po starowce wsrod jakichs dresiarzy w poszukiwaniu knajpki wyladowalismy w McDonaldzie na kawie - musza byc dobrze schowane te knajpki smile

            Ale nie bede tu dygresjowal smile
            • groha Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:31
              Aleś się rosierdziłsmile) Ciesz się więc, że nie mieszkasz w Kielcach, lecz w
              pięknym Wrocławiusmile A tak przy okazji, jak traktujesz np. mieszkańców
              miasteczek, w których zupełnie nie ma nic do roboty?
              • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:36
                To zależy smile Generalnie do roboty zawsze coś jest - tylko przyjezdnym tak się wydaje smile

                Mam mnóstwo przyjaciół w Złotoryi na przykład.

                Ale w Kielcach wtedy nie było za ciekawie - jedyny otwarty lokal jaki znaleźliśmy oprócz McDonalda to była taka dresiarska dyskoteka - i we Wrocku takich mamy, więc wiem, że nalezy ich traktować ostrożnym spojrzeniem z daleka smile

                Jednak mój pobyt w kielcach w te wakacje ( dwa razy po jakieś 2 godziny przejazdem samochodem) nie jest wystarczającą ilością danych, żeby coś o tym mieście powiedzieć.

                Poprzednie pobyty to były jakieś 10 lat temu, jak jeździłem na Harcerskie Rajdy Swiętokrzyskie - tu mogę powiedzieć, ze optycznie to się miasto bardzo na plus zmieniło smile

                Ale to jest dobre pytanie - czy ja ich traktuję z gory?

                Wydaje mi się, ze nie, ale może Warszawiakom też się tak wydaje smile

                W każdym razie mam przyjaciół i rodzinę także i w małych miasteczkach, i we wsi smile

                Kurczę, ja chyba nigdy nie pójdę spać uncertain
                Spadam → strzałeczka smile
                • groha Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:40
                  tomek854 napisał:

                  > Ale to jest dobre pytanie - czy ja ich traktuję z gory?
                  > Wydaje mi się, ze nie, ale może Warszawiakom też się tak wydaje smile
                  > W każdym razie mam przyjaciół i rodzinę także i w małych miasteczkach, i we
                  wsismile
                  > Kurczę, ja chyba nigdy nie pójdę spać uncertain
                  > Spadam → strzałeczka smile

                  Czyli sam widzisz, że punkt siedzenia, zmienia punkt widzeniasmile Dobranocsmile
    • tomek854 Re: Wrocław a Warszawa 20.05.05, 02:55
      > Tak mi przyszło do głowy po dyskusji z very famous, bo nie była to pierwsza teg
      > o rodzaju dyskusja. Często spotykam się z argumentem "Można kochać Warszawę, bo
      > to od zawsze Polskie miasto, a jak można kochac Wrocław, jak to jest miasto ni
      > emieckie"

      O, właśnie o to mi chodziło:

      • Re: Biedactwa...
      sloggi 20.05.2005 02:42 + odpowiedz


      Kończąc temat - Waszą czy cegłę z Breslau?


      Czyli to nie może być moje miasto, bo było przed wojną niemieckie, tak?
      A Wawa niby była przed 1918 rosyjska, i co z tego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka