Żle mi.

15.02.06, 04:11
Problemy mnie przerastają. A najgorsze, że to właściwie cudze problemy. A ja nic nie mogę zrobić, jeżeli ktoś sam sobie nie chce pomóc. Ale nie można sie odwrócić plecami sad
    • aiwon Re: Żle mi. 15.02.06, 04:29
      stój z przodu i obserwuj smile
      • hiroszima13 Re: Żle mi. 15.02.06, 08:46

        Kurcze wiem co to znaczy, ciężka sprawa, ale razem dacie rade wink
        Głowa do góry zawsze (podobno) jest jakieś wyjście.
        Na szczęście naokoło mnie teraz ogólene zadowolenie smile
        • barwa1 Re: Żle mi. 15.02.06, 11:45
          Czasem lepiej poprostu powiedzieć: Jestem z Tobą.
          I być, towarzyszyć...
    • very_famous Re: Żle mi. 15.02.06, 13:02
      No czasem bywa i tak. I nic na to nie poradzisz.
    • gacus Re: Żle mi. 15.02.06, 15:23
      a tam przerastają. Nie ma problemów które nas przerastaja. Wszystko zależy od
      nastawienia. Opracuj jakiś plan działania. Odpocznij.
      • tomek854 Re: Żle mi. 15.02.06, 17:34
        Nie ma planu działania.

        Nie pomożesz komuś, kto jedzie na prochach i tej pomocy nie chcesz. Możesz albo olać, albo zostać współuzależnionym.

        Podobno musi dojść do dna, i wtedy albo się odbije, albo...
        • tomek854 Re: Żle mi. 15.02.06, 17:34
          znaczy ten ktoś nie chce od Ciebie pomocy.
          • hiroszima13 Re: Żle mi. 15.02.06, 17:59

            Jak nie chce pomocy - wystarczy przy nim być, niech wie że jesteś.
            To daje dużo nparawdę dużo
            • wiedz-ma Re: Żle mi. 15.02.06, 18:16
              albo przeciwnie - czasem trzeba postawic sprawe ostro: albo ja albo prochy;
              wspolczucie czasem oznacza, ze trzeba byc surowym i wymagajacym;
              umowic na wizyte u psychiatry, psychologa, w osrodku dla uzaleznionych, moze
              nawet zawiesc i zaprowadzic pod drzwi, ale w koncu i tak trzeba powiedziec: to
              twoje zycie, zrobisz z nim, co zechcesz
              • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 01:52
                Postawiłem sprawę ostro. I dostałem kosza.
            • very_famous Re: Żle mi. 15.02.06, 20:02
              Wiesz aby tylko takie bycie przy kimś nie oznaczało cichej akceptacji ćpania.
              Dobrze pisze Wiedźma - czasem trzeba być twardym i zdecydowanym choć to nie na
              każdego metoda. Natomiast też jest tak że jeśli uzależniona/y nie chce się
              leczyć to nie zmusisz. Większość terapeutów takie przypadki wywala za drzwi. Nie
              chcesz to nie.
              Zawsze trzeba jednak pamiętać że narkotyki czy cokolwiek by to nie było to
              przykrywka wielkich problemów, pogmatwanej osobowości. To nieuleczalna choroba.
              I nie daj się iluzji jaką narkoman potrafi doskonale wytworzyć. Bo uzależnienie
              to choroba zaprzeczeń. Inna sprawa czy Ty w te zaprzeczenia uwierzysz.
              • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 01:53
                jedyna naprawdę skuteczna terapia dla kogoś, kto sam nie chce, jak mi powiedział znajomy psychiatra to zmienić zamki w drzwiach i nie dawać pieniędzy. Jak dobije do dna to sama zrozumie sad
                • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 06:12
                  A moze by tak multimedialna kampania szokująca?

                  Np.: orys.be/ftp/spiral.jpg

                  Choć wątpię, zeby to coś dało smirk
                  • very_famous Re: Żle mi. 16.02.06, 11:39
                    Kampania dobra ale nie trafi do niej. Przecież ona ma nad tym kontrolę nie i do
                    dna nie dotrze. Nie?
                    • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 18:49
                      No właśnie. Dlatego kampania została tylko u mnie na serwerze.
              • a.g.n.i Re: Żle mi. 16.02.06, 08:52
                zgadzam się z dziewczynami, czasem takie wypuszczenie spod skrzydeł,
                taka "twarda miłość" jest takiej osobie potrzebna. Może to być dla niej bodźcem
                do poszukania siły w sobie, pozbierania się - choć oczywiście nie zawsze musi
                być skuteczne, są ludzie, którym i to nie pomoże...
                Ech, znam ten ból, byłam przez wiele lat w cyklu tzw. współuzależnienia, na to
                nie ma mądrych i nie ma jednoznacznych recept. Trzymaj się i ufaj swojemu
                wyczuciu, ostatecznie to Ty najlepiej tę osobę znasz...
                • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 09:19
                  Chyba moja miłość jej nie potrzebna - w 3 godziny od dania mi kosza wystawiła anons na portalu randkowym indifferent
                  • a.g.n.i Re: Żle mi. 16.02.06, 09:45
                    Nie wiem, co Ci powiedzieć... trzymaj się...
                  • hiroszima13 Re: Żle mi. 16.02.06, 10:40

                    Jesteśmy z Tobą Tomek
                    Głowa do góry smile
                  • gacus Re: Żle mi. 16.02.06, 15:30
                    > Chyba moja miłość jej nie potrzebna - w 3 godziny od dania mi kosza wystawiła
                    a
                    > nons na portalu randkowym indifferent


                    skad ja to znam.... skoro proszki są lepsze od CIebie to znajdź sobie godną
                    siebie partnerkę a nie kogoś kto nei potrafi Cie docenic.
                    • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 18:48
                      e tu już nie chodzi o partnerkę. Tu chodzi o dziewczynę, żeby się nie zmarnowała.
                      • gacus Re: Żle mi. 16.02.06, 19:11
                        raczej chodzi o to zebyś Ty się nei zadręczył.


                        wiem egoistą jestem.
                        Ale naprawde nie musisz byc drugim Jezusem.
                        • skiela1 Re: Żle mi. 16.02.06, 19:15
                          gacus napisał:


                          > Ale naprawde nie musisz byc drugim Jezusem.

                          A nawet podobny do Niegowink
                      • wiedz-ma Re: Żle mi. 16.02.06, 20:47
                        bede brutalna: a nie chodzi przypadkiem o to, zeby czuc sie potrzebnym? zdaje
                        sie, ze sam wspominales cos o wspoluzaleznieniu, moze warto zastanowic sie, na
                        ile chcesz uratowac ja ze wzgledu na nia (co jest szlachetne, ale tez
                        ograniczone jej pozwoleniem na ratowanie), czy ze wzgledu na siebie (a to ani
                        dobre dla ciebie, ani jej nie pomoze)
                        • tomek854 Re: Żle mi. 17.02.06, 01:13
                          nie. ja po prostu nie moge zostawic czegos takiego i byc obojetnym. I tak mnie to zje i zagryzie.

                          Chyba sie nie nadaje na egoistę smile
                          • rene8 Re: Żle mi. 17.02.06, 01:23
                            A dla mnie jestes egoista.
                            Myślisz o sobie.Co Ciebie dręczy. Jak Ty sie czujesz.
                            Ja rozumiem,ze sytuacja jest niełatwa. I szukasz "ręki".
                            Tylko ,że osoby uzaleznione, potrzebują siły (emocjonalnej) od kogos. Wg tej
                            dziewczyny,to pewnie wpierdzielasz sie,panikujesz i inne bajki.
                            Taką osobę się przysłowiowo "bierze za łeb"!
                            Stawia ultimatum. Straszy.

                            Jeżeli się na to zdecydujesz bo Ci zalezy na człowieku to koleżankę masz z
                            głowy...
                            Może jak wyjdzie z tego to zrozumie. Ale generalnie jesteś wrogiem.

                            Teraz pytanie.
                            Zostawisz? Bedziesz tłumaczył? Czy spróbujesz coś zrobić?
                            • skiela1 Re: Żle mi. 17.02.06, 02:02
                              rene8 napisała:
                              Taką osobę się przysłowiowo "bierze za łeb"!
                              > Stawia ultimatum. Straszy.

                              No ale jak wziasc doroslego czlowieka "za leb"??
                            • tomek854 Re: Żle mi. 17.02.06, 02:28
                              > A dla mnie jestes egoista.
                              > Myślisz o sobie.Co Ciebie dręczy. Jak Ty sie czujesz.
                              > Ja rozumiem,ze sytuacja jest niełatwa. I szukasz "ręki".

                              O co Ci chodzi w ogole?

                              To, ze ja sobie z problemem nie radze, i sie wywnetrzylem na forum to jedna sprawa. To jestem ja.

                              Ale to ze ona ma problem - to jest inna sprawa. I nie mieszajmy tego.

                              > Tylko ,że osoby uzaleznione, potrzebują siły (emocjonalnej) od kogos

                              Zdefiniuj "siła emocjonalna"

                              > dziewczyny,to pewnie wpierdzielasz sie,panikujesz i inne bajki.

                              I jeszcze "wpierdalam sie do jej zycia". Jak wszyscy, ktorym na niej zalezy. Wszystkich juz skreslila.

                              > Taką osobę się przysłowiowo "bierze za łeb"!

                              Aha. I co. Mam ją zakuć w kajdanki i zawieźć na detox? smile (jakby to było takie proste to by było za łatwo.)

                              > Stawia ultimatum. Straszy.

                              Postawiłem. Nie przestraszyła się.

                              NIe ja pierwszy postawiłem. W jej mniemaniu ona nie ma już przyjaciół - wszyscy ją zdradzili. Nie chcieli jej pozwolić robić z jej życiem to, co jej się podoba.

                              > Jeżeli się na to zdecydujesz bo Ci zalezy na człowieku to koleżankę masz z
                              > głowy...

                              Już mam z głowy. Ale przyjaciól się nie ma "za coś" a "pomimo". A ona wciąż, wbrew temu co uważa, ma wielu przyjaciół, którym, choc wielu z nich obraziła, nie jest obojętna. Wiemy, że to choroba. Co możemy - zrobimy.

                              > Może jak wyjdzie z tego to zrozumie. Ale generalnie jesteś wrogiem.

                              Byleby wyszła. Więcej mi nie potrzeba.

                              > Zostawisz? Bedziesz tłumaczył? Czy spróbujesz coś zrobić?

                              Zostawić nie umiem. Tłumaczenie nie działa.Zostaje trzecia droga.
                              • gacus Re: Żle mi. 17.02.06, 08:58
                                Tomek kurde jaka trzecia droga? Moze dla towarzystwa i Ty zacznij brać co?

                                Stworzyliście toksyczna relację (nei wnikam kto się bardziej do czego
                                przyczynił) i teraz ona ma ciebie w dupie (jakkolwiek działa nieracjonalnie-
                                ale ludzie uzależnienie nie działają racjonalnie) a Ty jak wierny pies na siłę
                                próbujesz jej pomóc.

                                Ona tego nie chce, Wasze oczekiwania sie rozmineły. I wytłumacz to swojemu
                                sercu. Im predzej to zrozumiesz tym będizesz miał więcej siły na stworzenie
                                nowego związku. Jeeżeli będziesz to ciągnął- wypalisz sie. I nikogo nei
                                pokochasz..
                                • tomek854 Re: Żle mi. 17.02.06, 16:07
                                  > Tomek kurde jaka trzecia droga? Moze dla towarzystwa i Ty zacznij brać co?

                                  A żeś dowalił jak łysy grzywką o kant kuli wink

                                  > Stworzyliście toksyczna relację (nei wnikam kto się bardziej do czego
                                  > przyczynił) i teraz ona ma ciebie w dupie (jakkolwiek działa nieracjonalnie-
                                  > ale ludzie uzależnienie nie działają racjonalnie) a Ty jak wierny pies na siłę
                                  >
                                  > próbujesz jej pomóc.

                                  Wiem, że ma w dupie i że nie chce. Ale to nie ona nie chce, tylko uzależnienie własnie. Wiem dokładnie ile mogę zrobic - i tak zrobie. Dalej to już będzie nie moja sprawa, zresztą i tak wyjeżdżam.
                              • very_famous Re: Żle mi. 17.02.06, 13:56
                                Tomek - jeśli bardzo chcesz coś zrobić to idź do monaru chociażby i pogadaj z
                                terapeutą. Może uzyskasz od niego konkrentniejsze informacje niż na forum.
                                • tomek854 Re: Żle mi. 17.02.06, 16:06
                                  Spoko. Mam przyjaciela, który jest psychiatrą w poradni uzależnień. On mówi, że muszę zrobić jedną rzecz, na której moja rola się skończy. I tak zrobię.
                                  • gacus Re: Żle mi. 18.02.06, 14:57
                                    i dobrze.
                  • a.g.n.i Re: Żle mi. 17.02.06, 00:50
                    I jak teraz?
                    Odpisałam rano na @, nie wiem, czy dostaleś odpowiedź.
    • umfana Re: Żle mi. 15.02.06, 18:17
      To chyba jest gorsze niż osobiste problemy sad((
    • skiela1 Re: Żle mi. 15.02.06, 18:27
      To jest ta kumpela od "dropsow"czy ktos inny?
      • tomek854 Re: Żle mi. 16.02.06, 01:52
        ona. Odezwij sie do mnie na GG, chcialem cos zapytac ciebie.
    • jasmin33 Re: Żle mi. 15.02.06, 18:55
      Dziwna to rzecz,ale to chyba dobrze o Tobie świadczy.
      Przeważnie ludziska nie widzą innych, nawet tych bliskich.
    • tomek854 Re: Żle mi. 24.02.06, 21:18
      Ja tak tylko, chcąc podziękować za wsparcie, melduję, że w wyniku współdziałania grupy wielu przyjaciół zrobliśmy co należało i teraz sprawa jest w rękach odpowiednich osób.
      • wiedz-ma Re: Żle mi. 24.02.06, 21:21
        zycze powodzenia i wytrwalosci twojej znajomej. szczerze.
        • drzazga1 Re: Żle mi. 24.02.06, 21:43
          Zrobiliscie co mogliscie, teraz ona musi sama zrobic reszte. O ile bedzie
          chciala. Czasem sie zastanawiam (od czasu do czasu spotykam takich ludzi), jak
          jest przyczyna pakowania sie w taki gowno? Zbior jakich cech sprawia, ze
          czlowiek do tego stopnia traci poczucie proporcji w zyciu?

          Nigdy nie moglam zrozumiec atrakcyjnosci faszerowania sie dragami czy zalewania
          w trupa. Argument "bo nie sprobowalas" nie jest arguimentem - co niby mialoby
          mi to dac? Odwage zrobienia czegos czego na trzezwo bym nie zrobila? Bez sensu,
          jesli czegos chce to zrobie w stanie pelnej swiadomosci. "Zapomnienie" -
          przeciez chwilowa amnezja nie sprawi, ze problem przestanie istniec?
          Wiec po co oni biora?
          • skiela1 Re: Żle mi. 24.02.06, 21:48
            Czesto jest to przykrywka ich powazniejszych problemow(czesto tych problemow
            nikt nie widzi nie slyszy)
      • skiela1 Re: Żle mi. 24.02.06, 23:24
        To jest szczesciara,ze ma takich przyjaciol wokol.
    • lekia Re: Żle mi. 26.02.06, 00:20
      jw.
      • skiela1 Re: Żle mi. 26.02.06, 05:50
        lekia napisała:

        > jw.
        Mam nadzieje,ze juz lepiejsmile
    • skiela1 Szamotanie w swiecie uludy[ciekawy artykul] 28.02.06, 18:06
      media.wp.pl/kat,43316,wid,8189014,wiadomosc.html
      • tomek854 Re: Szamotanie w swiecie uludy[ciekawy artykul] 01.03.06, 02:21
        Dobry. I niestety mogę powiedzieć, że bardzo prawdziwy. Dzięki.
Pełna wersja