skiela1
12.12.05, 15:50
JK.Rowling nie zgadza sie z panujaca w literaturze tendencja do ugrzeczniania
tekstow dla dzieci,poniewaz uwaza,ze lek,emocjonalny zamet sa nieodzownym
elementem procesu dorastania.
Uwaza,ze dzieci ktore nie zmagaja sie w dziecinstwie z negatywnymi
emocjami,nie potrafia radzic sobie z problemami w pozniejszym zyciu.
Wszyscy musimy sie bac i kontrolowac sie z naszym lekiem.Dziecko,ktore nie
moze czytac o demonach,w rzeczywistym swiecie predzej czy pozniej padnie ich
ofiara-mowi pisarka.
Ps.Ciekawe co psycholog na to,bo pani pisarki argumenty na temat strachu mnie
nie przekonuja.
Kiedys sluchalam wywiadu z nia,uwazam,ze on sama jest cos nie teges.