Dodaj do ulubionych

Dziecko do szczescia niepotrzebne...

20.05.06, 20:34
Bezdzietni z wyboru
Nie chcą mieć dzieci, bo... nie

Żadnych zupek, kupek, ząbkowania, pieluch i niańczenia. Coraz więcej polskich
małżeństw nie chce mieć dzieci...

W Niemczech, USA, a nawet Japonii "no kidding" jest zjawiskiem na ogromną skalę.
- W Ameryce można mówić wręcz o kulcie bezdzietności w pewnych kręgach.
Zdaniem wielu feministek kobieta nowoczesna to taka, która nie jest matką -
mówi dr Derek Hoschiko, Amerykanin japońskiego pochodzenia i naukowiec z Seattle.

kobieta.interia.pl/news?inf=750010
Nudno by bylo bez nichtongue_out
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 20:54
      rozmawiałam dziś na Skype z jedną z moich szwedzkich siostrzenic
      i po jej pytaniu, czy nie jestem już babcią, padło moje, bardziej w żartach,
      (ale jednak)czy ona mie nie zrobi cioteczna babka, i co?
      usłyszałam,że żadnych bachorów jej nie trzeba smile
      dzieci ma u swojej sostry, jak ma ochotę to je widuje, ale...jak zaczyna płakać
      (baby) to oddaje rodzicom smile
      ciekawostką jest to ,że ta, która ma dzieci nigdy na taką nie wyglądałaby:
      obkolczykowana, kiedyś narkotyki, baaaardzo luzackie życie....
      teraz dzieci i praca z niepełnosprawnymi,

      ta "niechętna" dużo bardziej poukładana...
    • tooo-tiki Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 20:54
      pewnie się narażę na gromy, bo dla mnie kobiecość=macierzyństwo
      • czarnaandzia Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 21:00
        Owszem,kobiecość-macierzyństwo.Ale absolutnie się nie dziwię kobietom zyjącym w
        obecnych czasach,ze po prostu nie chcą dziecka.Ja jestem wdzięczna za
        Młodą,która przyszła do mnie wtedy kiedy przyszła,bo potem chyba by jej nie
        było.
        • ewolwenta Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 22:31
          a ja żałuję, że nie przyszło do mnie jakieś młode z zaskoku, bo z czasem coraz
          trudniej o decyzję
          • towita Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 22:34
            Uwielbiam swoje macierzyństwo
            • wadera3 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 22:38
              towita napisała:

              > Uwielbiam swoje macierzyństwo

              no, nie dodałam,że ja swoje też smile
              • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 20.05.06, 22:57
                Na razie nie chcę mieć dzieci i nie sądzę, by to się mogło zmienić za parę lat...
                • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 21.05.06, 21:55
                  dimanche napisała:

                  > Na razie nie chcę mieć dzieci i nie sądzę, by to się mogło zmienić za parę lat.
                  > ..

                  jak na poczatku watku
                  NIE BO NIE
                  kto jeszcze tak uwaza?
                  • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 08:43
                    mrowka59 napisał:

                    > dimanche napisała:
                    >
                    > > Na razie nie chcę mieć dzieci i nie sądzę, by to się mogło zmienić za par
                    > ę lat.
                    > > ..
                    >
                    > jak na poczatku watku
                    > NIE BO NIE
                    > kto jeszcze tak uwaza?

                    A to się trzeba jeszcze z tego tłumaczyć? Widać od razu, jakie dominują
                    stereotypy...
                    • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 08:50
                      dimanche napisała:

                      > mrowka59 napisał:
                      >
                      > > dimanche napisała:
                      > >
                      > > > Na razie nie chcę mieć dzieci i nie sądzę, by to się mogło zmienić
                      > za par
                      > > ę lat.

                      to nie stereotypy, ale kobiecy egoizm, czy partner sie juz nie liczy,
                      skoro kobieta uwaza ze sie bedzie musiala 9 miesiecy meczyc?
                      a mezczyzna to moze taki olewus i ma wszystko gdzies? bo tak niestety to wyglada
                      z wypowiedzi niektorych osob
                      przepraszam za ton, ale niestety tak to z zewnatrz wyglada
                      > > > ..
                      > >
                      > > jak na poczatku watku
                      > > NIE BO NIE
                      > > kto jeszcze tak uwaza?
                      >
                      > A to się trzeba jeszcze z tego tłumaczyć? Widać od razu, jakie dominują
                      > stereotypy...
                      >
                      • a.g.n.i Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:13
                        Nie, to nie zawsze jest kobiecy egoizm. A z partnerem się na ogół o tym
                        rozmawia, wie czego się może spodziewać, kota w worku nie bierze. Mój wiedział
                        od początku, zresztą sam wcale się nie rwał akurat do dzieci.
                      • mrouh Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:26
                        A przepraszam, jak kobieta nie chce a facet chce, to to się już nie nazywa męski
                        egoizm? Tym bardziej, że to i tak kobieta, siłą rzeczy przynajmniej na początku
                        musi dać z siebie więcej. Takie rzeczy ustala się na początku poważnego związku.
                        Oczywiście nikt nikomu nie broni zmienić zdania, ale musi byc to zmiana u
                        obojga. U mnie to bylo jasne od razu- ślub może kiedyś za jakieś przysłowiowe
                        100 lat, żadnych dzieci. Mam swoje powody, egoistycznymi może je sobie nazywać
                        kto chce, ja sądzę, że tak jest lepiej dla wszystkich, włącznie ze mną (bo
                        dlaczego miałabym tym nie mysleć?).
                        A nawet jeśli- nie bo nie, to co z tego? Zdecydowanie lepiej by było, gdyby
                        każdy zajmował się własną sypialnią, brzuchem i portfelem, a nie zaglądał w cudze.
                        • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:38
                          nie wtracam sie do czyjegos brzucha, portfela i sypialni, wiec nie wiem po co te
                          nerwy,
                          a skoro ludzie sa nerwowi, to fakt po co dreczyc jeszcze tym dzieci

                          dzieki, dostalem odpowiedz
                          • towita Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:41
                            Tym bardziej, że dzieci czy tego chcemy czy nie, nie tylko się wtrącają ale
                            niemalże panują w naszym brzuchu, portfelu, sypialni, myślach, uczuciach i
                            gdzie się tylko da.
                            • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:03
                              niestety taka jest kolej rzeczy,
                              nie mozemy zyc tylko dla siebie

                              bo ten swiat nie mialby sensu
                              • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:08
                                A co powiesz na temat par ,które nie moga miec dzieci? on,albo ona.
                                Maja rozwiązac związek "bo nie mozemy żyć tylko dla siebie"?
                                Albo o parach które klepia taka biede ,ze z obawy o przyszłość dziecka, nie
                                decydują sie na nie. Właśnie z miłości.
                                może kiedyś imbędzie lepiej, a tym pierwszym zdarzy sie cud w wieku 40 lat i
                                doczekaja sie potomstwa.
                                Wiesz to jest bardzo indywidualna sprawa.

                                MAsz dzieci?
                                MAsz partnerke?
                                Masz warunki?

                                A moze ona "jeszcze nie chce"? i stąd takie frustracje?
                                • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:24
                                  Ci ktorzy nie moga miec dzieci i Ci ktorych nie stac zazwyczaj nie podchodza
                                  ostro do sprawy NIE bo NIE.
                                  Bardzo chca, ale nie moga miec, wiec w glebi duszy tli sie nadzieja.

                                  Wypowiedzi NIE bo NIE, nie obraz sie, ale z zewnatrz wygladaja bardzo okrutnie.
                                  A wystarczy napisac, NIE MOGE, NIE STAC MNIE, NIE MAM PERSPEKTYW.
                                  A wyszlo, ze sa tacy, ktorzy nie maja tak zle, ale po prostu NIE CHCA, tak jak
                                  nie chce sie spac, albo jesc. To istotna roznica.
                                  Nie pietnuje tu nikogo. Powody sa rozne, czsami nie chce sie o nich wrecz pisac.
                                  • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:37
                                    No prosze Cię!
                                    Czy każda kobieta musi miec dziecko?
                                    Jezeli tak to koniecznie nalezy zgłosic następny projekt ustawy do LPR.

                                    Każdy z nas jest POPROSTU człowiekiem.
                                    I ma prawo wyboru w kwestii swojego zycia.
                                    i tak jak pisały przedmówczynie w związku takie rzeczy ustala sie. I potem nie
                                    niejasności.

                                    Jest przeciez coś takiego jak "nie w tej chwili".
                                    instynkty macieżyńskie pojawiaja się w róznym wieku, albo wcale. Co nie
                                    oznacza ,że kobieta nie kocha dzieci.
                                    To jej wybór i partner niestety albo to akceptuje albo nie.

                                    No w tym przypafku to Ci brzydko powiem "mój brzuch", moje emocje i mój wybór.

                                    p.s. mam dziecko, ale nie znosze jak facet traktuje mnie jak "krowe rozpłodowa".
                                    • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:40
                                      wybacz za uniesienie, ale za duzo na tym swiecie slow MOJ, MOJA, MOJE, DLA MNIE,
                                      O MNIE, MOJEGO
                                      i tak dalej

                                      przepraszam wszystkich forumowiczow, ale te wyrazy naprawde moge spowodowac furie
                                      • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:08
                                        mrowka59 napisał:

                                        > wybacz za uniesienie, ale za duzo na tym swiecie slow MOJ, MOJA, MOJE, DLA
                                        MNIE
                                        > ,
                                        > O MNIE, MOJEGO
                                        > i tak dalej


                                        Ale sam do tego doprowadziłeś.
                                        Należy szanowac czyjąś wole i sposób zycia.
                                        Bo to jest czyjes zycie.

                                        Jeżeli ja pragne jescze miec dziecko, nie oznacza ,ze nie szanuje woli innej
                                        kobiety ,która nie chce miec dzieci.
                              • towita Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:57
                                Dla mnie życie bez dzieci nie miałoby sensu. I jeżeli kiedyś będę miała synową,
                                która powie, że nie chce dzieci (jak dożyję oczywiście) to niestety nie będzie
                                mogła liczyć na moją pomoc. I chociaż teraz myślę o przyszłości dzieci i
                                zapewnieniu im startu to jak nie będzie wnuków nie dostaną ani złotówki. Do
                                polis uposażymy obce dzieci a mieszkanie sprezentuję jakiejś wielodzietnej
                                rodzinie. Ewentualnie sprzedamy wszystko i opłacimy sobie opiekę w domu
                                pogodnej starości.
                                • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:11
                                  Towito zdam pytanie.
                                  A co bedzie jeżeli którys z Twoich synów będzie gejem?
                                  Pytanie abstrakcyjne,tak jak Twoja odpowiedz.
                                  Zabrzmiała jak szantarz na zapas w stosunku do synów.
                                  Masz miec dzieci! Koniec! Mama wymaga!

                                  A co bedzie kiedy to nie Twoja synowa ,a Twój syn bedzie zwlekał z posiadaniem
                                  dziecka?

                                  p.s. Oj "teściówka" sie w Tobie odezwaławink
                                  • towita Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:19
                                    rene8 napisała:

                                    > Towito zdam pytanie.
                                    > A co bedzie jeżeli którys z Twoich synów będzie gejem?
                                    Mam nadzieję, że do tego czasu będą mogli adoptować.
                                    Mój syn na pewno będzie chciał mieć dzieci, wiem, bo to mój syn.
                                    Rene, jaki szantaż?
                                    Moje pieniądze, moje mieszkanie, mój wybórsmile
                                    • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:22
                                      Czyli uparłaś się ,ze masz byc babcią1
                                      Za wszelką cenę?smile
                                      • towita Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:26
                                        Nooooooosmile
                                        • rene8 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:29
                                          No tak .
                                          Zauważyłam ,ze szukasz kandydatki na synową!smile

                                          p.s. ide spac
                                • skiela1 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 18:45
                                  towita napisała:

                                  > Dla mnie życie bez dzieci nie miałoby sensu. I jeżeli kiedyś będę miała synową,
                                  >
                                  > która powie, że nie chce dzieci (jak dożyję oczywiście) to niestety nie będzie
                                  > mogła liczyć na moją pomoc. I chociaż teraz myślę o przyszłości dzieci i
                                  > zapewnieniu im startu to jak nie będzie wnuków nie dostaną ani złotówki. Do
                                  > polis uposażymy obce dzieci a mieszkanie sprezentuję jakiejś wielodzietnej
                                  > rodzinie. Ewentualnie sprzedamy wszystko i opłacimy sobie opiekę w domu
                                  > pogodnej starości.


                                  Zartujesz czy prowokujesz?
                          • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:45
                            mrowka59 napisał:

                            > nie wtracam sie do czyjegos brzucha, portfela i sypialni, wiec nie wiem po co t
                            > e
                            > nerwy,
                            > a skoro ludzie sa nerwowi, to fakt po co dreczyc jeszcze tym dzieci
                            >
                            > dzieki, dostalem odpowiedz

                            Jakie nerwy? Po prostu nie rozumiemy, dlaczego naszym obowiązkiem jest rodzenie
                            dzieci na siłę? i niby czemu się mamy z tego tłumaczyć? Sama jesteś trochę
                            nerwowa, bo Cię denerwują ludzie, którzy nie myślą tak jak TY.
                            • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:47
                              dimanche napisała:

                              > mrowka59 napisał:
                              >
                              > > nie wtracam sie do czyjegos brzucha, portfela i sypialni, wiec nie wiem p
                              > o co t
                              > > e
                              > > nerwy,
                              > > a skoro ludzie sa nerwowi, to fakt po co dreczyc jeszcze tym dzieci
                              > >

                              >

                              A Mrouh nie jest nerwowa, tylko szczera, a to zasadnicza różnica.
                              • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 09:54
                                > > mrowka59 napisał:
                                > >
                                > > > a skoro ludzie sa nerwowi, to fakt po co dreczyc jeszcze tym dzieci
                                > > >
                                Tylko bez takich sugestii...Nie znasz człowieka, a się wypowiadasz...
                                > >
                                >
                                • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:00
                                  dimanche napisała:

                                  > Tylko bez takich sugestii...Nie znasz człowieka, a się wypowiadasz...
                                  > > >
                                  > >

                                  Bardzo przepraszam, ale niestety dziala takie powiedzenie,
                                  jak cie widza, tak cie pisza

                                  niestety na forum nie da sie dlugo porozmawiac i poznac czlowieka, mozna tylko
                                  go troche poczuc
                                  • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:23
                                    mrowka59 napisał:

                                    > dimanche napisała:
                                    >
                                    > > Tylko bez takich sugestii...Nie znasz człowieka, a się wypowiadasz...
                                    > > > >
                                    > > >
                                    >
                                    > Bardzo przepraszam, ale niestety dziala takie powiedzenie,
                                    > jak cie widza, tak cie pisza
                                    >
                                    > niestety na forum nie da sie dlugo porozmawiac i poznac czlowieka, mozna tylko
                                    > go troche poczuc

                                    Nie, TY wypowiadasz sugestie na podstawie tego, że ktoś ma swoje zdanie,
                                    odmienne od Twojego. Nie osądzaj pochopnie...co innego wyrazić swój pogląd, a co
                                    innego sugerować podobne rzeczy...
                                    • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:31
                                      dimanche napisała:

                                      > Nie, TY wypowiadasz sugestie na podstawie tego, że ktoś ma swoje zdanie,
                                      > odmienne od Twojego. Nie osądzaj pochopnie...co innego wyrazić swój pogląd, a c
                                      > o
                                      > innego sugerować podobne rzeczy...

                                      Nic nie sugeruje. Po prostu wyczuwam tutaj pewien upor.
                                      Zeby zlagodzic sprawe. Nie sugeruje nikomu nic na sile. Nie mowie, ze trzeba
                                      miec koniecznie dzieci. Ale zyc tylko dla siebie, nie rozumiem?

                                      Gwoli wyjasnienia. Szanuje odmienne zdanie, ale wyczuwam, ze w tym wypadku
                                      nastapilo wlasnie narzucenie mi czyjegos zdania. Mam odmienne zdanie, a jednak
                                      czuje nacisk ze musze je zmienic. Nie dyskutujmy tak. Jesli chce miec dzieci, to
                                      dlaczego zaraz mam zmienic zdanie. Bo pare osob z silnym poczuciem NIE, ich nie
                                      chce. I NIE chce wysluchac kogos kto ma inne podejsice, ani jego argumentow?

                                      • mrouh Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:22
                                        Moje "nie" odnosi się tylko do mnie samej i mojego partnera, ja nawet od nikogo
                                        nie wymagam, żeby mi tłumaczył, dlaczego chce mieć dzieci albo czemu juz je ma,
                                        a Ty ode mnie wymagasz, żebym sie tłumaczyła z mojej prywatnej decyzji. Uważam,
                                        że dopóki mój wybór nie robi nikomu krzywdy, nikomu nic do niego. A upór?
                                        dlaczego Ty możesz upierać się, że warto mieć dzieci, że chcesz je mieć, a mi
                                        nie wolno upierać się, że nie chcę mieć dzieci? Nie mam zamiaru nikogo przekonać
                                        do swojego zdania, ale to Ty zakładasz, że skoro nie chcę mieć dzieci to znaczy,
                                        że będziemy z moim partnerem żyć tylko dla siebie. Skąd to wiesz? Może żyję dla
                                        swoich rodziców, dla rodzeństwa, które ma dzieci i potrzebuje pomocy, może w
                                        końcu dla tych, którymi zajmuję się w pracy? Czy to znaczy, że jestem gorsza,
                                        bo nie żyję dla dziecka, tylko dla innych moich krewnych a nawet obcych ludzi?
                                        Twierdzisz, że "nie można żyć tylko dla siebie" i nie wiem, czy dotyczy to tylko
                                        mnie czy dla siebie oznacza partnerów? A ja pytam, dlaczego nie mogę żyć dla
                                        człowieka, którego wybrałam, żeby z nim spędzić życie? czy on punktu jest osobą
                                        mniej wartościową niz hipotetyczne dziecko, kims dla kogo nie warto zyć?...
                                        Tyle pytań, bedących jednocześnie odpowiedzią, ale obawiam się, że nie dotrze to
                                        do Ciebie, bo na mój post zareagowałeś jedynie atakiem-oceną mojej osoby, że
                                        jestem nerwowa, zamiast konkretną polemiką.
                                        • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 11:36
                                          odpowiem:
                                          1. Nie upieralem sie ze warto miec dzieci, jesli tak to w ktorym miejscu?
                                          2.Nie powiedzilem ze Ty nie mozesz ich miec, (wskaz gdzie tak napisalem)
                                          3.Dopiero teraz wytlumaczylas, ze masz jednak dla kogo zyc. Zrozum, ze sa
                                          dookola Ciebie ludzie, ktorzy rozumieja, jak sie im wytlumaczy czarno na bialym.
                                          4.Moje odpowiedzi kierowalem do tych, ktorzy chca zyc tylko dla siebie, a nie
                                          dla partnera. Niedomowienie, a widzisz jak dziala?
                                          5.Nie zakladaj z gory, ze cos do kogos nie dotrze, bo jest to nieszanowanie
                                          drugiej osoby. Chcesz byc szanowana - szanuj innych.
                                          6.Pokaz mi gdzie na kogos napadlem. Jesli dla Ciebie pisanie, ze jestes nerwowa
                                          to zapalnik, to spytam, czy umiesz zyc z ludzmi, czy sobie ich tylko wybierasz?
                                          7.To jest wlasnie polemika.
                                          • mrouh Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 18:26
                                            Prosze bardzo, ja tez odpowiem:
                                            > 1. Nie upieralem sie ze warto miec dzieci, jesli tak to w ktorym miejscu?
                                            To twoje stwierdzenie: "Nie mowie, ze trzeba
                                            miec koniecznie dzieci. Ale zyc tylko dla siebie, nie rozumiem?"
                                            Zakładasz, że ten kto nie zyje dla dziecka musi życ tylko dla siebie. A co
                                            najmniej poodajesz w wątpliwość możliwość życia dla kogoś innego.
                                            >2.Nie powiedzilem ze Ty nie mozesz ich miec, (wskaz gdzie tak napisalem)
                                            A ja nigdzie nie napisałam, że Ty twierdzisz, że ja nie mogę mieć dzieci,
                                            sprawdź i jak znajdziesz to mi pokaż.
                                            > 3.Dopiero teraz wytlumaczylas, ze masz jednak dla kogo zyc. Zrozum, ze sa
                                            > dookola Ciebie ludzie, ktorzy rozumieja, jak sie im wytlumaczy czarno na bialym
                                            Czyli, że jak się nie wyspowiadam dla kogo żyję, to za pewnik uznajesz, że nie
                                            mam dla kogo żyć, albo że żyję tylko i wyłącznie dla ,siebie. Gratuluję
                                            podejścia, nie masz zieolnego pojęcia o moim życiu, ale już wiesz, że nie mam
                                            dla kogo żyć...? Ja uznaję chęć posiadania lub neichcęć do tego za tak prywatna
                                            sprawę, że od nikogo nie wymagam tłumaczenia swoich powodów i nei sądzę, by to
                                            było konieczne z mojej strony. Ewentualnie moge się z takich rzeczy tłumaczyć
                                            mojemu partnerowi, którego moje decyzje dotyczą, ale nie Tobie. Tym bardziej, że
                                            Ty się ze swojej chęci posiadania dziecka nie wytłumaczyłeś, uznajsz to za
                                            aksjomat? Może i wokół Ciebie sa ludzie, którym tzreba wytłumaczyć czarno na
                                            białym?...
                                            > 4.Moje odpowiedzi kierowalem do tych, ktorzy chca zyc tylko dla siebie, a nie
                                            > dla partnera. Niedomowienie, a widzisz jak dziala?
                                            NIgdzie nei wspomniałeś, że partner to juz ktoś, dla kogo warto żyć. Zwróc
                                            uwagę, proszę, na mój poprzedni post i zauważ, że właśnie dopytuję o to, bo nie
                                            sprecyzowałeś, czy zycie dla pertnera jest już wg Ciebie wystarczajaco wartościowe.
                                            >5.Nie zakladaj z gory, ze cos do kogos nie dotrze, bo jest to nieszanowanie
                                            > drugiej osoby. Chcesz byc szanowana - szanuj innych.
                                            Ja mam nie zakładać, ale Tobie wolno zakładać, że żyję dla siebie, bo się od
                                            razu nie wytłumaczyłam, dla kogo wiodę swój żywot? Mi nie wolno obawiać się, że
                                            do Ciebie nie dotrze, ale Tobie wolno skwitować moje pytania krótkim "jesteś
                                            nerwowa", choc to NICZEGO do dyskusji nie wnosi? I jakże pełne szacunku jest
                                            sugerowanie, że dobrze że takie osoby jak ja nie maja dzieci, bo wychowałyby
                                            kolejnego nerwusa... Kalemu ukraść krowę- źle, Kali ukraść komus krowę-
                                            dobrze?.. Jeśli chcesz byc szanowany odnoś się do wypowiedzi, a nie oceniaj
                                            osób, zreszta bezpodstawnie. Chciałabym wiedzieć, co takiego w mojej wypiowiedzi
                                            świadczy o mojej nerwowości? może samo to, że śmiem się odzywać i w dodatku nie
                                            po Twojej myśli?
                                            >6.Pokaz mi gdzie na kogos napadlem. Jesli dla Ciebie pisanie, ze jestes nerwowa
                                            to zapalnik, to spytam, czy umiesz zyc z ludzmi, czy sobie ich tylko wybierasz?
                                            Jesli chcesz prowadzic dyskusję na poziomie, odpowiedz na pytania zamiast
                                            oceniać całą osobę. A co do Twojego pytania- na mnie ludzie nie narzekają, a na
                                            Ciebie? Chwalą sobie moją szczerość i opanowanie i to, że odnoszę się do ich
                                            zachowania, a nie oceniam z góry ich osobę. Owszem, wybieram ich sobie, jak to
                                            mówią "czy ja jestem pomidorowa, żeby każdy musiał mnie lubić?". Jeszcze tego
                                            brakowało, żebym zmuszała się do pzrebywania ponad minimalną konieczność z
                                            ludźmi, których nie lubię, z którymi nie mam nic wspólnego? A Ty? nie wybierasz
                                            sobie tych, którymi się otaczasz, z którymi lubisz pzrebywać? Co najmniej wątpliwe.
                                            > 7.To jest wlasnie polemika.
                                            To i owszem, ale stwierdzenie, że jestem nerwowa nią nie jest.
                                        • warszawianka_jedna do mrouh 22.05.06, 11:37
                                          każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje, więc wybór należy wyłącznie
                                          do niego i nie musi się z nich, nikomu tłumaczyć.

                                          Bardziej boję się "rodziców", którzy zrobili sobie "rodzinkę" ale nie potrafią
                                          lub nie chcą o nią zadbac. Już lepiej, żeby pozostali bezdzietni.
                                          • mrowka59 Re: do mrouh 22.05.06, 11:45
                                            warszawianka_jedna napisała:

                                            > każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje, więc wybór należy wyłącznie
                                            >
                                            > do niego i nie musi się z nich, nikomu tłumaczyć.
                                            >

                                            Wybacz, ze sie wtrace, ale sa pewne decyzje rzutujace na zycie spoleczne, (w tym
                                            dzieci). Wiec w tym wypadku od paru slow wyjasnienia nikomu duszy nie ubedzie.
                                            • dimanche Re: do mrouh 22.05.06, 12:25
                                              mrowka59 napisał:
                                              ,
                                              > >
                                              >
                                              > Wybacz, ze sie wtrace, ale sa pewne decyzje rzutujace na zycie spoleczne, (w ty
                                              > m
                                              > dzieci). Wiec w tym wypadku od paru slow wyjasnienia nikomu duszy nie ubedzie.

                                              Mrouh nie musi się nikomu tłumaczyć, a tym bardziej Tobie, bo nawet Cię nie zna,
                                              a TY - jak zresztą widać - nie znasz Jej wcale...
                                              • mrowka59 Re: do mrouh 22.05.06, 12:31
                                                Zachowujemy sie jak dzieci
                                                Dziecku to jeszcze wypada powiedziec, ze czegos nie chce, bo nie i nie musi sie
                                                tlumaczyc, bo jest jeszcze nierozwiniete do zycia w spoleczenstwie.
                                                Ale doroslemu? Rozwinietemu emocjonalnie, czy wypada tak barykadowac sie?
                                                Przeciez niekogo chyba nie ubedzie, jak powie o co mu chodzi i dlaczego tak
                                                postepuje. Chyba, ze chcemy zeby nas traktowano jak dzieci.

                                                Zhodze tymi swoimi mrowczymi kroczkami po swiecie i duzo rzeczy widze, ale nie
                                                wszystkie ogarniam. Szczegolnie bombardowania kogos, kto czegos od nas wymaga.
                                                • dimanche Re: do mrouh 22.05.06, 12:36
                                                  mrowka59 napisał:

                                                  > Zachowujemy sie jak dzieci
                                                  > Dziecku to jeszcze wypada powiedziec, ze czegos nie chce, bo nie i nie musi sie
                                                  > tlumaczyc, bo jest jeszcze nierozwiniete do zycia w spoleczenstwie.
                                                  > Ale doroslemu? Rozwinietemu emocjonalnie, czy wypada tak barykadowac sie?
                                                  > Przeciez niekogo chyba nie ubedzie, jak powie o co mu chodzi i dlaczego tak
                                                  > postepuje. Chyba, ze chcemy zeby nas traktowano jak dzieci.
                                                  >
                                                  > Zhodze tymi swoimi mrowczymi kroczkami po swiecie i duzo rzeczy widze, ale nie
                                                  > wszystkie ogarniam. Szczegolnie bombardowania kogos, kto czegos od nas wymaga.

                                                  A z jakiej racji wymagasz, zeby ktoś kogo nie znasz tłumaczył Ci się? Ja znam
                                                  Mrouh lepiej niż Ty i nigdy Ją o to nie pytałam ani Ona mnie...
                                                  • mrowka59 Re: do mrouh 22.05.06, 12:40
                                                    dimanche napisała:

                                                    > A z jakiej racji wymagasz, zeby ktoś kogo nie znasz tłumaczył Ci się? Ja znam
                                                    > Mrouh lepiej niż Ty i nigdy Ją o to nie pytałam ani Ona mnie...

                                                    Sprawa dzieci, to nie jakies tam dyskutowanie o tym czy lubie kisiel, czy nie
                                                    lubie. To troche powazniejsza sprawa, moze nawet problem spoleczny. Tych
                                                    dzieciakow z domow dziecka i tych z nienormalnych rodzin. Ale fakt, po co
                                                    wychowywac kolejnego nerwusa, ktory bedzie uwazal, ze mu sie wszystko nalezy, a
                                                    jak ktos go spyta, dlaczego tak uwaza, to powie s....aj.
                                                    Niestety, wychowanie rodzinne....
                                            • warszawianka_jedna Re: do mrouh 22.05.06, 12:27
                                              mrowka59 napisał:

                                              > warszawianka_jedna napisała:
                                              >
                                              > > każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje, więc wybór należy wył
                                              > ącznie
                                              > >
                                              > > do niego i nie musi się z nich, nikomu tłumaczyć.
                                              > >
                                              >
                                              > Wybacz, ze sie wtrace, ale sa pewne decyzje rzutujace na zycie spoleczne, (w
                                              ty
                                              > m
                                              > dzieci). Wiec w tym wypadku od paru slow wyjasnienia nikomu duszy nie ubedzie.


                                              Jesli państwo chce miec przyrost naturalny na przyzwoitym poziomie, to nich
                                              stworzy optymalne warunki dla tych, którzy dzieci chcą mieć ale nie maja
                                              mieszkań czy pracy.

                                              Ci, ktorzy świadomie rezygnują z rozmnażania, nie muszą sie nikomu tlumaczyć.
                                              Twoja uwaga trąci mi zwykłym wścipstwem.

                                              Jeśli chodzi o życie społeczne, to niech sie państwo zajmie dziećmi z domów
                                              dziecka i ich rodzicami a nie ograniczaniem swobód obywatelskich.
                                              • mrowka59 Re: do mrouh 22.05.06, 12:37
                                                warszawianka_jedna napisała:

                                                > >>
                                                > Jesli państwo chce miec przyrost naturalny na przyzwoitym poziomie, to nich
                                                > stworzy optymalne warunki dla tych, którzy dzieci chcą mieć ale nie maja
                                                > mieszkań czy pracy.
                                                >
                                                > Ci, ktorzy świadomie rezygnują z rozmnażania, nie muszą sie nikomu tlumaczyć.
                                                > Twoja uwaga trąci mi zwykłym wścipstwem.
                                                >
                                                > Jeśli chodzi o życie społeczne, to niech sie państwo zajmie dziećmi z domów
                                                > dziecka i ich rodzicami a nie ograniczaniem swobód obywatelskich.
                                                >

                                                Tak, ale Panstwo moze nie wie, albo udaje ze nie wie jakie problemy maja
                                                rodzice. A mowienie, ZE NIE MUSZE SIE NIKOMU TLUMACZYC, temu nie sluzy.
                                                Proponuje wyslac ten watek panu kaczynskiemu, ktory tak mowi o przyroscie
                                                naturalnym. Moze on powie, ze to nie sytuacja spoleczna zmniejsza przyrost, ale
                                                podejscie ludzi. Przeciez w wojne tez sie rodzily dzieci. A w stanie wojennym.
                                                Moze nam jest teraz za dobrze, ze zganiamy na sytuacje materialna.

                                                Co do domow dziecka, to trzebaby respektowac szkolenia przedmalzenskie, ktore co
                                                prawda sa, zle nie sa uznawane. Tam jest miejsce na selekcje rodzicow, ktorych
                                                dzieci maja szanse na dom dziecka i tych, ktorzy maja szanse na normalna rodzine.
                                                • warszawianka_jedna Re: do mrouh 22.05.06, 12:51
                                                  mrowka59 napisał:

                                                  > Tak, ale Panstwo moze nie wie, albo udaje ze nie wie jakie problemy maja
                                                  > rodzice. A mowienie, ZE NIE MUSZE SIE NIKOMU TLUMACZYC, temu nie sluzy.

                                                  czy ty aby napewno masz więcej niż 15 lat?

                                                  > Proponuje wyslac ten watek panu kaczynskiemu, ktory tak mowi o przyroscie
                                                  > naturalnym. Moze on powie, ze to nie sytuacja spoleczna zmniejsza przyrost,
                                                  ale
                                                  > podejscie ludzi. Przeciez w wojne tez sie rodzily dzieci. A w stanie wojennym.
                                                  > Moze nam jest teraz za dobrze, ze zganiamy na sytuacje materialna.

                                                  ponawiam pytanie o twój wiek, dopuszczam jeszcze możliwość moherowej generacji.

                                                  >Tam jest miejsce na selekcje rodzicow, ktorych
                                                  > dzieci maja szanse na dom dziecka i tych, ktorzy maja szanse na normalna
                                                  rodzin
                                                  > e.

                                                  no, to to już mi trąci faszyzmem.
                                                  • mrowka59 Re: do mrouh 22.05.06, 13:04
                                                    warszawianka_jedna napisała:

                                                    Nie traci faszyzmem, tylko przed zawarciem slubu obowiazkowo trzeba zlozyc
                                                    dokumenty o skonczonym kursie malzenskim, jest jakies szkolenie (w kosciele
                                                    mowia o seksie i o charakterach), ksiadz prowadzacy slub robi ankiete (w tym
                                                    pyta, czy chcesz miec dzieci) i dodatkowo jest kurs na temat naturalnych metod
                                                    planowania rodziny
                                                    Wiec prosze spokojnie.

                                                    Co do kaczynskiego, to moze wypadaloby powiadomic opinie publiczna, zeby nie
                                                    wypisywala bzdur o sytuacji spolecznej, ze jest ujemny przyrost spoleczny, tylko
                                                    uswiadomic ludziom, ze prawdziwy problem jest w ich przekonaniach.

                                                    Jako dorosli nauczmy sie tlumaczyc swoje przekonania, bo potem sie dziwimy, ze
                                                    ktos nas atakuje
                                                  • warszawianka_jedna Re: do mrouh 22.05.06, 13:37
                                                    mrowka59 napisał:

                                                    > warszawianka_jedna napisała:
                                                    >
                                                    > Nie traci faszyzmem, tylko przed zawarciem slubu obowiazkowo trzeba zlozyc
                                                    > dokumenty o skonczonym kursie malzenskim, jest jakies szkolenie (w kosciele
                                                    > mowia o seksie i o charakterach), ksiadz prowadzacy slub robi ankiete (w tym
                                                    > pyta, czy chcesz miec dzieci) i dodatkowo jest kurs na temat naturalnych metod
                                                    > planowania rodziny
                                                    > Wiec prosze spokojnie.

                                                    chyba ci się w głowie nie mieści, że nie wszyscy biorą ślub kościelny, BO NIE
                                                    CHCĄ i w dodatku nie muszą się z tego tłumaczyć.

                                                    > Co do kaczynskiego, to moze wypadaloby powiadomic opinie publiczna, zeby nie
                                                    > wypisywala bzdur o sytuacji spolecznej, ze jest ujemny przyrost spoleczny,
                                                    tylk
                                                    > o
                                                    > uswiadomic ludziom, ze prawdziwy problem jest w ich przekonaniach.

                                                    powiadom, będzie niezły ubaw.


                                                    > Jako dorosli nauczmy sie tlumaczyc swoje przekonania, bo potem sie dziwimy, ze
                                                    > ktos nas atakuje

                                                    z jakiego powodu ktoś ma się przed tobą tlumaczyć z niechęci do rozmnażania?
                                                    jeśli ktoś woli robić karierę, podróźować i z nikim się nie wiązać, wydając
                                                    swoje ciężko zarobione pieniądze na duperele, zamiast na pampersy, to nic ci do
                                                    tego.
                                    • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 10:33
                                      dimanche napisała:
                                      >
                                      > Nie, TY wypowiadasz sugestie na podstawie tego, że ktoś ma swoje zdanie,
                                      > odmienne od Twojego. Nie osądzaj pochopnie...co innego wyrazić swój pogląd, a c
                                      > o
                                      > innego sugerować podobne rzeczy...

                                      Pokaz mi prosze, gdzie kogos osadzam.
                                      • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 12:28
                                        mrowka59 napisał:

                                        > dimanche napisała:
                                        > >
                                        > > Nie, TY wypowiadasz sugestie na podstawie tego, że ktoś ma swoje zdanie,
                                        > > odmienne od Twojego. Nie osądzaj pochopnie...co innego wyrazić swój poglą
                                        > d, a c
                                        > > o
                                        > > innego sugerować podobne rzeczy...
                                        >
                                        > Pokaz mi prosze, gdzie kogos osadzam.

                                        Osądzasz, że ktoś jest nerwowy, w związku ztym lepiej ,że nie będzie mieć
                                        dzieci, bo jeszcze je zadręczy...
                                        • mrowka59 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 12:33
                                          dimanche napisała:
                                          >
                                          > Osądzasz, że ktoś jest nerwowy, w związku ztym lepiej ,że nie będzie mieć
                                          > dzieci, bo jeszcze je zadręczy...

                                          To wlasnie chcialem powiedziec, ale dostalbym zapewne latke, ze jestem wredny.
                                          No coz jak ktos sie z kims zna, to widocznie moze tak powiedziec. Ale obcemu
                                          wara, bo butem poszczuje. Calkiem jak na zamknietych osiedlach.
                                          • dimanche Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 15:59
                                            mrowka59 napisał:

                                            > dimanche napisała:
                                            > >
                                            > > Osądzasz, że ktoś jest nerwowy, w związku ztym lepiej ,że nie będzie mieć
                                            > > dzieci, bo jeszcze je zadręczy...
                                            >
                                            > To wlasnie chcialem powiedziec, ale dostalbym zapewne latke, ze jestem wredny.
                                            > No coz jak ktos sie z kims zna, to widocznie moze tak powiedziec. Ale obcemu
                                            > wara, bo butem poszczuje. Calkiem jak na zamknietych osiedlach.

                                            Odwrotnie: piszę, że mam do kogos szacunek i wtedy nawet, jak ta osobę znma, to
                                            sie nie dopytuję.
                                          • skiela1 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 18:42
                                            mrowka59 napisał:

                                            >
                                            > To wlasnie chcialem powiedziec, ale dostalbym zapewne latke, ze jestem wredny.
                                            > No coz jak ktos sie z kims zna, to widocznie moze tak powiedziec. Ale obcemu
                                            > wara, bo butem poszczuje. Calkiem jak na zamknietych osiedlach.

                                            I tu masz racje.
    • a.g.n.i Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 21.05.06, 01:52
      Nie chcę mieć dzieci, ale nie z powodu tego, że "do szczęścia niepotrzebne" a
      już na pewno nie z powodu jakiejś niby "nowoczesności". Mam swoje powody, może
      irracjonalne, a może trochę bolesne. Przez wiele lat myślałam, że po prostu do
      tego nie dojrzałam, teraz chyba wiem że nie dojrzeję, skoro mam 33 lata i wciąż
      moje podejście się nie zmienia.
      I pewnie już tak zostanie. Czy mi szkoda? gdzieś tam, może trochę... ale chyba
      nic na siłę.
      • brookie Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 21.05.06, 07:18
        Mam jedno dziecko i to jedno mi wystarczy. Wiek pieluchowo kupkowy juz dawno za
        mna, na szczescie. I rozumiem kobiety, ktore nie decyduja sie na macierzynstwo.
        Za jakies kilka lat w Polsce juz nikt nie bedzie pytal natretnie kiedy ten
        brzuszek, ale tymczasem jest to denerwujace.
        • simona7 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 21.05.06, 09:41
          Moja mama bardzo chciałaby miec kolejnego wnuka i ostatnio mi nawet
          powiedziała ,że gdybym tak "wpadła" to byłoby wspaniale!!! smile
          Tylko do tej wpadki to potrzeba dwojga.....a ja od jakiegos czasu singiel tongue_out
          Dlatego na razie nie myślę o dzieciach ciągle mi się wydaje że to odległy
          temat.
          • antidotumm Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 21.05.06, 23:10
            Ja to jestem dziwakiem, bo od zawsze nie lubie dzieci, ale swoje uwielbiam (ma
            3 latka).
    • ania.silenter znów nie jestem trendy - ale mi przykro;) 22.05.06, 12:43
      a poważnie - nie rozumiem tego, co znaczy "moda" na dzietność czy bezdzietność.
      To raczej kwestia filozofii życiowej, osobistego podejścia do problemu a nie
      jakichś "mód". Nie lubię dzieci, boję się ich, nie chcę mieć to nie mam i tyle.
      Albo chcę mieć dzieci - to mam.
      pozdrawiam
      • mrowka59 Re: znów nie jestem trendy - ale mi przykro;) 22.05.06, 12:51
        ania.silenter napisała:

        > a poważnie - nie rozumiem tego, co znaczy "moda" na dzietność czy bezdzietność.
        > To raczej kwestia filozofii życiowej, osobistego podejścia do problemu a nie
        > jakichś "mód". Nie lubię dzieci, boję się ich, nie chcę mieć to nie mam i tyle.
        >
        > Albo chcę mieć dzieci - to mam.
        > pozdrawiam

        Ciepla wypowiedz. Dzieki, ze sie nie skaczesz do oczu, tylko spokojnie
        tlumaczysz. Rozladowalas troche atmosfere.
    • nata82 Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 16:12
      ech a ja strasznie chciałabym mieć juz dziecko...
    • sloggi Re: Dziecko do szczescia niepotrzebne... 22.05.06, 19:40
      A ja tych ludzi rozumiem. Nie każdy musi mieć dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka