Czy jest ktoś, kto nie odczuwa dyskomfortu, gdy inna osoba, choćby najbliższa,
pije z naszego kubka?
Pojawiające się wówczas poczucie naruszenia osobistej przestrzeni jest tym
bardziej intrygujące, że racjonalne wytłumaczenia wydają się zupełnie
niewystarczające. Ani względy higieniczne, ani ekonomiczne nie wyjaśniają
przykrego odczucia, że oto ktoś wszedł w obszar należący tylko do nas,
oswojony i ściśle prywatny. Nie mam wątpliwości: kubek to przedmiot intymny.
Kultura picia z kubka jest przesycona luzem, swobodą, nieoficjalnością. Z
kubkiem w dłoniach nie wypada być dystyngowanym i ostrożnym, tu przystoją
tylko gesty niedbałe, szerokie, wykonywane jakby od niechcenia. Pijąc z kubka
jest się zawsze w jakimś stopniu udomowionym. To przedmiot przyjazny i trwały,
dający poczucie bezpieczeństwa i solidnego umocowania w rzeczywistości. Zawsze
sporych rozmiarów, żeby można sobie było dużo nalać na raz.
miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,4121622.html
Absolutnie nie odczuwam dyskomfortu z tego powodu