Dodaj do ulubionych

szykuję się do spowiedzi

19.12.05, 10:16
Postanowiłem, wyrzucę co we mnie siedzi.
Po prostu jej potrzebuję, potem lepiej się czuję.
Zbieram się długo, czasami jak sujka za morze, mając na dzieję, że mi pomoże.
Pomoże zrozumieć swoje błędy, zrozumieć siebie.
Oczywiście i po niej nie będzie jak w niebie, ale we mnie jest taka potrzeba,
by zrobić podsumowanie, dostrzec ułomności i choć trochę zbliżyć się do tego
nieba.
Obserwuj wątek
    • setorika Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 11:01
      obys sie nie rozczarował/a. Tez kiedys tak postapiłam, a znudzony ksiądz,
      zamiast pogadać, pocieszyć czy nawet zganić, powiedział tylko: mów dziecko 3
      razy Ojcze nasz.....
      • miszka44 Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 11:11
        Konfesjonał to nie kozetka, a ksiądz nie psychoanalityk.
        Niestety spowiedź mocno się zdewaluowała. A tacy znudzeni księża też się do tego
        przyczyniają. Temat bardzo szeroki.

        Pzdr
        M44
        Warszawa subiektywnie
      • rembert Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 11:22
        setorika napisała:

        > obys sie nie rozczarował/a. Tez kiedys tak postapiłam, a znudzony ksiądz,
        > zamiast pogadać, pocieszyć czy nawet zganić, powiedział tylko: mów dziecko 3
        > razy Ojcze nasz.....

        No cóż niektórzy tylko tego oczekują.
        Zmień księdza lub spowiadaj się tak, aby zagadnąć.
    • rembert Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 11:18
      Rembert z Rogami:

      I tu przegiąłeś drogi kolego, zbliżają się święta więc udajesz świętojebliwego.
      Czyżby dopadły cię wyrzuty sumienia Twego.
      Myślisz, że jak pójdziesz to będziesz lepszy – dlaczego?
      Czy użalanie się nad sobą coś zmienia kochanie?
      Przyznaj się nieskrycie, że przecież uwielbiasz bawić się życiem.
      A ono wtedy dobrze smakuje, gdy się je nieco doprawi – czyli zdeprawuje.
      Nie ma gorszej nudy jak się jest akuratnym, pobożnym i ciągle wierzy w cudy.

      Rembert ze skrzydłami:

      Błądzić jest rzeczą ludzką, lecz błąd dostrzec i zrozumieć to podstawa sukcesu
      Twego.
      A sukces to spokój sumienia wewnętrznego, co jest w Tobie drogi Kolego. Tak
      tego co go, czasami nie słuchasz, a pychą się kierujesz – codzienność na skróty
      interpretujesz.
      Gdy niewyspany ożywiasz się krótkotrwałymi błyskotkami, a ich urok coraz
      szybciej przemija i zostaje pustka niczyja. Pustka co cię drażni, co ją
      usiłujesz wypełnić przypadkowymi używkami wyobraźni, bądź tym co się napatoczy –
      byle zamydlić oczy.
      Czas najwyższy stanąć przed lustrem popatrzeć na siebie, może obraz nie jest
      niebiański, lecz nie o wygląd chodzi, a przyszłość dla Ciebie.
      O to, by w życiu nie tylko perfuma i nosa pudrować, a autentyczność dobrego
      fejsu zachować, a nad tym trzeba pracować.
    • sloggi Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:09
      Szczerze?
      Nie czuję potrzeby opowiadania obcemu facetowi, którego twarzy nawet nie widzę,
      o moim życiu wewnętrznym i fizycznym.
      • towita Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:20
        Ja niestety nie mam szans na rozgrzeszenie, więc chyba szkoda czasu (czasu
        księdza oczywiście)
        • bartoszcze Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:22
          z racji tak ciężkich grzechów, czy braku postanowienia poprawy?
        • sloggi Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:25
          towita napisała:

          > Ja niestety nie mam szans na rozgrzeszenie, więc chyba szkoda czasu (czasu
          > księdza oczywiście)

          Wpadnij na wino, ja Ci wszystkie winy odpuszczę, tylko przynieś coś do tego winka smile
          • towita Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 21:02
            Och Sloguś, gdyby to było takie proste...
            Ostatnio ksiądz mi powiedział, że jedynym ratunkiem dla mnie jest rozstanie.
            Rozumiesz Slog?! Rozstanie z Z.!
            • rene8 Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 21:13
              O Towitko!
              Mi ksiądz podczas ostatniej próby spowiedzi powiedział,ze "to mój krzyż i mam
              go nieść".
              • gacus Re: szykuję się do spowiedzi 21.12.05, 11:06
                "to mój krzyż i mam
                > go nieść".

                mnie też tak. mocno sie posprzeczaliśmy bo ja mu odparowałem, ze Jezus miał
                swojego cyrenejczyka i Weronikę- a ja do krzyża nie mam nikogo.
            • rembert Re: szykuję się do spowiedzi 20.12.05, 11:52
              towita napisała:

              > Och Sloguś, gdyby to było takie proste...
              > Ostatnio ksiądz mi powiedział, że jedynym ratunkiem dla mnie jest rozstanie.
              > Rozumiesz Slog?! Rozstanie z Z.!

              Czy każdy ksiądz Ci to powiedział?
              • towita Re: szykuję się do spowiedzi 20.12.05, 14:28
                Na szczęście nie. Inny polecił mi książkę "Oni też chcą być wierni" i jakoś się
                trzymam.
        • skiela1 Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:47
          towita napisała:

          > Ja niestety nie mam szans na rozgrzeszenie, więc chyba szkoda czasu (czasu
          > księdza oczywiście)
          To zes corko tak nagrzeszyla??
        • rene8 Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 19:24
          No cóz...
          Ja za te same "grzechy" co Towita nie mam szans na rozgrzeszenie.
          Pozatym za grzechy trzeba żałować.
          A ja grzechu szczęścia nie załuję.

          A rachunek sumienia potrafię zrobić.
        • rembert Re: szykuję się do spowiedzi 20.12.05, 11:51
          towita napisała:

          > Ja niestety nie mam szans na rozgrzeszenie, więc chyba szkoda czasu (czasu
          > księdza oczywiście)

          No cóż bez względu na powód myślę, że warto porozmawiać o innych rzeczach.
    • skiela1 Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 16:52
      rembert napisał:

      > Postanowiłem, wyrzucę co we mnie siedzi.

      smile))poskacz troche,moze samo wyskoczytongue_out

      Pojdziesz do ksiedza i bedziesz mu glupoty opowiadal?
      Zabiles?ukradles???...a o reszcie to mozesz z przyjacielem pogadac i tez Ci ulzy.
      • rembert Re: szykuję się do spowiedzi 20.12.05, 11:57
        skiela1 napisała:
        > Pojdziesz do ksiedza i bedziesz mu glupoty opowiadal?
        > Zabiles?ukradles???...a o reszcie to mozesz z przyjacielem pogadac i tez Ci
        ulzy.

        No cóż przed ukradłeś i zabiłeś jest jescze kilka innych czynności, nieco wyżej
        usytuowanych w rankinguwink
        Ja idę bo mi to przynosi ulgę. Wogóle to wydaje mi się, że później dużo więcej
        rzeczy "mi się chce" - zrywam z apatią.
    • b-beagle Re: szykuję się do spowiedzi 19.12.05, 17:25
      dla mnie spowiedź nic nie znaczy, wolę pogadac z kims komu ufam
      • jaworszczanka Re: szykuję się do spowiedzi 21.12.05, 10:32
        dokladnie.

        dodatkowo, nie rozumiem potrzeby posrednika miedzy bogiem a czlowiekiem w tej
        kwestii. po kiego grzyba? by zaspokoic czyjas ciekawosc? by ksiadz wiedzial,
        jak sie jego trzodka prowadzi? o wiele bardziej odpowiada mi koncepcja
        spowiedzi w protestantyzmie, gdzie - pono - jest ona publiczna, ale wspolna i
        milczaca.

        do tego dochodzi fakt, ze i w konfesjonale buractwo kwitnie. "a w orgiach
        udzial brales?" - uslyszal kiedys chlopak przy spowiedzi, bedacy w kolejce
        przed moja mama. smieszno...ale i straszno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka