Lekarze...:/

09.05.06, 17:34
Dziś mój szwagier ma operacje nogi. Złamanie ze zwichnięciem. Niefortunny
upadek. Już go mieli wypisac ,kiedy wróciła "jakaś" pani chirurg z
urlopu ,obejrzała zdjęcia i stwierdziła,ze wymaga natychmiastowej operacji.
Oglądał to wcześniej ordynator, było consylium. Wszystko grało...

Dwa lata temu to samo spotkało mojego syna. Niefotunny wypadek. Złamana ręka.
nie ukrywam,ze po znajomości pan profesor dostał zdjecia do wglądu. Wczesniej
było "zagipsowac". I nagle telefon. Przyjeżdzaj natychmiast Maciek jest
zakfalifikowany do operacji.
Gdyby nie to mój syn nie prostował by dziś ręki.

Byc może ,że gdyby "jakas" dokładna pani chirurg nie wróciła z urlopu mój
szwagier byłby inwalida.

Szanuje lekarzy,ale po tym co widze to albo "sie ma znajomości", albo
przypadkiem trafia na lekarza " z prawdziwego zdarzenia".
    • skiela1 Re: Lekarze...:/ 09.05.06, 18:20
      4 lekarzy na 5 zakwalifikowalo ciaze do usuniecia.
      Tydzien temu urodzil sie chlopaszek..."zdrowy jak rydz"smile
      • rene8 Re: Lekarze...:/ 09.05.06, 18:32
        skiela1 napisała:
        > Tydzien temu urodzil sie chlopaszek..."zdrowy jak rydz"smile

        Pogratuluj rodzicom!
        Nie miałam odwagi zapytac na forum jak sytuacja.
        Bardzo sie ciesze.

        Tyle niepotrzebnych nerwów.
        • skiela1 Re: Lekarze...:/ 09.05.06, 18:39
          Jeden Zaciszanin wiecejsmile))
          • cienmotyla Re: Lekarze...:/ 09.05.06, 20:20
            Nie wszyscy lekarze tacy sa, jednak zaden szpital czy przychodnia ani pogotowie
            nie jest idealne wiec.... jest jak jest... mozna sie tylko modlic by trafic na
            tego "dobrego" lekarza.
            Sama raz sie z takim spotkałam.
            Jak miałam 4 lata miałam wypedek samochodowy. Potracił mnie duzy samochód
            dostawczy z mlekiemtongue_out dokładnie nie pamietam całego zdarzenia ale mama mi
            opowiadała jak przyejachło pogotowie. Zaniesli mie do domu na tapczan. Lekarz
            zaczął mnie badac i po jakis 5 min stwierdził ze na drugi dzien moge isc do
            przedszkola (!) Matka była zszokowana bo wymiotowałam, ledwo siedziałam i byłam
            jakby otumaniona. Gdy lekarz wyszedł pojechalismy do szpitala gdzie nie chcieli
            nas przyjać, nie pamietam dlaczego pojechalismy do nastepnego... Wstrzas mózgu
            i 2 miechy w szpitalu...

            a wiecie co pamietam najlepiej?
            to ze jak lezałam z innymi dziecmi na sali, była taka duza i biała, to
            patrzyłamw sufit i zastanawiałam sie dlaczego raz jest ciemno a raz jasno... Po
            czasie, jak juz wyszłam ze szpitala okazało sie ze to chmury zakrywały słonce i
            robił sie cientongue_out heh smieszne wspomnieniesmile
Pełna wersja