rene8
09.05.06, 17:34
Dziś mój szwagier ma operacje nogi. Złamanie ze zwichnięciem. Niefortunny
upadek. Już go mieli wypisac ,kiedy wróciła "jakaś" pani chirurg z
urlopu ,obejrzała zdjęcia i stwierdziła,ze wymaga natychmiastowej operacji.
Oglądał to wcześniej ordynator, było consylium. Wszystko grało...
Dwa lata temu to samo spotkało mojego syna. Niefotunny wypadek. Złamana ręka.
nie ukrywam,ze po znajomości pan profesor dostał zdjecia do wglądu. Wczesniej
było "zagipsowac". I nagle telefon. Przyjeżdzaj natychmiast Maciek jest
zakfalifikowany do operacji.
Gdyby nie to mój syn nie prostował by dziś ręki.
Byc może ,że gdyby "jakas" dokładna pani chirurg nie wróciła z urlopu mój
szwagier byłby inwalida.
Szanuje lekarzy,ale po tym co widze to albo "sie ma znajomości", albo
przypadkiem trafia na lekarza " z prawdziwego zdarzenia".