Dodaj do ulubionych

Tak sie robi parowki...

29.09.06, 02:24
Wielki młyn, zwany wilk, to nic innego, jak profesjonalna maszynka do mięsa,
zdolna przemielić wszystko i zamienić w zupełnie coś innego. Można do niego
wrzucić odrąbaną głowę kury albo kilogram soczystej wołowiny, na końcu i tak
będziemy mieli jednolitą masę. Dlaczego wiele zakładów woli nie ujawniać, co
wpada do urządzenia? Ważne jest, jak to wygląda trafiając do sklepu.

Oficjalnie do maszyny powinno trafiać mięso drugiej i trzeciej kategorii,
zawierające więcej tłuszczu, mączka sojowa lub ziemniaczana i przyprawy.
Jednak to nie mięso jest głównym składnikiem parówki. Do wira wpada masa
tłuszczu i wszelkiego rodzaju odpadki. Mogą to być kości, skóra, a nawet w
najbardziej drastycznych przypadkach całe łby kurcząt. Młyn zmiele wszystko,
także nogi, płuca czy nerki. Do zmielonej papki trafiają jeszcze przeróżne
dodatki. Dla polepszenia smaku, wyglądu i konsystencji dodawane jest zwierzęce
białko w proszku, polifosforan, karagen (śluz z glonów morskich), barwniki
chemiczne, środki zapachowe.

Teraz czas na kutrowanie, czyli dalsze rozdrabnianie papki. Gotowa
homogenizowana, jednolita masa trafia do maszyny, która nabija ją do osłonek,
często wykonanych z niejadalnego celofanu. Pozostaje jeszcze wędzenie i
stygnięcie. Przez dobę parówki tężeją i nabierają odpowiedniej konsystencji.
Dobrze przyprawione, podgrzane i podane ze świeżym chlebkiem oraz ketchupem
muszą smakować. Chyba, że producent przesadzi z kurzymi łbami.



No pychota wprost.
Obserwuj wątek
    • adhamah Re: Tak sie robi parowki... 29.09.06, 19:50
      dlatego wałsnie jadam je bardzo rzadko
      a jeśli już to tylko te z górnej półki smile
      • skiela1 Re: Tak sie robi parowki... 29.09.06, 20:35
        niektore sa nawet smaczneuncertain

    • c.kapturek Re: Tak sie robi parowki... 29.09.06, 20:40
      o fuj nic nie mów głośno u nas ostatnio n/t zwłaszcza o parówkach marketowych
      jak mam ochote to rzucam się na morliny albo sokołów....kiedyś to były parówkibig_grin
    • sloggi Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:42
      Nie rusza mnie to, po prostu lubię parówki i już.
      • frida2 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:43
        Morlinki szczególnie.
        • sloggi Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:45
          frida2 napisała:

          > Morlinki szczególnie.

          Też smile
          ps. a co w nich jest - mało ważne, a ile produktów na rynku jest lewych?
          • skiela1 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:50
            nie lubie parowek na goracosmile
            tylko zimne,prosto z lodowki.
            • dimanche Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:54
              Zimnej bym w życiu nie zjadła, ale i tych na gorąco mam dość...
              • sloggi Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:00
                dimanche napisała:

                > Zimnej bym w życiu nie zjadła, ale i tych na gorąco mam dość...

                Marudzisz.
                • dimanche Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:04
                  sloggi napisał:
                  >
                  > Marudzisz.

                  Nie marudzę, tylko miałam swego czasu przesyt...
                  • sloggi Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:09
                    Ja tak miałem z paprykarzem szczecińskim, ale mi przeszło.
                    • dimanche Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:12
                      sloggi napisał:

                      > Ja tak miałem z paprykarzem szczecińskim, ale mi przeszło.

                      Paprykarza to mam też dosyć...
            • sloggi Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 01:57
              skiela1 napisała:

              > nie lubie parowek na goracosmile
              > tylko zimne,prosto z lodowki.

              To tak jak ja.
            • frida2 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:03
              skiela1 napisała:

              > nie lubie parowek na goracosmile
              > tylko zimne,prosto z lodowki.

              Jeśli już na gorąco to wsadzone na moment do wrzątku, dosłownie na chwilę.
              Albo z plasterkiem sera żółtego na wierzchu, do mikrofali na minute smile
              • skiela1 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:05
                no niee..
                Ty to wymagajaca jestestongue_out
                • frida2 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:09
                  skiela1 napisała:

                  > no niee..
                  > Ty to wymagajaca jestestongue_out

                  No mowa. Parówkom długotrwała kapioel we wrzątku potrzebna nie jest,
                  niektórzy tak gotują, że aż woda jest różowe, bleee.
                  Na zimno zjem, ale tylko morlinka. Tylko morlinki trawię smile
                  • skiela1 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:11
                    morlinki to takie cos male w plastiku?
                    • frida2 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:13
                      skiela1 napisała:

                      > morlinki to takie cos male w plastiku?

                      www.dzieci.morliny.pl/rodzice/img/opakowania_01.jpg
                      smile
                      • skiela1 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:16
                        250kal.jedna taka malutka??
                        o rany.....
          • frida2 Re: Tak sie robi parowki... 30.09.06, 02:02
            sloggi napisał:

            > Też smile
            > ps. a co w nich jest - mało ważne, a ile produktów na rynku jest lewych?

            Właśnie, wolę się nie zastanawiać nad tym.
    • candycandy Re: no coz... 30.09.06, 02:07
      od dawna wiadomo, ze pies zmielony z buda jest najbardziej exclusive
      skladnikiem parowek. kto o tym nie wiedzial do dzis to zyl zludzeniami;PPP
      • skiela1 Re: no coz... 30.09.06, 02:12
        z buda?... to chyba bardzo chrupiace sa te parowkitongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka