O tak, to jest temat do Salonu Odrzuconych.
Fundacja Proventus z siedzibą w Chorzowie, która, mogłoby się wydawać, działa
prężnie i ma szerokie zasięg działania, jest wydawcą kilku czasopism, m.in.
popularnego GIK- Górnośląskiego Informatora Kulturalnego. Ma wspierać
inicjatywę społeczną, propagować kulturę i oświatę. No właśnie.
A jakiej reakcji może się spodziewać obywatel, który chce się włączyć w
działalność fundacji? Otóż zostaje zupełnie zignorowany, szanowne władze
fundacji nie raczą przez 3 miesiące odpowiedzieć ani na maile, ani na pisma,
ani na telefony. Wydzwaniam tam od lipca prosząc o szczegóły konkursu, który
chciałam rozpropagować wśród studentów (pracuję na uczelni), ale ciągle
słyszę, że osoby odpowiedzialnej za program Region 2000 nie ma. A to sezon
urlopowy, a to wyszła, a to oddzwonimy do pani.
W końcu ku mojemu zdumieniu, pod koniec września (o info proszę od lipca), ze
strony proventus poprostu znika program Region2000. Nikt nie uznał za
stosowne poinformować mnie w końcu w obiecanym od dawna e-mailu, żebym dała
sobie spokój i lepiej zajęła się swoimi sprawami, a nie jakąś tam
działalnością społeczną.
Program był, moim nic nie znaczącym zdaniem szarego obywatela, świetny!
Aktywizował młodzież akademicką do poznania własnych korzeni, własnej
tożsamości, aktywizował do działania, poszukiwań, zadawania pytań i rozmów ze
starszymi członkami rodziny.
Ale cóż.
Fundacja Proventus ma ważniejsze działania.
A Pani Prezes nie ma nawet tyle odwagi, aby samodzielnie odebrać telefon ode
mnie i wysłuchać jaka jestem rozczarowana ich totalnym zignorowaniem mojej
osoby i mojej chęci do działania. Pani Prezes, czy jakakolwiek "osoba
odpowiedzialna za program" (nigdy nie dowiedziałam się jaka to osoba) woli
zasłaniać się Panią Sekretarką odbierającą telefon i chroniącą tyłek
Szanownej Pani przed jakąkolwiek krytyką. W końcu prezesi są od odbierania
laurów i występowania na charytatywnych koncertach jako Dobra Pani.
No... Musiałam się pożalić

A Wy spotkaliście się może z działalnością Fundacji Praventus?