kriss67
13.09.06, 10:11
"W zastraszającym tempie ubywa zajęcy z polskich pól. Przed zagładą ma je
uratować specjalny program
Myśliwi zauważyli spadek populacji zajęcy już 15 lat temu. Sami ograniczyli
liczbę polowań. W latach 60. jeden zając przypadał na hektar, dziś - ledwie
kilkanaście na tysiąc hektarów. Trudno im się spotkać i rozmnażać. Najgorzej
jest w Wielkopolsce. Żyje tu blisko 33 tys. zajęcy. To tylko pozornie dużo.
Przyrodnicy zapewniają, że sytuacja jest dramatyczna. Zwierzęta przetrzebiła
zima stulecia w 1979 r. i środki chemiczne w nawozach. Najwięcej szkód
wyrządziły drapieżniki. Pojawił się jenot, którego kiedyś u nas nie było,
coraz większym zagrożeniem dla małych zajęcy są ptaki krukowate. Od kiedy
wykładana jest szczepionka przeciw wściekliźnie, czyli od 1995 r., gwałtownie
zaczęły rozmnażać się lisy. Przestała więc działać naturalna broń utrzymująca
populację tych ssaków w ryzach.
- Lisów było kiedyś 50 razy mniej niż zajęcy, a teraz jest ich dwa razy
więcej. Zachwiana została równowaga gatunkowa - mówi Bolesław Maćkowiak z
departamentu rolnictwa i rozwoju wsi urzędu marszałkowskiego. Urzędnicy i
myśliwi chcą więc pomóc zającom i odbudować ich populację na razie w
Wielkopolsce. Będą wypuszczać wychowane w hodowli zwierzęta na wolność. W
ubiegłym roku urząd kupił 800 zajęcy za 200 tys. zł, natomiast na początku
sierpnia ogłosił przetarg na dostawę kolejnych 1410 zajęcy za 350 tys. zł. I
tak ma być co roku przez dziesięć lat.
Zajączki będą młode (cztery-dziewięć miesięcy). - Nie można czekać, bo im
dłużej są w chowie, tym są droższe - twierdzi Maćkowiak. - Przez najbliższe
trzy lata nie będziemy na nie polować - zapewnia z kolei Michał Kolasiński z
poznańskiego oddziału Polskiego Związku Łowieckiego. Jednak samo zwiększenie
liczby zajęcy to według myśliwych za mało. Trzeba jednocześnie walczyć z
lisami i krukami. Problem w tym, że kruki są pod ochroną. Na odstrzał trzeba
mieć specjalne zezwolenie, a przeciwne strzelaniu do tych ptaków są
organizacje ekologiczne."
Pozdro
Krzysztof