very_famous
03.08.05, 23:10
"Klawisze lubią Andrzeja Samsona. Inni więźniowie traktują ich jak śmieci.
Samson z pełnym szacunkiem mówi „dzień dobry”. Patrzy w oczy z uwagą, nie z
pogardą. Docenia ciężką pracę. Porozmawia.
– Wszystkich traktował z taką uwagą. Lubiła go kobieta, która sprzątała jego
mieszkanie, lubiły dzieci. Dlatego skutecznie je leczył – tyle najbliższa
przyjaciółka Samsona Ewa Wolf. I jeszcze: – Tracił cierpliwość, to prawda. Ale
tylko przy bucach, pseudowychowawcach, pseudoautorytetach.
Jednemu z szefów ważnej kliniki rzucił kiedyś publicznie przy powitaniu: –
Kompletnie spierdoliliście terapię mojego pacjenta."
Więcej:
www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=194&Itemid=50
Szczerze mówiąc z niecierpliwością czekam na wyrok sądowy. Winny czy niewinny?