sloggi
17.05.06, 02:49
Homoseksualistów, a także SLD, SdPl i PD oskarżył nowy minister edukacji o
inspirowanie protestów przeciw jego nominacji.
Od kilku dni w całym kraju odbywają się protesty młodzieży przeciw nominacji
szefa LPR na ministra edukacji. W poniedziałek do premiera trafił list z
żądaniem dymisji, pod którym podpisało się ponad 60 tys. osób - uczniów,
nauczycieli i studentów, wiele znanych osobistości.
Co na to Giertych? - Widziałem jedną manifestację, przed Sejmem. Tam były
transparenty SLD, SdPl i PD. Dla mnie jako dla historyka to nawet radosna
wieść, że te dwa ostatnie ugrupowania jeszcze istnieją! Wiem też, że trzy
organizacje homoseksualne wnioskują do premiera o dymisję mojej skromnej
osoby. To tyle.
- Ale pod listem podpisała się też Agnieszka Holland, Marek Edelman, Andrzej
Wajda... Do której grupy pan ich zaliczy? - dopytywali dziennikarze. - Te
osoby są związane z jedną z partii, które wymieniłem - odpowiedział minister.
Roman Giertych uważa, że środowiska homoseksualne chcą jego odwołania, bo
uniemożliwia im "propagandę homoseksualną w szkołach". - I ja chcę podkreślić:
dopóki jestem w MEN, nie będzie w szkołach żadnych spotkań z aktywistami tych
środowisk. Tolerancja tak, propaganda nie. Sądzę, że to nie tylko moje
stanowisko, ale i przytłaczającej większości rodziców.
Według naszych informacji wczoraj minister zażądał od pracowników resortu
informacji, w jakich szkołach odbywały się spotkania z przedstawicielami
organizacji gejów i lesbijek.
Czy minister edukacji popiera list posła LPR Wojciecha Wierzejskiego do
ministrów sprawiedliwości i MSWiA? Wierzejski twierdzi w nim, że to
"środowiska homoseksualne" organizują protesty przeciw Giertychowi, i domaga
się zbadania ich powiązań "ze środowiskami pedofilskimi i zorganizowanym
światem mafii narkotykowej". Wierzejski twierdzi w nim też, że homoseksualiści
to "niemal w stu procentach" pedofile. - Nie czytałem go, nie będę komentował
- uciął szef LPR. (List wisi od kilku dni na stronie internetowej LPR).
Tymczasem Fundacja Równości wysłała wczoraj do prokuratury zawiadomienie o
przestępstwie popełnionym przez posła LPR. Zarzuca mu pomówienie o związki ze
światem przestępczym, w szczególności z pedofilami i mafią narkotykową. Tomasz
Bączkowski z fundacji zapewnia, że żadna z organizacji gejowskich nie była
inicjatorem antygiertychowskich wystąpień.
Kto je organizował? Jedna z pierwszych osób podpisanych pod "listem 60
tysięcy" jest Halina Bortnowska, publicystka. - Dostałam list pocztą
internetową od osoby, która znam i szanuję - powiedziała nam. - Podpisałam i
wysłałam osobom, które znam. To przykład spontanicznej samoorganizacji
społeczeństwa obywatelskiego. Czy pan Wierzejski oczekuje, że osoby, które
podpisały protest lub były na manifestacji, będą teraz inwigilowane jako
podejrzane o pedofilię lub handel narkotykami?
Zapytaliśmy, co z listem Wierzejskiego zrobi minister Zbigniew Ziobro. Choć
wysłaliśmy mu w poniedziałek kopię listu, to wczoraj oświadczył, że nie zna
treści listu. Od dwóch dni nie odpowiada też na nasze telefony rzecznik MSWiA.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3349821.html