sloggi
22.11.05, 23:51
Kobietom nie imponują mężczyźni, którzy napędzani testosteronem rzucają się ze
spadochronem w przepaść, biorą udział w wyścigach samochodowych czy skaczą na
bungee.
Może to zaskakujące, ale panie lubią spokojnych mężczyzn. Do takich wniosków
doszli naukowcy, którzy opublikowali wyniki swoich badań w magazynie "The
Scientist".
Naukowcy postawili przy tym tezę, która zaprzecza stereotypowi, jakoby
naładowany testosteronem samiec jest niesamowicie pociągający dla kobiet.
Rozsadek, głupku
- Teza, że tylko nieprzewidywalny mężczyzna, który ryzykuje swoim życiem, jest
kuszący dla kobiety, jest mocno lansowana przez media we współczesnej kulturze
- tłumaczy Małgorzata Ledwoń, psycholog z Uniwersytetu Łódzkiego. - A to nijak
ma się do ewolucji i do wyboru kobiet. Kobieta nie szuka szaleńca, który w
każdej chwili może stracić życie, tylko kogoś, kto zapewni jej stabilizację w
rodzinie i przetrwanie.
Na tego rodzaju wybór nie ma wpływu nawet status materialny kobiety oraz fakt,
że w wielu wypadkach płeć piękna może zapewnić materialny byt sobie i
ewentualnie dzieciom. Przy wyborze spokojnego i zrównoważonego mężczyzny
decyduje podświadomość, a ta krzyczy: rozsądek, rozsądek, rozsądek. - Kobiety
potrafią przewidzieć możliwe złe konsekwencje pewnych działań, myślą o
zapewnieniu przyszłości sobie i swojej rodzinie, a do tego potrzebują
mężczyzny żywego i zdrowego - mówi psycholog.
Zamiast polowania
Podczas badań ujawniła się jeszcze jedna szalenie zaskakująca rzecz. Mężczyźni
uprawiają wspinaczkę i skaczą na bungee tylko po to, aby pokazać innym samcom,
jakimi są znakomitymi... samcami. Janusz Kocoń, antropolog kultury, zauważa,
że w różnych kulturach świata mężczyźni przez setki lat rywalizowali ze sobą o
rolę przywódcy. W obecnych czasach trudno zaimponować kolegom udanym
polowaniem na mamuta.
- Ktoś, kto potrafi skoczyć na bungee i zaryzykować, będzie cieszyć się
większym uznaniem wśród mężczyzn niż facet podlewający kwiatki w ogrodzie -
mówi Janusz Kocoń. - Dlatego mężczyźni ryzykują, żeby pokazać, jakimi są
twardzielami.
A imponowanie kobietom? Kultura masowa jest zbudowana na wzorcu bohatera i
takie kulturowe klisze przenosimy do życia. Małgorzata Ledwoń przypomina, że
mężczyźni mają potrzebę sprawdzenia się i rywalizacji, kiedyś robili to na
polowaniach, walcząc o byt w trudnych warunkach naturalnych, teraz szukają
innych sposobów, np. sportów ekstremalnych, dzięki którym mogą pokazać swoją
sprawność, siłę i wyższość nad innymi mężczyznami.
A mnie to nie kręci
Kasia Majer (31 l.), dyrektor: - Wariatów, którzy co weekend wyjeżdżają
wspinać się na ścianę bez asekuracji, chodzą po wieżowcach, nie lubię, i tacy
mężczyźni mi nie imponują, ale nie lubię też skończonych ciap. Wyznaję zasadę,
że w związku musi istnieć równowaga i jestem także zwolenniczką, że fajnie
jest zrobić razem raz na jakiś czas coś szalonego. Ale naładowani adrenaliną
faceci to nie mój typ.
To robi wrażenie
Marcin Radoń, (25 l.) uprawia wolną wspinaczkę: - Nie wiem, czy to co robię,
imponuje kobietom, ale na pewno zaciekawia podczas pierwszych spotkań. Dzięki
mojej pasji odróżniam się od sporej grupy mężczyzn spędzających czas przy
komputerze czy piwie. Opowieści o wspinaczce, np. w Dolomitach, robią wrażenie
na płci pięknej. Natomiast nie wiem, jak do tego podchodzą kobiety budujące
stałe związki, bo w takim nie jestem.
/dd.pl/